Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

18 sierpnia 2017

Będzie co ma być

2006-01-23 11:16:00
- Twoją dotychczasową przygodę z Legią można podsumować słowami piosenki "Te rozstania i powroty". Wywiad z Cezary Kucharski

- Twoją dotychczasową przygodę z Legią można podsumować słowami piosenki "Te rozstania i powroty".

- Taki już jestem, w jednym miejscu nie wysiedzę, potrzebuję nowych wyzwań. Lubię poznawać nowych ludzi, nowe miejsca, być aktywnym. Wydaje mi się, że gdybym cały czas był w Legii, nigdy nie wyjeżdżał, to w sporcie tyle bym nie osiągnął, a i Legia miałaby ze mnie mniej pożytku. Za każdym razem jak wracam, towarzyszy mi duży entuzjazm i mam ogromną motywację do pracy. Przecież wracam do klubu, któremu zawsze kibicowałem i osiągałem sukcesy. Teraz jest podobnie. Mam duże nadzieje i oczekiwania.

- Informacje o Twoim powrocie do Legii kibice odebrali pozytwnie. Mówią, że w klubie pojawił się zawodnik, który "eLkę" ma w sercu.

- Zawsze na każdym kroku podkreślałem, że Legia jest moim klubem. Takie opinie mnie tylko cieszą. Dla mnie to ważne, że pozytywnie oceniają moją osobę. Zresztą zawsze starałem się im dawać ku temu powody. Mam nadzieję, że tym razem będzie tak samo. Myślę, że spełnię oczekiwania kibiców wobec mojej osoby i pozytywnie przysłużę się temu zespołowi. To dla mnie jest najważniejsze, a nie jakieś indywidualne ambicje.

- Twój czwarty powrót doszedł do skutku z Twojej inicjatywy, czy od strony Legii?

- Kiedy rozstawałem się z Górnikiem Łęczna, szukałem najlepszej dla siebie opcji. Wszystko wskazywało na Legię, więc poprosiłem swojego pełnomocnika i przyjaciela, Jacka Kępińskiego, żeby wybadał, czy istnieje taka możliwość. Zresztą to Właśnie dla Jacka miała być ta sławna koszulka, która kilka lat temu rozpętała poważną aferę. Okazało się, że jest to możliwe. Zadzwonił do mnie trener Wdowczyk i powiedział, że jak załatwie swoje sprawy w Łęcznej, to mam zjawić się na treningu. Rozwiązałem kontrakt i jestem tutaj.

- Przepychaliście się trochę w tej Łęcznej.

- Powiem szczerze, ze gdyby nie pojawiła się możliwość gry w Legii, to nie odpuściłbym tego tematu. Czułem się pokrzywdzony w tej sprawie i walczyłbym do końca, tak jak z grekami. To nie była kwestia pieniędzy, bardziej ambicjonalna. Tak, jak mówię, gdyby nie Legia, to zapewne zakończyłbym już grę w piłkę, bo do końca sezonu wiązała mnie umowa z Górnikiem. Tak w ogóle, to porównywanie tych dwóch klubów nie ma sensu, niebo, a ziemia.

- Nawet nie grając w Legii byłeś takim dobrym ambasadorem klubu z Łazienkowskiej, namawiałeś piłkarzy z Łęczej na grę w naszym klubie. Może jeszcze kogoś znajdziesz?

- Będę szukał [śmiech]. Jeśli Legia była nimi zainteresowana, a to byli moi koledzy, to służyłem im radą. Można powiedzieć, że byłem menedżerem tylko bez prowizji [śmiech].

- Co dalej? Myślisz, że zostaniesz w Legii?

- Ciężko powiedzieć. Chce się dobrze przygotować i zobaczymy. Wydaje mi się, że jeśli nie przytrafi mi się jakaś kontuzja, to będę pożyteczny.

- Jesteś sprowadzany jako napastnik?

- Tak, trener jasno określił, że widzi mnie w pierwszej linii.

- Szykuje się ostra rywalizacja o miejsce w składzie.

- Wiadomo, że rywalizacja jest bardzo ważna. Żeby drużyna szła do przodu, każdy zawodnik musi być zmotywowany, musi wiedzieć, że kolega też walczy o miejsce w drużynie. To normalne, że musi być konkurencja. Najlepiej, jak największa.

- Zaakceptował byś sytuację, że Cezary Kucharski musiałby usiąść na ławce rezerwowych?

- Oczywiście. Dla mnie decyzja trenera jest najważniejsza. Jednak starałbym się go przekonać, że zasługuję na szansę. Ambicji mi nigdy nie brakowało i nie zabraknie.

- Zawsze byłeś ambitny, zostałeś nawet "faworytem" na niektórych stadionach w Polsce.

- Czasem trzeba było robić różne rzeczy, żeby pociągnąć drużynę, prowokować rywali. Wiadomo, że kibice różnie na to reagowali, a potem w konsekwencji tego, w odpowiedni sposób mnie przyjmowali. Jednak chcę podkreślić, że wyniki drużyny są, były i będą dla mnie najważniejsze. Patrzę na moją grę przez pryzmat zespołu, więc i moja gra w tym klubie będzie miała tylko jeden cel - zwycięstwa Legii.

- Grając w Górniku Łęczna strzeliłeś tego gola Legii, czy nie?

- W trakcie meczu wydawało mi się, że piłka musnęła moją głowę, ale oglądając powtórki, już takiej pewności nie miałem. Jednak nie uzurpuję sobie prawa do tego, żeby mi zapisywać tę bramkę. Czytałem, że Grzesiek Wędzyński ją sobie przypisuje, więc niech tak będzie.

- Jak to jest, kiedy na stadionie swojego klubu strzela się gola, ucisza publiczność?

- Grałem przeciwko Legii także będąc w Stomilu. Na Legię spręża się każda polska drużyna, więc wychodząc przeciwko Legii na boisku, dla mnie zwycięstwo jest najważniejsze. Kiedy w Olsztynie wygraliśmy, a było to pierwsze i jedyne w historii zwycięstwo nad Legią, byłem bardzo zadowolony, bo sumiennie wykonałem swoją pracę, a zwycięstwo nad tym klubem to zawsze jest coś wielkiego. Pamiętam, że w jak przed tym meczem staliśmy w tunelu, podszedł do mnie trener Smuda i powiedział: "Czarek, tylko tam się nie wygłupiaj". To mnie tylko zmobilizowało, dało dodatkowego "kopa".

- Ostatnie mistrzostwo zdobyliśmy wtedy, kiedy Ty byłeś kapitanem. Teraz możesz znów dać Warszawie tytuł.

- Mam nadzieję, że tabela na zakończenie bieżącego sezonu będzie wyglądała tak samo, jak w 2002 roku. Wszyscy czujemy, że mamy na to dużą szansę. Trzeba zrobić wszystko, żeby przejść do historii Legii, bo tutaj z drugiego miejsca nikt się cieszył nie będzie. Z drugiej strony nie chciałbym pompować tego balonika. Wisła jest bardzo mocnym zespołem, ale musimy być pewni siebie, wierzyć w swoje umiejętności. Jeśli zakończymy sezon na pierwszym miejscu, będę bardzo szczęśliwy.

- Wszyscy pytają się, czy chciałbyś ponownie zostać kapitanem.

- Te pytania są nie na miejscu. Są krzywdzące przede wszystkim dla Łukasza. Wszyscy w drużynie wiemy, że Łukasz jest nie tylko dobrym piłkarzem, ale też wg mnie świetnym kapitanem. Nie chciałbym, żeby ta kwestia w ogóle była podnoszona.

- Ochodziłeś z jednej Legii, teraz trafiłeś do tej teoretycznie lepszej, bogatszej. Co najbardziej się zmieniło?

- Jestem pod wrażeniem atmosfery, jaka teraz panuje w drużynie. Zawsze sobie wyobrażałem, że w Legii powinno być dokładnie tak, jak obecnie. W czasie treningów jest dyscyplinaa jednocześnie dobry klimat. Widać, że trener ma duży autorytet w drużynie ale nikt nie czuje jakiegoś wielkiego dystansu. Ja zawsze chciałem grać w takim klubie, w którym drużyna za swoim trenerem poszłaby w ogień. Z tego, co zdążyłem zaobserwować, relacje szkoleniowca z podopiecznymi są modelowe.

- W barwach naszego klubu rozegrałeś 198 meczów. Kiedy rozmawialiśmy przed meczem Legii z Górnikiem Łęczna mówiłeś, że Twój powrót do Legii i dogranie do 200 są niemożliwe. Minęło kilka miesięcy i jesteś.

- Życie pisze różne scenariusze, zdarzają się niespodzianki. Teraz nadarza się szansa, żeby dociągnąć do dwustu i jeszcze poprawić.

- Kiedy wracałeś z Grecji do Polski, chciałeś grać przy Łazienkowskiej. Wtedy prezes Zygo zablokował ten transfer mówiąc, że jesteś za stary. Minął rok i teraz jesteś w odpowiednim wieku.

- Wtedy trenerem był Dariusz Kubicki, a teraz jest Dariusz Wdowczyk, który może ma inną wizję budowy zespołu.

- Trener Kubicki mówił, że chciał Ciebie w zespole.

- Widocznie nie do końca. Może nie był w stanie przeforsować mojej kandydatury, bo nie miał tak mocnej pozycji, jak trener Wdowczyk. Musiało minąć trochę czasu, żebym wrócił. Trzeba było poczekać na innych ludzi. Jednym pasujesz, innym już nie bardzo.

- Co sądzisz o pojawiającym się stwierdzeniu, że będziesz takim legijnym Warzychą, czyli grał tutaj jeszcze kilka lat?
- Chciałbym grać tak długo ile się da, ale raczej nigdy nie będę takim legijnym Warzychą. Według mnie, my, czyli kibice Legii nie musimy sięgać do takich symboli jak Warzycha ,bo my mamy już legijne: Kazimierza Deynę, Lucjana Brychczego, Jacka Zielińskiego czy Marka Jóźwiaka. Stawianie mnie na równi z nimi jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem - wydaje mi się, że zbyt dużym. Niezależnie,co będę robił, zawsze serce zabije mi mocniej na hasło Legia. Jeżeli ktoś pomyśli o mnie, jako o symbolu tego klubu, to będę z tego powodu dumny. Historia Legii to wielu świetnych piłkarzy. Niedawno grałem w turnieju na Bemowie i gra wspólnie z Krzysztofem Budką , Maćkiem Szczęsnym, Jankiem Karasiem, Jurkiem Podbrożnym, Jerzym Kraską, Dariuszem Wdowczykiem, Jackiem Bąkiem, Jackiem Bednarzem czy Leszkiem Piszem była wielką frajdą.

- Ustaliliście z trenerem, kiedy zapadnie decyzja o Twojej przydatności do drużyny?

- Nie było takich ustaleń. Myślę, że do czasu wyjazdu na zgrupowanie na Cypr wszystko będzie jasne.

- Co zrobisz, jeśli Legia nie zdecyduje się podpisać z Tobą umowy?

- Na razie o tym nie myślę, będzie co ma być.

W Mrągowie rozmawiał: Adam Dawidziuk

 

Legia Koszulka meczowa
Dodał: Adam Dawidziuk Źródło:   

twitter

Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
Liczba komentarzy: 0

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij