Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

19 listopada 2017

Trener podsumowuje zgrupowanie

2008-02-12 18:52:00
Kończy się ostatnie zgrupowanie przed rundą wiosenną, jak mógłby Pan podsumować ten okres: co się udało, a czego może nie udało się zrealizować z założeń? Wywiad z Jan Urban

Kończy się ostatnie zgrupowanie przed rundą wiosenną, jak mógłby Pan podsumować ten okres: co się udało, a czego może nie udało się zrealizować z założeń?

- Praktycznie wszystko, tak jak było założone zrealizowaliśmy. Mieliśmy nadzieję, że na drugim zgrupowaniu będziemy mieli lepsze boiska. Co prawda one nie były złe, ale nie były też takie, jak żeśmy sobie wyobrażali. Na pewno to w niektórych elementach treningu, i mam tu na myśli głównie różnego rodzaju gry na utrzymanie, o aspekcie taktycznym utrudniało nam i czasami nie było płynności gry, która z reguły jest, kiedy boisko jest dobre, ale to też nie przeszkadzało nam aż tak mocno. Więc jeśli miałbym narzekać na coś, to akurat być może na to. Poza tym wszystko było tak, jak zaplanowano.

Czym różniło się to zgrupowanie od poprzedniego w Esteponie?

- Mieliśmy tu duży spokój - hotel i ośrodek był praktyczne tylko dla nas. Mogliśmy się skoncentrować tylko na pracy. Nie przeszkadzali nam ludzie postronni, wczasowicze, więc każdy zawodnik mógł sie skupić tylko na tym, co robi. Również, gdy chciał spędzić wolny czas nikt mu w tym nie przeszkadzał. Na pewno pod tym względem tutaj rzeczywiście było bardzo dobrze. W Esteponie warunki też były bardzo dobre, tyle że trzeba było dojeżdżać na treningi. Ale po to wysłaliśmy wcześniej drugiego trenera, żeby pooglądał gdzie i jakie są warunki. Dlatego uważam, że wybór ośrodków był bardzo trafny.

Czy jest szansa, że przyjedziecie tu również w przyszłym roku?

- Z tego co wiem, to już niektóre drużyny chcą mieć tutaj swoje zgrupowania, więc nie wiadomo, jak to będzie, ale jest szansa, że zawitamy tu ponownie.

Czy ma Pan już wykrystalizowaną pierwsza jedenastkę, która wystąpi w pierwszych spotkaniach ligowych?

- To nie jest żadna tajemnica. Uważam, że ci, którzy grali w ubiegłym sezonie nie zawiedli, także na pewno większość z nich zacznie drugą rundę.

Czy pomimo braku wzmocnień Legia ma szansę powalczyć o tytuł mistrzowski, a jeśli tak, to co będzie jej głównym atutem?

- Oczywiście, że jest taka szansa. Jeśli będziemy uzyskiwali takie wyniki jak Wisła w pierwszej rundzie. Natomiast jeżeli chodzi o brak wzmocnień - jesteśmy w takiej, a nie innej sytuacji i mnie najbardziej cieszy to, że młodzież wykorzystuje znakomicie swoją szansę. Zarówno na pierwszym zgrupowaniu jak i tutaj na tym, pokazała się z jak najlepszej strony i to naprawdę bardzo mnie cieszy. Zawodnicy, którzy są na co dzień w pierwszej drużynie widzą, że oni rzeczywiście też dużo potrafią.

W takim razie, który z młodych zawodników ma szansę zostać w pierwszym zespole?

- Właściwie wszyscy. Natomiast, którzy zostaną na sto procent - zobaczymy. Wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy wszyscy będą trenowali z nami. A to, który z nich, i w jakim momencie będzie powołany do kadry to zobaczymy. Jak będzie trzeba to oczywiście będą grali w młodej ekstraklasie, żeby mieć rytm meczowy.

Jak pan odniesie się do tezy wygłoszonej niedawno przez dyrektora Trzeciaka o zajeżdżaniu młodzieży podczas różnego rodzaju zgrupowań reprezentacyjnych. Czy jest pan tego samego zdania?

- Tak, oczywiście. Ja nie powinienem być od tego, żeby regenerować zawodnika po zgrupowaniu kadry. Ja mogę go regenerować, dajmy na to, po mistrzostwach świata, bo zagrał tyle meczy, a jak wiadomo takie imprezy są wymagające. Ale jeśli zawodnik jedzie mi w okresie przygotowawczym, po naprawdę niewielu treningach, i gra pięć meczów w tak krótkim czasie, to rzeczywiście coś jest nie tak z tym wszystkim - to nie jest dobrze poukładane. To są młodzi ludzie, których nie można tak eksploatować. Później zastanawiamy się i myślimy, dlaczego tyle młodzieży się marnuje, nie dochodzi do poziomu profesjonalnego i gra na przeciętnym poziomie, mimo iż byli uznawani jako bardzo utalentowani i z bardzo wielką przyszłością. Jeden z naszych zawodników nie wytrzymał takiego tempa (jak wytrzymał na przykład Przemek Wysocki) i nie mógł jechać na zgrupowanie z drugą drużyną, bo ma kontuzje mięśniowe. Nawet tutaj w Hiszpanii grał Trochim, który w ciągu sześciu dni zagrał trzy mecze - to nie jest normalne (na turnieju U-19 w La Mandze - przyp. red.). Żaden hiszpański klub nie pozwoliłby na to. To my trenerzy, działacze powinniśmy bronić tych młodych chłopaków. Oni zawsze powiedzą, że mają chęć grać, że dobrze się czują. My mamy większe doświadczenie, ludzie którzy pracują w piłce wiele lat, i to my powinniśmy tym właśnie wysiłkiem regulować.

Mówił pan na początku drugiego zgrupowania, że Sebastian Szałachowski dostanie szansę gry w sparingach, a jak do tej pory nie zagrał. Jutro jest ostatni sparing podczas tego zgrupowania, czy jest szansa, że zobaczymy Szałacha w grze?

- Zagra, powinien zagrać jutro.

Preferuje Pan grę w ustawieniu jednym wysuniętym napastnikiem. W związku z tym, czy Szałachowski, gdy już dojdzie do pełni sił, będzie grał w ataku, a jeśli nie, to na jakiej pozycji Pan by go widział?

- Nie wiem dzisiaj, gdzie zagra, ale uważam, że może grać i w ataku, może zagrać też takiego łącznika pomiędzy napastnikiem a pomocą, i może zagrać na prawej stronie. Ja widzę go na tych trzech pozycjach - natomiast, gdzie najbardziej może się przydać drużynie, to same mecze już pokażą.

Wczoraj dyrektor Trzeciak przyznał, że Mario Booysen zostanie w drużynie narazie do czerwca, natomiast Błażej Augustyn może zostać wypożyczony. Czy to oznacza, że nowy nabytek Legii ma wyższe notowania od Augustyna?

- Na dzień dzisiejszy przekonał nas do tego stopnia, że chcemy mu dać szansę zostania w klubie dłużej. Wiadomo, że nie jest to zawodnik, o którym możemy mówić, że jest zawodnikiem do pierwszego składu. Natomiast na tej pozycji, po kontuzji Dicksona Choto, mamy pewne problemy i zdecydowaliśmy się, że Mario zostanie. Uważamy, że Augustyn powinien być wypożyczony, grać gdzie indziej, bo jeśli nie będzie grać z nami, a szanse jego maleją, to jego rozwój będzie po prostu zachwiany. Wydaje nam się, że ta opcja może być najlepszym rozwiązaniem.

Pojawiły się informacje, że Marcinem Burkhardtem jest zainteresowana jedna z drużyn japońskich. Jeśli okaże się, że do transferu jednak nie dojdzie, to czy ma szanse grać u Pana w pierwszym składzie?

- Każdy zawodnik ma takie szanse, ale na dzień dzisiejszy Buremu będzie rzeczywiście trudno, żeby wskoczyć do wyjściowego składu. Natomiast ja każdego zawodnika, czy jest na liście transferowej, czy nie, traktuje jak zawodnika z podstawowego składu. Oni mają kontrakty z Legią, trenują z nami i są w naszej drużynie.

Prezes Miklas obiecywał jesienią, że sytuacja na trybunach wróci na wiosnę do normy. Do pierwszego gwizdka zostało kilkanaście dni, a poprawy sytuacji nie widać. Czy jest ten temat poruszany w szatni? Czy bierzecie pod uwagę fakt, że na wiosnę znów możecie grać przy cichych trybunach?

- My koncentrujemy się przede wszystkim na pracy, którą mamy do wykonania i szczerze przyznam, że chyba nie było takich rozmów. Chociaż krótkie zapytania, co będzie wiosną na pewno były. O tej sprawie mówiliśmy wiele razy, bo chcielibyśmy, aby wróciła normalność, aby był normalny doping, bo przecież mecz to pewien spektakl, na który mnóstwo ludzi przychodzi też dla atmosfery jaka panuje na stadionie. Jest to coś fajnego widzieć takie masy ludzi potrafiące się tak dobrze zorganizować w dopingu. Mamy nadzieje, że to sie wkrótce rozwiąże, ale od nas samych zbyt wiele w tej kwestii nie zależy - dlatego my koncentrujemy się wyłącznie na naszej pracy.

Za dwa dni wracamy do Warszawy. Drużynę czekają jeszcze dwa sparingi, między innymi z GKS-em, którego prezesem jest Pański kolega z czasów reprezentacji Jan Furtok. Planuje Pan jakieś specjalne przygotowania do tych sparingów?

- Nie, nie... Chcieliśmy po prostu przed rozpoczęciem ligi rozegrać dwa mecze - dwa w różnych składach - tak jak to robimy tutaj. Jeden skład zagra ze Zniczem, jeden z GKS-em. Początkowo chcieliśmy zagrać z kimś innym, myśleliśmy o Polonii Bytom na wyjeździe, no ale gramy z Katowicami u nas i w sumie jest to nam na rękę. Zagrać w tym momencie z jakąś pierwszoligową drużyną to trudniejsza sprawa, z drugiej strony przyda nam się to, bo gramy niedługo mecz pucharowy z zespołem drugoligowym, także dwie takie konfrontacje pozwolą zawodnikom zobaczyć, jak się gra z zespołami drugoligowymi.

Rozmawiał: Mirosław Drożdż



 

Legia - Górnik
Dodał: Mirosław Drożdż Źródło:   

twitter

Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
Liczba komentarzy: 0

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij