Legia i Korona - posiadacze wyjątkowych hymnów

Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

28-10-2016 / 12:00

(akt. 04-01-2019 / 12:25)

Hymny klubów z Ekstraklasy są różne. Jedne opierają się na znanej muzyce i słowach dopasowanych do konkretnych drużyn. Inne napisane są specjalnie dla danego klubu. Kibice Legii Warszawa i Korony Kielce śpiewają jednak klasyki polskiej muzyki. "Sen o Warszawie" i "Dni, których nie znamy" są utworami wyjątkowymi, ponadczasowymi i najpiękniejszymi w Ekstraklasie. Posiadacze specjalnych hymnów zmierzą się ze sobą w piątek o godzinie 20:30 na Kolporter Arenie.

Kiedy przytaczamy "Sen o Warszawie" i "Dni, których nie znamy", to jako pierwszy wśród kibiców pojawił się utwór w Warszawie. Fani Legii zaczęli śpiewać piosenkę Czesława Niemena w 2004 roku - pierwszy raz na spotkaniu z Odrą Wodzisław. "Wojskowi" wygrali 2:1, a gole strzelili Marek Saganowski i obecny szkoleniowiec legionistów, Jacek Magiera (asystował jego obecny asystent, Aleksandar Vuković). Na pomysł wpadł Wiesław Giler, założyciel pisma "Nasza Legia". Zaczęło się prozaicznie, bo od piosenki usłyszanej w samochodowym radiu. Z czasem utwór przeniósł się na stadion, a obecnie trudno wyobrazić sobie domowy mecz ekipy z Łazienkowskiej bez odśpiewanego "Snu o Warszawie" przed pierwszym gwizdkiem sędziego.


Fani Korony "Dni, których nie znamy" zaczęli śpiewać przy okazji przenosin na nowy stadion w kwietniu 2006 roku. - Nasi fani zrobili wielką flagę, która pojawiła się na ostatnim meczu na starym obiekcie i na debiutanckim spotkaniu Kolporter Areny. Hasło głosiło, że "ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy". Byłem jedną z osób odpowiedzialnych za puszczanie muzyki na stadionie. Uznaliśmy, że w głośnikach pojawi się piosenka Marka Grechuty. Kibice to podłapali, zaczęli śpiewać i tak zostało do dziś - tłumaczy pracujący od wielu lat w Koronie Paweł Jańczyk. Obecnie pełni funkcję m.in. rzecznika prasowego, ale i spikera. 


Obie piosenki śpiewane są na stadionach w stolicy i w Kielcach od ponad dziesięciu lat, ale same w polskiej przestrzeni muzycznej funkcjonują znacznie dłużej. Wystarczy wspomnieć, że "Sen..." wydano w 1966 roku, a "Dni..." pięć lat później. - Czesław Niemen dopiero z czasem przeprowadził się do Warszawy i miał małe mieszkanko przy ulicy Niecałej, które dostał od miasta. Trafił tutaj, bo wiedział, że w stolicy łatwiej poruszać się w świecie muzyki.. - Myślę, że Czesław pokochał Warszawę, bo trudno tego miasta nie pokochać. W 1966 roku Niemen pojechał do Paryża, artystycznej stolicy Europy. Łyknął trochę francuskiego luzu, ale nadal był człowiekiem wschodu, dla którego dużą wartość stanowiły tradycja, rodzina, ojczyzna, historia narodowa, a nie zachodnie wpływy. Lubił śpiewać dla swoich, aż przysłał mi muzykę na kasecie i poprosił, żebym napisał piosenkę o Warszawie. Dostałem zawiadomienie, że przyjdzie do mnie rozmowa zagraniczna i pojechałem na Pocztę Główną odebrać telefon. Dyskusja była krótka, bo droga i prosił, by napisać tekst szybko. Wielkiego doświadczenia nie miałem, tylko kilka piosenek dla niego i „Czerwonych Gitar” napisałem. W wieku 26 lat byłem nowicjuszem, bo mieć 26 lat obecnie, a wtedy, to wielka różnica. Czułem jednak myśli rówieśników, nie odpowiadały mi piosenki Santor, Przybylskiej czy Fogga. W Polskim Radiu już od kilku lat robiłem audycje o rock and rollu. Bliżej mi było do młodszych, przyjaźniłem się wtedy z Czesławem. Ostatecznie chętnie napisałem tekst. Nie wiedziałem czy mu się spodoba, bo miał zdecydowane poglądy - zdarzało się, że odsyłał autorów słów, by poprawili tekst. Nie pamiętam czy dyktowałem mu słowa czy wysłałem listem. Ale po powrocie z Paryża nagrał ten tekst na gotowy podkład w studiach "Polskich Nagrań" - wspomina w rozmowie z Legia.Net Marek Gaszyński, autor słów "Snu o Warszawie".


