Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

20 sierpnia 2017

Jakub Rzeźniczak: Wiele osób odradzało mi transfer do Legii

2014-06-03 19:42:07
img
- Jak przychodziłem do Legii, to miałem fazę, aby być takim typem włoskiego obrońcy, jak Fabio Cannavaro czy Alessandro Nesta, którzy mieli długie włosy. Ale w Legii sam nie byłem, bo wtedy długie pióra mieli też Marek Saganowski i Wojciech Szala. Śmiesznie było. Jakby zebrać te wszystkie moje fryzury, to był jeszcze blond Eminem, później siwy Ravanelli, a po drodze jakieś irokezy czy pasemka. Jest co wspominać, ale takie prawa młodości. Teraz mogę przynajmniej powiedzieć, że wszystkiego spróbowałem - opowiada w długiej rozmowie z portalem Warszawa.sport.pl obrońca Legii Warszawa Jakub Rzeźniczak. Poniżej prezentujemy fragment wywiadu.

Pamiętasz swój pierwszy dzień na Łazienkowskiej?

- Doskonale! Przyjechałem do Warszawy 30 czerwca 2004 roku. Zacząłem przygotowania parę dni później niż koledzy z zespołu, bo Widzew nie chciał mnie puścić. Pamiętam, że 1 lipca, czyli prawie dokładnie 10 lat temu, do szatni wchodziłem razem z Maćkiem Korzymem. Ja miałem niecałe 18, a "Korzeń" 16 lat. Stresik był. Nawet duży, bo to była dla mnie wielka Legia. Byli w niej zawodnicy, którzy kilka lat wcześniej występowali w Lidze Mistrzów - Jacek Zieliński, Marek Jóźwiak czy Tomasz Sokołowski.

Podziwiałeś któregoś z nich, wzorowałeś się?

- Jacka Zielińskiego, który tak się złożyło, że przez chwilę był moim kolegą z szatni, a później moim trenerem. Drugim takim zawodnikiem był Tomasz Łapiński. Z nim też moje drogi się zeszły, bo jak zaczynałem w Widzewie, to on był asystentem Franciszka Smudy. Na tych dwóch piłkarzach się wzorowałem, a zagranicznym zawodnikiem, którego podziwiałem nie tylko za grę, ale również za przywiązanie do barw klubowych był Paolo Maldini z Milanu.

Przyjechałeś do Warszawy sam czy z kimś?

- Z racji tego, że moja mama nie miała prawa jazdy, to przyjechałem z nią i jakimś znajomym. Już teraz nie pamiętam dokładnie z kim. Wiem, że w Warszawie pojawiliśmy się dzień przed podpisaniem kontraktu - była taka możliwość, bo Edward Socha, ówczesny dyrektor sportowy, załatwił mi mieszkanie. Na pożegnanie dostałem od mamy buziaka na szczęście, no i jakoś to poszło.

Młody chłopak, na dodatek z Widzewa. Nie wahałeś się przed transferem do Legii, nie bałeś się, że ci się nie uda?

- Ja się nie wahałem, ale było wiele osób, które mi ten transfer odradzały. Nie chodziło nawet o animozje międzyklubowe, tylko o famę, że w Legii młodzi zawodnicy po prostu nie grają. Że tutaj stawia się na piłkarzy sprawdzonych z nazwiskiem. Jedyną osobą, która od początku do końca zawsze wierzyła i mówiła mi, że to dobry ruch, był mój trener z juniorów Zbigniew Tąder. W tym samym czasie interesował się mną też Górnik. Pamiętam, że na stacji benzynowej Statoil - niedaleko stadionu Widzewa - spotkałem się z Markiem Koźmińskim, który namawiał, obiecywał, a przede wszystkim odradzał mi Legię. Ofertę Górnika jednak odrzuciłem. Duża w tym zasługa Edwarda Sochy, który był bardzo przyjacielski i potrafił przemówić do młodych ludzi.

 

Pamiętasz miejsce, w którym podpisałeś kontrakt? Kto był przy tym obecny?

- Tak, w siedzibie ITI na Wiertniczej. Stało się to przy obecności prezesa Mariusza Waltera, trenera Dariusza Kubickiego oraz - ze względu na to, że nie miałem jeszcze 18 lat - moich rodziców.

Często wcześniej bywałeś w Warszawie?

- No właśnie wcześniej chyba nie. Oczywiście, gdzieś tam człowiek pojawiał się przejazdem w stolicy - jadąc na mecz albo wylatując gdzieś na młodzieżowe reprezentacje. Ale tak, aby coś zwiedzić na mieście, to nie. To była moja pierwsza wizyta. Z takich przebłysków zapamiętałem centrum handlowe Sadyba Best Mall i to, że po podpisaniu kontraktu rodzice zabrali mnie na spacer do Łazienek.

Pierwsze dni w Warszawie - nie miałeś samochodu, prawa jazdy - jak wyglądały?

- Mieszkanie miałem na Bartyckiej, czyli blisko stadionu. Pamiętam, że to wtedy był jedyny nowy blok w okolicy. Teraz, jak tamtędy przejeżdżam, to tych bloków jest mnóstwo, a wtedy był jeden. Początkowo klub proponował mi, abym zamieszkał z kimś, ale ja twardo obstawałem przy tym, że chcę mieszkać sam. Od zawsze byłem samodzielny. Już w wieku siedmiu lat potrafiłem całą Łódź zjeździć autobusem. Dawałem sobie radę. W Warszawie kupiłem sobie mapę i wszędzie z nią jeździłem. Na stadion drogi nauczyłem się jednak szybko. Miałem blisko - cztery przystanki. Do dziś pamiętam, że jeździłem linią 108, która zatrzymywała się na Myśliwieckiej przy radiowej "Trójce".

 

Pełen zapis wywiadu z Jakubem Rzeźniczakiem można przeczytać na portalu Warszawa.sport.pl.



images/zdjecie/big/928c8d5700be5114568692dd4ff4ed3d.jpg
Prezentacja nowych zawodników przed sezonem 2004/2005
Autor: Jan Szurek

 

Legia Koszulka meczowa
Dodał: Igor Kośliński Źródło: Warszawa.sport.pl   

twitter

Tagi

Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
~ja
2014-06-04 11:31 IP 89.78.1***
hahaha jak on wtedy wyglądał.
Patrząc na zdjęcie szkoda Smolińskiego.
Ach ta brameczka z Austrią Wiedeń.

Czytając wywiad wspominam czasy patataja i jak ja się cieszę, że Skorża przegrał tego mistrza. Wtedy się wszystko ruszyło. W. się wkurzył i zrezygnował i poszła lawina, aż do zmiany właścicieli.
Patrząc na to jak teraz wygląda Legia zwłaszcza w stosunku do kibiców ale i organizacyjnie i piłkarsko, a jak wyglądała te 2 lata temu to uważam, że strata tego mistrza jest mniej ważna niż zmiana właściciela na normalnego.

Teraz jest na prawdę nasz czas. Wszystko się unormowało. Zdominowaliśmy ligę. Wszystko wygląda dobrze. Az nie pamiętam kiedy tak było. Chyba nigdy.
Teraz jest ten czas, aby awansować do LM.
Bo jak nie teraz to kiedy?
Tylko proszę, nie trafmy Salzburga. :)
Xysiek
2014-06-04 08:42
Brawo Kuba! Zawsze szczery, skromny i chetny pomóc innym, a na boisku Prawdziwy Wojownik.. jak na Rzeźnika przystało :)
~adol
2014-06-03 20:40 IP 87.206.***
Dobry wywiad. Dobry chłopak.
~Alex uk
2014-06-03 20:26 IP 92.41.9***
Od lewej Marcin smolinski, Kuba rzezniczak, eddie stafford, Ireneusz Kowalski, mirko poledica, Maciej korzym
Kto by pomyślał ze tylko rzeźnik zrobi karierę w Legii i w ogóle
2014-06-03 21:06 IP 89.78.1***
Korzym tak bardzo nie odstaje. Chociaż nie w Legii.
2014-06-03 21:20 IP 95.49.1***
Korzym i Smoliński mogli i powinni zrobić naprawdę dużą karierę ale jak to często bywa głowa nie wytrzymała.
intheknow
2014-06-03 19:59
Świetny wywiad, warto doczytać resztę na warszawa.sport.pl.

Interesujący fragment, jak podróżującego klubowym samochodem Kubę Wawrzyniaka ktoś chciał zepchnąć do rowu w najbardziej cywilizowanej i zachodniej części Polski - Wielkopolsce.

A jeszcze wczoraj jakiś śmieszek podający się za neutralnego kibica twierdził, że piłkarze Legii w innych regionach Polski są witani chlebem i solą.
2014-06-03 20:41 IP 80.238.***
Rzeźnik to naprawdę spoko typ. Poza tym on już prawie nasz jest przez zasiedzenie
~ols
2014-06-03 19:54 IP 31.61.1***
Szkoda że ich nie posłuchałeś nie musiałbym oglądać twoich baboli co mecz
2014-06-03 21:01 IP 89.72.8***
Szkoda, że ja niestety musiałem przeczytać te głupoty co ty napisałeś.
Liczba komentarzy: 10

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij