Historia o dwóch bramkarzach, którzy mogli minąć się w Legii

Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

07-04-2018 / 14:55

(akt. 12-12-2018 / 20:09)

W sobotnim spotkaniu 30. kolejki Ekstraklasy pomiędzy Legią a Pogonią, miejsce między słupkami zajmą dwaj doświadczeni bramkarze. Drogi obu mogły przeciąć się przy Łazienkowskiej. Stało się inaczej, a teraz obaj staną po przeciwnych stronach barykady. Łukasz Załuska w stolicy swój talent rozwijał, a Arkadiusz Malarz pojawił się w niej już po przekroczeniu wieku chrystusowego. Obecny sezon dla obu graczy jest jednak zgoła odmienny.

Łukasz Załuska do Legii trafiał jako młodzian. Wychowanek Ruchu Wysokie Mazowieckie w drodze na Łazienkowską zahaczył jeszcze o MSP Szamotuły, Spartę Oborniki, Zryw Zielona Góra i Stomil Olsztyn, w którym debiutował w Ekstraklasie. 19-latek wystąpił m.in. w spotkaniu z warszawiakami. Wspomnienia mogły być bolesne, gdyż Załuska sześć razy wyciągał piłkę z siatki. Perspektywicznego golkipera po dwa razy pokonali Stanko Svitlica Cezary Kucharski, a po jednym trafieniu zanotowali Adam Majewski Bartosz Karwan. - Nawet Oliver Kahn nie uratowałby wtedy Stomilu. Miał pecha, że trafił na tak dysponowaną Legię - tłumaczył wtedy Dariusz Kubicki znajdujący się w sztabie szkoleniowym "Wojskowych".


Załuska miał się uczyć i czekać na szansę. W roli nauczycieli występowali Radostin Stanew i coraz regularniej występujący Artur Boruc. - To najlepsi bramkarze w lidze. - mówił wychowanek Ruchu po transferze do stolicy. Jak poźniej przyznawał, Boruc stał się jego idolem. Przy takiej konkurencji, Załusce pozostawały jedynie występy w rezerwach "Wojskowych". Legia w postaci "Załuchy" zyskiwała też kibica w szatni. - W dziecięcych latach, mój pokój był w całości wypełniony legijnymi plakatami. Z ojcem jeździliśmy na mecze, zawsze na "Żyletę". Byłem na tyle fanatycznym kibicem Legii, że gdy Widzew grał w Lidze Mistrzów, kibicowałem grupowym rywalom łodzian - mówił piłkarz w 2010 roku na łamach "Magazynu Futbol". Rok później, grając w Szkocji, bramkarz przyznawał, że w każdej chwili byłby zainteresowany ponownym transferem na Łazienkowską.


- Kiedyś była dużo większa hierarchia i respekt dla starszego zawodnika, teraz to się rozmywa. Do Legii wchodziłem pod skrzydłami Marka Jóźwiaka, który lubił zażartować, ale nie wolno było przekroczyć pewnej granicy, bo można było nadziać się na kontrę. Marek się mną opiekował, wynajął mi mieszkanie i dużo ze mną rozmawiał, chciał mnie przygotować na życie w Warszawie. Raz mi odbiło, irokeza sobie sprawiłem. Nosiłem go tylko dzień. Marek spojrzał na mnie i powiedział: „Pierwsze, co robisz po treningu, to idziesz do fryzjera i jutro przychodzisz łysy. Nie będziesz z siebie robił idioty”. I nie było żadnej dyskusji, po zajęciach pobiegłem zgolić irokeza - opowiadał Załuska w ostatnim wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".


Młody bramkarz nie przebił się jednak w Legii. Nie ukrywał, że w pewnym okresie delikatnie się zagubił, a drogę odnalazł jako 22-latek, gdy był już po ślubie. Jeszcze przed odejściem golkipera na wypożyczenie do Jagiellonii Białystok, istniała możliwość, że ten spotkałby się z innym bramkarzem, który mógł trafić na Łazienkowską. Mowa o Arkadiuszu Malarzu występującym wtedy w Świcie Nowy Dwór Mazowieckim. Gracz z Pułtuska był wtedy podstawowym zawodnikiem beniaminka ekstraklasy. Jego kandydatura zdaniem "Życia Warszawy" była rozważana w kontekście zastąpienia Boruca, który miał wtedy ofertę z Francji. Sam Malarz również był zaproszony na testy przez Chateauroux. W jego kierunku spoglądała też Wisła Kraków.


Dwaj bramkarze przy Łazienkowskiej się nie spotkali, a ich kariery z czasem zaprowadziły obu poza Polskę. Załuska przez Jagiellonię i Koronę przebił się do Szkocji, gdzie z czasem wywalczył miejsce w bramce Dundee. Dobre występy zaowocowały transferem do Celtiku. Malarz przez przystanki w Wielkopolsce, trafił do Grecji. Tam, kiedy występował w Panathinaikosie, pojawił się tematu greckiej kadry. Temat, który szybko został zastopowany przez Polaka.

 

Teraźniejszość: 

 

Minęły lata, piłka się zmieniła, ale obaj bramkarze po powrocie do Polski zaliczyli dwa kluby. Załuska po sezonie w Wiśle Kraków, zdecydował się na transfer do Pogoni Szczecin. Malarz po grze w GKS-ie Bełchatów trafił do Legii. Początkowo nie brakowało głosów krytyki. Pojawiały się zarzuty, że Michał Żewłakow, ówczesny dyrektor sportowy, ściąga na Łazienkowską kolegę. Dopiero kolejne sezony, gdy z Łazienkowskiej odszedł Dusan Kuciak, pokazały jak błędne były to opinie. Wystarczy wspomnieć, że Malarz został w lutym wybrany ligowcem roku 2017 zdaniem dziennikarzy magazynu "Piłka Nożna". 37-latek odkąd wszedł między słupki, jest w absolutnej czołówce golkiperów Ekstraklasy.


W obecnym sezonie, obserwując statystyki, Malarz prezentuje się znacznie lepiej od Załuski. Niewątpliwie różnicę robią kluby, w których obaj występują. Były gracz Celtiku czy Darmstadt walczy z Pogonią o utrzymanie. Legia, wciąż celuje w mistrzostwo. Mimo wszystko, Malarz jest w ścisłej czołówce golkiperów z najwiekszą liczbą obronionych uderzeń. 37-latek złapał lub odbił w tym sezonie 94 uderzenia. Załuska? 78. Trzeba zaznaczyć, że bramkarz "Portowców" wpuścił 45 goli. Legionista musiał uznać wyższość strzelców w 29 sytuacjach. Co ciekawe, Malarz jest obecnie na trzeciej pozycji wśród najstarszych graczy, którzy wystąpili w barwach Legii. Do awansu na pozycję wicelidera, którą zajmuje obecnie Marek Jóźwiak (37 lat 9 miesięcy, 20 dni) wystarczy występ w meczu, który odbędzie się w fazie mistrzowskiej. To problemem nie będzie. Jeśli golkiper będzie chciał doścignąć pierwszego na liście, również bramkarza, Pawła Akimowa, będzie musiał pobić przedwojenny rekord - 38 lat, 7 miesięcy i 27 dni.W sobotę, w ramach 30. kolejki Ekstraklasy, Załuska i Malarz staną na przeciwko siebie. Każdy z celem zachowania czystego konta. Każdy z innym celem końcowym - Legia nadal walczy o mistrzostwo, Pogoń wciąż o utrzymanie. 

Malarz kontra Załuska (sezon 17/18 - Ekstraklasa): 

 

Mecze: 28 (2461 minut) - 29 (2610 minut)
Wpuszczone gole: 29 (0,99 na mecz) - 45 (1,46 na mecz)
                            - po uderzeniach głową: 7 - 14
                            - po rzutach karnych: 5 - 2
                            - po strzłach z dystansu: 3 - 9
Liczba udanych interwencji: 94  (3,2 na mecz) - 78 (2,53 na mecz)
Liczba interwencji poza polem karnym: 40 - 40
Procent celnych podań: 83,6% - 86,6%

Żródło danych - Wyscout.

Komentarze (0)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094