Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

19 października 2017

Legia Warszawa
Legia Warszawa
3

(1
Ruch Chorzów
Ruch Chorzów
0

0)
T-Mobile Ekstraklasa Warszawa 2012-12-02 17:00:00
SĘDZIA: Tomasz Musiał (Kraków) WIDZÓW: 11751
Jakub Kosecki 30'
Jakub Kosecki 65'
Danijel Ljuboja 74'
BRAMKI
12. Dusan Kuciak
2. Artur Jędrzejczyk
6. Michał Żewłakow
15. Inaki Astiz
14. Jakub Wawrzyniak (82' 11. Tomasz Kiełbowicz)
32. Miroslav Radović
5. Janusz Gol (68' 4. Dickson Choto)
37. Dominik Furman
35. Daniel Łukasik
20. Jakub Kosecki
28. Danijel Ljuboja (76' 18. Michał Kucharczyk)
SKŁADY 33. Michal Pesković
4. Żeljko Djokić
2. Piotr Stawarczyk
19. Mindaugas Panka
20. Marek Szyndrowski
10. Marcin Kikut
34. Filip Starzyński
32. Marcin Malinowski
7. Michał Jankowski (81' 27. Kamil Włodyka)
23. Andrzej Niedzielan (60' 9. Grzegorz Kuświk)
18. Arkadiusz Piech
Inaki Astiz 40'
Inaki Astiz 62'
Żółta kartka Mindaugas Panka 15'
Marek Szyndrowski 25'
Filip Starzyński 58'
Żeljko Djokić 61'
Żeljko Djokić 62'
Marcin Malinowski 90'
Inaki Astiz 62' Czerwona kartka Żeljko Djokić 62'
Fotoreportaż z meczu
Drugi fotoreportaż z meczu
Relacja live


Relacja: Legia Warszawa - Ruch Chorzów 3:0 (1:0) - Legia mistrzem jesieni

Od godziny 17 na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie trwał mecz 14. kolejki Ekstraklasy, w którym Legia podejmowała Ruch Chorzów. Warszawianie pewnym zwycięstwem zapewnili sobie tytuł mistrzów jesieni. Od 30. minuty po akcji Danijela Ljuboi z Miroslavem Radoviciem i spokojnym wykończeniu Jakuba Koseckiego objęliśmy prowadzenie. Ten sam piłkarz podwyższył wynik spotkania, zaś potem asystował przy golu Ljuboi na 3:0. Serwis Legia.Net przeprowadził relację tekstową "na żywo" z dzisiejszego wydarzenia.


Zapis relacji tekstowej "na żywo"
Pomeczowe komentarze trenerów
Pierwszy fotoreportaż z meczu
- Drugi fotoreportaż z meczu


Piłkarze Legii Warszawa rozpoczęli dzisiejsze spotkanie z dużym animuszem. Sporą ochotę do gry wykazywał Miroslav Radović, który raz po raz nękał obronę rywali. Choć w teorii „Radko” ustawiony był na skrzydle, to już pierwsze minuty pokazały, że Serb niekoniecznie musi być przywiązany do linii. To właśnie po jego doskonałym podaniu, w 4. minucie meczu, sam na sam z bramkarzem wyszedł będący w dobrej formie Jakub Kosecki. Młody „Kosa” popatrzył na bramkarza i strzelił po długim rogu, jednak Michal Pesković z najwyższym trudem wybił piłkę na rzut rożny. Ekipa Jana Urbana starała się narzucić swój styl gry, próbując tym samym uniknąć sytuacji z poprzednich meczów, kiedy to dość często zdarzało się im tracić pierwszego gola.


O ile legioniści w pierwszym kwadransie prezentowali się nieźle, oddając kilka strzałów (Daniel Łukasik, Artur Jędrzejczyk), o tyle później mieli problemy z narzuceniem swojego stylu gry. Ruch dużo faulował, zaliczył kilka kartek, ale dzięki temu z powodzeniem oddalał zagrożenie. Gra toczyła się głównie w środku pola, gdzie nieźle prezentował się Dominik Furman i Łukasik, sporo kłopotów sprawaiał znakomicie grający ciałem Danijel Ljuboja. Warto dodać, że występ Serba stał pod znakiem zapytania do ostatnich minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego Tomasza Musiała.


Choć niewiele na to wskazywało, piłkarze Legii w 30. minucie meczu zdołali wyjść na prowadzenie. Dobry dzisiejszego dnia Radović zagrywał w kierunku Ljuboi, futbolówka trafiła ostatecznie do Koseckigo, który wyczekał Peskovicia i delikatną podcinką umieścił piłkę w siatce wicemistrzów Polski. Wyjście na prowadzenie dało piłkarzom z Łazienkowskiej znacznie większy komfort gry, który przełożył się na kilka niezłych akcji. Po jednej z takich, Janusz Gol wypuścił wybiegającego zza obrony Koseckiegom, a ten minimalnie został uprzedzony przez bramkarza gości.


Niespełna 12 tysięcy kibiców, którzy zasiedli przy Łazienkowskiej, mogli czuć się ustatysfakcjonowani grą swoich podopiecznych na początku drugiej połowy. Wojskowi z Radoviciem, Koseckim i Ljuboją na czele, przeprowadzili serię efektownych akcji, które kończyły się dośrodkowaniami lub strzałami. Goście odpowiedzieli jedynie dość przypadkowym strzałem głową Piotra Stawarczyka. Legia atakowała raz lewym, raz prawym skrzydłem, do czego przyczyniali się nasi boczni obrońcy. Świetnie też wyglądała gra legionistów w odbiorze.


Bezradność i frustracja gości znajdowała ujście w brutalnych wślizgach Stawarczyka czy Żelijko Djokicia. Po niebezpiecznym zagraniu tego drugiego i późniejszej przepychance z Inakim Astizem, z boiska wylecieli jednak obaj. W 65. minucie było już 2:0. Ponownie Kosecki, który znowu wykorzystał nieporozumienie w szeregach obronnych Ruchu. „Kosa” w gąszczu nóg zabrał piłkę Kikutowi, popędził z nią kilka metrów i umieścił w bramce. Legia poszła za ciosem i kilka minut później prowadziła już 3:0. Ci, którzy narzekają na Jakuba Wawrzyniaka powinni prześledzić tę bramkową akcję. Lewy obrońca Legii najpierw szybko wznowił grę z rzutu wolnego, chwilę później wymanewrował dwóch zawodników Ruchu i zagrał do Koseckiego. Strzelec dwóch bramek natychmiast zauważył „Ljubo”, a ten z półobrotu zaskoczył bezradnego Peskovicia, zdobywając tym samym 10. gola w tym sezonie.


Ostatni kwadrans przypominał bardziej mecz z drużyną IV-ligową, niż z aktualnym wicemistrzem kraju. Nasi zawodnicy mogli strzelić jeszcze co najmniej dwie bramki. Wynik nie uległ jednak zmianie. Warto jednak odnotować, że w szeregach Legii pojawili się Dickson Choto oraz Tomasz Kiełbowicz, którzy zaliczyli pierwsze minuty na boisku w tym sezonie. "Kiełbikowi" urodził się dziś syn - gratulujemy!


autor: Paweł Korzeniowski


Legia Warszawa - Ruch Chorzów 3:0 (1:0)
Kosecki (30. min), Kosecki (65. min), Ljuboja (74. min)


Żółte kartki:
Astiz (Legia) oraz Panka, Szyndrowski, Djokić, Starzyński i Malinowski (Ruch)


Czerwone kartki:
Astiz (Legia) oraz Djokić (Ruch)


Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow, Astiz, Wawrzyniak (82' Kiełbowicz)  - Radović, Gol (69' Choto), Furman, Łukasik, Kosecki - Ljuboja (76' Kucharczyk)


Ruch: Pesković - Djokić, Panka, Stawarczyk, Szyndrowski - Kikut, Starzyński, Panka, Malinowski, Jankowski (81' Włodyka) - Niedzielan (60' Kuświk), Piech


Zapowiedź: Legia Warszawa - Ruch Chorzów: Ruch na wagę "mistrzostwa jesieni"

Legia Warszawa w niedzielę zagra przy Łazienkowskiej z Ruchem Chorzów. Będzie to mecz, który na kolejkę przed przerwą zimową może ustalić mistrza jesieni. "Wojskowym" wystarczy remis by zapewnić sobie ten "tytuł". Jak wiadomo, ostatnio chorzowianie nie rozgrywają zbyt dobrych spotkań, więc warszawianie są postrzegani jako faworyci zbliżającego się meczu 14. serii spotkań T-Mobile Ekstraklasy.


Do tej pory obie drużyny mierzyły się ze sobą aż 158 razy. Częściej, bo w 64 spotkaniach, wygrywała Legia. Chorzowianie okazywali się lepsi 50-krotnie, a remis padał 44 razy. W bramkach 257 do 194, również dla legionistów. My oczywiście, najlepiej możemy pamiętać ostatnie spotkanie z "Niebieskimi", w ramach finału Pucharu Polski, kiedy to pokonaliśmy ich 3:0, siągając po raz drugi z rzędu po trefeum "Turnieju Tysiąca Drużyn".


To tyle ze statystyk. Patrząc na to starcie całkiem realnie, posiłkując się przy tym ostatnimi wynikami Ruchu oraz ich aktualną pozycją w tabeli, można dojść tylko do jednego wniosku - zwycięzcą musi być drużyna na co dzień grająca przy Łazienkowskiej 3. Goście wygrali ostatni raz 10 listopada z Piastem, a później zanotowali już 3 porażki - z Lechią, Pogonią i Wisłą. Ich aktualna forma na pewno pozostawia wiele do życzenia, bo z drużyny walczącej sezon temu o mistrza kraju zostało jakby niewiele ambicji. Choć piłkarze przecież wciąż ci sami. Tłumaczyć może ich zapewne fala kontuzji.


Trener Jan Urban również jest świadomy o jaką stawkę toczy się mecz. Jeszcze kilka dni temu powiedział: Zgadza się, rozmawiamy o tym w szatni i wzajemnie mobilizujemy by nie powtórzyć pewnych błędów. Jest końcówka rundy i roku zarazem, mamy przewagę w tabeli i szkoda by było ją roztrwonić w ostatnich dwóch spotkaniach.


Jednak nie to może spędzać sen z powiek trenera Legii. Problemem mogą być urazy zawodników. Jak wiadomo, na boisko nie wybiegnie Marek Saganowski, Michał Efir i Rafał Wolski. To jednak nie ma już prawa zaskakiwać szkoleniowca. Kłopoty może sprawić fakt, że do końca roku zabraknie również Ivicy Vrdoljaka. Dodatkowo do spotkania nie przygotowywali się w normalnym trybie Danijel Ljuboja i Jakub Kosecki. Pierwszy udał się na masaże, a drugi na zabiegi, gdyż narzeka na bóle pleców. Obaj jednak powinni być gotowi do gry. Zabraknie oczywiście Jakuba Rzeźniczaka, który pauzuje z powodu zbyt dużej ilości zółtych kartek.


Z kolei w ekipie Ruchu na pewno w defensywie zabraknie Igora Lewczuka. Powód wykluczenia jest ten sam, co u "Rzeźnika". Zresztą cała obrona "Niebieskich" to duży problem dla Jacka Zielińskiego, który powiedział, że musi praktycznie co mecz, zmieniać ustawienie swojej defensywy. Dodał też, że to właśnie w Warszawie Ruch zamierza odmienić swoją złą passę. Za to trener Urban dostrzega silne strony w obozie chorzowian, w postaci Piecha i Jankowskiego - Największym zagrożeniem ze strony Ruchu wydaje się być Arkadiusz Piech i nie jest to specjalne zaskoczenie. (...) Jankowski również jest zawodnikiem, potrafiącym stworzyć zagrożenie w danym meczu - powiedział przed spotkaniem szkoleniowiec naszej drużyny.


O tym, czy wicemistrzowi Polski uda się wreszcie zdobyć choćby punkt, i to na tak trudnym terenie jak Stadion Wojska Polskiego, przekonamy się już w niedzielę. Dziś możecie natomiast spróbować swoich sił w bukmacherce. Serwis bwin.com ma jednego faworyta i jest nim Legia Warszawa. Zwycięstwo drużyny stołecznej wycenione zostało na 1,40. Remis to 4,10 zł za każdą postawioną złotówkę, a na zwycięstwo chorzowian został ustalony kurs aż 8,25.


Spotkanie Legii z Ruchem posędziuje Tomasz Musiał z Krakowa, który jeszcze w tym sezonie nie gwizdał naszego spotkania. Za to w zeszłym był arbitrem aż 5 meczów z udziałem piłkarzy Macieja Skorży. Aż trzy z nich przegraliśmy. Warto również zauważyć, że na to spotkanie bardzo mobilizowali się kibice Ruchu Chorzów, którzy dostali 1548 biletów. Wejściówki jednak nie rozchodzą się tak dobrze by wszystkie miały znaleźć nabywców.


Przeprowadzimy dla Was relację z meczu, zaś po spotkaniu znajdziecie u nas również materiały w postaci zdjęć, filmów wideo i wywiadów z zawodnikami oraz trenerem.


Przypuszczalne składy:


Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Astiz, Żewłakow, Wawrzyniak - Kosecki, Furman, Radović, Łukasik, Żyro - Ljuboja


Ruch: Pesković - Djokić, Sadlok, Stawarczyk, Szyndrowski - Smektała, Malinowski, Starzyński, Panka, Jankowski - Piech

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij