Radość Legia

Grano dzisiaj, czyli mecze Legii z 6 grudnia – Ze Spartakiem w Lidze Mistrzów

Redaktor Maciej Ziółkowski

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

06.12.2020 06:00

(akt. 06.12.2020 01:11)

Szóstego grudnia legioniści rozegrali trzy spotkania. Tego dnia grali m.in. ze Spartakiem Moskwa, w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Dokładnie 25 lat temu w Warszawie czekano na ostatni akord grupowej rywalizacji w Lidze Mistrzów. Do stolicy przyjeżdżał Spartak Moskwa, który wygrał dotychczas wszystkie spotkania i o trzy długości wyprzedzał stawkę. Był 6 grudnia, termometry wskazywały 10-stopniowy mróz. Nie odstraszał on jednak kibiców, którzy liczyli na dobry wynik i awans do 1/4 finału. Czasy były takie, że ci, którzy chcieli mieć dobre miejsce, musieli pofatygować się na stadion 3 godziny przed meczem i czekać. Nie pomagały kalesony, podwójne rękawiczki, zimowe buty, czapki i szaliki. Ale czego nie robi się dla ukochanej drużyny.

W końcu rozpoczęto mecz. Nie było smartfonów, na telefon komórkowy mogli pozwolić sobie tylko najbogatsi, a więc odpadało śledzenie wyniku rozgrywanego o tej samej porze spotkania Blackburn z Rosenborgiem. Pozostawały tranzystorowe odbiorniki. Program I Polskiego Radia prowadził relację łączoną. Piłkarze sprawiali wrażenie, jakby byli stale informowani o wyniku z Anglii.

Początek należał do legionistów, którzy rzucili się na rywala. Dobrych okazji do zdobycia bramki nie wykorzystali Jerzy Podbrożny i Cezary Kucharski. Z czasem Rosjanie przejęli inicjatywę. Ilia Cymbalar pokonał Macieja Szczęsnego, ale sędziowie nie uznali gola, sygnalizując pozycję spaloną. Cztery minuty przed końcem pierwszej połowy bramkarz legionistów jednak skapitulował po uderzeniu Ramiza Mamiedowa. Bramka dla rywali oznaczała, że Legia musi liczyć na Blackburn. A mistrzowie Anglii w ostatniej serii gier strzelali wyjątkowo ochoczo. Do przerwy prowadzili z Rosenborgiem aż 4:1, więc już nic nie mogło odebrać polskiej drużynie historycznego awansu do 1/4 finału Ligi Mistrzów.

- Jedna Legia wiosnę czyni – pisał „Przegląd Sportowy” (237/1995). Stołeczna drużyna zajęła 2. miejsce w grupie B Ligi Mistrzów, a to oznaczało, że w 1/4 finału spotka się ze zwycięzcą grupy A, czyli Panathinaikosem Ateny, w którym grało dwóch Polaków – Krzysztof Warzycha i Józef Wandzik. Legia pierwszy raz znalazła się w ekskluzywnym gronie 16 najlepszych drużyn w Europie, obok takich firm jak Juventus Turyn, Borussia Dortmund, Ajax Amsterdam i Real Madryt. I bogatsza o kolejne 2,8 mln franków szwajcarskich – tyle UEFA płaciła za awans do 1/4 finału.

Mecz

Sezon

Strzelcy

Wisła Kraków - Legia Warszawa (0:2)

2015/2016

Nikolić, Prijović

Legia Warszawa – GKS Bełchatów (3:0)

2008/2009

Rybus, Chinyama, Giza

Legia Warszawa – Spartak Moskwa (0:1)

1995/1996

 

Polecamy

Komentarze (11)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.