Czerczesow nie chciał Hamalainena. Druga część rozmowy z Adamem Mieszkowskim

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

08-06-2019 / 12:50

(akt. 13-06-2019 / 03:05)

Przez wiele lat w Legii Warszawa Adam Mieszkowski był tłumaczem w Legii, potem członkiem sztabu Stanisława Czerczesowa, osobą, która dbała o obcojęzycznych piłkarzy naszego klubu. Zapraszamy na drugą część rozmowy, pełną anegdot. Któremu piłkarzowi po dwóch tygodniach brakowało pieniędzy. Kogo zaakceptowałby Orlando Sa i jak stracił 200 tys. zł. Dlaczego trener Czerczesow nie chciał Hamalainena i kogo transfer zablokował, a kogo najczęściej opieprzał.

Rozmowy z którym z piłkarzy ceniłeś sobie najbardziej?

- Z Eduardo da Silvą. W Legii mu nie wyszło, ale ma ogromną wiedzę i doświadczenie. Jest kopalnią wiedzy o piłce, o klubach piłkarskich. Był np. pod dużym wrażeniem Sebastiana Szymańskiego, ale podkreślał, że taki piłkarz powinien być prowadzony indywidualnie od początku do końca. Wzmacnianie jego poszczególnych cech, obudowa mięśniowa, ale nie w ćwiczeniach z całą grupą, ale w inny sposób, dopasowany do jego możliwości. Mówił o „Szymim”: wielki talent, ale przestrzegał, że zanim trafi do siłowej ligi, musi nadrobić zaległości w budowie mięśniowej. W przeciwnym razie obrońcy go zniszczą.

Dlaczego piłkarze z Hiszpanii, Portugalii czy Brazylii dobrze radzą sobie w Polsce? Oczywiście nie wszyscy, ale dają sobie radę.

- Bo przewyższają nas umiejętnościami piłkarskimi. Ostatnio gościłem jednego z menedżerów z Brazylii. Byliśmy razem na kilku spotkaniach Centralnej Ligi Juniorów. Obaj byliśmy załamani poziomem. Przeważały wielkie chłopiska. Taktycznie może byli ogarnięci, ale pod względem sportowym wyróżnił się raptem 1 na 80 czy 100. Był Litwinem i wkrótce podpisał umowę z Wisłą Płock. Pozostali mieli problem z grą na jeden kontakt, z dośrodkowaniem w pole karne, a o dryblingu czy jakichś sztuczkach technicznych nie wspominając. Potem obejrzeliśmy parę meczów Ekstraklasy i było niewiele lepiej. Zamiast gry w piłkę, technicznych popisów było polowanie na kości. Dlatego latynosi mają nad nami przewagę, po prostu lepiej grają w piłkę.

- Kiedyś miałem taką rozmowę ze wspomnianym już Eduardo. Mówił, że grał w Anglii, na Ukrainie, gdzie też rywale nie cackają się z przeciwnikiem, ale to co zobaczył w Polsce przekroczyło wszystkie granice. Mówił wiele razy o polowaniu na nogi, że dla wielu graczy celem nie jest piłka, ale nogi wyróżniającego się piłkarza. Wydaje mi się, że Eduardo się trochę tego wystraszył, a że kończy już karierę, to nie chciał na koniec zostać u razem. W podobnym tonie jak on wypowiadał się Guilherme, ale był w innym momencie kariery, miał inną mentalność. Potrafił się łatwo dostosować i sam odgrywać rolę zabijaki. Pamiętam mecz z Metalistem Charków w Kijowie. Był wystawiony na lewej obronie. Na Gui grał Jaja, wielki i dobrze zbudowany chłop. Guilherme rozgrywał pierwszy mecz po kontuzji. I ten nasz mały Gui wjechał z takim impetem w rywala, że ten wielki chłop wylądował na bieżni. Na ławce wszyscy się wystraszyli, że w ten sposób sam sobie zrobi krzywdę. W przerwie spytałem go, czemu tak zaczął mecz. Odpowiedział, że przeciwnik musiał od razu dowiedzieć się, kto rządzi na tej pozycji. Eduardo na pewno by tak nie postąpił, dlatego mówię o roli mentalności. Trzeba mieć odpowiednią by poradzić sobie w ekstraklasie.

Piłkarzy o takiej właściwej jak to nazwałeś mentalności bardzo sobie cenią też trenerzy.

- Zgoda. Guilherme, poza bramkarzem i napastnikiem, był sprawdzany na każdej pozycji. I radził sobie czy to na obronie czy w roli „dziesiątki”. Nigdy nie narzekał. Za to uwielbiał go trener Stanisław Czerczesow. Rosjanin w szatni opieprzał go najbardziej ze wszystkich, ale robił to dlatego, że go cenił i chciał wycisnąć jak najwięcej na boisku.

- Czerczesow do każdego podchodził inaczej, do każdego stosował inne metody i potrafił z zawodników wyciągać najlepsze cechy. Przykładem nie jest tylko Guilherme, ale Igor Lewczuk, Tomasz Jodłowiec czy Michał Kucharczyk. Stasiu od nich zaczynał ustalanie jedenastki. Mieliśmy kiedyś takie mini zgrupowanie – mecz z Chojniczanką, potem zaszyliśmy się w leśnym hotelu i stamtąd ruszyliśmy do Gdańska. Na miejscu Czerczesow postanowił zrobić przegląd wojsk, przez kolejne trzy dni robił spotkania z zawodnikami, z każdym po kolei. Gdy został wezwany Lewczuk, to Czerczesow zmierzył go wzrokiem i spytał jak długo zamierza oglądać się na Kamila Glika. Igor zdziwiony odpowiedział, że nie bardzo rozumie, przecież nie gra w reprezentacji Polski. Trener odparł, że będzie grał, bo ma taki potencjał, tylko musi zrobić pewne rzeczy zgodnie z jego zaleceniami. Lewczuk stanął na baczność i zakomunikował, że wchodzi w to. Jak się później okazało, efekt by zgodny z zamierzonym. Na tym polegał fenomen tego trenera. Potrafił z piłkarzy wyciągnąć najlepsze cechy i stworzyć z zawodników sprawnie działającą maszynę.

Trener Czerczesow potrafił trafić do piłkarzy, a czy lubił też słuchać innych?

- Tak. Podam taki przykład. Mieliśmy w tamtym czasie częste spotkania z Adamem Nawałką. Selekcjonerowi zależało, aby gracze z Legii byli przygotowani do turnieju na tip-top. W kadrze Polski było kilku defensywnych pomocników – Krzysztof Mączyński czy Grzegorz Krychowiak. Trener Polaków widział Tomasza Jodłowca w innej roli. I po tych rozmowach Stanisław Czerczesow zaczął wystawiać „Jodłę” nieco wyżej, na „ósemce”. Efektem tego były między innymi trzy asysty w jednym meczu, chyba wszystkie do Nemanji Nikolicia.

Zamykając temat Czerczesowa, u którego byłeś członkiem sztabu szkoleniowego. Jak widzę Rosjanina, to myślę: niesamowicie mądry facet z bardzo życiowym podejściem do piłki i do piłkarzy.

- Tak, miał nieprawdopodobne wyczucie i doświadczenie. Pamiętam taki dzień, zaczynamy zajęcia. Trener spogląda na wychodzącego na boisko Kaspera Hamalainena i mówi do mnie, że „Hama” za piętnaście minut przyjdzie i powie, że nie jest w stanie dalej trenować. Minął kwadrans, podchodzi Fin i mówi, że nie może normalnie pracować. Czerczesow mówi mu, że wie o tym i spytał dlaczego mu nie powiedział od razu, że coś ma z nogą. Tak przy okazji też wspomnę, że Stasiu nie był zwolennikiem sprowadzenia Hamalainena, by nie powiedzieć wprost, że go nie chciał. Kiedy Fin zjawił się na Malcie powiedział, że chciał telewizor, a dostał czwartą lodówkę. Ale wtedy ten transfer doszedł do skutku, prezes Bogusław Leśnodorski bardzo chciał zagrać na nosie Lechowi Poznań i ściągnął Kaspera do Legii. Co ciekawe podpisanie kontraktu z Hamalainenem zablokowało powrót Miro Radovicia, który bardzo chciał już wtedy wrócić. Czerczesow mówił jednak, że skład już ma, a to były kapitan, z ogromną charyzmą, takiego człowieka on na ławce rezerwowych nie posadzi. Gdyby Hama nie trafił wtedy do Legii, to „Rado” by wrócił. Było wtedy wiele nocnych rozmów między Stanisławem Czerczesowem i Bogusławem Leśnodorskim, o Radoviciu właśnie. Prezes bardzo chciał Serba z powrotem w klubie, ale Stasiu mówił, że ma Prijo, Niko, Gui, Kuchego, Hamę i to mu wystarczy. Każda ze stron miała swoje racje. Siedziałem jako tłumacz między dwoma bardzo charyzmatycznymi postaciami i nie mogłem wyrazić swojego zdania. To był ogromny bagaż emocji. Do dziś te rozmowy czasem mi się śnią.

Wróćmy do piłkarzy, którymi się opiekowałeś. Mówiliśmy o tym najspokojniejszym, czyli Helio Pinto. Na przeciwległym biegunie był Orlando Sa, który zabawę ma w genach. Ale też potencjał jakiego nie mieli nawet Niko czy Prijo.

- I on o tym doskonale wiedział, miał pełną świadomość swojej wartości w piłce. Ale jednocześnie rozumiał, że poprzez swój zabawowy styl życia bardzo dużo traci. Lubił otaczać się ludźmi, którzy mu potakiwali, którym imponował. W Polsce też poznał taką grupę ludzi z Portugalii i spędzali razem czas w różnych miejscach. Przez to wpadał w tarapaty. Ktoś podrobił jego kartę kredytową i długo zamawiał przez internet różne rzeczy z całego świata, ale drobiazgi, za drobne kwoty. Orlando się nie zorientował, facet wpadł z kimś innym i policja przy okazji wykryła, że przez pewien okres wyciągnął od zawodnika Legii ponad 200 tys. zł.

- Tryb życia miał bardzo beztroski. Sam kiedyś mi powiedział, że gdyby tak dużo się nie bawił, gdyby nie kochał tak bardzo korzystania z uroków życia, to byłby sportowo w zupełnie innym miejscu. On miał być następcą Pedro Paulety w reprezentacji Portugalii. Siła fizyczna, gra w powietrzu, obie nogi na wysokim poziomie, szybkość – to wszystko sprawiało, że był napastnikiem na pierwszą jedenastkę reprezentacji swojego kraju. Niestety styl bycia nie pozwolił mu zrobić tak wielkiej kariery. Potrafił obrazić się na trenera, na trening się nie spieszył, za to z szatni wychodził zwykle ostatni gdyż bardzo dbał o swój wygląd. Przez to w szatni nie miał zbyt wielu przyjaciół, jeśli w ogóle jakiegoś miał.

Większość kibiców widziała tylko to, co pokazywał na boisku. Dlatego miała ogromne pretensje do Henninga Berga, że ten dyscyplinował swojego zawodnika ławką rezerwowych, a do gry wstawiał Marka Saganowskiego.

- Każdy trener ma inne podejście do piłkarzy. Wspomnianego już Czerczesowa nie interesowało co zawodnicy robią w czasie prywatnym, za to na boisku musiałby zasuwać. Gdyby zrobił coś nie po linii Rosjanina wylądowałby w rezerwach, jak kiedyś Aleksandar Prijović. Jestem przekonany, że Stasiu by sobie z Orlando poradził. Henning Berg miał wiele powodów, aby sadzać Portugalczyka na ławce rezerwowych i w ten sposób go dyscyplinować, ale wydaje mi się, że to nie była najlepsza metoda na tego konkretnego człowieka. Każdy zawodnik jest indywidualnością, każdy ma inny charakter i na każdego trzeba znaleźć inny sposób.

Masz cały czas kontakt z Orlando. Po tym jak odszedł z Legii pojawiały się plotki, że możliwy jest jego powrót na Łazienkowską. Było kiedyś faktycznie coś na rzeczy?

- Raz było bardzo blisko, można powiedzieć, że o włos. Nie był wtedy drogi, ale wybór padł na Nemanję Nikolicia. Ale rozmowy z Orlando były wtedy bardzo zaawansowane.

Ale mógł być atak marzeń – Orldando Sa – Nikolić…

- (śmiech) Nie widzę tego, nie ma nikogo, kogo zaakceptowałby Orlando, poza sobą samym rzecz jasna. Chyba, że Niko zamiast na seryjnym strzelaniu goli skupiłby się na podawaniu, asystowaniu. Wtedy mogłoby to wypalić. Ale współpraca, dzielenie się golami i chwałą raczej by nie była realna.

Kolejnym graczem, nad którym trzymałeś pieczę był Mauricio. Czemu mu w Legii nie wyszło? Zagrał 45 minut w rezerwach i tam było widać, że to obrońca z wyższej półki. W pierwszym zespole jednak szans na grę niemal nie było, a trafiła się jeszcze czerwona kartka.

- Tego meczu w III lidze nie chciał grać. Tłumaczyłem mu, że jeśli się nie zgodzi, to będzie to źle odebrane, jakby się wywyższał. Powiedział OK, to w takim razie zagram. Mimo, że wcześniej nawet z tymi chłopakami nie trenował, był liderem defensywy, wszystkim podpowiadał. Zrobił dobre wrażenie. Natomiast w pierwszym zespole zagrał w trzech meczach w tym 10 minut z Wisłą Płock. Wszedł na murawę w 80. minucie i jeszcze przed końcem spotkania wyleciał z boiska za dwie żółte kartki. Pech, głowa, czasem tak jest gdy bardzo chce się pokazać. To był dobry piłkarz, w Lazio zarabiał ponad milion euro rocznie. Legia płaciła mu chyba 30 procent tego, resztę pokrywał klub z Rzymu.

- Wcześniej był szykowany do gry w wyjazdowym meczu z Wisłą Kraków. Miał wystąpić od pierwszej minuty. Rano w dniu meczu zadzwonił do mnie Cafu i powiedział, że Mauricio leży w łóżku i cierpi. Kilku piłkarzy miało wtedy zatrucie pokarmowe, ale tylko on się odwodnił. Był w takim stanie, że trzeba z nim było wrócić do Warszawy, do lekarza. A potem inni grali na tyle dobrze, że nie było powodów do zmian. Czasem w życiu o różnych rzeczach decyduje przypadek, pech, los po prostu.

- To co mi się w nim podobało, to fakt, że nie załamywał rąk. Nie wkurzał się, nie narzekał, że trener na niego nie stawiał. Tylko brał się do treningu i pracował za dwóch. To pozytywnie wpływało na drużynę, był lubiany.

Po Legii wybrał dość nietypowy kierunek na grę – Malezję.

- Może i nietypowy, ale to finansowo była dla niego znakomita oferta. Jest w klubie jakiegoś księcia, dostał kosmiczną kasę.

Innym graczem, którego miałeś pod opieką był Armando Sadiku. Niestety bardziej niż z gry został zapamiętany z wypowiedzi o Ferrari, które trener trzymał w garażu.

- Ja tej wypowiedzi nie słyszałem, jedynie czytałem w prasie. Facet miał sporo podobieństw z Orlando Sa. Nie tylko z wyglądu, choć podobnie jak Portugalczyk cieszył się dużym powodzeniem u kobiet, a przez niektóre był nawet z nim mylony. Sadiku miał też podobnie rozbudowane ego i dlatego jestem w stanie uwierzyć, że naprawdę tak powiedział. Choć on sam się zarzekał, że takiego sformułowania nie użył, że to dziennikarz wymyślił. Ale śmiem wątpić w jego zeznanie. Sadiku ma bardzo wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach. W Albanii w kadrze sporo strzela i jest tam idolem. W Legii mu nie wyszło, w Levante również. Teraz zdaje się jest w Lugano, w Szwajcarii.

Lista „twoich” piłkarzy powoli się wyczerpuje, ale była jeszcze jedna bardzo ciekawa i barwna postać – Hildeberto.

- Miał duży potencjał, umiejętności, ale potwierdza je dopiero teraz, grając w Portugalii. Teraz jest szybki, czego w Warszawie widzieliśmy przebłyski. Przyjechał do nas zapuszczony, ale gdy się rozpędził, to miał odpowiednią dla skrzydłowego szybkość. Niestety w Warszawie sam sobie nie pomagał. Choć łatkę żarłoka przypięto mu w sytuacji, która była nieco absurdalna. Pojechałem z nim załatwić abonament telefoniczny. Przechodziliśmy obok KFC, jakiś kibic podszedł i spytał czy może sobie z nim zrobić zdjęcie. Fota została zrobiona na tle tego lokalu i później trafiła do sieci. I poszedł przekaz, że Berto je w takich miejscach. Akurat to nie miało wiele wspólnego z faktami, ale rzeczywiście nie dbał o dietę. Codziennie zamawiał sobie pizzę do domu, lubił hamburgery, makarony. W dodatku często dokumentował to zdjęciami czy filmami i wrzucał na Instagram. Nikt z bliskich osób nie potrafił mu wskazać właściwej drogi. Mało tego, jego kobieta potrafiła zrobić mu zdjęcie niemal nago i publikować w mediach społecznościowych. To było bardzo nieprofesjonalne, zachowywali się jak dzieci. Nie da się tego porównać z kontem Orlando Sa, które prowadzi mu jakiś dziennikarz-przyjaciel. Mówiliśmy o tym, jak ważne dla piłkarza jest to, by miał mądrą żonę. Tymczasem partnerka Berto była beztroska, lubiła się bawić i ubierać w najdroższe ciuchy. Efekt był taki, że facet choć zarabiał naprawdę dobrze w Legii, w połowie miesiąca nie miał nic na koncie.

- Niestety Berto nie miał tego właściwego przygotowania psychologicznego, o którym już rozmawialiśmy. Pochodzi z biednej 12-osobowej rodziny, miał trudne dzieciństwo. Matki nie znał, zostawiła dzieci z ojcem i wychowywał się z rodzeństwem w miejscu, gdzie było sporo historii mafijnych, gdzie policja bała się zaglądać. Takie portugalskie favele. Wiele aspektów życia poznał na ulicy, musiał dbać o młodsze rodzeństwo. Często bywał głodny. Na treningi Benfiki chodził piechotą 10-15 kilometrów. Nie mówię tego wszystkiego aby się nad nim użalać, aby go usprawiedliwiać. Chcę tylko pokazać, że w pewnym momencie jego życie nagle diametralnie się zmieniło. Dostał zawodowy kontrakt, naprawdę dobre pieniądze i zaczął nadrabiać to, czego nie miał jako dziecko.

- Pomagała mu psycholog. Uczestniczyłem we wszystkich sesjach, gdyż po angielsku piłkarz nie dałby sobie rady, tłumaczyłem wszystko na portugalski. Oczywiście nie zdradzę o czym były te rozmowy, ale w tym momencie coś zaczęło trafiać do jego głowy. Kto wie – może gdyby wykazano się większą cierpliwością, to mielibyśmy z niego pociechę. Tego się już nie dowiemy. Teraz w Setubal ponoć spoważniał i radzi sobie całkiem dobrze.

Z piłkarzy, którzy są jeszcze przy Łazienkowskiej wprowadzałeś Carlitosa, dość dobrze poznałeś Cafu.

- Z Cafu cały czas utrzymujemy kontakt, spotykamy się na obiadach. Bardzo fajny gość, nie tylko na boisku, ale i prywatnie. Jest typem rodzinnym, ceni sobie prywatność, nie udziela się w mediach społecznościowych, ma bardzo mądrą żonę i małego synka – Noaha.

- Natomiast piłkarzy, którym pomagałem było znacznie więcej. Nemanja Nikolić, Aleksandar Prijović, Cristian Pasquato, Marko Vesović, Domagoj Antolić. Ale oczywiście z graczami z Hiszpanii, Portugalii czy Brazylii byłem bliżej.

Rozstałeś się z Legią w najmniej oczekiwanym momencie. Przyszedł trener z Portugalii, wraz z nim asystenci. Wydawało się, że facet z perfekcyjnym portugalskim będzie w klubie niezbędny. Tymczasem Ricardo Sa Pinto nie chciał z tobą współpracować.

- Może właśnie dlatego, że znałem portugalski i za dużo bym rozumiał. Może tego się właśnie Sa Pinto obawiał? Nie wiem tego, tak to sobie tłumaczyłem. On nie powiedział mi wprost dlaczego tak postanowił.

Co teraz porabiasz? Jakie masz plany?

- Pracuję dla agencji menedżerskiej Tria Sport Group. Będę się skupiał na pracy na rynku Brazylijskim i Ukraińskim. Obiecuję, że ciekawego piłkarza w pierwszej kolejności zawsze polecę Legii. W Brazylii zakończyły się mistrzostwa stanowe i wielu piłkarzy będzie chciało zmienić klub, przyjechać do Europy. W Polsce zostały zniesione limity dotyczące obcokrajowców, więc otwiera to nowe możliwości. Na Ukrainie sytuacja jest inna. Tam w tych największych klubach już grają Brazylijczycy i zarabiają świetne pieniądze. Młodsi piłkarze z Ukrainy nie mają szans by się tam pokazać, a jest ich sporo. Do tego trzeba wziąć pod uwagę aspekt polityczny – młodzi ludzie w wieku 16-lat są powoływani do służby wojskowej. Dlatego chcemy tam poszukać zawodników, którzy będą się nadawać do Ekstraklasy, ale też do I czy II ligi. W tych dwóch krajach jest mnóstwo dobrych, młodych piłkarzy – mają z czego wybierać.

Pierwszą część rozmowy można przeczytać w tym miejscu.

Komentarze (100)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Młodszy chorąży
  • 0 / 0
Ciekawy wywiad. Powodzonka w nowej pracy Panie Adamie i trzymamy za slowo! Jak trafi sie jakas perelka to prosimy do Nas :)
Major
  • 0 / 0
Super wywiad. Oby więcej!
Domyślny awatar Porucznik
  • 0 / 0
Mój znajomy nie chciał zapuścić brody, czy to ważne? Rozumiem sezon ogórkowy ale ładujmy akumulatory za chwile nawałnica transferowa. Czy to ma jakieś znaczenie kogo chciał a kogo nie chciał Czerczesow?
Podpułkownik
  • 0 / 0
Niech Vuko przeczyta te słowa i je dobrze przemyśli.
Świetny wywiad można dzięki takim (L)udziom poznać trochę szczegółów czemu ktoś wypali a kto nie no i jacy to są ludzie.
naprawde pozytywny czlowiek
Domyślny awatar Podporucznik
  • 4 / 1
Fajny wywiad. Fajnie się czyta. Dzieki Legia.net
Fajny wywiad z fajnym gosciem.
Domyślny awatar Szeregowy
  • 4 / 4
Moge potwierdzić,że Orlando walił w Warszawie jak szalony.Narzeczoną mojego kolegi obracał tydzień przed ich ślubem.W klubie obok niego siedziało chyba z 10 ładnych Polek i były nim podjarane potem wszystkie z nim wyszły.Piłkarz do tego przystojny z kasą i rzadna mu nie odmawiała.Ciekawe ile kobiet kolegów z tego forum obracał.Ciesze się,że ja jestem singlem.
Domyślny awatar Szeregowy
  • 1 / 3
żadna
gość jest singlem bo jak by nie był, to orlando by mu laske przeleciał :D jak by tu dawali stopnie za piwniczenie, to byś dostał z miejsca marszałka :D

no, z takim podejściem to nawet marek Jóźwiak by Ci przeleciał partnerkę, więc może to i lepiej dla Ciebie, że nie idziesz tą drogą :D
Podobno Legia jest zainteresowana Hachim'em Mastour'em. Występująym na pozycji napastnika w klubie A.C. Milan. Reprezentant Maroka oraz były reprezentant Włoch do lat 16.
Domyślny awatar Porucznik
  • 4 / 1
Jakiś Janusz dodał fake newsa na transfermarkt, podał link do włoskiej strony a nic tam nie ma o takowym zainteresowaniu Legii. Kazdy tam moze dodać info jakie chce, ja sobie zrobie ze przychodzi do nas De Bruyne w pakiecie z Hazardem
Domyślny awatar Chorąży
  • 2 / 0
Tym januszem jest on sam nawet nick podobny.Prawdziwa bomba transferowa? :D Przecież on w ostatnim sezonie nawet w słabym greckim klubie nie grał.
Kurła kiedyś to było :(
Domyślny awatar Porucznik
  • 6 / 5
Stasiu to byl idealny trener dla naszego klubu... bo te wszystkie Hasi, Jozaki, juz nie wspominajac o portugalskim pajacu to zenada delikatnie mowiac...
Domyślny awatar Podporucznik
  • 2 / 1
Czerczesow był mega.
Hasiego piłkarze zwolnili , Już zapomniałeś jaki skład nam zrobił
Generał dywizji
  • 2 / 1
Hasi był bucem w kontaktach miedzyludzkich, dobrze że był tak krótko w Legii. Jeśli "piłkarze go zwolnili", to wielki plus dla nich. Wszyscy (oprócz księgowego) w klubie odetchnęli z ulgą, gdy zniknął.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 2 / 6
Czy to pierwsza czy druga cześc to i tak wali tu atmosferą z "Pudelka" lub innego onetu.
~Vasco da Gama
  • 0 / 0
Patryk to Ty?Nie pojechałeś do Brukseli?A co tam w Opolu?
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
Nie pojechałem bo muszę tu na miejscu pilnować Ciebie Rafał żebyś nie zmienił Po na LGBT.
Domyślny awatar Chorąży
  • 5 / 7
Wyszy pewne nieznane sytuacje, atmosfera.
Leśny Don Vito , jak kazal na siebie mówić, sciagal zawodników wbrew opinii trenerów. A to Hama aby zrobić na złość pyrom a to Rado bo go kocha....ale czy byli potrzebni czy nie trzeba bylo im kasę płacić....takich z charyzmą trenerow, jak Czerczesov nie przeskoczy ale co on musiał wyprawiac z innymi....przecież z tego wynika, że on mial wplyw na skład...jak w Rumunii prezes Steua Bukareszt i też ma tatuaż na klacie Don Vito Corleone i złoty łańcuch na klacie obaj nosili....
A .może faktycznie Leśny wierzył, że jest warszawskim don Corleone liderem kiboli z którymi się bratal.....
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 3 / 2
Panowie Czerczesow i Leśnodorski jak wynik z wywiadu różnili się w ocenie przydatności zawodników do zespołu i bardzo dobrze .Widać że była dyskusja i dochodzenie do consensusu .Trener zawsze patrzy krótkofalowo i z innej perspektywy niż prezes .Z wielu żródeł wiadomo że panowie lubili się i szanowali więc po co po latach szukać sensacji .
Przecież Rado zaraz po przyjściu był najlepszym piłkarzem obok Vadisa w kolejnym sezonie zarówno w lidze jak i CL .Wyszłoby na Leśnego.
Niestety człowieka z wadami zastąpił facet bez zalet i można tylko płakać nad obecnym stanem Legii za Kudłatego z Bydgoszczy
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 1 / 0
Te okienko transferowe będzie ostatnim testem DM dokąd zaprowadzi Legię .Ja osobiście nie mam złudzeń że Legia DM zbliży się do osiągnięć sportowych Legii BL .
Porucznik
  • 2 / 4
Wiadomo nie od wczoraj, że świat numerowanych jarząbków różni się nieco od tego, w którym żyje reszta kibiców. Co u nich urzeka mnie najbardziej, to te ich identyczne teksty wzięte prosto z jakiegoś jarząbkowego szkolenia. Leśnodorski zły, Leśnodorski taki. Kazał na siebie mówić Don Vito (ciekawe, skąd taki jarząbek mógłby to wiedzieć), ale ci sami ludzie uwierzyli w żart Leśnodorskiego o tym, jak chciał zostać trenerem Legii (w rzeczywistości bez papierów, które musiałby wyrabiać kilka lat, nie mógłby usiąść nawet na ławce rezerwowych) i twierdzili, że doszło do tego dlatego, że Mioduski zainterweniował. Jedno z lepszych urojeń jarząbkoidalnych. I nieśmiertelne bratanie się z kibolami. Po dwóch latach od szumnych jarząbkowych zapowiedzi rozliczenia się z kibolami i zmian w ich traktowaniu: race i oprawy na każdym meczu, sklepik funkcjonuje w najlepsze, zaangażowanie klubu w inicjatywy ludzi nazywanych przez jarząbki kibolami i bandziorami w ciągu ostatnich dwóch lat zwiększyło się, brat "największego" kibola dyrektorem marketingu ;)
No, ale panu mówiem, zły Leśnodorski to się z kibolamy bratał.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 3 / 5
Nie było Radovica i Staszek jedyny trener przeciw któremu nie zbuntowała się szatnia. Wiele nam dał na boisku, ale nawet teraz przy okazji RSP widać, że Vuković sobie stryczek na szyje wiesza chcąc, żeby kolega dostał nowy kontrakt. To przecież Radović wynosił plotki, opowiadał jak to oszołom i ciągle czekam na ten jego wywiad gdzie miał powiedzieć jak to było naprawdę.
~Egon.
  • 2 / 2
Niedługo okaże się, że Rado rządzi całą polską piłką, wybiera i odwołuje prezesa PZPN, a w wolnych chwilach ustala składy sędziowskie, terminy meczów reprezentacji oraz kierunek ruchu na klubowym parkingu.

Bez przesady.
Jeżeli chodzi o Sa Pinto, to facet niech raczej zacznie od siebie, bo jak na razie, to nigdzie nie zagrzał dłużej miejsca, więc naprawdę trudno założyć, że wszyscy są źli, tylko on cudowny.
Stasiek Rado nie chciał, bo go nie znał, a że miał już zbudowaną pewną koncepcję i zarys zespołu, to trudno mu się dziwić, że nie chciał ryzykować.
Natomiast Leśny Rado chciał i bardzo dobrze, że chciał, bo Rado to świetny zawodnik, co pokazał po raz kolejny w Legii jak do niej wrócił z Chin.

Legia z Pazdanem, Rado, Beresiem, Niko, Prijo, Vadisem itd. pięknie walczyła w LM remisując z Realem, natomiast dzisiejsza Legia przegrywa PP, MP i nic nie znaczy w Europie.
Dlaczego ? Może dlatego, że między naszymi zawodnikami z zespołu grającego w LM, a niektórymi z obecnych jest, po prostu, różnica klas, jeżeli chodzi o umiejętności czysto piłkarskie.
Skupianie się na przesadzonej roli Rado przez niektóre osoby jest dla mnie dziwne.
W tym sezonie praktycznie nie grał i co osiągnęła Legia ? Nic.
Skupmy się raczej na przygotowaniach do sezonu, bo za chwilę możemy się kolejny raz pożegnać z pucharami już w przedbiegach.
Natomiast, jeżeli chodzi o Rado, to osobiście wolałbym jednego Rado sprzed kontuzji w formie, niż cały tabun niektórych z tych nowych wynalazków, których może ograć praktycznie każdy.
Domyślny awatar Chorąży
  • 3 / 2
Trochę szacunku do Rado jełopie. Przypomnę, że jak Leśny go ponownie ściągnął, to Rado osiągnął szybko życiową formę. Zamiatał w lidze aż miło, w LM też bardzo dobrze wypadł.
~LokuMK56
  • 2 / 4
Szacunek ? A jaki on miał szacunek do kibiców i klubu jak kłamał w sprawie transfery do Chin i fantastycznym "projekcie trenera Antica" w II lidze chińskiej " a polskim dziennikarzom opowiadał bajki o miłości do Legii. Rok temu w okresie przygotowawczym zmył się z klubu przedłużając sobie wakacje po czym wystawił się w pierwszym składzie w SP z Arką . Skutek widzieli wszyscy kibice.
~Egon.
  • 2 / 1
Rado nie kłamał ani w sprawie transferu do Chin, ani w sprawie tego, jak ważna jest dla niego Legia.
Zawsze mówił, że odejść z Legii mógłby jedynie w przypadku otrzymania naprawdę wyjątkowej oferty, a ta z Chin właśnie taką się okazała.
Mając na utrzymaniu sporą rodzinę, musiałby być bezmyślny, żeby z takiej oferty nie skorzystać. Skorzystał, wrócił i dał Legii piłkarsko więcej, niż cała grupa jakichś dziwnych gości na grubych kontraktach, która przewinęła się przez nasz klub w ostatnim
czasie.
W odróżnieniu od rozmaitych Eduardów, Pasquatów, Sadików, Chukwów itd., Rado ma w historii Legii trwałe miejsce nie ze względu na wysokość kontraktu, a ze względu na to, co z klubem i dla klubu razem z innymi piłkarzami osiągnął i ile radości dał swoją grą kibicom.
Pamiętam ,że gdy przychodził do Legii trener Czerczesow to wiele osób nazywało go w komentarzach "ten kacap" .Jakoś dziś nie mają odwagi by znów Stasia tak tu nazwać.....
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 1 / 1
fajnie sie to czytalo
~Gaco
  • 0 / 2
Redakcjo, skoro to druga część, to może chociaż link do artykułu w którym jest cześć pierwsza gdzieś na końcu?
Domyślny awatar Chorąży
  • 2 / 0
Super wywiad. Bardzo ciekawy człowiek i to wręcz niesamowite, że pogoniono z klubu gościa, który robił tyle dobrej czarnej roboty.
Domyślny awatar Starszy szeregowy
  • 1 / 6
Hmmm...
Stasiu nie chciał tu Rado.
Leśny Rado chciał.
Staśka pogoniono.
Rado przyszedł po tym fakcie.
Przypadek ?

Kogo woleli byście na tamten i ten moment w Legii ?
Zakładając, że można wybrać : albo, albo...
Bo chyba tak właśnie było. Obecność jednego, wykluczała obecność drugiego.

A tytuł artykułu powinien brzmieć : Czerczesow nie chciał Rado.

Bardzo ciekawy wywiad. Prosimy o jeszcze.
Generał broni
  • 3 / 1
Już od dawna piszę, że szkolenie młodzieży w Polsce stoi na dramatycznie niskim poziomie!
Super tylko dlaczego to zawsze wina Legii która akurat próbuje coś z tym zrobić? Tak naprawdę mamy zapaść młodzieży i młodych ludzi bo jest to skutek pewnego wychowania. Ale to szersza rozmowa.
Młodszy chorąży
  • 0 / 0
Rudy to powinien ogarnąć ale po co przecież na tym się nie zarobi, a przynajmniej nie za jego kadencji
Kiedyś było Towarzystwo Sokół, w zasadzie masowe działanie na rzecz dyscypliny i sprawności ogólnofizycznej. Teraz sport masowo uprawiają ludzie w różnym wieku, ale ogólnie jest to bezład, każdy sobie robi co chce, dzieciaki też.
Powiem tak, bardzo nie lubię takiego upubliczniania kulisów z takimi mocnymi personalnymi akcentami. Raz że zawsze mają mocno subiektywne zabarwienie, dwa że często tworzą kontrreakcję i się zaczyna. Ja tylko zauważę że ten Pan wysyła mocno sprzeczne sygnały.
~Vasco da Gama
  • 0 / 0
Swirku, ciekawe jak rozmówca mial się nie odnosić personalnie jezeli o to go pytano???Proszę też o przyklady "sprzecznych sygnałow" i jeszcze jedno,nikt nikogo nie zmusza do czytania a jeżeli chcesz koniecznie zaistnieć i być kontrowersyjny to najpierw sprawdź co inni sądzą o wywiadzie,pozdrawiam serdecznie
Jak myślicie jest szansa. NOVIKOVASA mam nadzieję że bez błędu? Jest szansa że do nas przyjdzie?
Niekoniecznie nazwałbym to szansą...
Szansa no chyba, że dla niego :) Podwyżka, nocne kluby, dziewczyny z Podlasia :)
~Mac
  • 7 / 0
Obejrzyjcie sobie reakcję Novikovasa po brutalnym faulu Bezjaka bodajże na Pazdku i sami sobie odpowiedzcie na pytanie, czy chcecie go w Legii.
Pozdro (L)
najemnik jak najemnik tylko że on się z tym nie kryje ,jak załaduje kilka bramek i da parę asyst zapomnimy o jego nie sławnej przeszłości do tego zabierzmy jeszcze Guilherme i Lewa strona cała gotowa
Domyślny awatar Kapral
  • 6 / 5
Dobry wywiad i z chęcią poczytałbym wiecej, zabrakło pytań o kilku piłkarzy, watki niektórych możnaby dłuzej pociagnąć, ale i tak świetna robota! Zresztą myślę, ze Legia powinna pomyśleć by sprowadzić Mieszkowskiego spowrotem. Zresztą generlanie mam wrazenie, że przez rządy Mioduskiego Legia straciła zbyt wiele dobrych ludzi i piłkarzy.

Szkoda, ze Berg w ten sposób podchodził do Orlando. Myślę, ze gdyby wtedy w rundzie wiosennej stawiał na niego Legia zdobyłaby mistrzostwo.
"Zresztą generlanie mam wrazenie, że przez rządy Mioduskiego Legia straciła zbyt wiele dobrych ludzi i piłkarzy."

Wymienisz kilka takich dobrych ludzi i pilkarzy?
Domyślny awatar Plutonowy
  • 2 / 0
Na pewno chodziło o Marazasa, a nie o Titasa Milasiusa?
Tak, chodziło o Titasa;)
Novikovas. Ok, szału nie ma, tragedii też. Mało Dariuszu, mało. Chcemy brazyliany na skrzydłach!
Oj tak. Kogoś takiego jak Guilherme.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 8 / 0
A ja zwróciłem uwagę na ten fragment.
"- Bo przewyższają nas umiejętnościami piłkarskimi. Ostatnio gościłem jednego z menedżerów z Brazylii. Byliśmy razem na kilku spotkaniach Centralnej Ligi Juniorów. Obaj byliśmy załamani poziomem. Przeważały wielkie chłopiska. Taktycznie może byli ogarnięci, ale pod względem sportowym wyróżnił się raptem 1 na 80 czy 100. Był Litwinem i wkrótce podpisał umowę z Wisłą Płock (Justinas Marazas – przyp. red.). Pozostali mieli problem z grą na jeden kontakt, z dośrodkowaniem w pole karne, a o dryblingu czy jakichś sztuczkach technicznych nie wspominając. Potem obejrzeliśmy parę meczów Ekstraklasy i było niewiele lepiej. "
Potem słyszymy opinie że "zagraniczny szrot" zabiera miejsca młodym. Chyba niewiele potrzeba żeby być lepszym od młodego Polaka. Dlatego uważam że wszystkie siły trzeba rzucić na szkolenie. Jakiś czas będzie bolało, ale później będą wyniki.
Domyślny awatar Starszy kapral
  • 1 / 1
Dlatego bierzemy najlepszego piłkarza Litwy.Proste.
Domyślny awatar Chorąży
  • 5 / 0
Mam kolegę - scauta z 18-letnim doświadczeniem. Kiedyś jeździł po prowincji wyszukując młode talenty, a dziś jest taka posucha, że jego agencja wyspecjalizowała się w poszukiwaniu piłkarzy w III lidze hiszpańskiej. Jego praca coraz bardziej polega na oglądaniu filmików i czytaniu hiszpańskich forów internetowych. Co ciekawe, efekty są (zarekomendował np. aktualnego króla strzelców Ekstraklapy Ivana Angulo). Podobno im młodszy rocznik, tym nasi piłkarze wyglądają gorzej (brak koordynacji ruchowej, brak umiejętności biegania, zaniedbania w zakresie ćwiczeń ogólnorozwojowych). Znakomitą ilustrację tego zjawiska widzieliśmy na MŚ-U20.
Podpułkownik
  • 5 / 0
Archie

" Podobno im młodszy rocznik, tym nasi piłkarze wyglądają gorzej (brak koordynacji ruchowej, brak umiejętności biegania, zaniedbania w zakresie ćwiczeń ogólnorozwojowych)"

No oczywiście, że tak, większość z nich tylko umie kciukiem przesuwać po ekranie smartfona. :-)
Domyślny awatar Pułkownik
  • 4 / 2
Achie
Zwykle z ciekawością oglądałem mecze naszych juniorów z nadzieją wypatrując jakiegoś talentu. Wczoraj włączyłem sobie 1/2 U-17 Lubin - Legia odpuściłem po 10 min. Nie dałem rady.
I jak słucham tych pierdół o nie dawaniu szansy mlodym Polakom to mnie skręca.
Czytałem wywiad z jakimś polskim skautem, który pracował dla Niemców. Niemcy przestali utrzymywac w Polsce skautów, bo to się mija z celem.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 4 / 3
Jeszcze jedno, jak słucham tych bzdur w różnych studiach, czytam artykuły i wywiady z rudym czy innymi prezesami, to wpadam w deprechę, bo rozumiem że to się nie zmieni, bo oni wolą opowiadać pierdoły niż się zająć rozwiązywaniem problemów.
Boras

Słabo grali bo czerwiec - pierwszy z trzech miesięcy antyfutbolu polskiego i przestrzegaja tego konsekwentnie wszystkie roczniki na wszystkich szczeblach rozgrywkowych ;) Rudy juz osiągnął sukces w tym roku- Puchar Tymbarku i niesamowite emocje... śmiech przez łzy....
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 0 / 0
Boras
Kiedyś nie było komputerów to młodzież grała w piłkę i się trafiały perełki mimo że nie było jakiegoś szczegolnego szkolenia...teraz na zachodzie mają opracowane jak to szkolenie ma wyglądać a u nas dalej jak za pierwszych ludzi tylko jeszcze młodzież woli komputery zamiast piłki i mamy to co mamy..
Domyślny awatar Generał brygady
  • 3 / 5
Akurat on Legii może się przydać ! Akurat jest okazja za niedużą kasę go kupić , bo za chwilę baba jaga nic nie zarobi na nim ! To dobry piłkarz jak na nasze warunki .Wiemy co po trafi zagrać .Jak oni grali z nami z jego strony było zawsze mega zagrożenie !
Cobus

To już ta bomba? Jak to było.. Vadis Odjidja Novikovas? Ale było x2 wiec ktos jeszcze przyjdzie?...
Domyślny awatar Generał brygady
  • 0 / 1
Nie wiem :) Może i on uważa to za bombę a ja za dobry transfer , bo ta bomba jajek nie urywa ,co najwyżej może je poranić :)
A co na to Twój informator? Bo jak potwierdza to mamy transfer!
Domyślny awatar Generał brygady
  • 0 / 2
Zaszył się w kniei .Z niego taki informator jak z Kuchego Nicolić :)
Nawrócileś sie, brawo! ;)
Mam nadzieje,że on tu nie trafi.Nie pasuje do Legii ze swoim mentalem a po za tym nie ma wcale jakiś wybitnych umiejętności z tego co widziałem gra bardzo samolubnie podobnie jak Carlitos.My mamy stworzyć kolektyw a nie dokładać nowych zawodników,którzy będą grać pod siebie.On trafił do jagielloni za darmo,więc skauting Legii powinien ściągnąc dwa razy lepszego skrzydłowego z zagranicy.No i najważniejsze 28l.bardzo wątpliwe żeby Legia go chciała skoro mamy ściągać w tym okienku zawodników na których można w przyszłości zarobić.Pewnie to jakiś wymysł tego pseudo dziennikarza z Białegostoku.
Domyślny awatar Generał broni
  • 2 / 5
Wygląda na zwykłą plotkę, Legia żegna się z piłkarzami w tym wieku, za pół roku będzie miał 29 lat.
Domyślny awatar Chorąży
  • 4 / 1
Pann Adam wspaniały człowiek,poliglota.
Podpułkownik
  • 3 / 1
Ja z trochę innym tematem :-)

Nie wiem czy już o tym ktoś pisał, ale na 90 minut.pl pisze, że przychodzi do nas Arvydas Novikovas.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 1 / 3
Po pierwsze to jest napisane, a nie pisze. Po drugie na 90 minut doklejają każde nazwisko, które się w mediach pojawi. Transfery, które się odbyły są na zielono, te na czarno to często plotki. A o Novikovasie w Legii dzisiaj pisał Wołosik, który w realiach Jagi jest obeznany.
Podpułkownik
  • 0 / 0
Faktycznie, jest tam tak napisane :-)
Plus dla Redakcji, ciekawy wywiad z ciekawym czlowiekiem.
Fajnie się czytało;)
Domyślny awatar Generał brygady
  • 6 / 6
Trener mówi " nie chę Hamy" ,prezes przyprowadza ? Stasiek przerastał naszych trzech prezesów o trzy głowy .Gdyby on został byłoby okey z Legią .Ale B.L poczuł ,że jego gwiazda przy nim blakie i zabiera mu całe blask !
My tu gadu gadu, a legia chce podobno ściągnąć Novikovasa z baby jagi.
Już w tamtym okienku miał przyjść;)
Domyślny awatar Generał brygady
  • 2 / 3
I to jest kolego dobry news :)
Ale jego zachowanie nie jest fajne przy faulu na Pazdanie i i podobno gwiazdorzy. Skąd weźmiemy tyle snikersów?
Domyślny awatar Generał brygady
  • 2 / 2
Każdemu można coś zarzucić jak się chce .Ważne ,że nie śpiewał brzydko o Legii .Pazdan przed przyjściem do Legii też nie był delikatny jak z nami grał :) To najlepiej nikogo nie kupować , bo w ferworze walki się zagotował i coś zrobił
Tu chyba bardziej chodzi o sytuacje jak Novikovas bił brawo Bezjakowi za oplucie Pazdana.
Domyślny awatar Generał brygady
  • 4 / 1
Fajny wywiad.