Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

22 lipca 2017

Jerzy Kopa: Im niżej upadniesz, tym wyżej wzlecisz

2011-10-29 18:15:00
Foto
Przed meczem Lecha z Legią, Jerzy Kopa mówi w rozmowie z Legia.Net, że stawia w niedzielę na remis. Doświadczony szkoleniowiec prowadził w przeszłości zarówno Wojskowych jak i Kolejorza. Co ciekawe, jego ostatnim pojedynkiem w roli trenera stołecznej ekipy był właśnie pojedynek z... lechitami. W listopadzie 1998 roku, nasza drużyną pokonała rywali z Wielkopolski 1:0 po golu Pawła Skrzypka. Zobaczymy czy historia się powtórzy. Przed meczem na stadionie przy Bułgarskiej zapraszamy do lektury naszej rozmowy!

Jakiego pojedynku spodziewa się pan w niedzielę?


- Przede wszystkim ciekawego. Legia jest obecnie na fali, a Lech będzie chciał odnieść prestiżowe zwycięstwo. Z całą pewnością możemy spodziewać się zaciętej potyczki na bardzo wysokim poziomie. Czasami w Ekstraklasie wieje nudą, ale nie powinno tak być niedzielnym popołudniem.


Myśli pan, że błędem Jose Bakero było wystawienie najlepszych zawodników w pucharowym meczu z Polonią Bytom? Nie zabraknie im sił w spotkaniu z Legią?


- O tym zawsze decyduje wyczucie trenera i analiza stanu fizycznego jego podopiecznych. Szkoleniowiec musi również zwracać uwagę na sferę mentalną swoich piłkarzy. Nie zawsze łatwo jest zmobilizować się na słabszego rywala. Myślę, że to właśnie przez brak koncentracji Kolejorz pokazał się ze słabej strony. Trzeba pamiętać, że za wynik i styl zespołu konsekwencję ponosi trener. Możliwe, że lechici pomyślą sobie teraz: "Ojej, męczyliśmy się z pierwszoligowcem. Sprężmy się i pokażmy swoje siły z Legią!" Kiepski pojedynek z Polonią, może ich po prostu zmobilizować.


Nie ma co ukrywać, że ostatnie wyniki stawiają Legię w lepszym świetle.


- Nie można tego nie zauważyć. Wojskowi fantastycznie się odbudowali i wyszli z głębokiego dołka. Mówi się, że im niżej upadniesz, tym wyżej wzlecisz i tak jest z Legią. Zawodnicy są wreszcie mocno zmotywowani. Do zespołu dobrze wprowadza się młodzież. Wielką rolę odgrywa serbski duet Radović-Ljuboja. Powołanie dla Miroslava może być takim haczykiem, który pociągnie go do jeszcze lepszej gry. Sądzę, że legioniści pokażą się przy Bułgarskiej bez kompleksów. Lech nie ulęgnie się przyjezdnych i przez to będziemy oglądali wspaniałe widowisko!


Pana ostatnim meczem w roli trenera Legii był pojedynek z... Lechem. Jak pan wspomina pojedynki pomiędzy obiema drużynami?


- Przyznam się, że moja pamięć nie sięga już do tamtych lat. Jestem już prawie 70-letnią osobą przez co nie mogę błysnąć konkretnymi liczbami czy wynikami. W mojej pamięci wyryły się głównie trzy kluby: Lech, Legia i Pogoń Szczecin. Obejmując w przeszłości posadę w ekipie Wojskowych i Portowców, zostałem uznany za zdrajcę w Poznaniu. Miło wspominam moje dwie "kadencje" w stolicy. W Wielkopolsce też długo pracowałem i do dzisiaj tam mieszkam.


- Nie jestem już tak związany uczuciowo z Lechem jak kiedyś. Ten klub się zmienił... Niby to ta sama marka, ale to jednak nie to... Nie czuję tak wielkiej sympatii do obecnego Lecha, w porównaniu do tego z 90-letnią tradycją. Po prostu nie potrafię tak samo być za chłopcami, którzy obecnie grają przy Bułgarskiej. Z drugiej strony nie należy teraz zapominać o pięknym obiekcie Kolejorza. Stadion w moim mieście robi wrażenie.


A co według pana zmieniło się od czasów, kiedy współpracował pan z tymi ekipami?


- Mówiąc spokojnie, nie powiem, że jestem kibicem Legii lub Lecha. W obu klubach spędziłem parę lat życia i zawsze zostawiałem serce. Wiele się pozmieniało. Obecnie zawodnicy nie są tak przywiązani do barw klubowych jak w przeszłości. Zamiast tradycji, mamy komercjalizm. Wszystko pokazane jest w pięknej otoczce, która zwiększa ekipom budżety. Nie było też tylu piłkarzy z zagranicy. Prowadziłem typowo polskie zespoły, a teraz w składach mamy po 8-9 obcokrajowców. Nie dziwię się Jackowi Gmochowi, który mówił przed meczem APOEL-u z Wisłą, że będzie kibicował Cypryjczykom, bo spędził tam kawałek życia. Dochodzi do tego, że poza prezesem, ciężko szukać w naszych drużynach kogoś z polskim paszportem.


Wspominał pan o zagranicznych piłkarzach, a tymczasem najlepszymi napastnikami obu zespołów są obcokrajowcy. Mówię tu o Artjomie Rudniewie oraz Danijelu Ljuboji. Jak by ich pan porównał?


- Ljuboja to typowy lis pola karnego. Potrafi znaleźć się w każdej sytuacji i jest takim boiskowym cwaniakiem. Nie można mu również odmówić świetnego wyszkolenia technicznego. Nie jest jednak tak żywiołowy jak Rudniew. Pamiętajmy, że napastnik żyje z podań kolegów. W Lechu dobrze to funkcjonuje, gdyż piłkarz z Łotwy dostaje wiele podań od Stilicia i Kriwca. Dzięki temu łatwiej jest mu strzelać gole. Semir i Artiom przypominają takie dawniejsze pary piłkarskie jak: Szołtysik-Lubański czy Deyna-Gadocha. Do tanga trzeba dwojga i żaden z nich nie miałby dobrych wyników bez kolegi. Rudniewa nazwałbym takim desperackim atakującym, bo potrafi uderzyć z prawej, lewej nogi, a czasem głową. Ma niesamowity ciąg na bramkę. "Ljubo" jest za to inteligentniejszy i sprytniejszy. Nie potrafi tracić sił i umierać za drużynę, ale jest Wojskowym niezwykle potrzebny. Nie ma też wątpliwości, że większe pieniądze wart jest piłkarz Lecha, gdyż po prostu jest młodszy i bardziej perspektywiczny.


Bardzo dobrze spisuje się też ostatnio obrona Legii na czele z Dusanem Kuciakiem w bramce.


- Muszę pogratulować trenerowi Skorży, że tak krytykowany twór - jakim była defensywa Legii - potrafił konsekwentnie zestawić tak, że teraz to bardzo dobry blok obronny. Niektóre nazwiska trochę ostatnio przybladły jak te Inakiego Astiza czy Jakuba Rzeźniczaka. Piłkarze, którzy grają obecnie są jednak niezwykle mocni. Co do bramkarza, to trzeba znowu pochwalić Krzyśka Dowhania, że kolejnego zawodnika wychowuje na gracza o klasie europejskiej. Nie przypuszczałem, że Kuciak może tak dobrze łapać, ale bardzo podoba mi się jego gra i współpraca z resztą obrońców. Legioniści zawsze mogą liczyć na Słowaka.


Podsumowując. Kto i dlaczego wygra w niedzielę?


- Jestem wręcz przekonany, że będzie remis. Obydwa zespoły nie mogą sobie pozwolić na porażkę i będą, jak to mówił mój przyjaciel - czujne jak chrabąszcz w maju. Ciężko będzie sobie tu pozwolić o błędy lub nonszalancję. Lech będzie pewnie więcej atakował, przez co może nadziać się na kontry. Bakero nauczył się już polskiego futbolu i może zmodyfikować taktykę. Legii nie da się ograć prostym klepaniem piłki. Lech nie jest w tak wysokiej formie jak legioniści, więc to Wojskowi mogą przeważać. Kolejorz postara się też, aby dwójkowe akcję przeprowadzali Rudniew ze Stiliciem. Tu można szukać szansy na strzelenie jednej, zwycięskiej bramki. Nie postawiłbym pieniędzy, ale w czasie zabawy w proroka stawiałbym na podział punktów. Czuję to jakoś podświadomie.

 

fot: wikipedia.pl


 

Autor: Piotr Kamieniecki Źródło: Legia.Net   

twitter

Tagi

jerzy kopa    powoł   
Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
~rad
2011-10-30 08:26 IP 178.182***
"Lech nie ulęgnie"???? a to ulung:)
~SyL
2011-10-30 02:39 IP 83.9.25***
tak to bywa ze statystykami, ze L w tym sezonie bierze te, które sa na jej korzysc a te ktore nie przełamuje...jak np z ruchem czy spartakiem, byl czas, zeby sie odegrac wiec sie odegralismy teraz to samo bedzie w poznaniu, bo przeciez lepiej gramy na wyjazdach :)
~Leszek
2011-10-30 02:15 IP 83.1.18***
Kibicuję Lechowi. Ten kopa był najgorszym człowiekiem w poznańskim klubie jakiego pamiętam.
~on(L)y
2011-10-29 21:58 IP 87.185.***
przeciwko przeczuciu Kopy przemawiaja dwa fakty : 1.Legia Skorzy praktycznie nie remisuje w polskiej lidze, 2.Legia jest "na fali" i z pewnoscia beda chcieli grac a nie bronic
~b79
2011-10-29 20:33 IP 178.42.***
Straszna była Legia Kopy (drugie podejście). Nudy i frustracja oraz słynne 3-0 i brak naszego trenera-Poznaniaka przy drużynie.
~fd
2011-10-29 20:08 IP 68.63.1***
Mowisz dobrze Ale Juve tez Wiedzialo o tym jak im strzelil 3 bramki a potem go tak pilnowali ze strzelil im kolejnego gola.

Jezeli Legia przykryje Stilica i Rudniewa to Tonev , Murawski i Krivec beda grac swoje.

Kazdy gada tylko o 2 pilkarzach Lecha a ja widze cos wiecej.

Jutro bedzie ciezko a z tego powodu ze Legia nie strzelila bramki na Lechu juz od ladnych paru lat. A Pan skorza tam nie wygral tez od ladnych paru lat.
~LegiaGOL.blog.onet.pl
2011-10-29 19:10 IP 82.139.***
Remis będzie korzystniejszym wynikiem dla Legii. Będziemy mieli wciąż 1pkt przewagi i mecz mniej. Jeśli Legia będzie czujna przy stałych fragmentach gry i zawęzi pole gry, zwłaszcza Stiliciowi, pokryje Rudniewa, to Lechowi będzie bardzo ciężko o jakieś sytuacje podbramkowe. Ofensywa Lecha, to właśnie para Stilic-Rudniew.
Liczba komentarzy: 8

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij