CLJ: Pierwsza porażka w sezonie

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

07-09-2019 / 15:38

(akt. 08-09-2019 / 00:56)

Legia Warszawa przegrała 2:3 z Koroną w Kielcach w piątej kolejce Centralnej Ligi Juniorów. Bramki dla przyjezdnych zdobyli Jehor Matsenko oraz Patryk Pierzak. Mimo straty punktów, "Wojskowi" dalej są liderem tabeli. Za tydzień, stołeczna ekipa zagra w Rembertowie z Górnikiem Zabrze.

Legioniści w meczu z mistrzem Polski w tej kategorii wiekowej musieli nieco przemeblować wyjściowy skład ze względu na powołania dwóch zawodników. Jakuba Kwiatkowskiego na lewej stronie obrony zastąpił Hubert Derlatka. Na szpicy, zamiast Szymona Włodarczyka, biegał natomiast Patryk Pierzak, który na ogół występuje na pozycji skrzydłowego bądź ofensywnego pomocnika. Co więcej, z „dwójki” zeszło dwóch graczy: Kacper Tobiasz oraz Filip Sobiecki. Ten drugi wraca po kontuzji kolana.

Już na samym początku, wspomniany Sobiecki mógł pokonać golkipera Korony, po podaniu od Gabora Grabowskiego. W ostatniej chwili, obrońca, Radosław Turek wślizgiem skutecznie oddalił zagrożenie i nie pozwolił Filipowi na oddanie strzału. Parę chwil później, niezłą odpowiedzią popisali się miejscowi. Jakub Górski dopadł do dłuższego zagrania z głębi pola, ale jego uderzenie dobrze obronił Tobiasz.

Spotkanie wyglądało na całkiem wyrównane, aczkolwiek w 20. minucie kielczanie objęli prowadzenie. Jakub Konstatyn wypuścił prostopadle Górskiego, a ten zauważył z kolei nadbiegającego Jakuba Rybusa, który z bliska trafił do siatki. W trakcie meczu dochodziło do korekt, przez co najbardziej wysuniętym piłkarzem w ekipie przyjezdnych został Kajetan Staniszewski. Doszło także do modyfikacji w pierwszej linii, bowiem Derlatka wymienił się stronami z Dawidem Grzelakiem. Goście mieli problemy z przedostaniem się w okolice "szesnastki" Korony ze względu na to, iż rywale sumiennie wracali do obrony bądź po prostu hamowali zapędy Legii. Zespół Grzegorza Szoki miał nieco więcej do powiedzenia w końcówce pierwszej połowy. Strzały Sobieckiego i Staniszewskiego zostawały jednak blokowane.

"Wojskowi" szukali swoich szans także po stałych fragmentach, powodując niemałe zamieszanie. W 42. minucie był już remis! Derlatka dośrodkował z rzutu rożnego, a piłkę głową w bramce umieścił Jehor Matsenko. Niestety, kilkadziesiąt sekund później Grzelak sfaulował Konstantyna w polu karnym, a "jedenastkę" na gola pewnie zamienił Górski.

Parę chwil po zmianie stron, Pierzak miękko zacentrował na nogę Staniszewskiego, który oddał strzał. Do dobitki ruszył jeszcze Derlatka, ale Jakub Karyś wyszedł z opresji. Na domiar złego dla stołecznego klubu, gospodarze zabrali się do kontry. Konstantyn wygrał walkę o pozycję i został w „szesnastce” nieprzepisowo powstrzymany przez Łukasza Rytelewskiego. Drugiego gola w meczu, po rzucie karnym, strzelił Górski. Emocji w Kielcach zdecydowanie nie brakowało. Po godzinie gry, Kacper Gościniarek dograł z kornera, w górę wyskoczył Pierzak i pokonał golkipera żółto-czerwonych dając sygnał do walki. W końcowych fragmentach, warszawiacy często utrzymywali się na połowie kielczan, starali się "łapać" stałe fragmenty oraz kreować akcje z gry, aby doprowadzić do wyrównania. Legia za wszelką cenę próbowała strzelić gola, mieła dwie poważniejsze sytuacje, lecz nie udało jej się skierować futbolówki do siatki. Warszawiacy przegrali na wyjeździe z Koroną 2:3. W następnej kolejce stołeczny klub podejmie u siebie Górnika Zabrze.

CLJ: Korona – Legia 3:2 (2:1)

Rybus (20. min.), Górski (45. min. – k., 54. min. - k.) – Matsenko (42. min.), Pierzak (61. min.)

Legia: Tobiasz – Grzelak (61’ Dawid), Rokosz, Rytelewski, Derlatka - Matsenko, Gościniarek - Staniszewski (90' Krasicki), Grabowski, Sobiecki (61’ Grzejda) - Pierzak

Komentarze (7)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Porucznik
  • 1 / 0
Gole Rybusa powinno się przypisywać Legii. Wtedy byśmy wygrali 3:2.
~drąg
  • 0 / 1
trochę ochłoń obejrzyj mecz jeszcze raz bo zarówno Korona jak Legia zagrały bardzo ciekawe zespołowe akcję. W ekstraklasie rzadko się gra na takiej intensywności. Obłęd to jest, że faktycznie ale 4/5 tych chłopaków nie ma szans zaistnieć w zawodowej piłce w Polsce.
Co tam sie odwalalo, to tez glowa mala, Korona grala na czas, brutalne faule bez zoltej, byle tylko utrzymac wynik, trzymanie pilki w narozniku... Tak wyglada szkolenie i pilka mlodziezowa w PL. Serio, takie cwaniactwo na tym poziomie u nastolatkow, z ktorych 3/4 pewnie nie bedzie nawet zawodowymi pilkarzami to jest obled.
~Hardman
  • 1 / 3
Tak mówisz, bo Legia przegrała
Trzeba było grać żeby wygrać, a nie teraz odstawiać lament
O szkoleniu młodzieży pisałem tu wielokrotnie w różnym kontekście i przy różnych okazjach. Wygrana jest ważna, ale w kontekście dzieciaków czy młodzieży najważniejsza jest gra w piłkę i się rozwój zawodników. Jeśli oni się koncentrują na przerywaniu gry to jest żenada.

Tutaj przykład faulu. Przecież to jest karygodne i skandaliczne.

https://twitter.com/TomekZiel/status/1170333731388907529
Pooglądaj sobie stare filmiki z młodym Messim, gość kiwa po kilku na raz, czasem biegnie przez pół boiska, i owszem inni próbują mu zabrać piłkę, podstawić nogę czy wejść ciałem. Ale nikt nie pozwala sobie na brutalne faule bo by wyleciał z boiska. I przyzwolenie na taką grę to jest jeden ze składników problemów polskiej piłki i nazywając rzecz po imieniu zwykła patologia. Bo w takich warunkach Messi też nie wyrósłby na Messiego. Za kilka lat nikt tego 3:2 nie będzie pamiętał, tylko będzie pytanie ilu z tych chłopaków gra na poziomie centralnym, ilu w ekstraklasie i czy któryś zrobi karierę i wyjedzie na zachód. A tutaj masz przykład patologii, gdzie dla gry na czas jakiś dzieciak wjeżdża w drugiego dzieciaka... może mu zrobić krzywdę dla głupiego wyniku. I to jest właśnie obłęd i żenada.
~Yorick
  • 0 / 0
Drugi karny z kapelusza, faul przed polem karnym.