Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

19 października 2017

Lechia Gdańsk
Lechia Gdańsk
1

(0
Legia Warszawa
Legia Warszawa
2

1)
T-Mobile Ekstraklasa Gdańsk 2012-11-04 14:30:00
SĘDZIA: Daniel Stefański (Bydgoszcz) WIDZÓW: 17956
Abdou Traore 69' BRAMKI Miroslav Radović 36'
Danijel Ljuboja 73'
1. Michał Buchalik
2. Rafał Janicki
13. Sebastian Madera
6. Jarosław Bieniuk
4. Piotr Brożek
19. Ricardinho
8. Łukasz Surma
21. Mateusz Machaj (79' 9. Piotr Grzelczak)
17. Marcin Pietrowski
18. Kacper Łazaj (66' 29. Łukasz Kacprzycki)
7. Abdou Traore
SKŁADY 12. Dusan Kuciak
2. Artur Jędrzejczyk
15. Inaki Astiz
8. Marko Suler
25. Jakub Rzeźniczak
18. Michał Kucharczyk (90' 33. Michał Żyro)
21. Ivica Vrdoljak
32. Miroslav Radović
35. Daniel Łukasik (75' 37. Dominik Furman)
20. Jakub Kosecki (87' 7. Jorge Salinas)
28. Danijel Ljuboja
Rafał Janicki 20'
Łukasz Kasprzycki 71'
Żółta kartka Jakub Rzeźniczak 25'
Artur Jędrzejczyk 86'
Czerwona kartka
Fotoreportaż z meczu
Relacja live


Relacja: Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:2 - PGE Arena "odczarowana"

Legia Warszawa pokonała Lechię Gdańsk 2:1 (1:0) w ramach 10. kolejki rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy. Mecz nie rozpoczął się pomyślnie dla legionistów. W 14. minucie Danijel Ljuboja nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul na Jakubie Koseckim. Na szczęście jeszcze w pierwszej połowie bramkę zdobył Miroslav Radović, a pięć minut po bramce wyrównującej Razacka Traore, drugiego gola dla Legii zdobył Danijel Ljuboja. Warszawianom udało się wywieźć z ulicy Pokoleń Lechii Gdańsk korzystny rezultat i umocnić na pozycji lidera ligi polskiej.


Zapis relacji tekstowej "na żywo"
- Fotoreportaż z meczu
- Pomeczowy komentarz trenera Urbana
- Pomeczowy komentarz trenera Kaczmarka


Z Marko Sulerem i Jakubem Rzeźniczakiem piłkarze Legii rozpoczęli mecz na PGE Arenie z gdańską Lechią. Piłkarze Jana Urbana z pewnością pragną wymazać z pamięci traumatyczne przeżycia z zeszłego roku, kiedy właśnie tutaj pogrzebali szanse na upragnione mistrzostwo.

 

Od pierwszych minut oglądaliśmy na gdańskiej Letnicy agresywną i pomysłową grę Legii. Nasi zawodnicy wysoko zaatakowali gospodarzy, osiągając tym samym przewagę w posiadaniu piłki. W 2. minucie Miroslav Radović ładnie uwolnił się spod opieki obrońcy i próbował prostopadłym podaniem uruchomić wychodzącego na czystą pozycję Danijela Ljuboję. Zagranie było minimalnie za mocne. Legia nie rezygnowała z gry kombinacyjnej, raz po raz wymieniając podania z klepki.

 

Gospodarze z minuty na minutę cofali się bardziej na własną połowę, ograniczając swoje "wycieczki" na połowę Legii do minimum. Nasi gracze nieźle prezentowali się w odbiorze, a najgroźniejsze były te sytuacje, w których Radović czy Jakub Kosecki mogli się trochę rozpędzić. Ciężko grało się atakiem pozycyjnm ze względu na kiepsko przygotowaną murawę. W 13. minucie akcję w swoim stylu zaprezentował "Kosa", który schodząc do środka został zahaczony w polu karnym. Sędzia podyktował jedenastkę, której nie wykorzystał jednak Ljuboja.

 

W grę Legii - szczególnie było to widać w poczynaniach Daniela Łukasiaka - zaczęła się wkradać nerwowość, co starali się wykorzystać gospodarze. W 16. minucie znakomicie w naszym polu karnym zachował się Razack Traore, który znakomicie wypatrzył będącego na czystej pozycji Mateusza Machaja. Ten ostani nienajlepiej przyjął jednak piłkę, która ostatecznie padła łupem Kuciaka. Bardzo dobre spotkanie rozgrywał wspomniany wcześniej Kosecki, który bezlitośnie mijał obrońców "Biało-Zielonych". Świeżo wyglądał również Radović, który posłał kilka wybornych piłek za plecy obrońców.

 

Po bardzo entuzjastycznym początku, tradycyjnie już, przyszedł czas na senny fragment gry – dużo długich i niecelnych podań, sporadyczne kontry Lechii... Mały przełom w grze "Wojskowych" nastąpił w 36. minucie, gdy Legia objęła prowadzenie. Świetne podanie z głębi pola posłał Ivica Vrdoljak. Piłkę sięgnął głową znajdujący się w polu karnym Rzeźniczak i skierował ją wprost w poprzeczkę bramki Buchalika. Do wracającej w pole gry futbolówki dopadł Radović i pewnym strzałem umieścił ją w siatce. Piłkarze Bogusława Kaczmarka starali  się ruszyć do przodu, ale sam Traore to za mało. Wynik do przerwy już się nie zmienił.


Z impetem w drugą połowę meczu weszli gospodarze. W legijnym polu karnym szarżował nie kto inny, jak Traore. Na swoim miejscu był jednak Łukasik, który w ostatniej chwili zablokował strzał najlepszego zawodnika Lechii. Trener Kaczmarek wyciągnął wnioski z pierwszwej odsłony i postanowił dać jakieś wsparcie reprezentantowi Burkina Faso – Lechia momentami grała trzema napastnikami. Legioniści z kolei nie podkręcali tempa, oddali inicjatywę gospodarzom, sami nastawiając się na gre z kontrataku.

 

Sytuacji było jak na lekarstwo. Na kolejną trzeba było czekać aż do 64. minuty, kiedy Michał Kucharczyk zauważył stojącego na 8. metrze przed bramką Ljuboję. Serb był pod presją obrońcy, dołożył tylko nogę, a jego strzał z problemami obronił Michał Buchalik. Chwię później było już 1:1. Legioniści widocznie nie potraktowali poważnie wcześniejszych akcji Traore. Gwiazdor Lechii, mając na plecach trzech zawodników Legii, potrafił obrócić się z piłką, zwinnie wbiec między naszych defensorów i pokonać Kuciaka.

 

Spotkanie nabrało nieco rumieńców. Legia dążyła do ponownego objęcia prowadzenia, co znowu jej się udało. Gospodarze cieszyli się z remisu kilka chwil, bo już w 73. minucie piłkarze z Warszawy zdobyli drugiego gola. Najpierw Radović wypuścił Koseckiego "sam na sam" z Buchalikiem, ale szybki "Kosa" trafił prosto w bramkarza. W tym meczu nie było jednak straconych piłek dla "Radko". Serb natychmiast odzyskał futbolówkę, po czym wstrzelił ją w pole karne w kierunku Ljuboi, a on takich sytuacji raczej nie marnuje. Najskuteczniejszy zwodnik Legii po rykoszecie pokonał golkipera gospodarzy.

 

Lechia rzuciła się do frontalnego ataku, ale brakowało im argumentów. Najgroźniej było po strzale z dystansu Łukasza Surmy, uderzenie to było jednak niecelne. Do końca spotkania gospodarze nie zdołali odrobić strat, dzięki czemu Legia zdobyła kolejne trzy punkty.


autor: Paweł Korzeniowski 


Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:2 (0:1)
Traore (69. min.) - Radović (36. min.), Ljuboja (73. min.)


Żółte kartki: Janicki i Kasprzycki (Lechia) oraz Rzeźniczak i Jędrzejczyk (Legia)


Lechia: Buchalik -  Janicki, Madera, Bieniuk, Brożek - Ricardinho, Surma, Machaj (79' Grzelczak), Pietrowski, Łazaj (66' Kasprzycki) - Traore


Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Astiz, Suler, Rzeźniczak - Kucharczyk (90' Żyro), Vrdoljak, Radović, Łukasik (76' Furman), Kosecki (87' Salinas) - Ljuboja


Zapowiedź: Lechia Gdańsk - Legia Warszawa: Mecz z majową porażką w tle

W najbliższą niedzielę, 4 listopada, Legia rozegra kolejny mecz w T-Mobile Ekstraklasie. Rywalem stołecznego zespołu będzie gdańska Lechia. I chociaż Wojskowi swój mecz rozgrywają na wyjeździe, są zdecydowanym faworytem. Oczy wielu fanów będą zwrócone w stronę Jakuba Koseckiego. Wielu fanatyków wciąż nie może zapomnieć o radości „Kosy” po bolesnym meczu w Gdańsku w poprzednim sezonie. Piłkarz jednak zapowiedział, że na ten mecz będzie zmobilizowany podwójnie.


Lechia zajmuje aktualnie siódme miejsce w tabeli z 15 punktami na koncie. Do tej pory zdobywała punkty raczej ze słabszymi rywalami, choć udało jej się też pokonać Lecha Poznań. Z faworytami raczej notuje porażki – w tym sezonie pokonał ich już Śląsk Wrocław, Wisła Kraków czy też Polonia Warszawa. Mecz z Legią to spore wyzwanie dla podopiecznych Bogusława Kaczmarka, którzy w ostatniej kolejce ledwo poradzili sobie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Sam trener jeszcze przed spotkaniem obu drużyn powiedział – szanujemy Legię, która prezentuje bardzo wysoki poziom i nie jest przypadkowym liderem.


W Lechii pięciu zawodników z powodu kontuzji zakończyło już grę w tym roku. Nawet dwie najbliższe kolejki może ponownie opuścić skrzydłowy Piotr Wiśniewski. Walkę z czasem przegrał Grzegorz Rasiak i także w niedzielę nie zagra. Jarosław Bieniuk ma występować w masce, która ma chronić złamany nos... Najgroźniejszy w składzie Lechii na pewno będzie Abdou Razack Traore, który dał ostatnie zwycięstwo Lechii i razem z Arkadiuszem Milikiem z Górnika Zabrze, w klasyfikacji strzelców goni Danijela Ljuboję. - Traore odgrywa w Lechii taką rolę jak w Legii Ljuboja. Ma niekonwencjonalny zwód, potrafi wszystkich zaskoczyć zagraniem czy też zwodem. Ma świetną technikę i dobrą szybkość - nie mógł się nachwalić zawodnika trener Jan Urban

 

W Legii to właśnie Serb będzie zawodnikiem, na którego będziemy najbardziej liczyć. Już w ostatnim spotkaniu z Piastem Gliwice pokazał, jak ważnym zawodnikiem jest dla legionistów. Będziemy liczyć także na Jakuba Koseckiego oraz jego zdwojoną ambicję. Sztab szkoleniowy ma w zasadzie tylko jedną zagwozdkę. W meczach wyjazdowych legioniści zwykle grają dwójką defensywnych pomocników Ivicą Vrdoljakiem i Danielem Łukasikiem. Ten drugi nie jest ostatnio w najlepszej dyspozycji, dlatego możliwy jest wariant z Januszem Golem lub Dominikiem Furmanem.
 

Arbitrem spotkania będzie Daniel Stefański z Bydgoszczy. Było on już rozjemcą w spotkaniach z udziałem Legii - prowadził m.in. mecz o Superpuchar Polski oraz wygrane starcie z Wisłą Kraków w Warszawie. Jak będzie tym razem, przekonamy się już w niedzielę. Serwis bwin.com wskazuje, że faworytem spotkania są "Wojskowi" - mnożnik 2.10, remis to kurs 3.25, a zwycięstwo Lechii na własnym stadionie wycenione zostało na 3,40 za każdą złotówkę. Legioniści mają świadomość, że w maju to właśnie na PGE Arena stracili tytuł mistrzowski i teraz zapowiadają, że zrobią wszystko aby wracać do Warszawy w lepszych nastrojach. 
 

My oczywiście zapraszamy do naszej relacji na żywo, a po spotkaniu do lektury wypowiedzi zawodników, trenera Urbana oraz o do oglądania zdjęć oraz materiałów wideo.

Przypuszczalne składy:


Lechia: Buchalik - Janicki, Bieniuk, Madera, Brożek - Ricardinho, Surma, Andreu, Pietrowski, Machaj - Traore


Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow, Astiz, Wawrzyniak - Kucharczyk, Vrdoljak, Radović, Łukasik, Kosecki - Ljuboja

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij