Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

24 czerwca 2017

Bartosz Bereszyński: Niczego nie żałuję

2013-04-25 20:45:00
img
W Poznaniu nazywają go Judaszem, bo zmienił miejsce pracy z Lecha na Legię. On się jednak tym nie przejmuje, robi swoje, poznaje Warszawę i docenia swój nowy klub oraz kibiców. - Kibicowanie stoi tu na bardzo wysokim poziomie. Oprawy meczów robią naprawdę duże wrażenie i dało się je dostrzec podczas spotkania z Wisłą czy Pogonią. Widać, że fani są zżyci z klubem i dopingują zespół przez cały mecz. Chcę im udowodnić, że przydam się Legii - mówi w rozmowie z Legia.Net Bartosz Bereszyński.

W Legii są już dwie postacie biblijne. Ivicę Vrdoljak z brodą nazywany jest Mojżeszem, zaś ciebie w Poznaniu nazywają Judaszem…


- Nie ma się co przejmować takimi sprawami. Ludzie zawsze będą mówili różne rzeczy, nie zawsze będą one pozytywne. Mnie jednak takie słowa po prostu mobilizują. Kiedy jestem obrażany, to chcę się z dobrej strony pokazać na boisku i udowodnić swoją wartość.  


Uważasz się za odważnego faceta?


- Uważam się po prostu za człowieka, który chce rozwijać swoje piłkarskie umiejętności. Dodatkowo sądzę, że jestem pewną siebie osobą i w Legii chce się stawać lepszym zawodnikiem.



Ile czasu zastanawiałeś się nad transferem do Legii?


- Taką pierwszą, mniej konkretną, propozycję ze stolicy dostałem na początku stycznia. Potem rozmowy zaczęły robić się coraz bardziej zaawansowane. W sumie wszystko potrwało przez około dwa-trzy tygodnie i już byłem graczem warszawskiego klubu. Nie zajęło to dużo czasu.


Wiele osób wiedziało, że prowadzisz rozmowy z Legią? Oczywiście pomijam tu rodzinę.


- Nie chwaliłem się ofertą z Legii. Wszystko zostało pomiędzy osobami, które są dla mnie najbliższe. Ci, którzy powinni być w tę sytuację wtajemniczeni, to po prostu byli.


A kiedy dowiedział się o wszystkim trener Mariusz Rumak?


- Nie wiem dokładnie, ale na pewno było to dla wszystkich zadziwiające. Mało kto spodziewał się takiej decyzji z mojej strony i transferu do warszawskiej Legii.


Bolały te komentarze byłego trenera?


- Każdy ma prawo do mówienia na każdy temat, na jaki ma ochotę. Trudno mi powiedzieć czy przeczytałem wszystkie komentarze trenera Rumaka. Starałem się czasem unikać lektury takich słów, więc mogę nie być do końca wtajemniczony, ale nie chcę też komentować wypowiedzi szkoleniowca Lecha Poznań. Skupiam się na grze.


Rumak się ostatnio mocno uaktywnił i wszędzie zaczął węszyć spiski. Myślisz, że to gierki ze strony trenera Lecha, czy jednak naprawdę ma takie poglądy?


- Jestem zawodnikiem Legii Warszawa i mnie naprawdę nie interesuje terminarz „Kolejorza” i to czy grają w poniedziałki czy jednak wcześniej. Słyszałem wypowiedzi lechitów po potyczce z Piastem Gliwice, w której pokonali przeciwników 3:0. Nie skarżyli się na to kiedy musieli grać, a chcą się jedynie skupiać na wygrywaniu. Według mnie to prawidłowe podejście. Każdy musi patrzeć na siebie, a wiadomo, że drużynie występującej w Pucharze Polski częściej wyznaczy się spotkanie na sobotę.


Trener Urban uczciwie stwierdził, że lepiej zagrać w piątek i mieć wolny weekend.


- Wiadomo, że zawodnik też woli zagrać w piątek lub w sobotę. Dodatkowo pierwszego dnia kolejki ligowej, można zmierzyć się z rywalami o fajnej porze. O 20:45 gra się w najlepszych ligach czy też w Lidze Mistrzów. Jeśli jednak szerzej się na wszystko spojrzy, to nie ma znaczenia to, którego dnia wybiega się na boisko.



Straciłeś kolegów w Poznaniu?


