Kilka uwag i spostrzeżeń po meczu z Ajaksem

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

25-02-2017 / 22:07

(akt. 21-12-2018 / 15:37)

Piłkarze Legii w Amsterdamie przegrali 0:1 z Ajaksem i odpadli z rozgrywek Ligi Europy. Czego zabrakło? Skuteczności, ale i jakości. Czas na kilka uwag i pomeczowych spostrzeżeń. Miłej lektury.

Ajax wciąż lepszy - Dwa lata temu walkę z Ajaksem nawiązaliśmy tylko w pierwszym spotkaniu w Amsterdamie, pechowo przegranym 0:1. W Warszawie rywale zabawili się z Legią, a w rolę kata wcielił się Arkadiusz Milik. Tym razem było inaczej. Legioniści w Warszawie bezbramkowo zremisowali, zaś na wyjeździe przegrali 0:1, choć przy odrobinie szczęścia mogli pokusić się o trafienie wyrównujące. Po ostatnim gwizdku trener Jacek Magiera powiedział, że zdecydowała jedna bramka. To prawda, ale trzeba przyznać, że wygrała drużyna lepsza. Piłkarze Ajaksu byli nie tylko lepiej wyszkoleni technicznie, ale też szybciej myśleli i szybciej grali piłką. Z przyjemnością patrzyło się jak Amin Younes panuje nad futbolówką i jak radzi sobie z kolejnymi legionistami. Tak naprawdę w Legii nie odstawali tylko Michał Pazdan, Vadis Odjidja-Ofoe i Thibaul Moulin. Pozostali starali się nadrabiać walecznością, zadziornością i ogromnym momentami zaangażowaniem.


Powrót Moulina - Trener Jacek Magiera początkowo ustawił zespół defensywnie, z dwoma defensywnie usposobionymi pomocnikami. W zamyśle Michał Kopczyński i Tomasz Jodłowiec mieli rozbijać ataki rywali i rozpoczynać grę z kontry. Niestety co innego teoria, a co innego praktyka. "Kopa" nie nadążał często z asekuracją, choć kilka piłek przejął. W ofensywie był bierny. Z kolei "Jodła" dwa razy udanie interweniował w defensywie i potem gdzieś przepadł. Po niespełna godzinie gry zmienił go Thibault Moulin i trzeba przyznać, że od razu było widać, ile Francuz znaczy dla tego zespołu. W tyłach zaliczył sporo ważnych przechwytów, uspokoił grę, regulował jej tempo. Włączał się do przodu, rozgrywał piłkę z Odjidją-Ofoe. Próbował strzałów z dystansu. W końcówce wyglądał na zmęczonego, ale nie ma się co dziwić. W okresie przygotowawczym nie mógł przecież pracować z zespołem z powodu urazu. Jego powrót na boisko cieszy najbardziej i jest bardzo ważnym wzmocnieniem w kontekście meczów o ligowe już punkty. Jeśli będzie zdrowy, to Vadis czy Miro Radović będą mogli się skupić na tym, co potrafią robić najlepiej.


Słuszna taktyka - Początkowo taktyka Legii wyglądała na postawiony autobus w bramce, ale po kwadransie legioniści nie bronili się już tak kurczowo, zaczęli wyprowadzać kontry. Z czasem zespół podjął walkę, a w drugiej połowie nawet przejął inicjatywę i był bliski strzelenia upragnionego gola. Brakowało skuteczności, ale założenia były słuszne. Z przodu zaczął Kucharczyk, co wydawało się najrozsądniejszym rozwiązaniem. Za nim Odjidja Ofoe - na bokach Kazaiszwili oraz Guilherme. Obaj skrzydłowi starali się pomagać, jak potrafili bocznym obrońcom czyli wspierali Brozia i Hlouska. Trzeba też przyznać, że trener Jacek Magiera odpowiednio reagował na wydarzenia na boisku. W miejsce Jodłowca, który zaginął w akcji, wpuścił Thibaulta Moulina, który wniósł do gry wiele ożywienia. Swoją szansę dostali też Tomas Necid i Daniel Chima Chukwu. Wzmocnienie ofensywny, gdy musieliśmy zdobyć bramkę, wydawało się naturalne. Nie wyszło, zabrakło jakości i skuteczności. Teraz można jedynie gdybać co by było gdyby cały czas zdrowy był Moulin, gdyby mógł zagrać Radović, gdyby przepisy zezwoliły na grę Jędrzejczykowi...


Zimowe okna transferowe nie pomagają Legii - Niestety, ale mecze Legii na przestrzeni ostatnich miesięcy pokazały, jak trudno jest stawiać sobie i osiągać tzw. cele długofalowe w Polsce. Legia z drużyny, która miała problemy w defensywie, ale była groźna dla każdego w ofensywie, dziś jest drużyną solidnie grającą z tyłu, ale mającą ogromne kłopoty z kreowaniem akcji. Wszystko przez okienka transferowe i wyprzedaż kluczowych graczy. Tak samo jak potrzeba czasu na wymianę dwóch podstawowych zawodników w defensywie, tak samo potrzeba czasu na zastąpienie dwóch napastników, którzy we wszystkich rozgrywkach przez półtora roku zdobyli 79 bramek. Tomas Necid potrzebuje czasu by zrozumieć się z zespołem, a Daniel Chima Chukwu by dojść do odpowiedniej formy. Niestety, ale nawet jeśli uda się to zrobić, to nie wiadomo czy w letnim oknie transferowym nie dojdzie do kolejnych osłabień, wszak Legia nie jest jeszcze klubem, który stać na odrzucenia atrakcyjnych ofert. Zadanie będzie o tyle łatwiejsze, że w pierwszych rundach czekać nas będą w pucharach łatwiejsi rywale. Ale w ten sposób nie da się przejść żadnej rundy na wiosnę. Rywale są w gazie, a my dopiero zaczynamy i potrzebujemy czasu na zgranie. Tak się po prostu nie da.


Czekając na przebudzenie lwa - Po tym jak z Legii odeszli Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović wszyscy czekamy na przebudzenie lwa. Do tej pory pewniakiem do gry w ataku i osobą, która cieszyła się największym zaufaniem sztabu szkoleniowego był Tomas Necid. Ale Czech ma jeszcze problem z pełną aklimatyzacja i adaptacją do zespołu. Z tego powodu oraz dlatego, że jest piłkarzem stworzonym do gry z kontry, od pierwszej minuty w Amsterdamie obejrzeliśmy Michała Kucharczyka. Jak zawsze starał się robić sporo zamieszania, to on wyłożył fantastyczną piłkę do Odjidji-Ofoe w 41. minucie meczu. Było dużo walki i zaangażowania. Kwadrans przed końcem meczu na boisku pojawił się Tomasz Necid zastępując Guilherme. Miał wzmocnić siłę ognia, ale wyszło średnio. Jak zwykle miał swoją sytuację i jej nie wykorzystał. W innej mógł zachować się lepiej, odgrywając do partnera. W końcówce spotkania zadebiutował Daniel Chima Chukwu - ale również, nic pozytywnego nie pokazał. Trenerzy, włodarze klubu i kibice wciąż czekają na przebudzenie lwa, na to aż któryś z atakujących przełamie się i zacznie zdobywać bramki. Na razie słabo to wychodzi i wygląda.

Komentarze (12)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~Jm
  • 0 / 0
Dobre podsumowanie. Brakuje mi tylko inf ze strony redakcji co z Dominikiem Nagy ?
~gojtas
  • 3 / 0
A może jakaś uwaga o Dąbrowskim...
Dla mnie w dwumeczu grał mega.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 1 / 0
O grze Dąbrowskiego redaktor woli przemilczeć, wszak to konkurent dla kapitana Rzeźniczaka. A swoją drogą mam nadzieję, że kontrakt tego drugiego nie będzie przedłużony.
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 0 / 0
w punkt :)
~B-52
  • 1 / 0
Przestańcie pisać, że Necid potrzebuje czasu, żeby się zrozumieć z zespołem. To nie liga chińska ,żeby miał trudności z dogadaniem się. Zawodnik w formie powinien się zrozumieć po 2-3 meczach. tylko, że Necid nie jest w formie meczowej, co było widać jeszcze na zgrupowaniu i zamiast go wystawiać w 11, należało go dać na indywidualny tok przygotowań, a ćwiczyć warianty ataku z Rado lub Kuchym. Zresztą cała ofensywa nie zachwyca, bo na przykład kto oddał celny strzał na bramkę z dystansu (strzałów Wako, lekkich w środek bramki nie liczę) albo wykonał dobrze rzut wolny lub rożny? Jedynie Dąbrowski zrobił w przerwie zimowej postęp. Jeśli poprawi wyprowadzenie piłki, to będziemy mieć parę stoperów na wysokim poziomie.
~Nick dick
  • 0 / 0
dokladnie. pamietacie dziadka ljuboja ? on nie musial sie z nikim zgrywac, po prostu mial mega jakosc i od razu ladowal bramki. necid ma tylko srednie cv a chukwu mie ma nic
~nickomanek
  • 0 / 0
tylko że poprzez granie w 11 szybciej dojdzie do formy, trener JM myślał pewnie, że mniej będzie potrzebował czasu
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 1 / 0
Leśny mówił że jesteśmy na wyższej poziomie niż kilka lat temu. A co uważacie ? Wg mnie wcale nie skoro opadliśmy w 1/16 LE , np. ostatnio kilka lat Sparta Praga, Kopenhaga, APEOL itp kluby zbliżone poziomy do Legii awansowali do 1/8. A ja naprawdę marzę żeby wreszcie Legia awansowała do 1/8 finału a nie ciągle 1/16 i gadanie że będziemy coraz silniejsi.
Po drugie my sprzedajemy piłkarzy za grosze, wiadomo że liga polska to dno,
Dockal z Sparty został sprzedany do ligi chińskiej za 8,5 mln euro, takiej oferty chyba na długo nie doczekamy..
Młodszy chorąży
  • 2 / 0
w meczu z Ajaxem , Arką i Ruchem widoczny był brak napastników. sprzedaż Nikolica i Prijovica był bez jakiegokolwiek zastanowienia i połaszczeniem się na kasę. należało kupić, co było obiecywane, takich którym nie potrzeba dwóch miesięcy na wkomponowanie się w zespół. żadem zakup, po za Jędzą, nie jest wzmocnieniem. w chwili obecnej Czech to drewno a o Chukwu wiadomo jeszcze mniej. nie jesteśmy na wyższym poziome. myślę , że gdybyśmy zagrali z Ajaxem składem i forma z jesieni to byśmy z nimi pojechali. handlować trzeba z głową. wyższy poziom Leśnego to w tej chwili tylko budżet ale z tego nie ma korzyści.
Domyślny awatar Starszy kapral
  • 2 / 0
Zależy co potraktujemy jako tzw. okres kilku lat. Ostatnie 5, czy 10?

Oczywiście że jesteśmy na wyższym poziomie niż kilka lat temu. Od kilku lat gramy regularnie w Lidze Europy, w tym roku zagraliśmy w Lidze Mistrzów. Jeszcze "kilka lat temu" nasza gra w Lidze Europy kończyła się porażką z mocno przeciętnym Rosenborgiem czy serią 5 porażek w grupie m.in. z Apollonem czy Trabzonsporem.
Po tych kilku latach byliśmy w stanie wyjść z grupy Ligi Europy na pierwszym miejscu, awansować do Ligi Mistrzów i zdobyć w grupie punkty, które pozwoliły nam wyjśc z niej do Ligi Europy z 3 miejsca i pokonać tak klasowy zespół jak Sporing CP.
Oprócz tego regularnie zdobywaliśmy trofea w lidze co przecież w historii Legii nigdy nie było normą i wieloletnie okresy bez absolutnie żadnego trofeum były smutnym standardem naszego klubu. Ten sezon jest dopiero pierwszym od 7 lat w którym grozi nam niezdobycie żadnego trofeum. Zdarza się. Raz na jakiś czas może i przytrafia się to naprawdę wielkim europejskim klubom.

Awans do 1/8 nie jest żadnym wyznacznikiem wskoczenia na wyższym poziom. Jakąkolwiek wiosenną rundę w europejskich pucharach po 1989 roku przeszedł jeden polski klub - Legia w 1991. I to nie jest przypadek. Wiele tych dwumeczów, które były na przestrzeni lat przegraliśmy przez system rozgrywek i zimową przerwę. To zawsze był burzliwy okres dla polskich klubów, nie tylko z uwagi na transfery z klubów, ale i drugi okres przygotowawczy, zwykle cięższy niż ten letni. W klubach z którymi zwykle mierzymy się w wiosennej rundzie czegoś takiego nie ma. Oni mają krótki wypoczynek od świąt do nowego roku i startują z ligą (nie licząc ligi angielskiej), a u nas piłkarze zapieprzają na obozach przygotowawczych przez cały styczeń i pierwsze 1,5 tygodnia lutego i rzygają w krzaki ze zmęczenia. Od lat trenerzy zawsze popełniają ten sam błąd aplikując piłkarzom bardzo wysokie obciążenia i tym chcą nadrobić zaległości do drużyn, które grają kilka ligowych kolejek przed połową lutego, podczas której są mecze pucharowe. Potem efekty tego widzimy w lidze, gdzie drużyny zdychają. Nie ma w tym przypadku, że od czasów Wisły Kasperczaka żadna drużyna grająca na wiosnę w pucharach nie zdobyła mistrzostwa.

Wymieniasz też takie kluby jak Sparta, Kopenhaga czy APOEL. Tak, one są na zbliżonym poziomie, ale wyższym. Niewiele, ale jednak. Może dlatego awansowały?

Żeby sprzedać drogo, trzeba wyrobić sobie odpowiednią markę. Zbyt mała liczba transferów z polskiej ligi do zagranicznych klubów była udana, żeby każdy lekką ręką oferował za piłkarzy z Ekstraklasy np. 5 milionów euro. Może za młodych, jak Dudę, na tych da się zarobić. Lech nawet za tak zdolnego młodego zawodnika jak Linetty wyciągnął ledwo 3 miliony euro (niewiele więcej niż my za taki półprodukt piłkarski jak Furman). Gdyby był Karelem Linettovem ze Slavii Praga pierwsze oferty zaczynałyby się od 5 milionów euro. Tylko Czesi długo na taką reputację pracowali a ich piłkarze od połowy lat 90 stanowili ważne ogniowa europejskich potentatów. Druga sprawa - ci co te oferty składają dobrze wiedzą ile trzeba dać, żeby działaczom i właścicielom klubów zakręciło się w głowie. To się pewnie poprawi w kolejnych latach, ale wciąż trzeba czekać.

Twierdzenie, że wcale nie wskoczyliśmy na wyższy poziom w ciągu ostatnich kilku lat to absurd. Może ten skok nie jest tak wysoki jak wielu by sobie wymarzyło, ale nie jest to żadnym argumentem by twierdzić, że wcale nie. Bo jak nie?!
~Wwl
  • 0 / 1
Akurat SpartA odpadła tumanie
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 0 / 0
Ale rok temu była w ćwierćfinale, co się liczy jako ostatnie kilka lat tumanie.

"Jeszcze "kilka lat temu" nasza gra w Lidze Europy kończyła się porażką z mocno przeciętnym Rosenborgiem czy serią 5 porażek w grupie m.in. z Apollonem czy Trabzonsporem."

Nie, "kilka lat temu" to my już byliśmy w 1/16 LE, sezon przed Rosenborgiem. A rok temu np. zajęliśmy ostatnie miejsce w przeciętnej grupie LE. Więc już od pięciu, sześciu lat pod względem wyników w pucharach mamy sinusoidę, raz grupa, raz 1/16. Z jednej strony stabilizacja jest dobra, ale z drugiej nie widać postępów, jakbyśmy do ściany doszli. Za każdym razem jak jest lepiej, to zaraz potem znów jest gorzej. Poprzedni sezon zaczęliśmy z Bergiem, a od tego czasu było już trzech innych trenerów. Górka - dołek - górka - dołek. Trochę to słabe.