Czołowa frekwencja w lidze, choć liczby gorsze niż rok temu

Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

25-12-2018 / 02:15

(akt. 28-12-2018 / 03:02)

Frekwencja na stadionie Legii w porównaniu z poprzednią rundą jesienną spadła, choć jest to spadek nieznaczny. Mistrzowie Polski wciąż notują jednak dobre wyniki w zestawieniu z innymi klubami Ekstraklasy

W sezonie 2018/2019 przy Łazienkowskiej rozegrano czternaście spotkań. Frekwencja nie powaliła, choć gdy brakuje fazy grupowej europejskich pucharów, jest to pewnego rodzaju norma. Liga Europy i Liga Mistrzów oddziałują na kibiców na tyle mocno, że lepsze liczby można zaobserwować również na własnym podwórku. Eliminacyjne spotkania z Cork City, Spartakiem Trnawa czy Dudelange nie były w stanie generować wielkiego zainteresowania. Mecz z ekipą z Luksemburga przyciągnął na trybuny najmniej osób w tym sezonie (9 923).  Odpadnięcie z europejskich pucharów musiało wpłynąć na zainteresowanie spotkaniami "Wojskowych". Podobnie słaba postawa na początku rozgrywek. Z czasem było lepiej, a rywalizację w Ekstraklasie obejrzało nieznacznie więcej osób, niż rok temu jesienią.

Jesień 17/18 jest najbardziej miarodajna w porównaniu z ostatnią rundą, gdyż rozegrano prawie taką samą liczbę meczów na podobnym etapie. Wiosną spotkań było mniej, a w dodatku toczyły się losy walki o mistrzostwo Polski, co siłą rzeczy wywoływało większe emocje, a w połączeniu z ładną pogodą zachęcało do pójścia na stadion. 

Ciekawy jest również fakt, że od meczu z Wisłą Kraków, kiedy zanotowano najwyższą frekwencję w obecnej rundzie (22 797), liczba widzów regularnie spadała (od 17862 kibiców z Górnikiem do 12 674 z Piastem), choć legioniści notowali dobre wyniki i przegrali w tym czasie zaledwie raz.

Jesień sezonu 18/19:

Superpuchar: 17 419 (1 mecz)
El. LM i LE: 36 457 (3 mecze)
Ekstraklasa: 159 550 (10 meczów)

Łączna frekwencja: 213 426 (14 meczów)
Średnia frekwencja: 15 244
Zapełnienie stadionu: 49,2%

Względem rundy jesiennej poprzedniego sezonu, frekwencja w ostatnich miesiącach była niższa. Nieznacznie, lecz niższa. Gdy "Wojskowi" notowali remisy z Realem czy wygrywali ze Sportingiem, na ostatnim meczu roku pojawiło się prawie 22 tysiące widzów. Teraz "ostatki" przy Łazienkowskiej zgromadziły na trybunach 12 674 kibiców. Sporym problemem jest też fakt pomijania spotkań przez posiadaczy karnetów. Na wielu meczach brakuje 3-5 tysięcy tych, którzy już na początku sezonu zapewnili sobie możliwość obecności na wszystkich spotkaniach. Tu stołeczny klub ma pole do popisu. To fani, których wystarczy w przemyślany sposób zachęcić, by pojawiali się na obiekcie przy każdej możliwej szansie, a nie tylko przy okazji. Aktualnie Legia uruchomiła sprzedaż nowych karnetów, w trzech różnych opcjach. Być może to pierwszy krok w kierunku utrzymywaniu wokół siebie kibiców na dłużej.

Ciekawy jest również fakt, że od meczu z Wisłą Kraków, kiedy zanotowano najwyższą frekwencję w obecnej rundzie (22 797), liczba widzów regularnie spadała (od 17862 kibiców z Górnikiem do 12 674 z Piastem), choć legioniści notowali dobre wyniki i przegrali w tym czasie zaledwie raz.

Wiosna sezonu 17/18:

PP: 16 124 (1 mecz)
Ekstraklasa 165 088 (9 meczów)

Łączna frekwencja: 181 212
Średnia frekwencja: 18 121 (10 meczów)
Zapełnienie stadionu: 58,5%

Jesień sezonu 17/18:

Superpuchar: 26 756 (1 mecz)
El. LM i LE: 42670 (3 mecze)
Ekstraklasa  157 834 (10 meczów)
PP: 7 240 (1 mecz)

Łączna frekwencja: 234 500
Średnia frekwencja: 15 633 (15 meczów)
Zapełnienie stadionu: 50,5%

Ostatnie mecze w danym roku:

2018 - Legia - Piast Gliwice (2:0), 12 674 widzów, (15.12)
2017 - Legia - Wisła Płock (0:2), 13 721 widzów, (16.12)
2016 - Legia - Górnik Łęczna (5:0), 21 901 widzów, (18.12)
2015 - Legia - Piast Gliwice (1:1), 21 197 widzów, (13.12)
2014 - Legia - Cracovia (2:0), 12 510 widzów, (01.12)


Legia, mimo frekwencji, która na kolana nie powala i jest niższa niż jesienią poprzedniego sezonu, wciąż jest jednym z dwóch wyjątków w Ekstraklasie. Fenomenem obecnego sezonu jest Miedź Legnica. Beniaminek może się pochwalić średnim zapełnieniem obiektu na poziomie wynoszącym ponad 85%. Poza ekipą z Dolnego Śląska, tylko Legia jest w stanie sprawić - na dystansie rundy w lidze - by obiekt wypełnił się choćby w połowie. Zainteresowanie Ekstraklasą jest mocno przeciętne. Drużyny z największymi stadionami mają problem, by nie dostrzegać na ich obiektach pustki. Patrząc na sumaryczną statystykę widowni na meczach domowych, Legia wciąż ma najlepsze liczby. Za nią znajdują się Lechia (145 086) oraz Wisła Kraków (137 978).

Zapełnienie stadionu w Ekstraklasie (Ekstraklasa - jesień 18/19):

85,2% - Miedź Legnica
51,5% - Legia Warszawa
47,9% - Zagłębie Sosnowiec
47,6% - Arka Gdynia
47,2% - Górnik Zabrze
45,3% - Jagiellonia Białystok
44,4% - Korona Kielce
41,6% - Wisła Kraków i Piast Gliwice
38,7% - Wisła Płock
37,2% - Pogoń Szczecin
34,9% - Lechia Gdańsk
32,4% - Cracovia
30,0% - Zagłębie Lubin
23,4% - Śląsk Wrocław
26,9% - Lech Poznań

Legia oraz cała liga musi w tej chwili przejść do walki o kibica, który w dużym mieście ma do wyboru niezliczone możliwości rozrywki, często za cenę niższą lub porównywalną. Różnicę może odgrywać także jakość: bez wysokiego lub chociaż wyższego poziomu sportowego, trudno będzie o poprawienie dotychczasowych liczb. Całą stawkę może zawstydzać drugoligowy Widzew, którego jedenaście meczów jesienią obejrzało 185 592 widzów, co sprawiało, że stadion zapełniał się 93,6%. To inne realia cenowe, choć w Łodzi trwa moda podobna do tej, która w mniejszej skali zapanowała w Ekstraklasie w Legnicy. Pytanie, kiedy skończy się trend i zacznie szara rzeczywistość, z którą zmagają się obecnie inne kluby.

Ankieta

Głosował: nie

Co pomogłoby w zwiększeniu frekwencji na stadionie Legii?

23.59% Niższe ceny biletów

0.64% Większa różnorodność cateringu

2.58% Promocje dla posiadaczy karnetów/osób regularnie kupujących bilety

70.37% Wyższy poziom sportowy (np. gra w fazie grupowej LE/LM)

2.83% Coś innego (napisz w komentarzu, co?)

Komentarze (105)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Bez dobrych wyników i postępującej jakościowo gry, nie będzie coraz lepszej frekwencji.
Podpułkownik
  • 0 / 0
Z tym cateringiem to pojechaliście.
Domyślny awatar Generał
  • 0 / 0
Catering teraz jest marny. Kilkanaście lat temu kiełbasa i prawdziwe nachosy były lepsze.
A mnie ciekawi ilu stąd forumowiczow było na meczu Legii? I ile razy w tym roku?
Podpułkownik
  • 0 / 0
1980.
Domyślny awatar Chorąży
  • 1 / 1
Sam Vadis Odjidja-Ofoe kiedy był w formie przyciągał więcej kibiców niż pozostała ekipa.
Chorąży
  • 0 / 0
to nie tylko zasługa Vadisa. dobrze dobrana ekipa wtedy była.
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 0 / 0
Polska ekstraklasa jest słaba. Dlaczego jest słaba? Bo jest biedna. Dlaczego jest biedna? Bo nie ma sponsorów. Dlaczego nie ma sponsorów? Bo nie ma kibiców na stadionach. Dlaczego nie ma kibiców na stadionach? Bo nie ma jakości. Dlaczego nie ma jakości? Bo grają słabi piłkarze. Dlaczego grają słabi piłkarze? Bo ich nie szkolimy. Dlaczego ich nie szkolimy? Bo wolimy wydawać kasę na słabych piłkarzy z zagranicy, nie ma takich wymogów żeby dostać licencję na grę w ekstraklasie, nie mamy infrastruktury, nie mamy trenerów na odpowiednim poziomie.
Podpułkownik
  • 0 / 0
Dlaczego nie ma sponsorów? Bo nie ma jakości pozwalającej na grę w pucharach. Dlaczego grają słabi piłkarze? Bo nie chce im się grać lepiej. Bo brak trenerów, którzy zaszczepią głód sukcesu.
Im bliżej końca sezonu stadion będzie bardziej zapełniony:)
Oby to była prawda;)
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 0 / 0
Frekwencja na stadionach to rzecz złożona. Moim zdaniem najważniejszą kwestią która wpływa na frekwencję jest styl gry Legii oraz klasa rywala. Niestety obecnie Legia gra mało widowiskowo, jeśli wygrywa to mało przekonująco i stąd mało osób na trybunach. Kolejny powód to za duże ceny biletów. Następny powód to wyzwiska na trybunach. Myślę, że dużo osób nie zabiera dzieci na stadion z tego powodu, żeby nie słyszeli tego typu słownictwa. Myślę, że jednym z powodów niskiej frekwencji jest również zbyt mała ilość zawodników z Warszawy lub okolic. Nawet Polaków jest w Legii jak na lekarstwo.
Podniesienie poziomu sportowego drużyny + lider z nazwiskiem, który wciąż wie jak się piłkę kopie i stadion zacznie się zapełniać.
Awans do pucharow też zrobi swoje
~poloop
  • 0 / 0
Zdecydowanie ceny biletów za wysokie.
Tragedii nie ma, ale fakt mogły by być trochę tańsze. Wtedy więcej kibiców mogło by tak naprawdę zwiększyć przychody z tego tytulu
Są sukcesy jest frekwencja. Amica coś o tym wie :)
Dokładnie, niestety tak to wygląda. Nie ma sukcesów to i frekwencja spada
Po poprawie infrastruktury następnym czynnikiem jest jakość drużyny i poziom meczu. Stadion mamy na europejskim poziomie, a drużynę z 3 ligi. Poziom rozgrywek jest podobny. Do tego dochodzą letnie i zimowe terminy meczów. Fatalny występ w pucharach też swoje zrobił. Z roku na rok odpadamy z gorszymi przeciwnikami.
Co do niskiej frekwencji osób posiadających karnety. Mówię o sobie. W wakacje wypada mi jeden lub dwa mecze z powodu urlopu. Potem też się zdarzy absencja z powodu choroby ew. mrozu minus 10 stopni jak z Koroną. Niektórych czynników się nie przeskoczyć, ale inne można ograniczać lub poprawiać. Przede wszystkim jakość drużyny i gwiazdy, na które ludzie przychodzą. Kiedyś chodziliśmy oglądać Deynę i Gadochę, potem Dziekanowskiego, a całkiem niedawno Ljuboje i Vadisa. Także ekstraklasa i NC+ powinni wykazać się większą elastycznością. Rozgrywanie meczy o 20:30 przy kilkustopniowym mrozie nie jest najlepszym pomysłem.
~Szyszkownik
  • 0 / 0
Nie przeszkadza mi niestrawny cattering, bo mogę zjeść przed meczem. Nie przeszkadzają mi ceny, bo nie narzekam na finanse. Przeszkadzały mi seryjne blamaże na własnym boisku i w pucharach i w lidze.
Na Widzew w drugiej lidze przychodzi więcej ludzi niż na Legię.
Słabe to, na 2mln mieszkańców Wawy nie jesteśmy w stanie zapełnić nie największego przecież stadionu. Ludzie nie identyfikują się z piłką, albo mają ciekawsze opcje.
Głodny zje kromkę z masłem i się będzie zachwycał.
Tylko odejmij z tego Ok 700 tyś przyjezdnych
Podpułkownik
  • 0 / 0
Łódzkie marzenie o ekstraklasie.
Potrzebne gwiazdy typu Ljuboja, Niko czy Vadis. Frekwencja od razu podszkoczy
Od Wiosny będę częściej
O! i jeszcze jedno...ja rozumiem że kluby na swoich wychowankach chcą zarabiać, rozumiem że cenią swoje "perełki" jednak gracze pokroju Żurkowskiego powinni najpierw udźwignąć presje w mocnym polskim klubie, i dopiero próbować sił na zachodzie! Bo kończy się tak jak z Kapustką! Jednak rynek rządzi się swoimi prawami i wpływu na to nie mamy...
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Tak to już jest, że w tej lidze jak ktoś zagra parę meczów na dobrym poziomie, mimo, że ma pewne braki w technice itd. to już jest podłapywany przez skautów z klubów piłkarskich z silniejszych lig jak i wyższą kulturą piłkarską, niż nasza ekstraklasa. Niestety, pieniądz jak rządził, tak nadal rządzi światem od czasów handlu wymiennego.
W ankiecie można by zaznaczyć każdy punkt...bo każdy powód w niej wymieniony ma jakiś wpływ na frekwencję! Tu potrzeba rozsądku właściciela, pieniędzy, odpowiednich ludzi na właściwym miejscu (marketing,kadry,trenerzy,scouting) Jednak to poziom sportowy przyciąga widzów, piłkarze na odpowiednim poziomie, gwarantujący jakość! I niestety będziemy musiel jakiś czas poczekać na to czego oczekujemy...czyli choćby grupę LE, Legię grającą piłkę miłą dla oka., czy zaskakująco dobre transfery! Nic nie dzieje się bez przyczyny dlatego potrzebujemy stabilizacji, dobrego trenera(którego po czasie chyba znaleźliśmy) i odpowiedniej kadry...wtedy zaczniemy budować zespół na miarę Europy...choćby próbując jej dorównać!
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Dopóki kluby (poza Legią), nie zmienią mentalności a przy tym ambicji sportowych z pt. "dokopać Legii, potem wolne", tak dotąd liga nie będzie atrakcyjnym produktem, by pozyskiwać kolejnych fanów/kibiców tego sportu. Do tego, jeśli Legia nie zacznie grać regularnie chociaż w LE, tak nadal frekwencja będzie kulała. Niestety, duża część w tym kraju, to są po prostu kibice sukcesu. Wystarczy spojrzeć na przykład skoków narciarskich, mianowicie na karierę Adama Małysza. Zanim zaczął rozwalać w pył konkurencję, to skoki cieszyły się bardzo niską oglądalnością w Polsce a nawet w niektórych państwach w Europie i często sprowadzały się głównie do programu - Eurosport. By myśleć o poprawie na polu frekwencyjnym, muszą kluby w tym oczywiście nasza Legia, poprawić grę i wyniki. To jest fundament pod budowanie lepszych wyników oglądalności.
Generał broni
  • 1 / 0
Jak dla mnie kluczem jest stosunek jakości do ceny.
O ile na mecze w europejskich pucharach wysokie ceny można zaakceptować, to w lidze ceny mogłyby być niższe lub dostępność tańszych miejsc większa. Sektor rodzinny rozrósł się i wyeliminował tańsze miejsca poza Żyletą. Jak chce się zabrać partnerkę/Żonę i płaci jedna osoba to już wychodzi niemały koszt. Dodatkowo w okresie, gdy jest zimno dzieci nie zawsze mogą pójść i wtedy trzeba zapłacić więcej za oglądanie ligowej kopaniny.
Drugim czynnikiem jest jakość czyli poziom drużyny. O wiele chętniej chodzi się na dobrze grającą, zorganizowaną i pewną siebie drużynę, gdzie grają piłkarze, z którymi można się identyfikować. Ljuboja był świetny i chciało się go oglądać, ale to perspektywa sukcesu przyciągała większą rzeszę kibiców niż przeciętna liczba stałych wiernych fanatyków. Przez brak występów w pucharach MP trochę straciło na prestiżu, a ciągła rotacja nie pomaga z utożsamianiem się z zawodnikami. Gdyby było wiadomo, że wygrywanie MP prowadziło do dobrej gry w europejskich pucharach to ludzie by się nie zniechęcali. Po prostu spora cześć kibiców podejrzewając, że obejrzą słabej jakości widowisko w mrozie wybiera dom lub pub, żeby nie ponosić kosztów takiego spektaklu i darować sobie rozczarowań.
Poza tym niewiele jest robione, żeby zachęcić kibiców pozostałych 3 trybun, żeby przyszli z rodziną czy znajomymi, którzy nie są aż takimi kibicami, żeby rzucili wszystko dla meczu.
Ceny mogłyby też delikatnie zejść w dół o krótko mówiąc to ścisła ligowa czołówka jeśli chodzi o wydatek za bilet
Domyślny awatar Generał
  • 0 / 1
I zapomnieliście o jednym. Coraz więcej lokali ma Canal Plus. W barze napijesz się piwka, pogadasz z ludźmi na luzie. Bo to stadionowe to syf nie do picia. Plus streamy plus coraz więcej osób ma NC. Aha.. I jeszcze jedno.. Co niektórzy serio żyją w jakiś równoległych światach. Jak ktos przyjechał z Poznania czy Chorzowa do Warszawy, nagle Legii nie pokocha. Zrozumcie, że miłośc do klubu to nie jest to, że idę na koncert Lady Gagi, a potem na Iron Maiden. To też jest kłopot, że najazdowych coraz więcej. Normalne, że ludzie chodzą 2-3 razy na sezon na mecz. Takich jest najwięcej. Nie piszcie o wzorcu amerykańskim. Jesteśmy inni. Bliżej nam do żywiołowości Bałkańców. Nie będzie nas jak w Anglii bo jesteśmy inni.

Żarcie żarciem.. Choć powiem wam, że tak w latach 2003-07 catering był lepszy. Pory porami. Fakt, że sobota 20.30 to średni termin, zwłaszcza dla tych co np mają 100 km, a ostatni pociąg ze stolicy 22. Bluzgi lecą na całym świecie. To nie jest tak, że u nas tylko .. Serio. Obudźcie się.

Media niestety w Polsce sa nierzetelne. To taki typ co najpierw mówi po ludziach, że sąsiad x to złodziej, a potem placze, że ten sam sąsiad na niego pluje.

Kilkanaście lat temu poza Legią i Wisłą były Groclin i Amica. Te kluby też prezentowały się nieźle sportowo. W 2005 weszła Korona, która też coś wniosła. Do tego Wisła Płock z Jeleniem czy Cracovia z kilkoma fajnymi graczami. A teraz.. Zobaczcie, że poza Jagą non stop zmiany w tabeli. Lech niby jeszcze.. Ale mam wrażenie, że po MP 2015 jakby planu nie było. Poza tym nie zbudujesz klubu w oparciu o nienawiść do jednego klubu. Ciągle do tego klubu się odnosząc.

Kiedyś serio poza meczem z Wisłą były klasyki z Widzewem, fajne mecze z Wronkami czy Groclinem, derby czy inne fajne mecze ciekawe kibicowsko. I wielu zapomina.. Esa 37 zabija frekwencję. Każdy czeka na te 4 mecze, które mają największe znaczenie.

To nie jest jak niektórym się wydaje, że bluzgi.. Bluzgi były są i będą. Takie to miejsc.e chcesz kultury idź do opery. Bo i w teatrze różne sztuki są. Albo że dzieci się uczą. Dziecio to w szkole podłapią od kolegów. tak było jest i będzie. Albo w tv usłyszą lub na ulicy.
"Nie piszcie o wzorcu amerykańskim. Jesteśmy inni. Bliżej nam do żywiołowości Bałkańców" - jesteśmy inni ale to nie znaczy, że nie możemy kopiować najlepszych rzeczy od innych. Wolę model amerykański niż bałkańską dzicz rzucającą kamieniami w Dudę.
Albo polską dzicz obrzucającą się racami lub robiącą promocje na stacjach benzynowych.
Podpułkownik
  • 0 / 0
Poza sympatią do klubu, chodzi o stosunek jakości "przedstawienia" do ceny biletu. Fanatycznie zakochani nie patrzą na żadną z tych rzeczy. Mniej fanatyczni są bardziej racjonalni.
Domyślny awatar Generał
  • 0 / 1
Ale to jest promil. Media to pokazują i stąd wrażenie, że tak jes.t My jesteśmy żywiołowi. Powtórzę.. Znieśmy esę 37. Wtedy ruszy. Bo skończy sie kalkulacja, że 4 mecze są bardziej istotne.
~Kneste
  • 4 / 0
Przestałem chodzić na mecze, bo irytują mnie ciągłe bluzgi i wyzywanie przeciwników. Może tak byśmy skupili się na kibicowaniu Legii i szanowaniu innych kibiców?
Obawiam się że to się jeszcze długo nie zmieni. Trzeba się przyzwyczaic
~AS
  • 0 / 0
Godziny rozgrywania spotkania, rodzice nie puszczą dzieci na mecz kończący się w nocy. Podobnie kibice mieszkający daleko od stadionu nie chodzą na nocne mecze.
wyniki ankiety mówią wszystko! Nie hot-dogi i promocje tylko mocna drużyna i europuchary. Prosimy o przekazanie wyników tej ankiety do zarządu klubu.
Myślę, że to skomplikowany temat i powodów jest wiele, jednak jest kilka takich, o których się moim zdaniem nie mówi:

Wg mnie w dużej mierze niskie frekwencje w lidze są oprócz niskiego poziomu ligi spowodowane między innymi "kibolskim" wizerunkiem piłki w Polsce.
Tutaj winę ponoszą po części i media i kibice

Wiele osób, które mogłyby przychodzić na mecze nie jest fanatykami, w Warszawie jest też dużo ludzi stąd niepochodzących i na pewno w pewnym stopniu 15minutowe przyśpiewki typu "śląska *** aeaeao" zniechęcają widzów do ponownego pojawiania się na meczach - w ligach, gdzie frekwencje są dobre dużą większość kibiców stanowią ci, którzy biorą bardziej pasywny udział w kibicowaniu

Kolejną sprawą są też w mojej opinii godziny rozgrywania spotkań - w Anglii czy Niemczech mecze odbywają się wcześniej - pozwala to na wybranie się na stadion z dziećmi i sprawia, że mecz nie konkuruje o widza z innymi wieczornymi aktywnościami ruchliwego miasta - klubami, imprezami, randkami czy nawet operą
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Mnie się wydaje że to rodzaj tradycji. Polska niedzielna to kościół a po kościele rosół (w uproszczeniu). Gdyby rodziny chodziły na mecze "swoich" klubów to to było taką samą tradycją. I tu wracamy do kibolstwa. Przecież rodziny nie będą chodziły na obiady do knajpy gdzie siedzą pijacy i walą głośnymi kuwami.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Jest jeszcze jedna sprawa która mnie razi i dziwi. To jest stosunek kibiców do klubu. Wielu oczekuje atrakcji jak w cyrku "kobiety z brodą" albo czegoś innego zwanego atrakcją. Jasne że dobra gra jest magnesem ale nie to powinno być jedynym przychodzeniem na mecze. Ile ja obejrzałem beznadziejnych meczów Legii w tych "legendarnych" latach kiedy podobno poziom był wysoki. Czasami byłem wkurzony ale zawsze wracałem. Legia musi wychować kibiców którzy przychodzą na Legię "bo jest" i jest ich klubem a nie dlatego że jest wynik. Jeśli wynik ma być decydujący, to oznacza że 15 zespołów Eklasy i większość I i II ligi nie ma prawa mieć kibiców, bo co to za ligi jeśli eklasa jest "śmieszną ligą". Podobno kibice rzadziej zmieniają preferencje klubowe niż ludzie wiarę. Chodzi o to żeby kibicowanie stało się elementem życia towarzyskiego i wydarzeniem rytualnym. Dla mnie mecz to również okazja do spotkania towarzyskiego przed meczem i często po nim. To jest okazja do pogaduszek o klubie i piłce w dobranym towarzystwie. Czasem to spotkanie jest fajniejsze niż mecz. Musi powstać taka kultura i ona chyba powstaje. Dzień meczowy będzie wtedy fajnym wydarzeniem i dla kibiców i dla knajpiarzy i dla skarbników klubowych.
Marszałek Polski
  • 1 / 1
W dobie Internetu pogadzuszkì możesz sobie urządzać od poni3działku do dnia meczowego. Kiedyś czekałeś żeby się spotkać na stadionie z ziomalami tydzień czasu a nawet dwa. Teraz gadasz z nimi non stop. Druga sprawa to jak ściągnąć na mecz potencjalnego klienta jak ma on dostępność do tyłu innych ciekawych rzeczy do roboty że ma w doopie jakąś kopanine 25 ligi Europy. Woli w tv obejrzeć LM. Co kiedyś też nie było dostępne. Musi być poziom na murawie bo żeby dyskutować to też trzeba mieć o czym
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 1
No jasne, można się też umówić na teledrinka i popijać z kolegą, rozmawiając przez telefon, ale to nie to samo. Tu chodzi o tradycję dnia meczowego. Umawiasz się z kolegami i spędzacie razem czas a mecz może być miłym dopełnieniem albo słabym. Na mecz idę bo kibicuję klubowi, ale też po to żeby się spotkać z kolegami którzy mają takie same zainteresowania. W internecie nie obchodzi mnie opinia 3/4 komentujących.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
No mnie w internecie nie obchodzi również. Wyjątkiem jest ta strona i jej społeczność. Z wiekszością stałych bywalców można podyskutować. Problem jest taki że możesz tych samych osób z naszej strony nie spotkać na stadionie z różnych przyczyn. Na przyklaď choroba czy miejsce zamieszkania a to tacy sami kibice jak ci co chodzą na stadion. Wiedzą tyle samo a nawet czasami więcej niż stali bywalcy stadionowi.
Rozumiem że trzeba stworzyć społeczność w realu gdzie dzień meczowy to święto ale jest dużo czynników które trzeba rozwiazać żeby na ten stadion tą nową społeczność zachęcić
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
No więc się dogadaliśmy że to nie mogą być przypadkowi ludzie. Chociaż z kilkoma forumowiczami pewnie mógłbym sie spotkać na piwko przed meczem. Ale zajęło mi wiele lat zanim udało się odtworzyć grupę kolegów z którymi chodziliśmy na mecze w czasach szkolnych a potem nasze drogi życiowe się rozeszły. Dzisiaj połączyły na dwie rzeczy, wspólne wspomnienia i Legia, to właśnie powoduje że chcemy się ze sobą spotykać a nie tylko jakaś tam wiedza o Legii.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
No tak. Tylko mówisz o wspomnieniach i wspolnych przeżyciach. Problem jednak jest żeby tworzyć tą społeczność nową. Trzeba tych ludzi jakoś zachęcić. Samymi wspominkami i historią się nie da. Trzeba tworzyć nowe.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Ja opisałem swoją drogę do "społeczności" i pewnego rytuału meczowego. Ale oczywiście chodzi stworzenie nowych "wspomnień" i nowych mini społeczności. To jest zajęcie na lata, ale wydaje mi się że można to zdynamizować sukcesami ale żeby ta frekwencja była trwała musi być coś więcej. Wydaje mi się że kibolstwo mocno przeszkadza w powstawaniu rytuału rodzinnego chodzenia na mecze a to tam łapie się bakcyla. Zachowania kibolskie zachęcają tylko tych chcących dymić a ich nie jest tak wielu a po drugie są grupą która nie daje klubowi dochodów a przecież chcemy transferów. Jedyne transfery jakie oni powodują to transfer pieniędzy na konto UEFA, oraz transfer umiarkowanych kibiców z trybun przed telewizor.
Dzisiaj mecz to powinno być widowisko. I powinno być nakierowywane na rodziny z dziećmi i młodzież. Nieważne, że to pikniki i Janusze. Występy cheerliderek, jakieś konkursy, gry, "kiss-cams", szeroko dostepne jedzenie i picie, nie jakieś odchudzone piwopodobne dziadostwo i pepsi bez przykrywki. Jakieś pokazy szkolnych talentów przed meczem albo bohaterów- żołnierzy czy strażaków, często lokalnych. Huliganska patologia powinna być spychana na margines. Bardzo powoli widzę takie zmiany w Legii ale gdzie jest reszta ligi? Gdzie są mocowania prawne, które skutecznie wyplenią patologię że stadionu? Żeby przyciągnąć więcej ludzi i pieniędzy trzeba iść w model amerykański. No i jeszcze jedno- wyjazdy. Powinny być zniesione. Odciązyloby to kluby, więcej pieniędzy by miały, bo nie byłoby wydatków ma ochronę itp. No i byłoby mniej policji, kolejny plus.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Model amerykański jest nieosiagalny
Tam na uniwersyteckie rozgrywki chodzi po 100 tys ludzi.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
JohnoQ
W Polsce wiele rzeczy jest "nieosiągalnych", i to jest jedno z wiecznych usprawiedliwień dlaczego niczego nie robimy, bo są nieosiągalne. Gdzie indziej tego nie wiedzą i osiągają.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Sportowa
Tak tylko czasami oczekujemy od nas/kraju rzeczy ktoŕe były kreowane wpajane od dziesięcioleci w innych krajach. My zaczynamy wychodzić z goowna od 28 lat. Nie da się tego zrobić pstrykając palcami. Potrzebujemy czasu na każdej płaszczyźnie
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Nie Sportowa tylko Boras
Sorki
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
No ale musimy zacząć to robić a nie tylko powtarzać że u nas to nieosiągalne. Im dłużej będziemy to powtarzać tym dłużej będzie nieosiągalne. Przecież to klasyczne zapętlenie.
Oczywiście, nie od razu Kraków zbudowano. Ale trzeba zacząć to robić, a nie narzekać i przekreślać swoje plany Ju z na początku.
No właśnie, dlaczego ludzie nie chodzą na akademicką siatkówkę w Polsce?
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Ostatnio córka poszła na Torwar na ONICO. Pojechałem po nią i się pytam jak wrażenia. Generalnie kicha bo przegrali z kim już nie wiedziała i po samym meczu też zero emocji.
Ma 17 lat i w doopie sport
Dwa razy była na Legii na Ł3 też bez entuzjazmu. Ma inne rozrywki. Jej znajomi zero zaintersownia piłką nożną. Na 10 może 1.
Skoro ma 17 lat i w doopie sport to jej opinia nie może być miarodajna, że zero emocji. U mnie większość ziomków się piłką interesuje/ interesowało.
Domyślny awatar Generał
  • 0 / 0
Sportowa, inne czasy. Dla pokolenia 15-18 latków zapatrzonych w telefon i wychowanych w zasadzie bez bajek i sensownych filmów sport to nuda. Moje roczniki oglądały Kapitana Tsubasę do tego były albumy panini. A potem kto się wciągnął to już był. Kilku przeszło zainteresowanie kilku się potem wciągnęło, kilku żyje tym mniej.

Zobaczmy jeszcze jedno. 15-18 latek dorastał na nędznej kadrze, ktoś jak miał 8-10 lat i przeżył euro u nas to mógł się zniechęcić. JohnoQ pisze o siatce. Powiem szczerze, że nawet ostatni mundial oglądałem po łebkach. Jedynie finał w całości.

A co do spotkania towarzyskiego... Zawsze tak było, że chodziło sie w grupie na mecz. Z kolegami, rodziną itp. To też było i będzie. Kiedyś ktoś tu pisał, że pod kasami zawiązywały się znajomości. Teraz wszystko w necie siedzi. Bilet też kupisz bez wychodzenia z domu albo sprzedają tydzień bilety i każdy kupi. Tak już jest.

Poza tym jak ktoś z tv słyszy że ta liga jest do bani, same rozróby, niebezpiecznie na stadionie i na mieście to co myśli.. Chcemy czy nie większośc kibiców to tacy co 3-4 razy na sezon przyjdą. Ja znam ludzi co interesują się Legią, życzą jej dobrze, a na meczu nie byli. Bo się wybrać nie mogą, czasu nie mają i zawsze coś. Tak już jest.

Klub jedynie może robić jakieś promocje, pakiety czy wciągać firmy typu Żabka itp w promocję. Ceny cenami.. Powtórzę.. Trzeba głową ruszyć. Np byłeś 3 razy w sezonie na meczu ten mecz masz 10 zł taniej. To by zimą się sprawdziło. Albo kup bilet, a dostaniesz nachosy czy hot doga za darmo. Czy np zniżkę do sklepu klubowego. Coś w ten deseń.
Kurek, oczywiście, zachęcać ludzi jakoś trzeba, zwłaszcza młodzież i małolatów. Tsubasa? Pewnie, to była bajka mojego dzieciństwa. Graliśmy do późna w piłkę na podwórku, godziny całe. Teraz małolaty mają za dużo innych rzeczy do roboty i chyba im się nie chce iść w sport. Tu jest rola państwa i klubów by to zmienić. No i rodziców, oczywiście.
Domyślny awatar Generał
  • 0 / 0
Państwu nic do tego. Mnie państwo nie wychowywało. Często brało się piłkę i samemu kopało. Teraz według mnie brakuje rodzicom też czasu. Pracuje się dłużej. Teraz niby masz boiska, ale puste stoją.
Państwo ma dużo do tego. Więcej godzin wf z wykształconymi trenerami, boiska oświetlone i otwarte do późna, programy stypendialne dla najzdolniejszych, kluby i ligi międzyszkolne. Państwo ma od groma do tego. Tylko trzeba mieć wizję i chcieć.
Domyślny awatar Generał
  • 0 / 0
Boiska masz oświetlone, do późna. Tylko, że puste stoją. Problem z lekcjami wf jest od dawna. A to o czym mówisz w jakimś stopniu jest. Tylko gdzieś popełniono błąd. Kolejna kwestia.... W wielu klubach kilka roczników trenuje w jednym miejscu. Długo by gadać. Ale jak nie ma chęci i rodzice nie zachęcają lub mówią "ucz się, a nie za piłką lataj" to mamy efekty.

Powtórzę.. To nie tyle kwestia państwa. Tylko świadomości obywatelskiej. Inna kwestia to szkodliwośc sztucznych muraw. Jak to jest, że kiedyś boiska z kawałka pola były i wszyscy grali. A teraz masz przy szkole boisko które jest otwarte. I często stoi puste. Inna młodzież. Natomiast brakuje czegoś takiego jak trener w szkole, który wyławia talent.
Jak dla mnie to wf jest szczątkowy, nauczyciele oddalają panszczyzne zamiast trenować dzieciaki, nie ma lig międzyszkolnych ani w piłkę, ani w kosza, ani w siatkę. Podejście rodziców to inna sprawa... łatwiej jest zapewne dać konsolę dzieciakowi albo tablet niż garnąć to do sportu.
Tak czy owak, wszyscy widzimy potrzebę zmian, trzeba zacząć i to szybko bo sportowy, a zwłaszcza piłkarski świat nam ucieka coraz szybciej.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Panowie, nawiązując do ostatnich postów:

Zdecydowanie to jest po prostu brak pomysłu, a zarazem brak realizacji pewnych programów szkoleniowo/promocyjnych sport w Polsce.
Dlaczego jest tak mało organizowanych zajęć otwartych dla niemalże każdego w kwestii sportu w tym piłki nożnej, tylko odbywa się to np. poprzez dzień dziecka, czy inny puchar tymbarku.
Takie inicjatywy powinny być mnożone, zatrudniać w takie projekty dodatkowo nauczycieli w-fu, czy innych osób związanych ze światkiem sportu, w tym wiodącą piłką nożną.
Kolejnym aspektem jaki poruszyliście, to brakujący czas na odpowiednie wychowywanie i kierowanie rozwojem swoich dzieci przez rodziców. Praca coraz więcej czasu chłonie, coraz więcej traci się czas na pracę, wyjazdy i inne aspekty z tym związane.
Niestety, doba rozbudowanego świata internetu także zabija aktywność fizyczną, obecne pokolenie, ma zwyczajnie wszystko podane niemalże na tacy. Kiedyś (przynajmniej za moich lat młodości) nie było internetu dostępnego w takiej skali, jakiej jest obecnie, nie było takich rarytasów, wiele możliwości wykorzystani internetu itd. Ba, nawet telefony komórkowe, to były kojarzone góra z walkie-talkie.

Państwo, samorządy, władze miast, gmin itd. muszą po prostu wymyślić jakąś receptę na pokonanie doby internetu. Nie jest to proste w obecnych czasach, lecz nie niemożliwe. Ciężko zmusić do wysiłku pokolenie "wygodnickich" których mamusia, czy tatuś, przewożą do szkoły czy do domu ze szkoły samochodem niekiedy 200-300 metrów (bo się dziecko przeziębi, czy zgubi).

W Polsce niby są orliki, są miejsca do uprawiania sportu, nie to co w Brazylii, a nadal są braki w przygotowaniach, graniu, zachowaniach, profesjonalizmu w polskim futbolu. Zwyczajnie brak odpowiednich szkoleń, pomysłu, odpowiednich fachowców i jeszcze zbyt ułatwiające życie internet młodym dzieciakom, niestety robi swoje pod kątem destrukcyjnego rozwoju mentalności i poczucia obowiązku jak i odpowiedniego podejścia umysłowo-sportowego.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
W kontekście frekwencji dziwią mnie te dyskusje żeby zrobic długą przerwę letnią. Jest ona bez sensu z powodów klimatycznych i sportowych. przecież gramy eliminacje do pucharów a więc żeby piłkarze wypoczęli a potem zdążyli się przygotować na początek lipca to trzeba kończyć sezon przed 20 maja a żeby tak się działo to trzeba grac do grudnia i od lutego. Nie widzę w tym sensu.
Ktoś powie że piłkarze są zmęczeni, to niech odpoczną w zimie. Dobre ligi mają długą przerwę w lecie ale praktycznie nie mają w zimie i nie narzekają na zmęczenie.
Co do reszty to zgadzam się z kolegą Leronem.
Nie wziąłeś pod uwagę, że w dobrych ligach nie mają jednak krótkiej letniej przerwie i bez porządnego przygotowania do sezonu na jego początku nie grają 13-15 spotkań w 50 dni. A tak od kilku lat jest z Naszym udziałem.
I w tym jest problem, bo w dodatku okienko transferowe otwiera się dopiero 1 lipca, a My już wtedy gramy, a w dobrych ligach dopiero kupują i mają jeszcze 1.5 miesiąca,by zgrać nowych z drużyną...
Domyślny awatar Plutonowy
  • 0 / 0
Sprawa prosta trzeba lepszej drużyny i gwiazdy kogoś takiego jak był Ljuboja i bedzie większa publika.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
A mnie Ljuboja wkuwiał razem z Rado jak sobie urządzali "wewnętrzną" gierkę która przeważnie do niczego nie prowadziła.
I tu się mogę z Tobą zgodzić;)
Te ich gierki zapewniły sporo bramek.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
spotowaWarszawa
Na poczatku a potem były bezproduktywnym meczenie buły. Wszyscy wiedzieli że piła pójdzie do Ljuboi a ten będzie podawał do Rado. Reszta zespołu uczestniczyła w grze jak ci dwaj już nie mogli do siebie podać.
Boras, to już wina taktyki, że wszyscy wiedzieli, że będzie piłka do Rado i Ljubo.
Frekwencję poprawi tylko wzmocnienie drużyny i występy w Europie jesienią i wiosną. Żadne niższe ceny biletów. Arcyważny mecz ze Sportingiem za 100 PLN czy mecz z Łęczną za 50 PLN? Wybór prosty.
Zawsze frekwencję podwyższa jakość własnej drużyny i rywala. Wyjątkiem są takie boomy jak kiedyś w Poznaniu czy ostatnio w Łodzi czy Zabrzu.
Domyślny awatar Generał
  • 1 / 1
W całej lidze frekwencja baaardzo średnia. Samo to, że najlepsza na Widzewie. W II lidze. Choć moim zdaniem i tam jak klub wejdzie do ekstraklasy i osiądą na 6-7 miejscu, frekwencja zleci na poziom 7-8 tysięcy. Albo i czasem mniej. To nie tylko nasz kłopot, ale i całej ligi. Obcokrajowcy podnoszący poziom to jakieś 5% tego co tu gra. A nie stać nas choćby na reprezentantów Danii czy Szwecji.

Mało wychowanków lub też lokalnych bohaterów. To drugie tzn gośc z podwarszawskiego klubu jak Kucharczyk. Czy też chłopak z Pragi czy Woli jak Kowalczyk swego czasu. To też ludzi zachęca do przyjścia na mecz. Ok, reprezentanci kraju jak Mączyński ważna sprawa. Z drugiej... Czerwińskie i Dąbrowskie to tylko ligowcy którzy ciut ruszyli. Widz z nimi nie czuje żadnej identyfikacji. A z Kuchym tak. Michał jest w moim wieku i fajnie że jemu się udało. Czujesz wspólnotę z gościem z mieścinki jak Ty.

I po trzecie... Na Boga, ile można żyć mitem nowych stadionów. W wielu miejscach widać że te obiekty są za duże. We Wrocławiu czy Gdańsku obiekt na 20-25 tysięcy by w pełni wystarczył. Przykład Juventusu pokazuje, że funkcjonalny obiekt się sprawdza. Owszem, jak nowe obiekty powstawały to był magnez. A obecnie jest problem z ekipami wyjazdowymi. Jeszcze kilka lat temu ludzie chętnie jeździli, bo większy sektor gości to więcej biletów. Nowe obiekty to też jakaś zachęta. Tylko, że jak wszystko i nowe stadiony się przejadły.

To nie chodzi też za ile przyjdzie piłkarz, tylko jakiej jest jakości. Dlugo by pisać. Niektórzy tu pisali, że gracze typu Ljuboja muszą przychodzić.. Tylko, że muszą grać jak Ljuboja. Bo Novo czy niedawno Eduardo raczej są na raz.. Trzeba jednak przyznać, że obaj pokazywali pewne cechy klasowego gracza. Tylko, że brakowało liczb. Także mówię.. Transfery mądre i po sprawdzeniu co facet gra. A nie, bo nazwisko.

Poziom poziomem.. Legia miała gorsze czasy niż teraz i ludzie łazili. Mam tu swoją teorię. Po latach starych obiektów, faktycznych zadym[a nie jak teraz raz na x lat] przyszły lata lepsze. Jeżeli kłopotem są race i bluzgi, znaczy, że serio jest jak być powinno. Teraz można bez obaw iść z dzieckiem. Choć jakieś kilkanaście lat temu już były objawy, że stadiony się cywilizują. Natomiast przyjście na mecz z Arką czy Zagłębiem dla wielu to żadna frajda.

to jest jak z polskim kibicem. Kto by skoki oglądał jakby Małysza nie było czy teraz grupy ludzi, co w drużynie rywalizują i pojedynczo też dają radę... Kogo przed Wentą interesowała ręczna??? Nie mówię o miastach, gdzie to sport ważny. Tak mamy.

Ceny... Kiedyś klub kombinował jak ludzi zachęcić. Za Leśnego mam wrażenie, że kilku co dostawało darmowe wejścia nagle chodzić przestała. Frekwencja w granicach 18-20 tysięcy jest do zrobienia. I jeszcze coś.. Pamiętacie frekwencję na LE w pewnym okresie... Jakbyśmy, że 3-4 lata pograli w Lidze Mistrzów też by było mniej ludzi. To też kwestia tego co jest na zachodzie. Karnet przechodzi z ojca na syna czy pewnego rodzaju tradycji jak dzielenie się opłatkiem. U nas mecze to jak teatr czy kino.
~Almada
  • 1 / 0
Bzdurne godziny rozgrywania meczów. O 20.30 to nieporozumienie !!
Domyślny awatar Sierżant
  • 1 / 0
1. Niższe ceny biletu nic nie dadzą. Na obecną chwilę ceny nie są jakieś kosmiczne i jak ktoś ma przyjść, to zapłacenie nie stanowi problemu. Ceny musiałyby pójść o 50% w dół, by zauważyć zmiany we frekwencji. Jednak taka obniżka znacząco obniży przychody klubu.
2. Poziom sportowy to oczywiście najlepszy sposób, ale też brak prostych środków, by go zagwarantować. Nie, nie wystarczy kupić 2-3 zawodników za 2-3mln euro. To nie działa tak łatwo.

Najlepszym sposobem byłoby pójść w rozbudowanie i promocje dnia meczowego, a zwłaszcza elementów niezwiązanych bezpośrednio z meczem. Myślę, że niedoścignionym wzorcem są tutaj ligi amerykańskie. Mecz powinien być punktem kulminacyjnym, ale jeśli jest jedyną rozrywką w danym dniu, to zdajemy się na wspomniany poziom sportowy.
Chorąży
  • 0 / 0
kto ma przyjść na Legię to przyjdzie, bez względu na wyniki i pogodę. zapełnienie stadionu to nie tylko pogoda i czas rozgrywania meczu. przede wszystkim jakość sportowa. tegoroczne popisy w lidze, pucharach i karuzela z trenerami frekwencji nie pomogły. do cen biletów należy się przyzwyczaić, tańsze nie będą. czym innym jest kibicowanie Legii a czym innym jest na nią moda. widać moda przemija i zależy od koniunktury. kibicowanie ma się w sercu.
Dobrze prawisz kolego. Zgadzam się z Tobą w 100%.
Myślę, że pogoda ma też olbrzymi wpływ na frekwencję.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
poziom, poziom i jeszcze raz aktorzy..slaby spektakl to i widzow mniej..Ceny biletow sa ok - jeżeli chcemy i wymagamy transferow to musza być na jakims poziomie..jeżeli kogos nie stać te dwa razy w miesiącu wydac 50zl to niech się zastanowi gdzie w zyciu popelnil blad..a sa i tansze opcje które to sektory tez nie sa zapełnione. Tej lidze trzeba gwazd które utrzymują rowny, dobry poziom a niee raz na 10 meczy zagra w miare jak np. Szymanski a reszta jest wielka niewiadoma - albo wyjdzie albo nie wyjdzie..moim zdaniem potencjal kibicow na dziś w Wawie jest na około 22-25 na każdym meczu a komplety na hitach i pucharach (grupowych nie eliminacjach)
~Banowany
  • 0 / 0
Karnetowiec, który nie może przyjść na mecz, powinien mieć możliwość "odsprzedaży" swojego miejsca do ogólnej puli biletów. Wtedy jest szansa na zapełnienie wolnego miejsca, a do tego jest to zachęta do zakupu karnetu. Moi znajomi nie kupują karnetu, bo przychodzą na 60-70% meczów i szkoda im zmarnować kasę za nieobecność. Zwrot np. 60% środków za sprzedany bilet byłby zachętą, bo zmniejszyłby stratę, co w rezultacie byłoby opłacalne od strony finansowej karnet vs. pojedyncze bilety.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Banowany
Karnetowiec może odstąpić swoje miejsce innej osobie chyba na 7 meczów w sezonie. Zanim sie zacznie coś krytykować to warto wiedzieć o czym się mówi.
Domyślny awatar Plutonowy
  • 2 / 0
Frekwencja spada bo styl gry drużyny nie powala ale miejmy nadzieję że w przerwie zimowej Sa Pinto postawi na dopracowanie schematów i na wiosnę ofensywa będzie bardziej zróżnicowana.
Marszałek Polski
  • 1 / 1
Niestety klient zrobił się wymagający i ceni swoje zarobione pieniążki. Na bubel zwany eklapą ciężko zaciągnąć normalnego człowieka. Ta liga to dno
Sam patriotyzm lokalny i oprawy meczowe już nie wystarczy. Na stadion przyciągają piłkarze i ich gra.
Na Ljuboje na stadion się nie chodziło a biegało i to w całej Polsce.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Proste dlatego potrzebujemy kilku 1-2 zawodników którzy bedą grac tak jak Rado-Ljuboja, czy Vadis. Mamy kilku dobrych ale żaden nie wybija się znacznie ponad naszą ligę i to ludzie widzą i oprócz wygrywania kibic oczekuje widowiska a widowisko robią zawodnicy wyższej klasy piłkarskiej
Generał broni
  • 2 / 0
Frekwencja spada, bo poziom niektórych spotkań na żenująco niskim poziomie. Był czas gdy w grach LE na stadion nie wetknął by szpilki. Tylko dobra gra w LE czy LM to warunek wysokiej frekwencji na trybunach!
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Legia musi po prostu zacząć grać na miarę swojego potencjału, to zapewni regularną grę w LE. Pozostałe kluby muszą w końcu grać na maksa, nie tylko przeciw Legii, ale w każdym meczu. To może podnieść poziom ekstraklasy.Obawiam się, że ta zmiana długo jeszcze nie nastąpi
~Mixon
  • 0 / 1
Dużo osób ma już dość fatalnej gry drewniaka Kucharczyka, celność jego podań na poziomie poniżej 30 procent i praktyczne brak umiejętności gry jeden na jeden skutecznie zniechęcają do przychodzenia na stadion, w meczach w których do gry jest przewidziany ten fatalny zawodnik co cena biletu powinna być o połowę niższa i trzeba się go pozbyć z klubu
jeszcze kilka lat temu nie był dla mnie problemem przyjazd na mecz 200kom...teraz, chociaż w dniu meczowym przechodzę obok stadionu przestało mnie tam ciągnąć...może jak się Darek wykaże w okienku transferowym, a kopacze w eliminacjach to chęć zawitania na trybunach wróci...na razie nie będę sponsorował tego badziewia:)
Sa Pinto w wielu punktach przypomina Stanisława, jednak nie ma takich wykonawców. Nie jestem też przekonany, że już w chwili obecnej wszyscy zawodnicy poszliby za Sa tak jak za Czerczesowem w ogień. Ale wszystko przed nami. Myślę, że mamy dobrego trenera, potrafiącego wyciągnąć z piłkarzy jak najwięcej.
Generał dywizji
  • 0 / 1
Potrzeba drużyna jak za Stanisława dominującej na Ł3 czy nie mówiąc już o legii z jesieni 2016. Obecna kadra tego nie zagwarantuje.
Trzeba pożegnać Rado,Hamę,Pasquato i kupić 2 konkretnych dla których szybka gra kombinacyjne to nie SF.
Podpułkownik
  • 1 / 0
Coraz mocniej tęsknię za trybunami. Może od wiosny zwiększę frekwencję.
Z Twittera Bartkovego: Spartak poważnie zainteresowany Szymańskim. Na stole 8 mln €. Źródło ponoć sprawdzone.
Legia podobno chce za niego 11mln euro.
Oby nie przelicytowali. Wg mnie już 8 za niego to dobra cena.
~AL
  • 1 / 0
Klub koncentruje się tylko na nowych kibicach, ale nie patrzy, że masę osób, które przychodziły regularnie na stadion, teraz sobie odpuściło przechodzenie na mecze. Nie ma w ogóle zainteresowania klubu takimi osobami, a to obecnie jest duża grupa kibiców. Może warto tutaj spróbować, skądś była dużo wyższa frekwencja w poprzednich sezonach?
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 4 / 0
Dajmy spokój z cenami. Tak na prawde ile musi kosztować bilet zeby to nie była wymówka? 20 zł, 10 zł ? Ale potem wymagamy transferów...
Wydaje się ze dobre transfery , niezła gra i dobra otoczka wokół klubu może spowodować dobra frekfencje I mode na przychdzenie na stadion.
~Michał Szymankiewicz
  • 0 / 0
Moim zdaniem powinny być zmienione godziny meczy : piątek - jeden mecz 20.30, sobota 4 mecze : 3 o 15.30 i 1 o 18.00, niedziela 3 mecze o 15.30. Powodów kilka : w naszej strefie klimatycznej mecze na jesieni i na wiosnę o 20.30 są bez sensu - zimno ciemno - dzieci można zabrać - mozna najpierw na mecz a potem na piwo a nie odwrotnie, bo tak grają Niemcy Anglicy - itd. Mecze w poniedziałek to już wogóle bez komentarza
Dobre transfery.
Chyba dobre wyniki w grze które będą cieszyć oczy a nie z roku na rok coraz słabszy poziom.
do cen biletów już przywykłem, z resztą już od kilku lat chodzę na rodzinny (dzieci + żona) A tam ceny są ok. Ale z drugiej strony z rodziną przy takiej pogodzie w grudniu a czasem i w listopadzie na stadion nie pójdę. Inną sprawą jest poziom sportowy, nie oszukujmy się jak drużyna dobrze gra to aż się chce iść na mecz. W artykule autor zwraca uwagę, że pomimo tego iż od meczu z Wisłą zespół punktował to frekwencja spadała. Zgadza się. Bo jest coś takiego jak zawiedzione zaufanie. Przegranie europucharów w żenującym stylu i pierwsze mecze sezonu przed własną publicznością, tego tak łatwo się nie zapomina. Tak wiem wierny kibic winien zawsze wspierać swą drużynę na stadionie, ale przychodzi taki moment, że nie można się już zmusić i czasem trzeba trochę odpuścić, odreagować żeby tym chętniej wrócić.
Trafiłeś w samo sedno kolego.