Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

21 października 2017

Inaki Astiz: Nie będę polecał zawodników do Legii

2011-02-04 22:57:24
img
Do Polski trafił w 2007 roku z rezerw hiszpańskiej Osasuny Pampeluna. Z miejsca stał się podstawowym obrońcą Legii i jednym z najlepszych środkowych defensorów całej ligi. Ma na koncie niemal 100 meczów ligowych w barwach "Wojskowych". W wywiadzie dla serwisu Legia.Net Inaki Astiz opowiada o tym, komu kibicuje podczas Gran Derbi, czemu przed bieżącym sezonem nie liczył na opaskę kapitańską oraz o przyczynach słabego początku sezonu. Zapraszamy do lektury!

Jesteś pierwszym Hiszpanem w historii polskiej ligi. Jak trafiłeś do naszego kraju?

- W rezerwach Osasuny grałem przez pięć lat. Chciałem w końcu zrobić krok do przodu. Miałem dwie możliwości: przejść do zespołu z II ligi hiszpańskiej, albo posłuchać rady trenera Urbana i przenieść się do ligi polskiej. Powiedział mi on też, że to bardzo atrakcyjna liga, a Legia jest drużyną, która walczy o mistrzostwo kraju oraz gra w europejskich pucharach. Po konsultacji z rodziną zdecydowałem o wyjeździe. Uznałem to za dobrą okazję do nabrania doświadczenia.

W barwach Legii zadebiutowałeś w feralnym meczu z Vetrą Wilno. Potem przyszedł konflikt i dopiero teraz miałeś okazję zobaczyć, jak wygląda prawdziwa atmosfera na stadionie przy Łazienkowskiej.

- Atmosfera na meczach jest świetna. Czujemy, że wszyscy są z nami. W wielu momentach wsparcie kibiców bardzo nam pomagało i dzięki temu wygrywaliśmy mecz. Nie tylko ja, ale i cała reszta zespołu jest zadowolona. Nie wiem, czy w Hiszpanii lub Anglii można znaleźć takich kibiców, jak w Legii. A już na pewno w Warszawie jest głośniej niż na Zachodzie.

W 2008 roku powróciłeś na chwilę do Osasuny, kibice obawiali się, że zostaniesz w Hiszpanii, lecz znów znalazłeś się w Warszawie. Dlaczego?

- Przepracowałem z zespołem z Pampeluny miesiąc przygotowawczy. W ostatniej chwili do drużyny dołączył jednak nowy stoper i zrobiło się tłoczno – na tej pozycji mogło występować już pięciu zawodników. Trzech z nich występowało tam od sześciu lat. Rozmawiałem z trenerem i powiedział mi szczerze, że nie będę miał dużych szans na występy, miałem być piątym defensorem. Tymczasem byłem wcześniej rok w Legii, było wszystko w porządku, grałem w podstawowym składzie, w Warszawie czułem się bardzo dobrze. Pomyślałem, że dobrym wyjściem będzie powrót.

Dwa lata po Twoim powrocie z zespołu odeszli Jan Urban, Kibu, ogólnie grupa hiszpańska. Miało to wpływ na Twoją słabszą dyspozycję w tamtym okresie?

- Wtedy już nie. Gorzej byłoby na pewno, gdyby miało to miejsce podczas pierwszego mojego roku przy Łazienkowskiej, kiedy nie znałem tylu ludzi, klubu, miasta. Kiedy oni odchodzili, ja już wszystko wiedziałem, miałem wielu znajomych. To jednak prawda, że kiedy trener odchodzi z zespołu, wiele się zmienia. Niestety, wtedy nie graliśmy tak, jak powinniśmy.

Tamten sezon był Twoim najsłabszym podczas pobytu w Polsce?

- Kiedy trener Urban opuszczał zespół, mieliśmy tylko trzy punkty straty do lidera. Nie było więc aż tak złej sytuacji. Przegraliśmy jednak dwa mecze, które musieliśmy wygrać: z Odrą Wodzisław Śląski i Polonią Bytom. I faktycznie, w efekcie był to chyba najgorszy rok podczas mojego pobytu w Warszawie, zajęliśmy czwarte miejsce, nie zakwalifikowaliśmy się do europejskich pucharów.

Jesienią bieżącego sezonu Legia straciła aż 19 bramek, podczas gdy w ostatnich latach tyle, albo jeszcze mniej, traciła w ciągu całych rozgrywek. Co się dzieje?

- Na początku sezonu była to zupełnie nowa drużyna. Nie było to łatwe, zgrać ze sobą zawodników. Przytrafiła się nam też seria kontuzji. Przez to obrońcy najczęściej nie mogli grać na swoich ulubionych, nominalnych pozycjach. Start nie był zbyt dobry, ale z upływem czasu drużyna grała coraz lepiej i wygrywaliśmy mecze. Nie graliśmy oczywiście tak, jak wszyscy byśmy chcieli, najważniejsze były jednak kolejne punkty na naszym koncie.

Po Twoim powrocie do składu wszystko zaczęło wyglądać lepiej, może to więc Twoja zasługa?

- Nie mogę się z tym zgodzić. Oczywiście, źle czułem się wtedy, kiedy musiałem siedzieć na trybunach i nie mogłem pomóc drużynie. Ale nie mogę powiedzieć, że lepsza postawa Legii to moja zasługa. Piłka nożna to nie tylko jeden zawodnik. Najbardziej bolało jednak to, że przegraliśmy na początku tyle spotkań zwłaszcza na Łazienkowskiej, to nie jest normalne.

Nadal jesteś nieformalnym tłumaczem grupy latynoskiej w Legii?

- Od czasu do czasu tak. Trener jednak często rozmawia z nimi po angielsku i wtedy moja pomoc nie jest aż tak konieczna. Czasem zdarza się, że szkoleniowiec przekazuje uwagi np. do Manu, ja je tłumaczę, a on mówi "nie, ja rozumiem". Mimo to momentami jestem potrzebny.

Siłą rzeczy znasz dobrze hiszpański futbol, a Legia poszukuje napastnika i obrońcy. Może mógłbyś kogoś polecić?

- To jest trudne, bo nie wiem dokładnie, w jakiej sytuacji ci zawodnicy się akurat znajdują. Jestem teraz w Polsce, gram w Legii, i to na niej się teraz koncentruję. To prawda, że znam wielu graczy, ale jestem zawodowym piłkarzem, nie zaś osobą, która ma prawo wskazywać, kto jest dobry, a kto nie. To nie jest łatwe. Są dobrzy piłkarze, ale czasami trzeba mieć też trochę szczęścia. Do Legii trafili zawodnicy tacy jak Arruabarrena czy Descarga, którzy w Hiszpanii prezentowali się solidnie, a tutaj mieli problemy.

Przed sezonem, jak wspominałeś, skład został mocno przebudowany. Nie myślałeś, że dostaniesz może opaskę kapitańską?

- Nie, ponieważ w Legii jest kilku ważnych zawodników, którzy w Warszawie występują od kilku lat. Z drugiej strony, nie jest to aż tak bardzo istotne, kto tę opaskę nosi, bo na boisku każdy z nas jest ważny. Tam wszyscy musimy być razem.

Przez kilka lat pracowałeś z trenerem Urbanem, teraz masz okazję pracować z Maciejem Skorżą. Czy widzisz różnice w obciążeniach treningowych?

- Na pewno kilka rzeczy robimy inaczej. To nie znaczy jednak, że jeden trener jest lepszy, a drugi gorszy. W chwili obecnej jesteśmy zmęczeni, ale to normalne, po to jest okres przygotowawczy. Organizm musi być przygotowany do sezonu, więc musi być ciężko. W zimie pracuje się bardziej intensywnie niż latem. Na treningach bywa różnie, raz można dać z siebie więcej, raz mniej, zależy od dyspozycji w danym momencie. W okresie przygotowawczym nie ma czasu na odpoczynek, niezależnie od trenera.

Żaden szkoleniowiec nie miał z Tobą również najmniejszych problemów wychowawczych. Zawsze byłeś tak pilny?

- Od samych początków w Osasunie przyglądałem się, jak wygląda profesjonalizm w futbolu. Później starałem się to realizować. Kiedy pracujesz właściwie, wszystko układa się tak, jak trzeba. Teraz jestem w Legii i cieszę się z tego, muszę jednak pracować dalej z całych sił. Każdy dzień, każdy trening jest dla mnie okazją do ciężkiej pracy i staram się ją wykonywać jak najlepiej potrafię.

W ciągu kilku lat, które spędziłeś w Polsce, zdążyłeś już ją trochę poznać. Jakie są największe różnice w stylu życia Polaków i Hiszpanów?

- Muszę powiedzieć, że różnice są mocno odczuwalne. Przede wszystkim w Hiszpanii ludzie są bardziej otwarci, choćby na rozmowę z drugim człowiekiem. Inne jest również jedzenie. Nie mam jednak z tym problemów, bardzo chętnie wszystko zjadam. W Polsce dużo się zmienia także jeśli chodzi o infrastrukturę. Wiele się buduje.

A gdybyś mógł coś przenieść z Hiszpanii do Polski, na co byś się zdecydował?

- Oczywiście rodzinę, bo to ona jest dla mnie najważniejsza.

Odwiedzisz ją podczas zgrupowania w Chiclanie?

- Może być z tym problem, bo to dosyć daleko, ok. 800-900 kilometrów, a moja rodzina pracuje. Samochód nie wchodzi w grę z powodu odległości, bezsensem byłoby spędzić cały dzień w aucie, żeby spotkać się na kilka godzin i znów wracać. Byłoby na pewno miło, gdybyśmy mieli przykładowo niedzielę wolną, a moja rodzina znalazłaby odpowiednie połączenie lotnicze i moglibyśmy spędzić cały dzień razem. Zobaczymy, jak wyjdzie.

Powracając jeszcze do hiszpańskiego futbolu – Gran Derbi, Barcelona rozbija Real Madryt 5:0. Skąd taka dominacja Barcy?

- Już od kilku lat jesteśmy świadkami takiego stanu rzeczy. Trener Guardiola z katalońskim zespołem związany jest od długiego czasu, występował tam jako zawodnik, teraz sukcesywnie pracuje i czyni postępy jako szkoleniowiec. Zna wszystkich piłkarzy w La Masii (szkółka Barcelony – przyp. autor). Ciężko mi to wszystko analizować. Kiedy ogląda się grę Barcelony, wygląda to jak PlayStation. Kapitalny, techniczny futbol.

Przypominasz sobie w historii Primera Division drużynę, która potrafiłaby tak zdominować rozgrywki?

- Nie. Zdarzało się, że np. Real Madryt kilka razy z rzędu zdobył mistrzostwo, ale nie z tak widoczną różnicą w grze. Zresztą, zawsze było tak, że Real i Barca odstawały od reszty ligi. Istotny jest tu czynnik finansowy, oba te kluby mogły pozwolić sobie na zawodników, którzy byli poza zasięgiem innych.

A Ty komu kibicujesz? Blaugranie czy Królewskim?

- Osasunie (śmiech). Kiedy ja byłem mały, mój tata kibicował Realowi, więc zawsze było mi trochę bliżej do zespołu z Madrytu. Teraz jest trochę inaczej, zdecydowanie bardziej wolę, żeby wygrała Legia, a nie Real (śmiech). Przede wszystkim więc my, a potem jednak trochę bardziej Real niż Barcelona.



 

Nowa kolekcja
Autor: Emil Kopański Źródło: Legia.Net   

twitter

Tagi

inaki astiz    wywiad   
Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
~LOL
2011-02-05 16:00 IP 81.219.***
Poczekać do zamknięcia okienka transferowego w większości krajów Europy i dopiero wtedy zacząć pozyskiwać zawodników – tak miała wyglądać taktyka transferowa Legii. Nic jednak z niej nie wyszło. "Myśleliśmy, że dzięki temu podpiszemy kontrakty z niektórymi zawodnikami, ale oni podpisali umowy z naprawdę dobrymi klubami - przyznał Marek Jóźwiak.
~GooglexD
2011-02-05 11:43 IP 85.222.***
I tak trzymać walić Barcelone.
~dziwne
2011-02-05 11:40 IP 83.6.8.***
Z Pampeluny jest i woli Real od Barcy? Real to najgorszy wróg w Pampelunie.
~Bonifacz
2011-02-05 08:49 IP 78.88.2***
Panie Astiz zamiast skautingiem zajmij sie lepiej gra.Byly obronca jest wlasnie za to odpowiedzialny i mu nie idzie,a jeden zaciag hiszpanski starczy,byly same perly
~Voeller
2011-02-05 05:57 IP 85.222.***
To właśnie Astiz powinien być kapitanem ze względu na swoją inteligencję, obowiązkowość i otwartość. A Vrdoljakowi nikt nie broni i tak zagrzewać do walki tych nierobów.
~wwa hustlaz
2011-02-05 03:04 IP 89.231.***
~MEGATOMEK
2011-02-04 23:21 IP 91.150.***

Dobra, ale zobacz co się dzieje w Legii. Albo co się nie dzieje. Totalna amatorka jeśli chodzi o o transfery. Masa kasy wyrzucona w błoto. W tym klubie nie pracują odpowiedni ludzie na odpowiednik stanowiskach. Popatrz na takiego Miklasa: kim on jest? Co on robi w tym klubie? To ma być dyr. pionu sportowego? To są jakieś spiny! Zero wzmocnień. Tylko piłkarze odchodzą. A Gol ma przyjść w lipcu!!! Toż to ręce opadają.

Wiec taki pusty stadion w takich czasach jest potrzebny, Niech krzyczy, bo jest na co obecnie. W takich czasach fanatycy są potrzebni. A ja go nie tyle nie nie lubię, co drażnił mnie wcześniej, za czasów protestu, jak ciągle wrzeszczał z włączonym CAPSEM, jak jeszcze mozna było, a w zasadzie trzeba było dać czas ITI. Teraz tego czasu nie ma!!! JEST STADION i co to ma być? TRUSKAWKI? To ma być drużyna? Bez lewej pomocy, bez prawej pomocy, z niestabilnym atakiem i obroną. Dla mnie ktoś kogoś tu oszukuje, i to nie kibice właściciela. Kibice dają piękne wsparcie dla tych drewniaków, co w większości grają w Legii. Tylko, że ja wieże w Skorżę, że coś zdziała. Dobrze, że przynajmniej on nie boi się wypowiadać w tym klubie szczerze jak coś mu nie pasuje. Może Skorza coś tu poradzi. Ale gdzie są wzmocnienia? Czemu ciekawi zawodnicy tacy jak ten Senegalczyk nie trafiają do Legii?? Czemu taki Jóżwiak nic nie robi? To się nie mieści w głowie. Wiec niech pusty stadion krzyczy bo jest na co.
~Michu
2011-02-05 00:13 IP 89.231.***
trzeba przyznać, że nie wielu piłkarzy byłoby w stanie udzielić wywiadu na tak wysokim poziomie
~MEGATOMEK
2011-02-04 23:21 IP 91.150.***
Witam

__PUSTY STADION__ też nie mieścił się w rezerwach komentatorów na innej stronie i przeszedł do nas?

Lubi go ktoś?
Liczba komentarzy: 19

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij