Czesław Michniewicz: Wielcy piłkarze rodzą się w błocie

Maciej Ziółkowski

Źródło: PKO Bank Polski

19-11-2020 / 20:45

(akt. 22-11-2020 / 08:37)

- Wielcy piłkarze rodzą się w błocie. Ktoś, kto przejdzie trudną drogę, czasami przeżyje troszkę upokorzeń, pogra na niższym poziomie, zapłacze w szatni… Coś takiego jest trwałe. Przeżyłem wielu piłkarzy. Ktoś, kto bazował tylko na talencie, w pewnym momencie został prześcignięty przez tych, którzy nie mieli talentu aż tyle, ale byli pracowici - mówił trener Czesław Michniewicz w programie „Spotkajmy się w Rotundzie: PKO Bank Polski Ekstraklasa a młodzi Polacy”. Szkoleniowiec opowiedział m.in. o - reprezentacji młodzieżowej, telefonie od prezesa Legii, Twitterze, Kacprze Skibickim, przepisie młodzieżowca i marzeniach o Lidze Mistrzów.

- Reprezentacja młodzieżowa? To bardzo ważny moment w moim życiu. Najlepszy czas w pracy zawodowej, jako trener. Trafiłem do świetnego miejsca. Pracowałem ze świetnymi ludźmi i piłkarzami. Organizacja stała na wysokim poziomie. Udało się przeżyć wspólnie wiele pięknych chwil. Oczywiście, były trudne chwile, ale wówczas mogłem liczyć na wsparcie osób, które mnie zatrudniały. Myślę, przede wszystkim, o prezesie Bońku i wszystkich współpracownikach. Z tego względu był to mój najlepszy czas, jeśli chodzi o pracę w zawodzie trenera.

O telefonie od prezesa Legii

- Był to bardzo trudny moment. Cieszyłem się z tego momentu, że zadzwonił prezes Legii, czyli klubu, który ma olbrzymie możliwości i aspiracje. Pracuje się tutaj pod olbrzymią presją. To miejsce szczególne dla każdego trenera. Z kim by się nie rozmawiało: oficjalnie tego nie powiedzą, ale nieoficjalne – wszyscy potwierdzą, że każdy chciałby być na moim miejscu i pracować w tym klubie. Zanim tu przyszedłem, też miałem dużo dylematów. Byłem w fantastycznym miejscu. Byliśmy chwilę po meczu z Rosją. Akurat telefon zastał mnie na Kaszubach, gdzie zawsze jeżdżę przygotowywać się do kolejnych spotkań. Przebywałem tam przez 8-10 dni. Na koniec, z soboty na niedzielę, przyjechała żona. W niedzielę, po śniadaniu, był telefon od prezesa Legii. Mówię, że dzwoni prezes Legii. Moja żona nie interesuje się piłką tak, jak teściowa, lecz powiedziała: „Ale jak z Legii? Przecież Legia ma trenera”. Odpowiedziałem: „No, ma”.

- Nie oglądałem nawet meczów piątkowo-sobotnich, bo nie miałem Canal+, skupiłem się tylko na pracy. I nagle telefon od prezesa Legii – musisz szybko podjąć decyzję: jesteś zainteresowany czy nie. Pierwsza decyzja była taka, że poprosiłem prezesa Mioduskiego, żeby najpierw porozmawiał z prezesem Bońkiem. Mam olbrzymi szacunek do prezesa Bońka, który dał mi szansę w PZPN-ie i nie chciałem, żeby cokolwiek działo się za jego plecami.

- Po rozmowie prezesów, Boniek powiedział, że doskonale rozumie moją sytuację. Dodał: „Podejmij decyzję sam. Ja ją uszanuję. Jeśli będziesz chciał pójść do Legii, to nie będę z tego powodu szczęśliwy, bo wolałbym, żebyś pracował u nas. Ale też nie chcę ci zamykać drogi, bo wiem, jakie szanse i możliwości daje Legia”. To była fajna rozmowa, lecz, zarazem, prezes Boniek mi nie pomógł. Nie powiedział „idź” albo „nie idź”. Decyzję zostawił mi. Rozmawiałem z żoną, która była zorientowana. Mówiła: „Ale jak to? Przecież masz pracę w PZPN-ie, fajna robota. Po co ci to?”. A z drugiej strony – Legia.  Z Legii dostaniesz propozycję raz, albo wcale. Albo z tego skorzystasz, albo nie. Podjąłem taką, a nie inną decyzję. Oczywiście – zawsze, jak podejmujesz  trudną decyzję, musisz zmienić troszeczkę z codzienności. Z życia, które prowadziłem – czyli mecze co kilka miesięcy, możesz się przygotowywać i rozwijać, jako trener – pakujesz się do klubu z olbrzymią presją. Trener Legii odpowiada za wszystko, łącznie z pogodą w Warszawie. Jak dzieje się coś złego, to wszystko zasługa trenera Legii. Mam tego świadomość, dlatego doświadczam, uczę się wielkiego klubu i mam nadzieję, że trochę tu popracuję.

O Twitterze i tenisie

- Wiem jak Twitter wciąga i pożera czas. Jako trener reprezentacji młodzieżowej byłem tam obecny, bo miałem więcej czasu. Teraz doba jest dla mnie za krótka. Pracujemy od rana do nocy ze sztabem, aby przygotowywać się jak najlepiej do zajęć, meczów. Trafiliśmy w nowe towarzystwo, środowisko. My nie znamy zawodników, oni nie znają nas, nie znamy przyzwyczajeń ludzi, z którymi na co dzień pracujemy. Musieliśmy to wszystko przyspieszyć. Eksternistycznie, aby zaliczyć kilka semestrów do przodu, i na tym się skupiliśmy. Wiem, że Twitter by mi w tym nie pomagał.

- Wiem, jaki jest Twitter i jak potrafi reagować. Na początku był on inny. Gdy zaczynałem działalność w tym miejscu, to spotykało się znacznie mniej osób: byli dziennikarze, ludzie sportu. Dziś każdy ma dostęp do tego serwisu. I dobrze. Ale też nie każdy występuje jako osoba publiczna, w tym wypadku ja, jako trener. Wiem, jak działa Twitter. Pojawiają się ukryte osoby, które piszą, co chcą, pod jakimiś nickami. A, co by nie mówić, to każda niezasłużona krytyka czy obrażanie kogoś, zostaje z tyłu głowy. Nie chciałem zaprzątać sobie tym głowy, dlatego wylogowałem się z życia internetowego. Jedyną rzeczą, w jaką zaglądam, to oglądam na Instagramie treningi tenisowe, turnieje i sztuczki. Uwielbiam to oglądać i mam pozaznaczane osoby, które to pokazują. I nawet dziś pytałem naszej Izy (Izabela Kruk, rzecznik prasowy Legii – red.) - jej mąż świetnie gra w tenisa - czy mąż potrafi taką sztuczkę. Iza powiedziała, że mąż potrafi jeszcze więcej. Czy zapowiada się jakiś mecz tenisowy? Nie, mąż Izy chodzi w innej wadze. Nie mam szans. Na początek muszę się zmierzyć z Tomkiem Smokowskim, którego serdecznie pozdrawiam.

O powrocie do piłki klubowej

- Czy powrót do piłki klubowej był naturalny? Tak. Założyłem sobie, że moim celem i marzeniem było zakwalifikowanie się na kolejne mistrzostwa Europy. I po ich zakończeniu - powrót do piłki ligowej. Marzy mi się, tak jak każdemu polskiemu trenerowi, żeby popracować w innej lidze, sprawdzić się. Wiedziałem, że przez reprezentację taki wyjazd jest bardziej realny, niż przez ligę. Nikt nie interesuje się polską ligą, pod kątem trenerów, jeżeli polskie zespoły nie odnoszą sukcesów w Europie. A my osiągaliśmy sukcesy w reprezentacji. Dobrze prezentowaliśmy się w tych rozgrywkach i bardzo liczyłem na to, że uda mi się. Ale wszystko nagle przyspieszyło, po telefonie od prezesa Mioduskiego. I moje życie diametralnie się zmieniło.

O problemach kadrowych w obecnym czasie

- Obecny czas jest trudny. Mam to szczęście, że pracuję w klubie, którego było stać na zakontraktowanie wielu piłkarzy. Oczywiście, to też kosztuje. Nie ma nic za darmo, wszystko ma swoją cenę. Mieliśmy w kadrze 31 zawodników, ale w którymś momencie było 14-15 piłkarzy niezdolnych do gry – z różnych względów. Dziś jest troszeczkę lepiej, bo wracają gracze, którzy przebywali na kwarantannie. Ale to, oczywiście, proces. Jeśli przechodzisz wirusa, po dwóch tygodniach masz test i jesteś „negatywny”, to żeby wrócić do miejsca, w którym dowiadujesz się o zakażeniu, potrzebujesz  2-3 tygodni, żeby odbudować organizm. To nie jest takie proste, że w czwartek kończysz kwarantannę i w sobotę grasz mecz. Musisz mieć kogoś w zastępstwie. Wszystkie kluby będą miały ten problem, zwłaszcza te, które mają małe kadry i mniejsze pole manewru. My też mamy swoje problemy np. związane z młodzieżowcami, bo wypadli Bartosz Slisz i Michał Karbownik. Oczywiście – jest Maciej Rosołek i chłopcy z rezerwy, dzięki temu zaistniał Skibicki. Ale my mamy z czego czerpać. Inne kluby mają troszeczkę większe problemy.

O wcześniejszym powrocie rozgrywek   

- Patrzę na to z kilku perspektyw. Rozgrywki muszą się skończyć w odpowiednim czasie, ze względu na Euro. Pierwszy warunek jest taki, że liga musi się skończyć odpowiednio wcześniej. Przed programem rozmawiałem z Michałem Probierzem. Spytałem się: Michał, mam ci podać skład na niedzielę?”. Odpowiedział: „Nie, w innej sprawie dzwonię”. Rozmawialiśmy na temat tego, kiedy rozgrywki powinny wystartować. Trener Probierz zwrócił uwagę na to, że zespoły, które grały w pucharach – ich okres urlopowy, był bardzo krótki. Jeżeli wrócilibyśmy bardzo wcześnie, to urlopy praktycznie też nie będzie za wiele. Oczywiście, ktoś powie, że piłkarz powinien grać, a nie odpoczywać. Okej, to wszystko się zgadza, lecz są też sprawy kontuzji. Wszystko trzeba wziąć pod uwagę. Prędzej czy później – okres między ostatnim meczem jesiennym, a pierwszym wiosennym będzie się skracał.

- Pamiętam, kiedy liga wracała w połowie marca. Teraz liga wraca w połowie lutego i nikt nie robi z tego problemów. Jeśli zostanie przegłosowane to, że rozgrywki mają wrócić wcześniej, to tak też się stanie i wszyscy się do tego dostosują. Tylko że przerwę trzeba bedzie umiejętnie zagospodarować. Wcześniej trenerzy byli przygotowani, że jeden obóz w górach, a w drugim-trzecim obozie włączamy piłki do treningu. Teraz musisz to wszystko umieć pogodzić. Nikt nie uczy w szkole trenerów o tym, jak sobie radzić z pandemią, jak trenować, jak odbudowywać zawodników po kontuzjach. Ale świat sobie jakoś z tym radzi. Wszyscy mają podobne problemy. Oczywiście, jak masz szeroką bazę piłkarzy do dyspozycji, to spadek poziomu sportowego nie jest zbyt duży. Musisz być jednak do końca niepewny, bo w każdej chwili może ktoś powiedzieć, że się źle poczuł i dziś z niego nie skorzystasz.

O Kacprze Skibickim

- Mam olbrzymią wiedzę na temat roczników od 1996 do 2001-2002. Takimi zawodnikami otaczaliśmy się w czasie mojej 3,5-letniej pracy w PZPN-ie. Wiedziałem, kto jest kim, kto ma potencjał już dziś, a kto może wystrzelić w górę. Poznałem Skibickiego obserwując zupełnie kogoś innego. Pojechałem do Grudziądza na mecz Pucharu Polski Olimpia – Wisła Płock. Tam oglądałem m.in. Oskara Zawadę, pod kątem reprezentacji. Obserwowałem też Karola Angielskiego. Siedział ze mną prezes Olimpii Grudziądz, Tomasz Asensky. I nagle wszedł młody chłopiec. Spytałem się, kto to jest. Prezes odpowiedział, że to debiutant spod Grudziądza, którego wzięli do zespołu. Zobaczyłem, jak sobie radzi z piłką, jaką ma swobodę.

- Z każdego wyjazdu pisałem sobie raport. Wpisywałem zawodników, którzy podobali mi się pod kątem kadry, ale też zapisywałem niektóre nazwiska, aby je zapamiętać i zobaczyć, co za chwilę z nimi będzie. Przeszedłem do Legii i nawet nie wiedział, że Skibicki jest tutaj. Wybrałem się na mecz rezerw, potem drugi, trzeci i czwarty. Do tego momentu oglądałem tez mecze CLJ i treningi, bo praktycznie wszystko odbywa się pod nosem. W dalszym ciągu mieszkam w LTC. I zwróciłem uwagę na Skibickiego. Ma łatwość, lekkość w bieganiu, swobodę z piłką, dobry strzał. Byłem na meczu z Ursusem Warszawa, w którym strzelił gola po fajnym, prostopadłym podaniu ze środka boiska. I tak przychylnie na niego patrzyłem. Później zaprosiliśmy na treningi pięciu chłopców, z uwagi na problemy kadrowe.

- Pech dla jednych, że nie mogli zagrać w meczu z Lechem, ale szczęście dla drugich, że znaleźli się w naszej grupie. Przepis o młodzieżowcu wymusił pewne rozwiązania. Nie mógł od początku zagrać Lopes, bo musieliśmy mieć młodzieżowca. Dlatego od początku wystąpił Maciej Rosołek, który został przesunięty później na bok pomocy. Za dużych ruchów kadrowych nie mieliśmy. Przepis o młodzieżowcu bardzo nam pomógł. Być może, gdyby nie ten przepis, to wstawilibyśmy doświadczonego piłkarza, i dziś nikt by nie wiedział, kim jest Skibicki. Z góry uprzedzam - to nie jest jeszcze gotowy piłkarz. To chłopak, który ma przebłyski. Musi jeszcze dużo pracować. Ma potencjał, ale musimy wspólnie nad nim popracować, aby był to ligowiec. I żeby w przyszłości można było o nim myśleć w kontekście reprezentacji czy zagranicznego wyjazdu.

O przepisie młodzieżowca

- Sam złapałem się na tym, że przed meczem z Lechem mieliśmy problemy z młodzieżowcami. Na tablicy mamy różne pomysły. Ustaliśmy optymalny skład na ten moment. Siedziałem zadowolony z asystentem, Przemkiem Małeckim, i wchodzi asystent Kamil Potrykus, który mówi: „Dobra Panowie, ale gdzie jest młodzieżowiec?”. I skład do wymiany. Na szczęście, udało się rozwiązać problem. Chciałbym, żeby przepis o młodzieżowcu obowiązywał jak najdłużej. Chciałbym też, żeby w przyszłości – zanim przepis zniknie – młodzi zawodnicy dostawali szanse, ale żeby nie była to winda – wciskasz klawisz i wjeżdżasz do ekstraklasy. Chodzi o to, żeby było to wywalczone, wyrwane.

- Wielcy piłkarze rodzą się w błocie. Ktoś, kto przejdzie trudną drogę, czasami przeżyje troszkę upokorzeń, pogra na niższym poziomie, zapłacze w szatni… Coś takiego jest trwałe. Przeżyłem wielu piłkarzy. Ktoś, kto bazował tylko na talencie, w pewnym momencie został prześcignięty przez tych, którzy nie mieli talentu aż tyle, ale byli pracowici. Przykładów można mnożyć, nawet w pierwszej reprezentacji. Podziwiam wielu z nich. Przykład Kamila Glika – pamiętam go z Piasta Gliwice. Wydawało się, że to nie będzie zawodnik, który przez lata będzie stanowił o sile reprezentacji. A dziś, jak Glika nie ma w kadrze, to mecze, z reguły, kończą się źle. Kamil to fundament reprezentacji, który też przechodził różne historie swoim życiu. A ci, którym wszystko się układało idealnie, przy pierwszej próbie walki z niepowodzeniem, szybko się poddają. Czy to wyjazd na Zachód, gdzie jest 30 zawodników do grania.

- To ostrzeżenie dla nas, że przepis o młodzieżowcu - z mojej perspektywy – jest fajny, lecz niech oni walczą. Niech walczą nie tylko PESEL-ami. Chodzi o to, żeby kształtować psychikę tych zawodników. Dziś ktoś popycha cię pod górkę, ale za chwilę nikt nie będzie tego robił. Jeśli nauczymy tego myślenia w klubie, i będzie jednolity przekaz: „Stary, my ci pomagamy, ale musisz dołożyć do tego ciężką pracę”, to będzie wszystko okej. Ale jak będziemy chować ich pod kloszem i mówić, że są najważniejsi, muszą grać, bo chcemy ich sprzedać, to drużyna też to widzi. Rozmawiam z zawodnikami, np. z Rafą Lopesem i mówię: „Rafa, normalnie byłbyś brany pod uwagę jako pierwszy wybór w tym meczu, lecz przepis o młodzieżowcu powoduje, że musimy poszukać młodego zawodnika do tego składu. Na pewno nie zagrasz od początku”. On nie był szczęśliwy z tego powodu, lecz po meczu – już tak. Wszedł na boisko, zdobył bramkę i osłodziliśmy mu przepis o młodzieżowcu.

O Lidze Mistrzów

- Sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga. Mistrz Polski będzie walczył o awans do Ligi Mistrzów. Uważam, że przy dobrej organizacji drużyny i właściwym sposobie pracy, jesteśmy w stanie tam zagrać. Rywalizują tam zespoły, których do końca nie znamy. Oczywiście, za tym kryją się też pieniądze, zawodnicy, bo jak mówimy o - nieszczęsnym dla nas - Karabachu czy Astanie, która też, w pewnym momencie, zaistniała w Lidze Mistrzów... My też możemy zaistnieć, ale fundamenty muszą być takie, że bazujemy na sprawdzonych zawodnikach, określonym stylu i sposobie pracy, ciężkiej pracy. Jesteśmy w stanie tam być. Marzę o tym, żeby zagrać w Lidze Mistrzów. Michał Probierz ma melodyjkę Ligi Mistrzów w telefonie. Ja chciałbym, żeby zagrali mi ją na żywo.

Komentarze (118)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Pułkownik
  • 0 / 1
No Czesiu , z tym błotem to już przesada.
Zawsze myślałem, że w najgorszym razie na jakimś posłaniu...
Praca,praca,praca nawet w błocie.
"„Dobra Panowie, ale gdzie jest młodzieżowiec?”. I skład do wymiany.." A trzeba było dać młodego do bramki i zmienic, tak jak kiedyś w lidze chińskiej, w pierwszej minucie meczu ; - )
Bloto sobie wymyslil. No coz, kazdy ma swoj warsztat pracy - niektorzy lubia sie tarzaz w blocie ;P
Pułkownik
  • 0 / 0
Świerząb !!!!!
Starszy sierżant
  • 2 / 1
czyli po staremu. A ja znow utylem, matka mnie futruje. prawie 120 juz mam. kurde, i to ze prawie 30 to zadna mnie nie zechce. a kiedy gramy?
Generał broni
  • 0 / 1
Jak nie odwołają, to my w niedzielę ;)
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Masa jest to teraz rzeźba
Starszy sierżant
  • 2 / 1
No to jestem.byłem u siebie na wsi.jak tam,cos się działo?
Generał broni
  • 8 / 6
Po staremu. Żołnierze biją policjantów, teraz i posłowie ich leją, to gamonie odgryzają się na kobietach. Czyli nic nowego.
A Kobiety ogryzaja sie pozniej w Domu - nie no, ciezkie czasy! :D
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Trener mówi że już teraz tylko LM przed nami
Czesio dobrze prawi. Miodku polać mu.
Generał broni
  • 3 / 3
To fakt, że złotousty to on zawsze był.
Gatkę zawsze miał lekką. Ale trzeba to wszystkio jeszcze potwierdzić na boisku. Nie mam nic przeciw temu by zagrali ten hymn Ligi Mistrzów.
Generał dywizji
  • 2 / 0
Gatki chyba. Ale skąd wiesz? Może nie nosi?
Było zostawić błoto w LTC zbyt dużo Dariusz wybrukował..
Tak to słynne Amsterdamskie błoto i niepowtarzalne błoto La Masii jest najbardziej płodne. Jeszcze zagryźć ogórem parę razy i genialny piłkarz gotowy
Na polu kukurydzy..
Przykro mi, ale pokolenie piłkarzy i trenerów z poźnego PRLu i lat 90-tych to przegrane pokolenie. To brutalne wobec tych ludzi,ale nie powinno im się dawać żadnych szans w trenerce. Lepiej dawać szansę młodym trenerom albo tym z zagranicy. To ludzie z korupcyjnych, zapijaczonych czasów, czego oni mogą nauczyć młodych, którzy pewnie już teraz są dojrzalsi niż oni kiedykolwiek byli? Brzęczek, Michniewicz, Probierz Wdowczyk - to wszystko patologia z patologicznych czasów. Te ich kretyńskie gadki i skrajna niekompetencja i puszenie żeby to zakryć (Probierz) są po prostu żałosne. Beznadziejny defensywny futbol i kopanie się po czołach. Próbował Beenhakker rozpędzić to towarzystwo i nauczyć naszych że mogą grać nowoczesny futbol. Potem przyszedł Nawałka, ale on jest przecież z pokolenia Bońka! Teraz na siłę pcha się tych ludzi w PZPNie, bo coś muszą robić, ale ja sobie nie wyobrażam że młodzi piłkarze grający zagranicą u kompetentnych trenerów mieliby w ogóle słuchać tych idiotów. Albo nasi juniorzy? Czego Czesiu może nauczyć Karbownika? Przecież on go już pod względem inteligencji i wizji gry na boisku przerasta o lata mimo że jest młodszy o 30 lat. Jeżeli pokolenie Lewandowskiego nie wytnie tych j.banych dziadów to czekają nas lata porażek.
Starszy sierżant
  • 4 / 0
Bardzo, ale bardzo się z Tobą zgadzam. Niestety musimy czekać, bo ani nikt ich teraz nie zmiecie ze stołków, ani oni sami się od nich nie odkleją. Jedyne pocieszenie jest takie, że czas gra na ich niekorzyść. W końcu będzie zmiana warty.
"Czego Czesiu może nauczyć Karbownika? Przecież on go już pod względem inteligencji i wizji gry na boisku przerasta o lata mimo że jest młodszy o 30 lat."

Tak, napewno...

Michniewicz siedzi w zawodzie tyle ile Karbownik ma lat.
Przepraszam za przykre słowa, ale smutne to jest! Ale nic się nie zmieni, można co najwyżej pluć się na forum. to są mocne towarzyskie, korupcyjne układy i dochodzą układy finansowe z agentami i mafiami bo to gigantyczne pieniądze Bedzie dalej odchodził handel zywym towarem a ładnej piłki w zyciu tu nie zobaczymy. Tylko fanatyków szkoda bo to ich się łupi na kasę.
I jeszcze jedno...

"Lepiej dawać szansę młodym trenerom"

Rozumiesz myśl? A najlepiej jeśli podasz kilka nazwisk.
Rozwiniesz*
Pułkownik
  • 2 / 0
Człowiek uczy się całe życie.
Jak komuś zależy, to będzie podnosił swoje kwalifikacje i warsztat.
Bardziej istotne jest czy ma do tego odpowiednie cechy charakteru.
Nie każdy nadaje się do wszystkiego.
Najłatwiej kogoś zaszufladkować, przylepić łatkę.
" Po owocach ich poznacie" - bardzo mądre słowa.
Na ocenę przyjdzie czas.
Ni zgadzam się z autorem posta, Michniewicz moim zdaniem jest lepszy od pozostałych w/w. Poza tym wystarczy nam już młodych trenerów bez doświadczenia. Najlepsza gra Legii w Europie oraz ogólnie polskiej piłki była pod wodzą polskich trenerów. Oczywiście nie bronię Nawałki, Probierza, Brzęczka, ale nie popadajmy w złudne przekonanie że przyjdzie np jakiś belg i zrobi Belgię z e-klapy.
Sierżant
  • 0 / 0
Ta, Polakami byli Berg i Czrczesow
Kapral
  • 1 / 1
Przed meczem z Cracovią pocisnął delikatnie Probierzowi, i fajnie, ale z tym makaronem i brokatem to mógłby trochę przystipowac
Więcej pieprzenia o Amice, niż o Legii. Tak to jest, jak się spotyka dwóch podnieconych kibiców Amiki.
Bez przesady kolego, nie dla Amicy zostawił
U-21
Starszy sierżant
  • 6 / 1
ty po zadanych pytaniach mówiłbyś pomidor
Chorąży
  • 4 / 3
wielkikibicwielkiej(L),to amicowu ciul z pyrlandii, odpowiadanie na jego wpisy masuje jego bolacy otwor doopy po ostatnim sukcesie z kuchenkami WIELKIEJ LEGII
richi, wracaj na oddział i poproś o dodatkową dawke leków.
Jak głosi prawda życiowa: dobry koń i po błocie pójdzie. :)
Generał broni
  • 1 / 0
10/10 ;)
A jak to nie kon? ;P
Chorąży
  • 2 / 1
az sie dziwie ze nie padło POLSKIE BLOTO. hehehehe. Czesio myślę że ma potencjał zbajerować Mioda i zostać tu na dłużej.Chłop dobrze myśli jest lubiany i nawija na uszy makaron . Honey lubi takich
Major
  • 0 / 0
No zobaczymy czy slowa CM pójdą w parze z wynikami.
~OIF
  • 1 / 6
Tu nie ma co marzyć, tu trzeba dzwonić, 711 początek numeru, no i jeszcze w pyrlandii zaśpiewać w szatni
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Wygrał 3 mecze i już zapomnieli
~Paul Visco
  • 1 / 1
Ciekawie nawija , ale nadal jestem sceptycznie nastawiony czy mu się uda poradzić na poziomie LM , bo z szatnią powinień sobie poradzić a jak nnie to już Tylko Probierz
Generał broni
  • 0 / 0
Weź, tylko nie polska "myśl" szkoleniowa, proszę Cię...
Major
  • 0 / 0
Po falstarcie z Karabachem u mnie CM z każdym meczem zdobywa zaufanie. Życzę mu by jego i nasze marzenia L w LM się spełniły. Tobyłoby coś.
Myslec, myslec! :D
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Jaka LM, ludzie o czym my rozmawiamy
Pułkownik
  • 1 / 2
"Ale też nie piję alkoholu od sierpnia, sierpień miesiąc trzeźwości, i tak trwam do teraz, czasami gdzieś winko jakieś przy okazji"

:D :D
Pewnie Probierz dzwonił zapytać jak sobie z tym Czesław radzi...
Pułkownik
  • 0 / 0
Wino to nie alkohol?
Nie:) :) :) Wino to napój "chodzący" :) :) :)
Marszałek Polski
  • 0 / 0
To tak patrząc to ja też nie piję już sporo. Czasami tylko piwko, whisky
Czesław ma wszystko żeby wiele osiągnąć w Legii, do tego jest wygłodniały sukcesów na arenie międzynarodowej- trochę jak Pan trener Stanisław Czerczesow.
Przemawia za nim doświadczenie, taktyka, nowoczesne podejście-jak na e-klapę, charyzmy również nie można mu odmówić. Czesław prowadź do Europy!
Generał brygady
  • 4 / 5
Żeby marzenia Michniewicza stały się realne, w Legii musiałaby najpierw nastąpić mała rewolucja na stanowisku kierowniczym, a klub musiałby zmienić politykę rozwoju drużyny. Dziś, z Mioduskim w roli prezesa, silna kadra pozwalająca przejść eliminacje do Champions League jest niemożliwa do zbudowania. System "małych łyżeczek", znany nam już z czasów ITI, to w istocie tworzenie mocnego zespołu ad calendas graecas, zwłaszcza teraz, w dobie bezustannej retoryki o kryzysie finansowym przy Łazienkowskiej, o wzrastającym zadłużeniu i tzw. racjonalizacji działań, w tym zapewne na rynku transferowym. Legia personalnie nie będzie więc w bliskiej przyszłości drużyną lepszą od wielu swoich potencjalnych rywali na drodze do Ligi Mistrzów i nawet szkoleniowiec znacznie bardziej ceniony od Michniewicza nie sprawi, że usłyszymy niedługo w Warszawie hymn zagrany przez Królewską Orkiestrę Filharmoniczną. Niestety.
Natomiast Liga Europy pozostaje w zasięgu, a ponieważ tylko mistrz Polski będzie miał od przyszłego roku szansę wystąpić w LM czy LE, konieczne jest wygrywanie Ekstraklasy. I na początek niech Michniewicz osiągnie ten cel, bo później, w rozgrywkach międzynarodowych, dostanie prawdopodobnie tylko jedną szansę.
Starszy szeregowy
  • 3 / 3
Z takim nastawieniem, jak powyższe nikt nie osiągnąłby sukcesu, narzekanie jeszcze nikomu nic nie dało, za dużo jest takich narzekaczy, już lepiej być przesadnym optymista, piękne podsumowanie rozmowy przez Czesława, celem liga mistrzów. Legia Mistrz, jesteśmy najlepsi!
Milron, ja tu nie widzę żadnego narzekania, tylko trzeźwą i merytoryczną ocenę sytuacji.
Major
  • 0 / 0
A marzyć i stawiac sobie wysokie cele trzeba. Tylko tak osiaga się sukcesy.
Generał dywizji
  • 0 / 1
Per aspera ad astra.
Sierżant
  • 4 / 0
Dobra jest ta historia o początkach Lewego w Borussia Dortmund. Odstawał od reszty, a Klopp, "Lewy rusz dupę, Lewy rusz dupę... "
Marszałek Polski
  • 2 / 1
Oscarowa fabuła
Historia prawdziwa, sam Lewy o tym mówił
Generał brygady
  • 1 / 0
I jaki to efekt dało...
Polecam wywiad z Hummelsem i jego wspominki na temat Lewego i jego początków w Bundeslidze. Fajny, ciekawy i koleżeński, w znaczeniu życzliwości i zrozumienia, wywiad
Major
  • 1 / 0
Możesz podesłać link do tego wywiadu?
Hummels PO POLSKU! Bójka z Lewym i walki MMA z Kubą
~Jakub B.
  • 2 / 1
Polskie błoto!!!
Generał broni
  • 0 / 0
Może weź kąpiel?
Po co? I tak nie domyjesz ;)
A po co myć? Podobno jak sie wysuszy to sie wykruszy.
Marszałek Polski
  • 0 / 1
Na takie kłopoty to tylko Myć.
"Przed programem rozmawiałem z Michałem Probierzem, zadzwonił, pytał...
Mówię: Michał, mam Ci podać skład na niedzielę?"

Hehe dobre;)
Mógł mu wynik podać ;-)
2:1 dla Legii ;)
Dziękuję ;-)
Albo receptę na życie w trzeźwości ;)
Generał brygady
  • 2 / 0
Niech oni z tymi połączeniami uważają, żeby się znowu ich nie uzbierało 700 parę...
Major
  • 0 / 0
Wiedze i poczucie humoru CM ma. Dobrze, że nie jest bucem i ma do siebie dystans.
Generał brygady
  • 1 / 0
Raczej za bardzo do siebie wszystkiego nie bierze, duży facet już jest. Co ma się stresować życiem :)
Sierżant
  • 0 / 0
kurek
KAKA
"Marzę o tym, żeby zagrać w Lidze Mistrzów. Michał Probierz ma melodyjkę Ligi Mistrzów w telefonie. Ja chciałbym, żeby zagrali mi ją na żywo."

Spełnienia marzeń, Trenerze;)
Major
  • 0 / 0
Mam tak samo jak Ty....
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Probierz to też może zdj MP na tapetę ustawić.
Czesiu w jakim błocie? Może chodziło Ci o to że wielcy piłkarze rodzą się w bólach?
Marszałek Polski
  • 0 / 4
Pewnie tak, ale uj tam
Jak się który przewróci w błocie to i bóle wystąpią, Czesław po prostu błyskotliwie zastosował skrót myślowy ;)
Major
  • 0 / 0
I trafia w punkt.
Generał
  • 1 / 1
Zgadzam się myślą, że wielcy piłkarze inie tylko rodzą się w błocie i biedzie. Bo synuś bogacza ma wszystko na tacy. A taki z biednego czy nawet średniego domu z 3 rodzeństwa musi inaczej myśleć. Który wielki sportowiec pochodził z bogatego domu??? Żaden!!! Nawet najwięksi z F1 czy rajdów nie mieli za sobą bogatego tatusia, tylko potencjał i z czasem zyskiwali sponsora. Hamilton opowiadał, że ojciec tyrał na 3 etaty żeby mieć kasę na jego starty.

Boniek akurat tu ma racje, że muszą wrócić podwórka. W sensie że dzieciaki graja na ulicy w byle czym a ne idą na to sztuczne dziadostwo przebrane w ch.. wie co. Do tego na sport trzeba postawić. Wiele czynników się składa.
~Xyz
  • 0 / 0
Robin van Persie chociażby także już nie przesadzaj, bo w bogatych domach też się rodzą ludzie pełni pasji i uporu ;)
Sierżant
  • 0 / 0
Fibak, kolego.
Pułkownik
  • 2 / 2
Jak ten roman się ubiera to masakra jakaś... Nie mówię o tym z filmiku dziś, ale ogólnie zawsze hehe. U góry marynarka od jakiegoś garniaka, biała koszula i krawat, a na dole jakieś obsrane jeansy i adidasy takie co się nosiło 30 lat temu w podstawówce. W tym cafe futbol też zawsze wyglądał jak obsraniec jak go pokazali w całości
Pułkownik
  • 0 / 0
Taka moda.
Major
  • 1 / 0
Przecież to wony kraj. Każdy ubiera się jak chce ;)
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Takie czasy. Ostatnio gdzieś widziałem spodnie go garnituru.....krótkie. tzn spodenki.
Wygląda komicznie
Czesiu może tylko przekonać nas do siebie dobrymi wynikami, co by o nim złego nie powiedzieć (a trochę by się tego nazbierało) to przynajmniej jest trener.
Major
  • 0 / 0
Przynajmnie dobrą wizję ma ;)
Między Czesławem a jednym z byłych acz niedawnych trenerów Legii jest intelektualna przepaść.
Zgadzam się z tym. Serb do tego był mocno uparty :-)))
Ładnie stosujecie zasadę "Tylko bez nazwisk!" :-)
Kapral
  • 0 / 0
Jeśli myślimy o tych samych trenerach:-) To nie wydaje mi się żeby na miejscu było obrażanie Serba, tylko dlatego że przed kamerą czuje się gorzej i nie ma tęczy z jednorożcem płynącej z ust przy każdym slowie
Aczkolwiek Serb mówił lepiej po polsku niż np. trener który potencjał zawodnika wróżył z prezentacji piłkarza na klatce schodowej...
Generał brygady
  • 0 / 0
Mówimy o tym trenerze, który lepiej mówił z języku naszych zachodnich sąsiadów niż w rodzimym?

Nie bądźmy złośliwi, nasz poprzedni trener mimo, że nie urodził się w Polsce, to bardzo dobrze mówił w naszym języku i w inteligentny sposób.
Nie wszyscy go lubili ale charakter i inteligencje miał.
Major
  • 1 / 0
Zgadzam die z biper1. Dlatego mam duży szacunek dla Vuco za to.
Generał brygady
  • 0 / 0
Nie wspominając o tym, że mocno mu zależy na Legii Warszawa. To nie było tylko i wyłącznie miejsce pracy.
Starszy sierżant
  • 4 / 1
Oby marzenie się zrealizowało!
Major
  • 0 / 0
Do tego jeszcze daleka droga. Najpierw MP.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Do MP też jeszcze daleka droga
Sierżant
  • 3 / 0
Ma wystarczająco dużo czasu, że w sierpniu ta jego Legia pokazała coś w Europie.
Marszałek Polski
  • 1 / 2
Jak dotrwa do sierpnia
Major
  • 0 / 0
Przecież CM to trener na lata ;)
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Jak każdy
Major
  • 0 / 4
W błocie?

W błocie to chyba kijanki?

Pzdr
Marszałek Polski
  • 2 / 0
Błotniaki
Podpułkownik
  • 5 / 0
nie wiem czy to trener ktory u nas "zaskoczy" ale lubie go w sumie i bardzo mu kibicuje. Powodzenia Panie Trenerze
Major
  • 0 / 0
Gramy teraz do jednej bramki. Więc trzeba CM kibicować.
Generał brygady
  • 6 / 0
Wszyscy marzymy o tym aby znowu znaleźć się w tej Lidze Mistrzów, czy się uda?
Jako kibic zawsze mam taką nadzie, że tym razem się uda. Za każdym razem mam taką nadzieję.
Miło będzie ponownie wysłuchać hymnu LM na Łazienkowskiej 3.
Tylko jedno ale, nie tylko chciałbym aby Legia się zakwalifikowała ale również coś zagrała.
Major
  • 0 / 0
Zgadza się ale by zagrać w LM, trzeba się do niej zakwalifikowac. Krok po kroku Dobrze że CM nie boi sie wogóle o tym głośno mówić. Oby te słowa zamienił w konkretny wynik na boisku.
Generał brygady
  • 0 / 0
Ależ oczywiście, czekamy wszyscy aby ponownie udało się awansować do LM i w niej pograć.
Według mnie potrzebujemy wzmocnień, szczególnie w obronie.
Wielu piłkarzą kończą się kontrakty, czeka nas napływ nowej krwi. Zobaczymy.
Mądrego to i dobrze posłuchać.
Major
  • 0 / 0
Fakt, fajne merytoryczne wypowiedzi. To tylko potwierdza doświadczenie Michniewicza.