Jarosław Niezgoda: Amerykanie bardzo mnie chcieli

Maciej Ziółkowski

Źródło: Przegląd Sportowy, przegladsportowy.pl

14-02-2020 / 11:43

(akt. 14-02-2020 / 12:27)

- Do Portland trafiłem bardziej doświadczony, ograny, znam swoją wartość. Nie mam kompleksów. W końcu odszedłem z polskiej ligi jako najlepszy strzelec. A kto wie, może i przyszły król strzelców? - mówił w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Jarosław Niezgoda, były piłkarz Legii, obecnie zawodnik Portland Timbers.

Jakim słowem określiłby pan swój transfer do Portland Timbers?

- „Dziwny”... Może „nietypowy”? Wiadomo, jaka była sytuacja z tą moją ablacją.

11 stycznia wsiadł pan do samolotu i poleciał do Stanów Zjednoczonych, by przejść testy medyczne. Spodziewał się pan komplikacji?

- Nie byłem w stu procentach pewny, że wszystko będzie ok. Półtora roku temu przeszedłem ablację serca, inne moje problemy ze zdrowiem też powodowały, że miałem obawy. Nie chcę za bardzo wchodzić w szczegóły, bo nie o wszystkich sprawach na razie wiem. Kiedy wylądowałem, od razu miałem mieć zrobione EKG, jednak szpital był już zamknięty, wykonali mi je po kilku dniach. Wtedy się dowiedziałem, że muszę po raz drugi przejść ablację.

Jak się pan teraz czuje?

- Wydaje mi się, że wszystko jest już ok, ale sztab medyczny nie pozwala mi jeszcze ćwiczyć z większymi obciążeniami. Takie są procedury, nie można tego przyspieszać. Nie wiem, kiedy będę mógł juz zagrać, czy będę gotowy na pierwszą kolejkę. Chciałbym, ale od ostatniego meczu minęło już trochę czasu. Muszę nadrabiać.

Kiedy graliście ostatni mecz przy Łazienkowskiej, czuł pan, że to pana ostatni mecz w Legii?

- Miałem takie przeczucie. Sporo się o tym mówiło, więc trochę myślałem o tym, że może się tak zdarzyć.

Zastanawiał się pan, czy to może być prawda, czy chciał pan, by stało się to prawdą?

- Na pewno nie było tak, że za wszelką cenę chciałem odejść. Tyle że nie dostałem od Legii propozycji, która mogłaby mnie przekonać, by zostać przy Łazienkowskiej. Gdybym miał 20-21 lat, na pewno myślałbym inaczej. Ale jestem po trudnym roku, wiek poszedł do przodu, zależało mi, by podpisać dłuższy, lepszy kontrakt. Zmarnowany sezon odcisnął na mnie duże piętno.

Musiał pan naciskać Legię, by się zgodzili na ten transfer?

- Nie stałem codziennie pod gabinetem prezesa, aby go przekonać. Spotkaliśmy się raz, powiedziałem panu Mioduskiemu i dyrektorowi Kucharskiemu swoje odczucia. Stwierdziłem, że jeśli jako klub nie są w stanie zaproponować mi lepszej umowy, to chciałbym skorzystać z oferty Portland.

Co pan czuł, gdy trybuny krzyczały: JA-RO-SŁAW?

- Czułem się naprawdę ważną postacią tego zespołu. Choć mam świadomość, że gdybym nazywał się Grzegorz, to pewnie by mojego imienia tak nie skandowali. Ale tak się złożyło, że jestem Jarosław. Przez długi czas nie lubiłem swojego imienia. Od tych okrzyków z trybun to się zmieniło.

Miał pan czas, by pożegnać się z zespołem?

- Byłem w klubie przed wylotem na testy medyczne, wolałem się nie żegnać przed podpisaniem kontraktu. Kiedy ogłosili transfer, byłem przed lotem do Kostaryki. Zacząłem otrzymywać wiadomości, podziękowania za ten czas przy Łazienkowskiej. Muszę przyznać, że wtedy trochę się wzruszyłem. Aż sam się zdziwiłem, że tak emocjonalnie zareagowałem.

Cały wywiad z Jarosław Niezgodą można przeczytać w tym miejscu.

Komentarze (29)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~olo
  • 0 / 1
JA-RO-SŁAW.
Na zawsze zostanie jako jedna z większych szyder na tym stadionie i z pewnością mimo strzelonych bramek nic tego nie zmieni.
Jarek nie był słabym zawodnikiem, ale z pewnością specyficznym i tylko ci co go poznali i mogli z nim szczerze porozmawiać znali jego stosunek do pracy na treningach i umiejętności taktyczne, które chyba były dalekie od oczekiwań trenerów. Długo to trwała zanim stał się wyborem nr 1 przy ustalaniu składu, dlatego życzę mu wspaniałej postawy za oceanem i trochę zmiany podejścia do wykonywanej pracy
Jarek powodzenia. Nie łap tylko kontuzji.
Podpułkownik
  • 1 / 3
Amerykanie bardzo mnie chcieli

My tez ale jakos goooowno cie to obchodzilo
I tak samo mnie obchodzi dalszy twoj los
Major
  • 0 / 1
Czasem warto coś dosadnie i trafnie powiedzieć...
Generał dywizji
  • 1 / 0
Wszyscy chcą zarabiać i nie ma co liczyć na sentymenty .
Generał dywizji
  • 2 / 0
tellkin ty żyjesz w Niemczech chyba też z przyczyn ekonomicznych więc dziwne że wyjazd kogokolwiek ciebie skłania do krytyki .
Będzie trochę więcej miejsce więc Jarek pewnie to wykorzysta. Oby miał wejście jak Niko.
Generał
  • 1 / 1
W lidze gdzie tak nie kopią po nogach, nie walą faulami, komentatorzy nie podniecają się wejściem chamskim wślizgiem to Jaro będzie walił bramki jak zły. Aby zdrowie dopisało
Generał dywizji
  • 0 / 1
Zdrowia Jarku życzę, a bramki i tak będziesz strzelał bo jesteś dobry!
Major
  • 0 / 1
powodzenia Jarek. Gry w zdrowiu
Major
  • 1 / 1
To jest chyba prawda.
Bo teoretycznie mieli pretekst by zerwać umowę.
Jarek, powodzenia.
Pułkownik
  • 2 / 1
W niemałym stopniu podejście Legii do kwestii ewentualnego zatrzymania najlepszego teraz strzelca całej ligi w klubie zostanie zweryfikowane przez postawę nowo sprowadzonego Czecha. Jeśli się sprawdzi - ruch z Niezgodą był dobry. Jeżeli nie - słabo zadziałało przy Łazienkowskiej przekonanie, że można zakontraktować zimą kogoś zbliżonego efektywnością w strzelaniu bramek. Bo wolę wierzyć, że to o takie przekonanie chodziło (względnie o nieblokowanie niezgody w kwestii finansowego rozwoju swojej kariery), niż że poszło np. o niewiarę w dłuższe zdrowie Jarka, które kruche dotąd bywało i mogło stanowić jakiś czynnik w polityce transferowej klubu.

Tak czy siak, Niezgodzie kibicujmy, bo to poukładany, normalny człowiek i Legionista. Powodzenia za oceanem!
Generał brygady
  • 1 / 1
Zgadzam się. Jestem natomiast ciekaw w jak bardzo "lepszego" kontraktu Niezgoda oczekiwał.
Przy takiej propozycji kontraktu, Legia nie miała jak zareagować. A swoją drogą to może brali pod uwagę ryzyko powracających kontuzji. Już się tego nie dowiemy. Ważną,że obie strony są zadowolone z takiego obrotu sprawy.
Generał broni
  • 1 / 1
Tylko nie rozśmieszaj nikogo na treningach
Marszałek Polski
  • 3 / 1
Fajny gość i nietuzinkowy napastnik.
Najbardziej imponuje mi to że facet nie ma układu nerwowego, kiedy ma piłkę przy nodze i ta jego kamienna twarz...
Powodzenia człowieku - u mnie masz miejsce w pamięci na zawsze.
A mi się Jareczku wydaje że ty bardziej chciałeś ich amerykańskie pieniążki
Podpułkownik
  • 4 / 0
Ten transfer był korzystny dla Jarka jak i dla Legii.
Legia zyskała względny spokój finansowy, przy transferze Majeckieg Legia nie miała noża na gardle i mogła twardo negocjować i mamy rekord transferowy itd
Trzeba pamiętać też że Jarek gotowy do gry będzie dopiero w kwietniu.
Krytka Jarka jest bezzasadne.
Marszałek Polski
  • 3 / 0
Pieniądze w przypadku wykonywania zawodu są czyms naturalnym i wpisanym nie tylko w umowę ale i w zakładane cele rozwojowe. Ja się nie dziwie, rozumiem i szanuję.
Pułkownik
  • 1 / 1
Chcieli cię przede wszystkim za skuteczną jesień.
Podpułkownik
  • 1 / 0
raczej za dar strzelania goli, który Jarek z pewnością ma.
~SnK
  • 0 / 0
Amerykanie bardzo mnie chcieli. Sprostowanie - to Ty Jarek chciałeś do Ameryki ;)

Powodzenia w dalszej karierze
~Drwal
  • 0 / 1
Nie bylo pieniedzy na podwyzke ale sa pieniadze na Obradovica czy Benkharta.
Każdy chce zapewnić sobie i rodzinie jak najlepsze warunki do życia i przyszłość. Jarek rozumiem.

Ale takie małe przemyślenie odnośnie komunikatu dla klubu, wywiadów, komunikowania że chce odejść i ględzenia Citki w mediach. Myśle, że troszke nasza pozycja negocjacyjna była dlatego gorsza.

Najlepsze jest chyba stwierdzenie: "Teraz skupiam się na grze o mistrzostwo Polski. Jeśli bedzie ciekawa oferta rozpatrzymy z korzyścią dla mnie i klubu". - dla mnie to taki wzorzec a nie np." Jestem już gotowy wyjechać..."

Piłkarze jednak czasem zapominają, że obowiązuje ich dobrowolnie podpisany kontrakt. Szacunek dla tych co zachowują profesjonalizm i grają na 100 procent. Natomiast trzeba pamiętać jak jest kontuzja czy jest się słabszym, bądź leniem to kontrakt do końca jest cacy. Tyczy się to też klubu (nieładne postepowanie wobec Jędzy)

Klub zdecydowanie musi popracować z zawodnikami i ich agentami - nad przekazem informacji nie szkodząc klubowi. Opornych agentów trzeba natomiast temperować. Ważne to szczególnie przy budowie nowej akademii gdzie sępy bedą latać i mamić młodych chłopaków i ich rodziny.
"Zastanawiał się pan, czy to może być prawda, czy chciał pan, by stało się to prawdą?

Na pewno nie było tak, że za wszelką cenę chciałem odejść. Tyle że nie dostałem od Legii propozycji, która mogłaby mnie przekonać, by zostać przy Łazienkowskiej. Gdybym miał 20-21 lat, na pewno myślałbym inaczej. Ale jestem po trudnym roku, wiek poszedł do przodu, zależało mi, by podpisać dłuższy, lepszy kontrakt. Zmarnowany sezon odcisnął na mnie duże piętno."


Hmm z jednej strony doskonale rozumiem obie strony, z drugiej strony bardzo żałuję że Mioduski nie zaryzykował. No cóż taki asekuracyjny mamy klimat na Legii. (Zanim mnie ktoś za to dojedzie :p rozumiem podejście Mioduskiego i możliwe że sam bym tak zdecydował gdybym był na jego miejscu)
~Legia Fan
  • 0 / 0
Niezgoda w każdej chwili może znów się rozsypać.
Wyjazd do Portland pokazał, że miał problemy z sercem. I to kolejny już raz.
Moim zdaniem dobrze, że go sprzedaliśmy. Czekanie do lata to było zbyt duże ryzyko. Niezgoda jest bardzo podatny na urazy. W każdej chwili mógł złapać kontuzję, która wyeliminowałaby go na dłużej i z transfery byłyby nici.
Oczywiście życze mu jak najlepiej, ale odszedł w idealnym momencie i dla klubu i dla siebie.
Podpułkownik
  • 0 / 0
Propozycja która mogłaby przekonać Jarka to zarobki porównywalne z tym co dostał w USA, gdyby nawet zgodził się na zarobki o 30% niższe niż w USA to dla Legii i tak byłby to kosmiczny komin płacowy.
~Aaa
  • 0 / 0
Powodzenia Jarek w nowym klubie!