Krakowska karuzela

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

17-03-2018 / 21:40

(akt. 02-12-2018 / 11:32)

Wisła Kraków to pewnego rodzaju ewenement, jeśli spojrzymy na częste zmiany wśród szkoleniowców. Do tej pory, w dwudziestym pierwszym wieku zanotowano ponad trzydzieści roszad na tym stanowisku. Albo to taka moda, albo problem tkwi nieco głębiej. Postanowiliśmy trochę przeanalizować trenerów, którzy odpowiadali za klub spod Wawelu w ostatnich latach.

Nadszedł sezon 2014/15. Wisła, po 23. kolejce, plasuje się na szóstym miejscu. Klub z Małopolski wówczas miał niewielką przewagę nad grupą spadkową (ostatecznie utrzymał się w czołowej ósemce), lecz został w blokach startowych po rozpoczęciu rundy wiosennej. W czterech meczach po przerwie zimowej, „Biała Gwiazda” wywalczyła zaledwie punkt. Krakowianie zaliczyli wtedy najgorszy start dotychczasowej w erze Bogusława Cupiała. Nad miastem rozpętały się czarne chmury, a w gabinetach przy Reymonta doszło do poważnych rozmów. Była to sytuacja z (chyba) jednym wyjściem, czyli zwolnieniem Franciszka Smudy. Szkoleniowiec w 60 ligowych potyczkach zdobył 86 punktów i – uwzględniając ponad trzy rundy – uzyskał szósty wynik w Ekstraklasie, w tamtym okresie.

 

Po małym przewietrzeniu szatni, do Krakowa przybył Kazimierz Moskal. Działacze Wisły postanowili dać mu trzecią szansę, po dwóch wcześniejszych kadencjach w jego wykonaniu. Czy były one udane? Trzeba odpowiedzieć jednoznacznie – nie. Średnia 1.33 „oczka” na spotkanie spowodowała, iż Moskala postrzegano jako jednego z najgorszych trenerów od 1997 roku. Po objęciu posady, wydawało się, że efekt „nowej miotły” pozytywnie wpłynie na resztę drużyny. Tak się jednak nie stało. Czerwono-biało-niebiescy utrzymali co prawda szóstą lokatę, lecz w czternastu potyczkach zdobyli raptem szesnaście punktów. W nowych rozgrywkach wcale nie było lepiej. Wiślacy grali w „kratkę”, a czarę goryczy przelały przegrane derby Krakowa. Na skutek nie trzeba było długo czekać. Moskal musiał opuścić Reymonta, choć nie było to dla niego łatwe. Jako 15-latek trafił przecież do tego klubu. Można powiedzieć, że się tam wychował.  

 

Przez miesiąc obowiązki pierwszego szkoleniowca pełnił dotychczasowy asystent – Marcin Broniszewski. We wcześniejszych latach jego ojciec, Mieczysław mówił mu, żeby nie szedł w tym kierunku i zamiast trenerki zajął się czymś innym. Gdy przed synem stanęła jednak szansa przejęcia sterów w Wiśle, tata dał Marcinowi sygnał do podjęcia wyzwania. W czerwcu mógł nawet trafić do Korony Kielce, lecz nie otrzymał tymczasowej zgody od samego rodzica. Najprawdopodobniej ze względu na konflikt PZPN-u. Broniszewski poprowadził krakowian w dwóch starciach – z Legią i Lechem. Obie potyczki musiał spisać na straty. Po kilkunastu dniach, z pomocą przyszedł Kazimierz Kmiecik – legenda klubu i strzelec 153 goli dla „Białej Gwiazdy”. Duet na ławce trenerskiej nie zdziałał cudów. Sugerując się wynikami – wręcz pogorszył sprawę (porażki z Lechią oraz Pogonią).

 

Po Sylwestrze dokonano kolejnej gruntownej roszady. Na Małopolskę zawitał Tadeusz Pawłowski, który – po sporym zamieszaniu – został zwolniony ze Śląska Wrocław.  Szkoleniowiec zostawił dolnośląską ekipę na ostatnim miejscu w tabeli, jednak zapowiadał odbudowę wiślaków. Nie potrafił jednak przejść od słów do czynów, przez co nie odmienił oblicza nowego zespołu. Statystyki? Trzy spotkania, dwa przegrane, jedno zremisowane. Zapowiadał progres na murawie i europejskie puchary, lecz błyskawicznie szybko został przy Reymonta odprawiony. Drugi raz pożar w ciągu jednego sezonu musiał na chwilę gasić Broniszewski. Były członek sztabu szkoleniowego Zagłębia Lubin zanotował dwa remisy, a następnie – po wykonaniu pewnej pracy – wrócił z powrotem na swoje pierwotne stanowisko.

 

Następcą miał okazać się z kolei Dariusz Wdowczyk. Trener starał się wyprowadzić swoich zawodników na właściwe tory i rozgrywki zakończył na dziewiątej pozycji. W sierpniu podłożono mu jednak kilka kłód pod nogi. Nowy zarząd Wisły (TS Wisła – przyp. red.) postanowił przekazać wypowiedzenia jego asystentom – Broniszewskiemu oraz Pawłowi Primelowi. Już wtedy Wdowczyk chciał podać się do dymisji, ale ostateczna rezygnacja nastąpiła w połowie listopada 2016 roku. Ówczesny 54-latek nie mógł znaleźć nici porozumienia z działaczami czerwono-biało-niebieskich. Ponadto, Wdowczyk przez kilka miesięcy nie otrzymywał wynagrodzenia, co tylko utwierdziło go w przekonaniu, aby zmienić otoczenie. W 26 ligowych konfrontacjach 12-krotnie zwyciężał, sześć razy remisował i osiem razem jego zespól schodził z boiska jako pokonany. Średnio, wiślacy zdobywali nieco ponad 1,6 punktu na mecz.

 

Po dymisji Wdowczyka, do klubu wpłynęło ponad trzydzieści trenerskich CV ze Starego Kontynentu. Włodarze z Krakowa postanowili jednak na tymczasową i nieco bezpieczniejszą opcję, czyli duet Kmiecik-Radosław Sobolewski. Ten pierwszy brał udział w konferencjach prasowych, był wpisywany do protokołów meczowych, natomiast „Sobol” dyrygował zespołem z ławki i to od niego - w dużym stopniu – zależał wybór składu. Dwójka szkoleniowców zanotowała fatalny start, boleśnie przegrywając z Pogonią Szczecin (2:6). Po drodze przytrafiły im się jeszcze dwie wygrane i remis, natomiast ostatnia potyczka przed przerwą zimową – i zarazem przed przyjściem nowego trenera – zakończyła się stratą trzech punktów.

 

„Biała Gwiazda”, tracąc cierpliwość, rozszerzyła monitoring i wynalazła Kiko Ramireza – Hiszpana, który w przeszłości szkolił trzecio oraz czwartoligowe drużyny. Pomysłodawcą ściągnięcia go do Polski okazał się Manuel Junco, wiceprezes ds. sportowych wiślaków. Ramirez stał się jednocześnie piętnastym zagranicznym trenerem, który podjął się pracy w tym klubie. Kiko, w pół sezonu, awansował ze swoimi nowymi zawodnikami najpierw do grupy mistrzowskiej, a potem wspiął się na szóstą pozycję. Hiszpan przedłużył kontrakt i sprowadził aż pięciu swoich rodaków w trakcie letniego okienka transferowego. Genialnym wzmocnieniem okazał się Carlitos, w dobrej formie znajduje się Jesus Imaz, lecz reszta nie spełniła pokładanych w nich nadziei. Co więcej, wielu piłkarzy przez pewien czas zmagała się z urazami i przechodziła rehabilitacje. W rundzie jesiennej zespół spod Wawelu ponownie znalazł się w dołku, a po serii trzech spotkań bez zwycięstwa zdecydował się podziękować Hiszpanowi.

 

Chwilowym wyjściem ewakuacyjnym, podczas wyborem nowego szkoleniowca, ponownie stał się Sobolewski. Legenda „Trójkolorowych” dzielnie trzymała zespół do końca roku kalendarzowego (zwycięstwo w derbach Krakowa), a w styczniu umową związał się rodak Ramireza – Joan Carillo. 49-latek ma w swoim dorobku mistrzostwo Węgier zdobyte z Videotonem czy pracę w Hajduku Split, skąd trafił do Polski. Na ten moment, Wisła stara się grać inteligentnie i przyjemnie dla oka. Pierwsze skrzypce gra dwójka Carlitos-Imaz (łącznie sześć goli po wznowieniu rozgrywek), którzy sieją popłoch na ekstraklasowych boiskach. To właśnie na nich baczną uwagę muszą zwrócić defensorzy Legii. 

 

Statystyki wspomnianych trenerów:

Szkoleniowiec

Liczba spotkań

Zwycięstwa – remisy - porażki

Bilans bramkowy

Średnia (ptk/mecz)

Franciszek Smuda

63

24-17-22

91:79

1,41

Kazimierz Moskal

31

8-16-7

48:34

1,29

Marcin Broniszewski

4

0-2-2

2:6

0,50

Broniszewski/Kmiecik

2

0-0-2

0:2

0

Tadeusz Pawłowski

3

0-1-2

3:4

0,33

Dariusz Wdowczyk

29

14-7-8

55:47

1,69

Kmiecik/Sobolewski

6

2-1-3

13:13

1,17

Kiko Ramirez

38

16-6-16

51:47

1,42

Radosław Sobolewski

2

1-0-1

5:3

1,50

Joan Carillo

6

2-3-1

8:7

1,50

Komentarze (4)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Pułkownik
  • 0 / 0
Nawet jesli dzis przegramy i tak wszystko roztrzygnie sie w ostatnich kolejkach
Lech jest ogolnie slaby a Jaga juz sie powoli wypala
O gorniku nawet kuz nie ma co wspominac

W kontekscie pucharow oprocz Legii nikt nie ma szans na jakikolwiek wynik dlatego brak wygranej Legii w rozgrywkach to kleska polskiej pilki
Kapral
  • 1 / 0
Walnąć to se oni mogą, ale konia...
~Podaj nick
  • 0 / 9
Cóż z tego, że zmieniają trenerów, jak jutro walną Legię 3-1...
Generał dywizji
  • 2 / 0
3-1 czyli zwycięstwo gospodarzy. Biorę, choć trochę nisko :)
A swoją drogą nie masz się gdzie onanizować, tylko tutaj?