Byli legioniści w Ruchu Chorzów

Łukasz Pazuła

Źródło: Legia.Net

24-04-2015 / 08:45

(akt. 04-01-2019 / 13:25)

Dziś Legia Warszawa w Chorzowie zmierzy się z Ruchem. Spotkanie odbędzie się w ramach XXIX kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Dodatkowego smaczku tej rywalizacji dodaje fakt, iż czterech graczy śląskiej drużyny występowało w przeszłości w stołecznym zespole: Łukasz Surma, Wojciech Skaba, Michał Efir i Kamil Mazek. Każdy z nich inaczej wspomina pobyt w naszym klubie. Przypomnijmy sobie ich losy w barwach „Wojskowych”.

Łukasz Surma – Surma został piłkarzem Legii w 2002 roku. Zadebiutował w warszawskim zespole w meczu z Ruchem Chorzów. Nowy pomocnik „Wojskowych” podkreślał, iż przeniósł się do tego klubu ze względu na warunki sportowe. Piłkarz ten szybko stał się ważnym ogniwem w drużynie Dragomira Okuki. Swojego pierwszego gola strzelił Polonii Warszawa. Legia w owym sezonie zajęła dopiero czwarte miejsce w tabeli, dlatego z pracą musiał pożegnać się „Drago”. Jego miejsce zajął Dariusz Kubicki. Nowy szkoleniowiec powierzył Surmie opaskę kapitańską. Pomocnik nosił ją przez kolejne cztery lata. Świeżo upieczony kapitan trafił na burzliwy okres w dziejach warszawskiej Legii. Przez kilka lat trwał konflikt między kibicami a ówczesnymi władzami klubu. Te wydarzenia wpływały na zawodników i na ogólne funkcjonowanie drużyny. Kapitan „Wojskowych” często występował w roli mediatora pomiędzy zwaśnionymi stronami. Mimo że warszawianie walczyli ze swoimi własnymi problemami, zdołali zdobyć w sezonie 2005/2006 mistrzostwo Polski. Na drodze do Ligi Mistrzów naprzeciw drużynie Dariusza Wdowczyka stanął Szachtar Donieck. Mistrz Ukrainy nie zostawił złudzeń legionistom i pewnie zwyciężył w dwumeczu. Legia nie obroniła w kolejnym roku mistrzostwa i władze klubu postanowiły, że pożegnają się z dotychczasowym kapitanem zespołu. Po kilku latach Surma nie krył żalu do ówczesnych włodarzy „Wojskowych”. - Nie jestem zły, że odszedłem z Legii. Boli mnie tylko forma rozstania z Legią i z tym nie pogodzę się nigdy – powiedział były legionista. W Warszawie Surma zaliczył 165 występów. Strzelił dla Legii 8 goli. Kiedy odszedł z Łazienkowskiej związał się z izraelskim Maccabi Hajfa, z którym wygrał puchar ligi. Jego kolejne kluby to: Ihud Bnei Sakhnin, FC Admira Mödling, Lechia Gdańsk i po raz drugi w karierze Ruch Chorzów. W „Niebieskich” gra od dwóch lat. Zdobył już cztery bramki w tym jedną przeciwko Legii. Surma  zaliczył najwięcej występów na najwyższym szczeblu rozgrywek polskiej ligi. Jest też pierwszym zawodnikiem w historii ekstraklasy, który zanotował w trzech różnych klubach przynajmniej sto spotkań.


Wojciech Skaba
– Skaba przyszedł do Legii przed sezonem 2007/2008. „Wojskowi” potrzebowali kogoś, kto mógłby stać się konkurentem dla Jana Muchy.  Kiedy „Fikoł” zaczął treningi z nowym zespołem, twierdził, że do klubu przychodzi po „nazwisko”. Wierzył, iż pod okiem Krzysztofa Dowhania stanie się czołowym polskim golkiperem. W pierwszym roku zagrał w 14 spotkaniach. Zadebiutował przeciwko Ruchowi Chorzów w Pucharze Ekstraklasy. W tych rozgrywkach grał regularnie. Legioniści doszli aż do finału tego turnieju, gdzie przegrali 1:4 z Dyskobolią. Skaba przyczynił się również do zdobycia Pucharu Polski, notując w nim dwa występy. Zaliczył także jeden mecz w ekstraklasie.  W kolejnym roku „Fikoł” znowu nie wywalczył sobie miejsca w pierwszej jedenastce Legii. „Wojskowi” z nim w składzie odpadli w ćwierćfinale PE z GKS-em Bełchatów. A niecałe dwa tygodnie później, zostali skompromitowani przez Stal Sanok, który wyeliminował warszawski zespół z PP. Następny sezon spędził na wypożyczeniu w Polonii Bytom, gdzie zbierał bardzo pochlebne recenzje. W śląskim klubie zanotował 28 występów. Kiedy skończyło się jego wypożyczenie, Skaba wrócił do Warszawy, w momencie kiedy odchodził z niej Mucha. Wychowanek Naprzód Rydłutowy liczył, że teraz nadejdzie jego czas w Legii. Do klubu zaś przyszło dwóch nowych golkiperów: Marijan Antolović i Kostiantyn Machnowskyj. Rywalizacja o bluzę z numerem jeden rozpoczęła się na nowo. Początkowo Skaba znów musiał pogodzić się z rolą rezerwowego, lecz w połowie sezonu stał się podstawowym bramkarzem. W tym okresie zaliczył swój najlepszy występ w barwach Legii. W finale Pucharu Polski w Bydgoszczy, „Wojskowi” zwyciężyli z Lechem Poznań po rzutach karnych, a „Fikoł” obronił jedenastkę wykonywaną przez Bartosza Bosackiego. W nowym sezonie do Warszawy przyjechał Dusan Kuciak i Skaba na dobre został oddelegowany na ławkę rezerwowych. W kolejnych latach, grał jedynie w pucharowych rozgrywkach, choć też nie zawsze w jej decydujących etapach. W Legii zagrał 81 razy w ciągu 7 lat. W Warszawie czterokrotnie zdobył Puchar Polski i raz został mistrzem kraju. W 2014 roku bramkarzowi skończył się kontrakt i „Fikoł” zdecydował się przenieść do Ruchu Chorzów. Skaba nie zagrał jeszcze w ani jednym spotkaniu w barwach „Niebieskich”.


Michał Efir
– Efir do Legii trafił mając 16 lat w 2008 roku. Uchodził za bardzo utalentowanego zawodnika. W pierwszym swoim sezonie w Warszawie zdobył wicemistrzostwo Polski Juniorów Młodszych. W wieku osiemnastu lat został dołączony do kadry Młodej Legii. Mimo że grał w niej tylko pół roku, został uznany najlepszym piłkarzem rozgrywek. We wrześniu w 2010 roku, ówczesny trener „Wojskowych” Maciej Skorża włączył „Efirka” do pierwszego zespołu. Pół roku później podczas zimowego obozu przygotowawczego, młody napastnik doznał poważnej kontuzji zerwania więzadła krzyżowego. W dorosłym zespole debiutował rok później w spotkaniu z Lechem Poznań. Kilka dni po starciu z „Kolejorzem” również pojawił się na murawie w spotkaniu przeciwko Koronie Kielce. Niestety, po tym meczu odnowiła się kontuzja piłkarzowi. Kiedy Efir po raz kolejny wyzdrowiał, trenerem „Wojskowych” był już Jan Urban. Szkoleniowiec legionistów zabrał utalentowanego snajpera na zimowy obóz, a tam „Efirek” okazał się najskuteczniejszym piłkarzem w zespole. Jednakże w sparingu z Concordią Chiajna piłkarz ponownie doznał urazu. Uszkodzone było ponownie te same kolano, lecz tym razem początkowa diagnoza wskazywała na zerwanie wiązadeł pobocznych. Dopiero konsultacja Efira we włoskiej klinice potwierdziła najgorsze obawy. Ucierpiało te same miejsce co za poprzednich dwóch razach czyli więzadło krzyżowe. W 2014 roku Efir odszedł do Ruchu Chorzów. Piłkarz liczył, iż w nowym zespole będzie częściej grał w podstawowym składzie. Legia zachowała sobie prawo do pierwokupu 22-latka. „Efirek” w barwach „Niebieskich” zdobył jak na razie dwie bramki.


Kamil Mazek
– „Mazi” swoje pierwsze piłkarskie kroki rozpoczynał w naszym klubie. Występował w nim od najmłodszych roczników. W 2013 roku dołączył do Młodej Legii. Zaliczył w niej 9 występów. W dwóch kolejnych sezonach był wypożyczony do Dolcanu Ząbki. W pierwszym roku wystąpił aż w 29 spotkaniach. W kolejnym zaś grał tylko przez pół roku, ale nie ominął ani jednego spotkania. W tym czasie dla I-ligowca strzelił trzy gole. Po półtora rocznym wypożyczeniu, Mazek przeniósł się do Ruchu Chorzów. Legia, tak samo jak w przypadku Efira, zachowała sobie prawo do pierwokupu tego zawodnika. Jak na razie pomocnik nie zadebiutował w drużynie Waldemara Fornalika.

Komentarze (4)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~Szczebiot
  • 0 / 0
<<Mistrz Ukrainy nie zostawił złudzeń legionistom i pewnie zwyciężył w dwumeczu>> po ewidentnym przekręcie na Ukrainie
Porucznik
  • 0 / 0
Do Pana "Redaktora". Jak czytam "TE same miejsce", to ręce mi opadają. Gramatyka "najsamprzód". Dramat!
Porucznik
  • 0 / 0
I jeszcze jedno. Zawsze myślałem, że pierwsze kroki się stawia, a nie rozpoczyna. Mogę jednak być w błędzie...
~WEDDSADASFDASF
  • 0 / 0
A TAK SIĘ MÓWIŁO, ŻE FIKOŁ TO DOBRY BRAMKARZ I MIAŁBY PEWNY PLAC W KAŻDEJ INNEJ POLSKIEJ DRUŻYNIE...