Artur Boruc wspomina dopingowanie Legii w Glasgow

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: sportowefakty.wp.pl

18-11-2019 / 12:41

(akt. 18-11-2019 / 21:26)

Artur Boruc dopingował Legię w trakcie spotkania eliminacji Ligi Europy z Rangers FC. Były bramkarz stołecznego klubu w rozmowie ze "sportowefakty.wp.pl" opowiada o okolicznościach tego zdarzenia.

Artur Boruc- Dzień przed meczem odwiedził mnie kolega, który leciał na spotkanie z Sosnowca. Namawiał, że fajnie gdybym też się zabrał, ale wiadomo: trening, inne obowiązki, nie mogłem. Już wcześniej długo o tym myślałem, w sumie nie dopuszczałem myśli, że zabraknie mnie na Ibrox, ale kilka dni przed meczem okazało się, że jest problem. Trener Eddie Howe zaczął przebąkiwać, żeby przypadkiem nic dziwnego nie przyszło mi do głowy - opowiada Boruc. 

I przyszło.

Czasem warto zrobić coś szalonego, czego przez moment można żałować, ale później wspomina się do końca życia. Dlatego na lotnisku pomyślałem: "a może jednak?”. To był impuls, pojechałem.

Trochę się pan spóźnił.

Powiedzmy, że było to kontrolowane spóźnienie, celowo nie wszedłem na stadion za szybko. Poza tym pojawiły się drobne komplikacje. Dostałem telefon ze swojego klubu, że boją się o moje bezpieczeństwo. Ktoś nawet wpadł na pomysł, że wejdę na Ibrox, ale z ochroną, co mnie rozbawiło. Policja długo nie chciała mnie wpuścić, ale się uparłem. Przekonywałem, że przecież nie przyjechałem do Glasgow się awanturować, tylko wspomóc dopingiem mój były klub. Wyszło bardzo dobrze, nikt mnie nie zaczepiał, wróciłem na czas do Bournemouth, następnego dnia trenowałem z drużyną. Tragedii nie było.

Wspomnienia wróciły? Lubił pan wyprowadzać z równowagi fanów Glasgow Rangers grając w Celticu.

Przyznam, że zupełnie inaczej przeżywa się mecz na trybunach. Byłem skupiony na dopingu, nie za bardzo kontrolowałem, co działo się na boisku. Z boku stadion wydaje się dużo większy. Na trybunach jest zdecydowanie więcej emocji.

Na drugi dzień był pan w szkockich gazetach z megafonem w ręku.

Ktoś zapytał, czy przy okazji mogę coś krzyknąć przez megafon. Nie trzeba było drugi raz powtarzać, to też był spontan.

Dla trenera Eddiego Howe’a ten spontan był szokiem.

Powiedziałem trenerowi, że Legia to mój klub i chciałem wspomóc ją dopingiem. A poza tym byłem grzeczny, nie robiłem dziwnych akcji. Te argumenty wystarczyły, trener zrozumiał, nie zostałem ukarany. To facet, który swoje przeżył, nie jest zadufanym gościem, który nie myśli i nie wychyla się poza pewne ramy. Dobrze nam się współpracuje i jeden epizod nie mógł popsuć naszej relacji. Poza tym, lubię takie sytuacje, kiedy muszę się bardziej spiąć w treningu, lepiej mi wtedy idzie. Dzień po meczu Legii z Rangersami trenowałem bardzo dobrze, nikt nie miał o nic pretensji. Tylko koledzy z zespołu trochę nie dowierzali, że w odstępie kilkunastu godzin pokonałem taki kawał drogi. No i Andrzej Fonfara (bokser - red) się na mnie obraził. Planowaliśmy pojechać na Ibrox razem, ale powiedziałem mu, żeby nie przylatywał ze Stanów Zjednoczonych, bo to nie wypali. Coś nagle strzeliło mi jednak do głowy.

(...)
Pana powrót do Legii mocno się oddala.

Pytanie, czy to ma sens, czy Legia byłaby w ogóle zainteresowana. Nie chcę robić klubowi pod górkę, mam swoje lata, w Legii jest młodzież, mają fajnych bramkarzy, nie wiem trochę, w jakiej roli miałbym tam trafić. Zobaczymy, jak się losy potoczą.

Całą rozmowę z Arturem Borucem można przeczytać w tym miejscu.

QUIZ Co wiesz o bramkarzach w historii Legii

Komentarze (22)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał dywizji
  • 0 / 0
Piękne porzegnanie tak ,gra raczej nie ,czy ktoś chciałby zobaczyć jakieś szmaty puszczone przez Artura ,wiek robi swoje i szkoda się rozmieniać na koniec kariery .Artur to wie i wypowiada się o powrocie uczciwie .
Generał
  • 0 / 0
Wyjątkowa postać i mój ulubiony bramkarz, a może i piłkarz z Legii.
Trofeów z Legią nie zdobył za wiele, bo szybko wyrósł ponad ten klub, a wtedy była mocna Wisła, ale był chyba najlepszym bramkarzem w tym wieku mimo, że my mamy cały czas świetnych goalkeeperów.
Generał brygady
  • 0 / 0
Fajny wywiad, fajny facet. Rozsądnie podchodzi do sprawy powrotu do Legii. Za półtora roku będzie miał 42 lata, i chyba do grania na Ł3 nie będzie się nadawał. Co innego praca w akademii. Ale czy to wypali? Przypuszczam, że wątpię! Powodzenia Artur!
Boruc to zawsze był ktoś.
Młodszy chorąży
  • 1 / 0
Wspaniały bramkarz i prawdziwy LEGIONISTA.
~Boris
  • 0 / 0
Czlowiek z charyzmą i charakterem, prawdziwy legionista. I swój chłopak. Za takimi ludźmi można iść w ogień. Właśnie taki ktoś powinien trzymać w ostatnim czasie szatnie Legii, a nie płaczek Malarz
~Egon.
  • 1 / 5
Daleko Borucowi do tego, co z Legią osiągnął Malarz i wielu innych piłkarzy grających w ostatnich latach w Legii, a były to najlepsze lata w historii klubu.
Podporucznik
  • 0 / 0
no chyba żartujesz... najlepsze lata... w większości wymęczone mistrzostwa, wynalazki trenerskie i degradacja sportowa... ja pamiętam półfinał PZP i ćwierćfinał ligi mistrzów...tylko stadion mamy ładniejszy:)
~Xerox
  • 0 / 0
@Egon, nie będę za dużo mówił, po prostu sobie porównaj czyje strzały musiał bronić Boruc za czasów gry w Legii z tym, z kim Malarz się musiał mierzyć w lidze. Mówiąc prościej wtedy poziom ligi stał na wyższym poziomie sportowym niż teraz
Artur wracaj w obojętnie jakiej roli ;) nawet jako kibic!
Pułkownik
  • 2 / 0
Wyważone i przemyślane słowa Boruca odnośnie do jego ewentualnego powrotu do Legii.
Dokładnie, nie rzucił jakimś frazesem pod publiczkę itp. Poza tym jest w tej wypowiedzi sporo pokory. Na pewno chciałby wrócić, ale chyba czuje, że to nie do końca może wypalić. Przyznam jednak, że chciałbym jeszcze choć raz zobaczyć Artura w bluzie Legii w oficjalnym meczu. No mam sentyment i już!
Pozdrawiam
Pułkownik
  • 1 / 0
Przynajmniej huczne pożegnanie - tj. mecz pożegnalny Artura Boruca - mógłby się odbyć przy Łazienkowskiej. Kiedyś takie mecze, nieoficjalne jednak, były dość często organizowane. Pamiętam takowy na pożegnanie Platiniego. Zdaje się, że grała drużyna Francuza kontra reszta świata, no ale to był, mimo wszystko, innego formatu piłkarz.
Generał
  • 1 / 0
Trzeba zrobić mecz Legia- Bournemouth między sezonami, gdy Artur będzie kończył karierę :)
Jedna połowę zagrałby u Anglików, drugą u nas ;)
~Karol
  • 0 / 0
Artur jesteś the best
Młodszy chorąży
  • 1 / 0
Facet z charakterem.
Jak Artek wyda biografię to będzie hit murowany...
Plutonowy
  • 0 / 0
Jak tak patrze na te zdjęcia pod artykułem, to zastanawiam sie czy na żylecie jest ktoś niewydziarany :)
Generał brygady
  • 0 / 0
Zyleta czy nie żyleta, raczej jest to zjawisko bardzo powszechne w społeczeństwie. Idąc po ulicy, w galerii handlowej, na plaży itd gdzie nie spojrzeć widzi się tatuaż. Zwykły Kowalski, artysta, aktor, sportowiec...
Jednym się to podoba innym absolutnie nie.
Pułkownik
  • 2 / 0
Jak to mówił Prof.Witold Kieżun - cywilizacja europejska zanika. Zastępują ją różnego rodzaju dziwactwa, barwy plemienne i pióropusze.
~Hillman
  • 1 / 0
kiedyś jak spotkało się takich ludzi w starych czasach - to wiadomo że byli z przeszłością więzienną- czyli wyrokowcy)
(lub czasami też ludzie z tatuażami - byli kojarzeni z marynarzami)

teraz to zjawisko na porządku dziennym - mężczyzna, kobieta, chłopak, dziewczyna - taka moda z Zachodu)
~S(L)awo
  • 0 / 0
Nie do końca. Tatuaże są w naszej słowiańskiej historii od tysiącleci, tylko nie wolno zamykać głowy na pierdoły typy cywilizacja zachodnia umiera. To nie jest nasz kultura, ale nasz naród nie pamięta kim jest i skąd pochodzi...