- Staram się być człowiekiem, który nie ma zbyt wielu znajomych. Może powiem inaczej. Znajomych mam, ale kolegów już jest mniej, bo mam swoje grono osób, do których mam zaufanie - raczej z nimi utrzymuje kontakt. Nie jestem osobą, która rozmawia z niezliczoną liczbą ludzi. Na tych bliższych się nie zawiodłem.


Ale nie sprawiasz wrażenia osoby zamkniętej w sobie.


- Bo nie jestem zamknięty, a właśnie otwarty na ludzi. Łatwo nabywam nowe kontakty. Jeżeli czuję potrzebę zaprzyjaźnienia się z kimś, to najzwyczajniej w świecie to robię. Gdy jednak mam wrażenie, że nie mogę na kimś polegać, to ta osoba zostaje moim znajomym – nie wypieram się, że ją znam, ale też nie utrzymuję bliższych relacji.


W Legii masz już bliższych kolegów?


- Znałem kilku chłopaków z reprezentacji młodzieżowej. Między innymi Michała Żyrę czy też Dominika Furmana i z nimi było mi łatwiej. Nadal poznaję drużynę, ale mamy w szatni dobrą atmosferę i wszyscy życzliwie mnie przyjęli.


Zaliczyłeś płynne wejście do drużyny. Nie widać u ciebie kłopotów ze zgraniem czy też z komunikacją.


- Fakt. Ważne jest, aby szybko i sprawnie wkomponować się do nowej drużyny. Znacznie lepiej jest jeśli zespół cię akceptuje, a to w moim przypadku przebiegło szybko. Poznawałem się ze wszystkimi na zgrupowaniu, a po nim zaczął się sezon i myślę, że wszystko było już takie jakie powinno.



Lubisz być w świetle reflektorów? Sprawia ci przyjemność kiedy ludzie o tobie mówią?


- Taka jest specyfika zawodu piłkarza. Wiele osób patrzy na zawodników występujących przy Łazienkowskiej i chociażby przez to, jestem zobowiązany żeby z kimś porozmawiać czy też udzielić wywiadu. To normalne.


Odetchnąłeś, że teraz ludzie wolą rozmawiać o twojej postawie na boisku, niż tylko o tym, że miałeś odwagą zamienić Lecha na Legię?


- Cieszy mnie to. Ludzie wreszcie zaczynają dostrzegać takiego zawodnika jak Bartosz Bereszyński, który biega sobie po zielonym boisku i stara się grać w piłkę. Wiem, że dużym wydarzeniem było, że jakiś mężczyzna zdecydował się na przejście z poznańskiego Lecha do Legii, ale po pięciu, sześciu czy siedmiu dniach nie chciałem już o tym rozmawiać, a próbowałem zwrócić na siebie uwagę jako piłkarz.


Zaskoczyłeś wszystkich swoją postawą i tym, że od razu zacząłeś stanowić o sile Legii. Przychodziłeś do Legii jako gracz będący niewiadomą.


- Wiele osób zastanawiało się po co tutaj przyszedłem. Czy jestem potrzebny i czy przydam się takiemu klubowi jak Legia. Mnie tylko mobilizowały takie słowa i tak jak mówiłem od razu po transferze, chciałem udowodnić, że zasługuję na miejsce przy Łazienkowskiej. Z każdą minutą chcę do siebie przekonywać kibiców i jeśli już dostaję szansę od Jana Urbana, to zamierzam dawać z siebie wszystko. Chcę zrobić jak najwięcej dobrego dla Legii.


Przychodząc do klubu, od razu powiedziano ci, że możesz być brany pod uwagę jako prawy obrońca czy do czasu szykowano cię tylko jako zawodnika ofensywnego?


- Tuż po transferze rozmawiałem z Janem Urbanem, który powiedział mi, że zamierza testować mnie na prawej stronie defensywy. Trener stwierdził, że widzi mnie jako melodię przyszłości na tej pozycji i myślę, że oboje nie wiedzieliśmy, że tak szybko będę wybiegał na murawę jako boczny obrońca. Szkoleniowiec uznał, że podczas zgrupowania nieźle się tam prezentowałem i dostałem potem szansę w lidze.



Pierwszy raz styczność z prawą obroną miałeś w Warcie Poznań?


- Wtedy rozegrałem jeden albo dwa sparingi w obronie. Pierwszy mecz o punkty jako defensor, rozegrałem dopiero w Legii.


Co musisz przede wszystkim poprawić na tej pozycji?


- Na pewno brakuje mi doświadczenia, bo nigdy nie miałem zbyt wielkiej styczności z grą defensywną. Zawsze starałem się raczej atakować bramkę przeciwnika. To dla mnie nowość i minuty spędzane przeze mnie na boisku z pewnością mi pomagają.


W Kielcach zagrałeś w ofensywie, ale na mecz z Podbeskidziem zostałem przesunięty do obrony.


- Po treningu, przed wyjazdem do Bielska-Białej, trener zakomunikował, że może być pomysł ustawienia mnie jako prawego obrońcy w meczu z Podbeskidziem. Tyle. Potem przeczytałem skład meczowy, zobaczyłem siebie w defensywie i wyszedłem na boisko. Nie pozostało nic innego jak grać.


Jak ci się współpracuje z całym blokiem obronnym?


- Każdy piłkarz w Legii wie czego chce. Od każdego mogę się wiele nauczyć i na współpracy z takimi piłkarzami mogę tylko skorzystać. Nie ważne kto pojawia się na boisku - wszyscy są graczami, których doświadczenie i umiejętności stoją na wysokim poziomie.


Ale ta obrona w tym sezonie często popełnia błędy, zdarzają się chwile dekoncentracji, proste straty...


- Futbol jest grą błędów i ciężko jest ich uniknąć przez 90 minut spotkania. Zdajemy sobie sprawę, że nie zawsze wygląda to tak, jakbyśmy chcieli. Ale siłą zespołu jest to, że nawet jak nie gramy najlepiej, to i tak zdobywamy punkty. Lepsza forma przyjdzie. Może to dobrze, że już w tej chwili nie prezentujemy się wyśmienicie i nie wygrywamy każdego meczu po 2:0 czy 3:0... Już widzę te tytuły prasowe - mistrzostwo już przy Łazienkowskiej... A tak absolutnie nie jest. Do tytułu jeszcze długa droga, a zbytnia pewność siebie mogłaby nas zgubić. Pamiętajmy, że do każdego rywala musimy podchodzić w pełni skoncentrowani.


Nie tak dawno gdy Legia grała słabo to nie wygrywała. Teraz się to zmienia - mimo słabszej gry dopisujecie sobie trzy punkty.


- To świadczy o sile zespołu. Sztuką jest grać słabo, a wygrać mecz. Tak było w Krakowie, gdzie Wisła rozegrała fajne spotkanie. My jednak czujemy, że jesteśmy mocni i mamy świadomość własnej wartości.


Mówi się czasem, że drużyna gra sama, a trener jej nie przeszkadza. Jak to jest w przypadku  Legii?


- Na pewno tak nie jest. Wszyscy trenerzy wprowadzają do zespołu bardzo fajną atmosferę i potrafią sprawić, że każdy gracz czuje się potrzebny. Można zaufać szkoleniowcom, a to świetna sprawa.


Czujesz presję wyniku? Zadajesz sobie pytanie co by było gdyby Legia nie zdobyła mistrzostwa?


- Dziwne byłoby jakbym nie czuł takiej presji. W Legii myśli się jedynie o najwyższych celach. W Warszawie każdy chciałby się co rok cieszyć z mistrzostwa, pucharu oraz zakwalifikowania się do europejskich pucharów. To jest jednak dobre, bo każdy zawodnik powinien być gotowy na tego rodzaju wyzwania.


To jest taka presja motywująca czy może paraliżująca?


- Mnie to motywuje, bo dobrze jest wyjść na boisko i udowadniać wszystkim, że Legia gra fajnie, skutecznie i potrafi zwyciężać. Cieszy mnie jeśli ludzie przychodzą na Łazienkowską i mogą potem cieszyć się z wygranej swojego klubu.


Ciebie większość kibiców Legii nie znała i nie spodziewała się cudów. To pomogło?


- Przychodząc do Legii, zbyt wiele osób nie rozpoznawało mnie z boiska, bo raczej kojarzono mnie po prostu z tego, że trafiłem tutaj z Lecha. Znałem jednak swoją wartość i wiedziałem, że na treningach i na zgrupowaniu, dając z siebie wszystko, mogę sobie wywalczyć miejsce w pierwszym składzie.


Spodziewałeś się, że mimo takich transferów Legii, to ty będziesz – obok Dwaliszwilego – najtrafniejszym zakupem stołecznego klubu?


- Od początku myślałem o występach w pierwszej jedenastce i naprawdę nie patrzyłem na to, kto jeszcze został zakupiony przez Legię. Wiedziałem, że Jan Urban będzie chciał jeszcze wzmocnić zespół i to zrobił, ale patrzyłem na siebie i chciałem grać. Muszę jednak dodać, że Legia ma naprawdę silną kadrę.

Legia jest przystankiem w karierze?


- Za wcześnie by o tym mówić. Na pewno jest moim obecnym klubem. Jestem związany 3,5 letnim kontraktem ze stołeczną drużyną, dla której chce rozgrywać jak najlepsze spotkania. Co będzie po drodze? Nie zastanawiam się nad tym. Skupiam się na tym, żeby z meczu na mecz prezentować się coraz lepiej. Naprawdę nie myślę o tym czy chce wyjechać z kraju za rok, za dwa czy za trzy.


Upragnionym miejscem jest Manchester United?


- Każdy zawodnik ma jakieś cele. Moją ulubioną drużyną jest właśnie Manchester United i spełnieniem marzeń byłoby zagrać w przyszłości na Old Trafford. Może nawet nie koniecznie w koszulce czerwonych diabłów, ale nawet przeciwko tej drużynie. Jest jakaś szansa, że stanie się to już niedługo, bo przecież możemy się spotkać z drużyną sir Alexa Fergussona w Lidze Mistrzów.


Legia jest gotowa na Ligę Mistrzów?


- Myślę, że dawno nie była tak gotowa jak w tej chwili. Zawsze, obserwując nawet Legię w telewizji, patrzyłem i polskim drużynom czegoś brakowało. Może nie jesteśmy gotowi, żeby grać co trzy dni, bo potrzebna jest wyrównana i dosyć liczebna kadra. Uważam jednak, że możemy w tym sezonie wywalczyć mistrzostwo i powalczyć o ten upragniony awans.


Wspomniałeś o grze co trzy dni. Lubisz taką intensywność rozgrywania meczów?


- Parę razy zdarzyło mi się już grać w takim odstępie czasowym, nawet ostatnio, kiedy najpierw wystąpiłem w reprezentacji, a potem wróciłem do Legii i rozegrałem 90 minut w spotkaniu z Polonią. Artur Jędrzejczyk też dał sobie radę z rozegraniem trzech potyczek praktycznie w tydzień, więc chyba jesteśmy na to gotowi.


Dlaczego straciłeś opaskę kapitana w reprezentacji młodzieżowej? Przejął ją po tobie Dominik Furman.


- Nowym trenerem reprezentacji do lat 21 został Marcin Dorna, a wraz z nim zmienił się sztab szkoleniowy. Pojawiły się też nowe nazwiska i można powiedzieć, że była to całkiem nowa kadra. To etap, w którym nasz opiekun szuka jeszcze nowego kapitana i mają być jeszcze próbowani inny gracze. Myślę, że „Furmi” jest odpowiednią osobą do dowodzenia, gdyż gra w środku pola i wiele widzi, a to ważne. Poza tym on zasługuje na opaskę. Będę się cieszył jeśli będziemy wygrywali, a tak naprawdę nie jest ważne kto jest kapitanem drużyny.


Dobra paczka zrobiła się w tej młodzieżówce. Niezłe nazwiska, występujące w fajnych klubach.


- To dobry zespół i jesteśmy silni podczas meczów, jak i w czasie treningów. Nie jest tak, że dobrze wygląda to jedynie na papierze.



A pojawiły się już jakieś myśli o dorosłej kadrze?


- Chyba każdy piłkarz myśli o pierwszej reprezentacji. Od dawna przechodzę szczeble młodzieżowych kadr, więc siłą rzeczy zastanawiam się nad drużyną Waldemara Fornalika. Wszyscy trenują, aby osiągać jak największe sukcesy, a moim głównym celem jest gra w lidze angielskiej.


Wydaje się, że wystarczy jedna udana runda i już można trafić do kadry. Świadczą o tym przykłady Daniela Łukasika czy Jakuba Koseckiego.


- Droga faktycznie nie jest daleka. Przede wszystkim trzeba się skupić na dobrej grze w klubie, robieniu regularnych postępów. A gdyby przyjdzie powołanie do reprezentacji trzeba zrobić wszystko, aby je wykorzystać jak najlepiej.


Jakie wrażenie robią na tobie kibice Legii?


- Kibicowanie stoi tu na bardzo wysokim poziomie. Oprawy meczów robią naprawdę duże wrażenie i dało się je dostrzec podczas spotkania z Wisłą czy Pogonią. Widać, że fani są zżyci z klubem i dopingują zespół przez cały mecz. Chcę im udowodnić, że przydam się Legii.


Kiedy jesteś na boisku, zwracasz uwagę na to co dzieje się na trybunach?


- Fajnie jest wyjść i usłyszeć śpiew kibiców, a nie dzwonek telefonu, po którym można nawet rozpoznać, że to Nokia... Cieszy mnie, że fani wstają i dopingują swoją drużynę przez 90 minut.


Będziesz namawiał jakichś graczy z Lecha na przeprowadzkę do Warszawy?


- Kiedy podejmowałem decyzję o przenosinach do Warszawy, nie brałem pod uwagę głosów z boku, które raz mówiły żebym szedł, a raz żebym został w Poznaniu. Przy takiej przeprowadzce, piłkarz musi sobie odpowiedzieć na kilka pytań – czy jest w stanie tu grać, czy podoła wyzwaniu i musi wszystko przemyśleć z najbliższymi. Mogę mówić za siebie - niczego nie żałuję i czuje się szczęśliwy w Legii.


A co byś powiedział komuś z Lecha, jeśli zadzwoniłby po radę do ciebie?


- „Podjąłem dobrą decyzję, nie żałuję tego, postąpiłem słusznie, ale nie wiem, jak będzie w twoim przypadku. To ty musisz sobie przemyśleć transfer i zastanowić się, co będzie dla ciebie najlepsze. Każdy ma inną sytuację w obecnym lub w przyszłym klubie”. Na pewno nie powiedziałbym niczego złego o Legii, bo poziom organizacyjny stoi na najwyższym poziomie.


Myślałeś kiedyś o udzielaniu się na Twitterze lub Facebook’u jak twój rywal na prawej obronie, Jakub Rzeźniczak?


- Mam konto na Facebook’u, ale tylko prywatne, dla siebie i dla kolegów. Widzę, że ludzie zakładają fanpage z moim imieniem i nazwiskiem, ale nie zawsze są one pozytywne. Jeden z takich negatywnych ma 5,5 tysiąca lajków. Powstał też taki pozytywny z Legii, gdzie wrzucane są po prostu moje wypowiedzi i zdjęcia, ale ja go nie prowadzę. O Twitterze nie myślałem, nie miałem z nim styczności i nawet nie wiem, jak to do końca wygląda. Nie potrzebuje się też w to zanurzać.



Jak ci się podoba w Warszawie?


- Odkąd pogoda jest lepsza, to i podoba mi się bardziej. Zimą stolica nie jest tak ładna jak wiosną, kiedy te wszystkie ciekawe miejsca, wyglądają zdecydowanie lepiej. Na pewno jest co robić. Mieszkam w fajnym i cichym miejscu, niedaleko jeziorka czerniakowskiego. Podoba mi się to, że nie mam daleko do centrum, a jednak pod nosem jest trochę zieleni. Miałem już okazję pospacerować i pozwiedzać.


Sam mieszkasz w stolicy? Na ręku masz wisiorek z serduszkiem…


- Na razie mieszkam sam, bo serduszko zostało w Poznaniu i musi się uczyć - zdaje na dwa licencjaty, a ja nie chcę jej w tym przeszkadzać. Kiedy licencjat będzie w ręku, to na magisterkę być może przeniesie się do Warszawy.


Jak długo chciałbyś zostać w Warszawie?


- Tyle ile będę szczęśliwy. Nie umiem powiedzieć dokładnie, że chcę zostać w Legii przez siedem lat albo przez 24 miesiące. Chcę tu występować jak najdłużej, ale będę tu grał tyle czasu, przez ile będę szczęśliwy.  


Jakie masz zainteresowania poza piłką?


- Lubię posłuchać muzyki. Potrafi mnie rozluźnić w stresowych sytuacjach, a także zmotywować do wysiłku. Jest dla mnie ważna. Dodatkowo lubię spędzać czas z osobami, na których mi zależy i robić z nimi ciekawe, a czasem zwariowane rzeczy - ale właśnie w ich gronie. W wolnym czasie uprawiam też sporty uzupełniające – pływanie, squash czy też tenis. Moją wielką pasją, którą zarazili mnie rodzice, są podróże. Lubię zwiedzać Polskę, Europę i świat. Chciałbym to na pewno kontynuować.


Zastanawiam się, czy powinienem pytać się o te zwariowane rzeczy.


- (Śmiech) Raczej nie odpowiem na to pytanie. Znajomi wiedzą, że potrafię być spontaniczny i pamiętajmy, że jestem młodym chłopakiem. Nikt nie mówi, że muszę być nie wiadomo jak ułożoną osobą. Wiem kiedy mogę się oddać jakiejś fantazji, ale jestem też profesjonalistą i gdy przychodzi czas na ciężką pracę, to się od niej nie uchylam. Najważniejsze, że umiem odróżnić czas na zabawę, a czas na trening.


Na boisku ważniejsza jest spontaniczność, czy sztywne trzymanie się zaleceń trenera?


- Są zawodnicy, którym nie można dawać ściśle określonych zadań. Myślę tu o takich graczach jak Miroslav Radović czy Danijel Ljuboja. To tak błyskotliwi i nieprzewidywalni piłkarze, że nie można ich wiązać. Ja muszę jednak trzymać się ściśle określonej pozycji, bo nie byłoby dobrze, gdyby ktoś zauważył, że Bereszyńskiego nie ma na prawej stronie, a biega sobie swobodnie w środku czy po lewej flance. Obrona jest odpowiedzialną funkcją i tu należy przestrzegać zaleceń trenera.


Wracając do tej muzyki – lubisz jakiś szczególny rodzaj, czy słuchasz wszystkiego co akurat wpadnie do ucha?


- Ogólnie lubię muzykę. Nie jest tak, że zamykam się tylko z rapem czy muzyką klasyczną. Jestem otwarty na każdy rodzaj. Na pewno musi mi się coś spodobać i mieć fajny rytm. Wszystko zależy też od nastroju i sytuacji. Kiedy wracam zmęczony po meczu, lubię założyć sobie słuchawki na uszy i czegoś posłuchać. Niektóre „kawałki” pobudzają i dodają siły do zrobienia czegoś pożytecznego i przydatnego.



Kto będzie mistrzem?


- Zrobię wszystko, aby została nim Legia. Jesteśmy na dobrej drodze do tego sukcesu, więc zrobię wszystko, aby w czerwcu się cieszyć. Moja odpowiedź jest więc jedna – Legia Warszawa. 


 

Autor: Piotr Kamieniecki Źródło: Legia.Net   

twitter

Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
~Thekristo
2013-04-28 02:45 IP 89.79.6***
Rzeczywiscie Bereś - doskonała sprawa będzie twój gol strzelony lechitom .I nie ma dla mnie znaczenia w której minucie to zrobisz-tylko to zró:)!
~zed
2013-04-27 20:27 IP 89.75.7***
Dla mnie najlepszy gracz dzisiejszego bezbarwnego meczu. Nawet w 90 minucie miał siły, żeby lecieć sprintem i kiwać rywali. Będzie z niego pożytek.
~mateoj
2013-04-27 16:57 IP 192.162***
Nic z jego kariery nie będzie skoro tak wcześnie wybrał kierunek dalekowschodni
~a
2013-04-26 22:49 IP 89.75.1***
Śmieszny jest ten fanpage "Bereszyński największym zdrajcą". :D Boli poznańskie pyry to, że ich piłkarz u nas jest obecnie razem z Jędzą najlepszym zawodnikiem, a u nich grał w młodziakach.
~Przestancie
2013-04-26 19:22 IP 85.221.***
brac te prochy w tej Azji :)))))))
FN
2013-04-26 11:00
Spokogościu. :-)
Jest bardziej rozgarnięty od swojego byłego trenera. Jak utrzyma formę, albo się rozwinie, to Kubusia będziemy mogli pooglądać już tylko na Twitterze.
~roy
2013-04-26 10:35 IP 31.11.1***
Legia - Amica , 87 min i dalej 0-0 !!! Nagle piłkę w polu karnym dostaje Bereś , strzela i ........1-0 !!!! 3 min i koniec meczu !!!! Byłoby super !!!! Ale pyry by się zagotowały ( dosłownie ) hahahaha
2013-04-26 11:01
Zagotowałyby się po 6:0. Bereś mógłby otworzyć wynik w piątej minucie.
2013-04-26 12:30 IP 46.174.***
roy---podoba mi sie taki scenariusz!!!!
2013-04-26 12:35 IP 83.145.***
Ja myślę że lepiej byłoby 6:0 i Bereś strzelający ostatnią bramkę tą dobijającą rywala. (Bo przy 5:0 jedyną ich myślą że mogło być gorzej to własnie bramka Beresia.)
2013-04-26 12:55 IP 89.76.2***
to lepiej pierwszą i ostatnią :P
~sylwek1982..
2013-04-26 09:58 IP 46.174.***
Powodzenia Bartek i radochy w czerwcu podczas nakladania na szyje zlotych medali za zdobycie MP!!!!!
~AM (L)
2013-04-26 08:31 IP 94.42.8***
Bereś ma przed sobą wielką karierę - jeżeli będzie poważnie podchodził do swoich obowiązków.
Chciałbym bardzo, żeby w zwycięskim meczu LEGII z amicarzem Bartek strzelił im bramkę - ale byłby wychwalany przez kibiców amici - wreszcie znalazłby uznanie w oczach kibiców amicarza !!!

Oby tak było - Tylko LEGIA !!!
dragon01
2013-04-26 08:01
Stalowy Rumak ? Nie konik na biegunach . Wykryl teorie spisku . On nawet nie wie jaki jest śmieszny . Jemu wydaje sie że jest mędrcem , a wszyscy widzą że jedynie śmiesznym mądralą z wielką megalomanią o sobie i swoim klubiku . To tyle na ten temat . Więcej nie potrzeba .
~ciekawe
2013-04-25 23:43 IP 85.221.***
ile jeszcze bedziecie sie jarac tym judaszem .....regularne cotygodniowe podkreslanie ego poprzez wywiady z ta gwiazda i ciagle pytania o Lecha mówia same za siebie :) cieszcie sie ta pseudo gwiazdka pamietajac ze prawdziwa gwiazda europejskiej piłki wbiła wzoraj 4 gole Realowi i grała u nas a nie w waszym zasrany.m CSKA
2013-04-26 01:21 IP 77.255.***
won.
2013-04-26 06:52
Odezwał się kibic Lakamatyu Witebsk.
2013-04-26 08:11 IP 79.190.***
Wypad do posen wschodni niemcu
2013-04-26 09:23
pyro zafajdana leć do germańca szparagi zbierać
2013-04-26 09:52 IP 192.168***
łach - Legia 1-3
2013-04-26 10:14 IP 89.77.3***
ciekawym trzeba byc ziemniakiem zeby siedziec na stronie klubu ktorego sie podobno "nienawidzi". ZERO HONORU jak zawsze.

banda zgniłych kartofli
2013-04-26 14:57 IP 95.160.***
hipokryto z wioski o nazwie poznan, jeśli już mówisz o lewym to dobrze powineneś wiedzieć żę jest Warszawiakiem i był na początku graczem II Legii, i jakoś nie mieliście pretensji że przyjmujecie "judasza" z Warszawy a jak jest na odwrót to już bluzgacie na chłopaka, ehh a co tu mówić o honorze klubu który był umaczany w takie korupcje nie mówiąc już o amice, dalej żyjcie w świecie swojej dumy i tradycji hahaha pozdrow konika i reksia
2013-04-27 16:50 IP 192.162***
Nic z jego kariery nie będzie skoro tak wcześnie wybrał kierunek dalekowschodni
~arsenal
2013-04-25 23:03 IP 68.60.7***
Lubilem Beresia za odwage, za pewnosc siebie.
Urban swietnie ocenil mozliwosci tego zawodnika. Beres jest szybki, twardy, zdecydowany o duzej kondycji.
Niestety jest raczejj surowy technicznie i jako napastnik czy pomocnik kariery by nie zrobil.
Dlatego za Rumaka gral w mlodej druzynie.
Stracil moja sympatie jak stwierdzil ze najbardziej lubi ManUre.
2013-04-26 09:21
ale jesteś łoś.....
~StarszyKibic
2013-04-25 23:01 IP 77.252.***
O Boże, co za niechlujstwa językowe. Te niepotrzebne wtrącenia w stylu "tę Ligę", a także literówki i interpunkcyjne gafy. Chyba kierownictwo tego serwisu powinno poważnie przemyśleć, czy jest sens zatrudniać gimnazjalistów (podejrzewam, że za darmowe bilety), czy nie lepiej, by było odchudzić serwis i postawić na jakość?
Nie piszę tego "po złości" po prostu widzę po meczach czy właśnie takich tekstach jak ten, że poziom i estetyka tego serwisu dramatycznie leci w dół.
Pozdrawiam Krzysztof J.
2013-04-26 13:34 IP 80.202.***
a kto ci tu kaze wchodzic, idz lepiej na strone slowikow, tam napewno dorastaja do twojego poziomu intelektualnego i wrazliwosci estetycznej....
~adolf_emigrąt
2013-04-25 22:48 IP 89.68.1***
Fajnie, mamy młodych, ale bardzo ogarniętych piłkarzy - Furman, Bereś, Łukasik. Nie napalają się za mocno, twardo stąpają po ziemi.
~nikson
2013-04-25 22:45 IP 37.190.***
Bereś to będzie nasz Piszczek !! :D
2013-04-26 10:29 IP 89.77.3***
juz jest
michal17
2013-04-25 22:41
po przeczytaniu całego wywiadu mogę powiedzieć tylko jedno - SUPER GOŚĆ ! Chłopak można powiedzieć, że dopiero zaczyna prawdziwe piłkarskie życie, a już ma tak wszystko poukładane w głowie, na prawde rewelacja ! Mordeczko tak trzymaj, a zobaczysz że osiągniesz wiele, bo widać, że masz talent i grać potrafisz, i nie przejmuj sie kibicami amici bo oni jeszcze niedorośli do poziomu europejskiej piłki, w takich krajach jak niemcy, hiszpania , anglia transfery miedzy zawistnymi klubami sa na porządku dziennym tylko u nas jest to nie wiadomo co bo grupa gówniarzy z gimnazjów musi pokazać swoje ja.
WALCZYĆ TRENOWAĆ WARSZAWA MUSI PANOWAĆ
2013-04-26 08:47 IP 95.48.1***
tak transfery pomiędzy klubami w Hiszpanii czy Niemczech są na porządku dziennym ; czytaj Barcelona <> Real / Figo /, jesteś pewien ? nie wydaje mi się
~Mariusz Rumak
2013-04-25 22:38 IP 37.190.***
- zdradziłeś mnie Bartek! A wystarczyło do mnie przyjść i porozmawiać! To ja tu się dowiaduje o transferze do znienawidzonej Legii z prasy. Nigdy Ci tego nie wybaczę!
~ilo
2013-04-25 21:50 IP 77.112.***
Powodzenia Bereś. Cała Legia Zawsze Razem
~To(L)ek!!!
2013-04-25 21:40 IP 178.37.***
Pytanie do zorientowanych... Czy Bartosz zagra w meczu z lechem? Czy jest klauzula, że z kartoflami nie zagra?
2013-04-25 21:43 IP 89.71.1***
zagra i to jak:)
2013-04-25 22:01 IP 83.31.1***
pyry mogą nas cmoknąć w pompkę :) Bereś zagra :)
2013-04-25 22:13 IP 89.67.1***
jest zagrożony. wykartkuje się z piastem
2013-04-25 22:34 IP 89.71.1***
I wtedy nie będzie mógł zagrać z Lechią... ;)
2013-04-25 22:42 IP 89.67.1***
aaa no tak. ... ja już myślami jestem przy swietowaniu mistrza po zwycięstwie z amica przy Łazienkowskiej :))
brul0
2013-04-25 21:40
Brawo. Takich piłkarzy Legii potrzeba. W tak młodym wieku już silnych psychicznie, wiedzących czego chcą i nie bojących trudnych wyzwań. Pozdrawiam

PS. Moje marzenie, bramka Bereszyńskiego w meczu z Lechem. Bramka, która da zwycięstwo Legii. A na dodatek śpiewająca Żyleta: " Rumak - co - Bereszyński".
2013-04-25 22:19 IP 178.37.***
10/10.... i rumaka zastąpiłbym słowem kobyła...
2013-04-26 09:13
To(L)ek jaka kobyła, tożto źrebacze kjest :))))))
~lkm
2013-04-25 21:37 IP 198.28.***
poukladane w glowie, powodzenia
~AM(L)
2013-04-25 21:09 IP 5.185.4***
Bartosz powodzenia - może już w sobotę zdobędziesz bramkę z Piastem.
Trenuj i graj dobrze, a sukcesy same przyjdą !!!

Tylko LEGIA !!!
2016-12-31 18:53 IP 83.20.2***
NIE OTHOĆ
~Juby
2013-04-25 20:51 IP 88.199.***
To mi się podoba :) Mój człowiek :D Powodzenia i obyś utrzymał dobrą dyspozycje :)
Liczba komentarzy: 47

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij