Były piłkarz Legii napisał powieść. Trwa przedsprzedaż

Logo Legia.Net

Redakcja Legia.Net

Źródło: Legia.Net

22-02-2019 / 21:33

(akt. 22-02-2019 / 22:33)

Tomasz Łapiński, były zawodnik Legii i Widzewa, a obecnie ekspert "Polsatu", napisał piłkarską powieść, w której wydarzenia zmyślone mieszają się z tymi faktycznymi. Gdyby tego było mało, autor sam napisał scenariusz i wyreżyserował filmową zapowiedź „Szmaty”! W książce nie brakuje też „mięsa”: głównymi wątkami są korupcja, hazard czy zdrady. Wystartowała przedsprzedaż powieści, która do księgarni w całej Polsce trafi już 27 lutego nakładem Wydawnictwa SQN.

Obejrzyj filmową zapowiedź, przeczytaj darmowy fragment i zamów „Szmatę” w przedsprzedaży na: www.idz.do/legia-lapa.

Fragment książki

"Kiedy wydarzyła się ta historia, byłem już doświadczonym zawodnikiem, rozegrałem kilkaset spotkań w superlidze, nosiłem kapitańską opaskę. Gadułą wciąż nie zostałem i często zarzucano mi w prasie, że ktoś tak małomówny nie nadaje się na przywódcę zespołu, że mam autorytet, ale nie umiem go wykorzystać. Co to niby za szef, pisano, którego nie widać na boisku, który nie kieruje drużyną w czasie meczu?

Ale o tym, jak wygląda mecz, często wcale nie decyduje lider, przywódca. Wszystkim się wydaje, że charyzmatyczny kapitan to połowa sukcesu. Bzdura. Charyzmę możesz wsadzić sobie w dupę, jeśli nie masz wytrzymałości, by wrócić po stracie piłki, jeśli brakuje ci szybkości, by dogonić przeciwnika. Charyzmą nikogo nie przepchniesz, a nawet nie popełnisz nią taktycznego faulu. Charyzmą możesz błyszczeć w szatni, na konferencji prasowej, ale jeśli nie podeprzesz jej fizycznym przygotowaniem, nic nie będzie warta. Wiedziałem o tym, więc swój autorytet wśród chłopaków zbudowałem nie gadką w szatni, ale na boisku, tym, co robiłem w czasie meczów.

Zdradź, w jaki sposób myślisz, a powiem ci, jakim piłkarzem możesz być. Pokaż mi, jak biegasz, powiem ci, jakim piłkarzem możesz być. Pokaż mi, jak szybko reagujesz, a powiem ci, jakim piłkarzem jesteś… Tu i teraz, dziś, jutro już taki możesz nie być. Ułamek sekundy szybsza reakcja, pięć centymetrów dłuższy wślizg, korzystniejsze ustawienie, dokładniejsze przyjęcie piłki, nawet kilka kroków więcej decyduje o zwycięstwie lub porażce. Ale z drugiej strony, jeśli będziesz myślał powoli, błędnie oceniał sytuację, to nie pomogą ci choćby najdoskonalsze warunki fizyczne.

Mówią, że piłka nożna to prosty sport, dwie bramki, piłka i tak dalej. Chyba tylko do oglądania po kilku głębszych, one zazwyczaj upraszczają widok.

Wszyscy myślą, że nasz legendarny trener Kazimierz Górski mówił o piłce mądre rzeczy. Ja jestem przekonany, że nie chciało mu się tłumaczyć zawiłości dyscypliny laikom, bo wiedział, że szkoda na to czasu. Piłka jest okrągła, a bramki są dwie… i odpierdolcie się. I tak nic nie zrozumiecie. Zależności fizyczno-mentalne, psychologiczno-komunikacyjne na każdym kroku, liczba zmiennych, wszechstronne, wzajemnie się wykluczające wymagania fizyczne: za dużo wytrzymałości – szybkość spada… Niezły burdel, czy to w sferze fizycznej, czy psychicznej. Po co strzępić język na darmo? 

Ktoś powie, że w takim zespołowym sporcie jak piłka nożna o sukcesie i tak decyduje zazwyczaj średnia cech motorycznych i inteligencji zespołu. Masz wysoką przeciętną – wygrywasz. Z tym że na boisku nie ma żadnych gwarancji. Widziałem wielu magików, którzy myśleli, że z kalkulatorem i tabelą danych w ręku znaleźli sposób na pewny sukces. Po kilku miesiącach budzili się ze snu, w lidze niżej.

W ostatnim sezonie mieliśmy silny zespół, ale nikt w zasadzie nie wiedział, dlaczego graliśmy tak dobrze. Transferów wielkich nie było, klub borykał się z problemami finansowymi, pensji nie płacili nam od pół roku, nie mówiąc już o premiach. Raptem zaczęliśmy jednak wygrywać mecz za meczem. Zespół uwierzył w swoje możliwości, przez jesień przelecieliśmy jak burza, liderując w tabeli, na wiosnę kilka razy się potknęliśmy, ale i tak punktów wystarczyło, by na trzy kolejki przed końcem ligi prowadzić w tabeli z trzypunktową przewagą nad Zorzą Poznań. Prezes Książę też był zaskoczony zwycięstwami i z niedowierzaniem patrzył na rosnący dług względem drużyny.

O książce

Nic nie jest oczywiste, gdy piłkarska fikcja miesza się z polską rzeczywistością…

Czy wiesz, jak to jest, gdy próbujesz prowadzić proste, szczęśliwe życie, a cały świat stara ci się to za wszelką cenę uniemożliwić? Roman Dzwonecki, zawodnik występującego w Superlidze Centrum, zmaga się z tym problemem od wielu lat. Bo w piłkarskiej szatni, w której co drugi zawodnik jest zamieszany w korupcję, trener nie ma żadnej kontroli nad piłkarzami, a hazard, alkohol i seks bez zobowiązań są na porządku dziennym, ciężko pozostać normalnym.

Jak zareagujesz, kiedy twoje życie nagle zmieni kierunek o sto osiemdziesiąt stopni? Zamierzasz się poddać czy będziesz walczyć do samego końca? A może zrobisz z siebie szmatę?

Autorzy: Tomasz Łapiński
Data wydania: 27 lutego 2019 r.
Cena okładkowa: 39,99 zł
Liczba stron: 356

Komentarze (24)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~Peter
  • 0 / 0
Panowie, "Łapa" był zawodnikiem Legii aż przez 4 sezony! :-) I zagrał pół meczu, z tego co pamiętam z ŁKSem w Łodzi (1-1).
~fan Kazimierza D.
  • 1 / 0
Co ciekawe ale nigdy nie pluł na Legię. Piłkarzem był klasowym ale w Legii nie pograł przez kontuzje. Jest kulturalnym facetem.
Może dlatego, że wystarczy nie być prymitywem pokroju Kowala
Mieszka w Warszawie dodam niedaleko mnie, na końcu Ursynowa, bardzo fajny spokojny w porządku gość - z tym komentarzem „zawodnik Legii” trochę przesada,
Dobry znajomy mojego dobrego znajomego - jak sam o nim mówi - „nie da się go nie lubić”
Były zawodnik, który miał kontrakt w Legii - o! Tak można było zatytułować!
Generał broni
  • 0 / 0
Były zawodnik Legii :DDD
Były zawodnik Legii... Tak, razem z Siadaczką... Ludzie, nie przesadzajmy! Takie newsy to na stronie Widzewa...
Przypomnijcie mi, proszę, ileż to występów zaliczył u nas ten pan... Nie pytam jak długo u nas był, bo wiem, że zbyt długo, ale ile razy GRAŁ!
Z góry dziękuję.
"Tomasz Łapiński, były zawodnik Legii "

to chyba jeden z niewielu naszych bylych plkarzy, ktory jeszcze Legii ne oplul. Mily wyjatek.
Cos przegapilem?
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 1 / 0
Rozegrał w Legii jeden mecz w PP , mając trzyletni kontrakt cały czas się leczył .Przez trzy lata zarobił 2 mln , na tamte czasy suma ogromna , nie chciał iść na żadną ugodę .Ktoś powie miął kontrakt , no miął nie odpuścił złotówki i tak się rozstaliśmy .
aaaaa. faktycznie. Cos mi sie kolacze, to przeciez byl ten slynny widzewsk zaciag Smudy. Siadaczka tez duzo nie pogral, tez byl chorowity, a trzeci to nie pamietam kto to byl
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 0 / 0
miał
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 1 / 0
Piro trzeci to Wojtala
Same ananasy.
O! Najpierw napisałem, a później zacząłem czytać komentarze. Dzięki, kostia, jeszcze Wojtala był obok Rafała "Padaczki".
No, Smuda nam tu niezłą brygadę ściągnął... Pamiętam, jak się odgrażał, że chyba z Łapińskim albo z Wojtalą jeszcze będą razem w Bundeslidze... No cóż, trochę się pomylił...
Generał
  • 0 / 1
"aaaaa. faktycznie. Cos mi sie kolacze, to przeciez byl ten slynny widzewsk zaciag Smudy. Siadaczka tez duzo nie pogral, tez byl chorowity, a trzeci to nie pamietam kto to byl"

Piro - Siadaczka to akurat miał cukrzyce, a to nie są żarty. Trochę się zagapis zi się żegnamy. Upierdliwa choroba.
Domyślny awatar Generał brygady
  • 0 / 0
Sprytnie, napisał (?) powieść z kluczem, wszyscy wiedzą o co i o kogo chodzi, a nikt nie może mu niczego zarzucić, bo to przecież jest tylko fikcja literacka...
Podpułkownik
  • 0 / 0
Chyba kupię. W tych kilku zdaniach znalazłem to, cym dla mnie jest piłka nożna. Pozornie prosta gra, w której sukces zapewniają talent i ciężka praca.
Wszystko fajnie ale Legionistą to bym go nie nazwał.
Podpułkownik
  • 1 / 0
Jakie to ma znaczenie? To jest o piłce, a nie o Legii. O Legii o tyle, że to piłka nożna. ;-)
Pułkownik
  • 0 / 0
Ciekawe czy miał autora widmo?
Pewnie tak ale trzymam kciuki za eksplozję talentu pisarskiego.
Podobno nie. Gdzies czytalem opinie ze pisal sam i ze lepiej mu wyszlo niz tym ktorzy uzywali pomocy ghostwriterow.
W Legii był piłkarzem widmo więc jakieś doświadczenie w tej dziedzinie ma...