- „Dni, których nie znamy” powstały w drugim najciekawszym okresie współpracy z Markiem Grechutą, kiedy skład zespołu „Anawa” był ustabilizowany. To była grupa marzeń - skromny, kabaretowy skład wzmocnili wtedy dwaj wybitni muzycy - Marek Jackowski, tworzący potem Maanam i terminujący u Krzysztofa Komedy Jacek Ostaszewski. Mogliśmy tworzyć utwory wymagające umiejętności muzycznych. Sekcja rytmiczna miała jazzowe zaplecze. „Dni…” umieszczone zostały na płycie pod tytułem „Korowód”. Muzykę tworzyliśmy w dawnym więzieniu świętego Michała przy ulicy Senackiej w Krakowie. Wtedy było to już muzeum archeologii, w którym pozwolono nam spędzić wiele godzin na przestrzeni sześciu miesięcy. To czas, który mogę miło wspominać. Jednego dnia zacząłem brzdąkać na pianinie melodie, Marek to podłapał i chcieliśmy w tekście odnieść się do czasu współczesnego. Minęła godzina i powstały „Dni, których nie znamy”. Mogę teraz przypuszczać, że myśleliśmy trochę o dawnych więźniach, którym ta główna fraza mogła kojarzyć się z przyszłą wolnością - opowiada nam Jan Kanty Pawluśkiewicz, autor słów do piosenki wykonywanej przez Grechutę.


Obaj autorzy słów do słynnych utworów, a obecnie i hymnów Legii i Korony przyznają, że nie spodziewali się, że po latach ich piosenki będą na ustach tylu tysięcy ludzi. - Może to mocne słowo, ale zdumiewa mnie, że tyle czasu od nagrania ta piosenka jest nadal śpiewana. Fakt, że fani Korony wykorzystali „Dni…” jako swój hymn pokazuje, że utwór cały czas ma kontakt ze współczesnością. Na ogół piosenka ma krótki żywot. Komponowaliśmy wiele utworów, bo na ogół po 2-3 notowaniach listy przebojów, następowały duże przetasowania. Ale mamy chyba do czynienia z - mówiąc prowincjonalnie - nośną frazą dotykającą wielu aspektów życia: polityki, gospodarki, romansów czy też sportu - uważa Pawluśkiewicz - mający za sobą komponowanie muzyki do filmów, ale i piosenek Andrzeja Zauchy czy Grzegorza Turnaua. Artysta zajmuje się również malarstwem stosując własną technikę "żel art".


Podobnie uważa Gaszyński, autor mający w dorobku teksty dla m.in. Niemena, "Czerwonych Gitar" czy Gąsowskiego. - Bardzo mi się to podobało, choć piosenka nie miała niczego wspólnego z rock and rollem. Wyszedł z tego melodyjny utwór, a jego siła to interpretacja Niemena i orkiestry. Tekst jest tylko dodatkiem, a użyty język codzienny - taki, jakim sam posługiwałem się z kolegami. Kilka razy „Sen o Warszawie” zagościł na antenie, był też śpiewany na chociażby święcie stolicy, ale przebojem to nie było - twierdzi. Obie piosenki miały swoje życie po powstaniu, ale po kilkunastu latach każda z nich odżywała, wracała do świadomości słuchaczy czy chociażby kibiców - mówi. 


- Po śmierci Niemena dowiedziałem się, że kibice śpiewają „Sen o Warszawa” jako swój hymn. Ucieszyło mnie to. Chór kibiców i ich stadionowa adaptacja bardzo pomogła tej piosence. To wszystko świetnie się komponuje. Wzruszające było dla mnie odśpiewanie „Snu...” na otwarciu nowego stadionu przed meczem z Arsenalem. Jestem przekonany, że Niemen byłby bardzo szczęśliwy, gdyby wiedział, że fani Legii śpiewają jego piosenki. On wyszedłby jeszcze na środek boiska i pokłonił się za to. W końcu o to chodzi, by ludzie pamiętali i śpiewali twoje utwory. Dzieła mają trafiać pod strzechy, a z tego założenia wychodził już Adam Mickiewicz - tłumaczy Gaszyński, który sam jest kibicem Legii. Skąd u niego to zainteresowanie? - Miłość do Legii zaszczepił mi mój tata, warszawiak z dziada pradziada i skromny inżynier, który zabierał mnie na mecze CWKS-u. Teraz byłby ze mnie bardzo dumny,  gdyby zobaczył mnie i swego wnuka Michała w loży klubu na grudniowym meczu z portugalskim Sportingiem Lizbona. Nigdy w niej nie byliśmy - dodaje autor słów hymnu Legii. 


Co ciekawe, Grechuta był fanem Wisły Kraków. W kontekście antagonizmów kibiców Korony i „Białej Gwiazdy” śpiewanie „Dni…” na Kolporter Arenie wygląda interesująco. Inna sprawa, że muzyki nie warto mieszać między ludzkie sympatie i antypatie. - Sam niezbyt interesowałem się piłką, głównie oglądałem ją w telewizji. Marek cieszyłby się i byłby z tego dumny, gdyby wiedział, że kibice śpiewają jego utwór. Sam był zapalonym fanem, znał składy drużyn do trzeciej ligi włącznie. Grechuta kibicował Wiśle Kraków. Sam zabrał mnie kiedyś na stadion, ale byłem rozczarowany. Niestety, piłkarze nie powtarzali akcji po zdobyciu bramki. Nie było jak w telewizji. A jak „Dni, których nie znamy” brzmią w Kielcach nie wiem. Nigdy nie byłem tam na meczu - opowiada z uśmiechem Pawluśkiewicz. - Sport oraz Marek, to można powiedzieć, jedność. To była jedna z jego namiętności, której oddawał się do końca życia. Pan mąż godzinami potrafił śledzić wyniki w pudle telewizora. Oglądanie było pełne pasji, wyjątkowo namiętnie piłki nożnej. Syn potrafił włączać magnetofon i nagrywać oceny papy. Mieliśmy potem wiele radości słuchając taśmy z Markiem oceniającym piłkarzy nie potrafiących strzelić gola - wspominała w swojej książce "Marek. Marek Grechuta we wspomnieniach żony Danuty" napisanej wspólnie z Jakubem Baranem Danuta Grechuta, małżonka piosenkarza.


W piątek o godzinie 20:30 na Kolporter Arenie zmierzą się kluby z najpiękniejszymi hymnami w Ekstraklasie. Legia oraz Korona. 

Jak to wygląda w Ekstraklasie? 


Utwory śpiewane przez Grechutę i Niemiena nie były tworzone z myślą o piłce nożnej. Wiele hymnów to jednak melodie znane z różnych piosenek i pieśni. Taka sytuacja następuje w kontekście hymnów Wisły Kraków i Jagiellonii Białystok. Kibice „Białej Gwiazdy” śpiewają, ze zmienionymi słowami, patriotyczną pieśń z czasów plebiscytu na Śląsku, „Zwycięży orzeł biały”. Z kolei fani „Jagi” używają muzyki z tzw. „Pieśni o małym rycerzu”. Dokładnie chodzi o „W stepie szerokim” Wojciecha Kilara użytego w serialu „Przygody pana Michała”. Przykładem niech będzie również Lech Poznań, który zaadaptował jeden z hitów grupy „The Beatles”, zresztą jeden z niewielu śpiewanych przez Ringo Starra, który mógł wykonać średnio jedną piosenkę na każdą z płyt wielkiej czwórki z Liverpoolu. W Poznaniu wybrano muzykę z „Yellow Submarine”, a słowa do wersji „Kolejorza” napisał Andrzej Sobczak. Autor, który tworzył teksty między innymi do piosenek „Daj mi tę noc” czy „Dorosłe dzieci”. Arka zdecydowała się za to na adaptację piosenki kibiców reprezentacji... Bośni i Hercegowiny. Tak "Nasz bastion - Nas stav" został zmieniony na "Rotę" ze słowami odpowiadającymi gdyńskiej ekipie. 

 

Na własny utwór postawił Bruk-Bet Nieciecza, który zlecił nagranie piosenki zespołowi „Złe Psy”. W tworzenie tekstu zaangażował się nawet właściciel „Słoników” Krzysztof Witkowski działający razem z wykonawcą hymnu, Andrzejem Nowakiem. Rozmach był, bo do nagrań zaproszono piłkarzy, ale i basistę słynnego zespołu „Scorpions”, Pawła Mąciwodę. Podobnie było w Łęcznej, gdzie piosenkę specjalnie dla Górnika nagrał wokalista „Budki Suflera”, Krzysztof Cugowski. Dlaczego akurat on? Z prostej przyczyny. Piosenkarz z charakterystycznym głosem pochodzi i mieszka w tamtym regionie, a w dodatku jest fanem jedynego klubu z Lubelszczyzny w Ekstraklasie. Podobnie było z hymnem Cracovii, który powstał i został zaśpiewany przez również przez fana. Konkretnie przez ekscentrycznego, ale i charakterystycznego Macieja Maleńczuka. Ten musiał się kiedyś tłumaczyć z jednego wersu - „nigdy nie zejdę na psy”. Skomentował to w swoim stylu: „G...o mnie obchodzi, że komuś ten wers kojarzy się z milicją. Tu chodzi o to, aby ludzie nie tracili człowieczeństwa” - mówił na łamach „Gazety Krakowskiej”.

 

Zestawienie hymnów w Ekstraklasie:

 

Arka Gdynia - "Rota", wykonanie i słowa: kibice Arki
Bruk-Bet Termalica Nieciecza - „Hymn Termaliki”, wykonanie: Andrzej Nowak i „Złe Psy”, słowa: Krzysztof Witkowski, Andrzej Nowak
Cracovia- „Hymn Cracovii”, wykonanie i słowa: Maciej Maleńczuk
Górnik Łęczna - „Hymn Górnika”, wykonanie: Krzysztof Cygowski
Jagiellonia Białystok - "W mieście Białystok, wykonanie i słowa: kibice Jagiellonii
Korona Kielce - „Dni, których nie znamy”, wykonanie: Marek Grechuta, słowa: Jan Kanty Pawluśkiewicz
Lech Poznań - „W górę serca, niech zwycięża Lech”, wykonanie: kibice Lecha, słowa: Andrzej Sobczak
Lechia Gdańsk - "My wierzymy", wykonanie i słowa: kibice Lechii
Legia Warszawa - „Sen o Warszawie, wykonanie: Czesław Niemen, słowa: Marek Gaszyński
Piast Gliwice - Brak hymnu.
Pogoń Szczecin - „My Portowcy”, wykonanie i słowa: „zespół Quo Vadis”
Ruch Chorzów - "Ruchu nasz kochany"
Śląsk Wrocław - Brak hymnu.
Wisła Kraków - „Jak długo na Wawelu”, wykonanie i słowa: nieznane
Wisła Płock - "Hym Wisly", wykonanie i słowa: Marek Hojda
Zagłębie Lubin- "Czy wygrywasz czy nie", wykonanie i słowa: Elite Boys

Komentarze (18)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~dirtydeedsdonedirtcheap
  • 0 / 0
hymn Warszawiaków z Otwocka, Sulejówka i Mławy
~XXL
  • 0 / 0
Jak długo na Wawelu piękny hymn
I autor na Boga znany....
Sen o z Warszawie równie piękny.
~Podaj nick
  • 0 / 0
Sen o Warszawie mistrz (L)
~
  • 0 / 0
ooo a ja myslałem, że hymn Arki to "Pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko"...
Kapitan
  • 1 / 0
a jeśli chodzi o hymn Jagiellonii, to zawsze myślałem, że autorem słów jest Zenek Martyniuk :)
Kapitan
  • 1 / 0
a mnie się podobał hymn Amiki Wronki. Nóżka chodzi :)
www.youtube.com/watch?v=lmaW4Vpqz0s
Generał broni
  • 1 / 0
Ale on cały czas jest tym jedynym ;)
Generał dywizji
  • 3 / 0
Piękny hymn ma Pogoń Szczecin.
Portowy, szantowy, rockowy.
~Jozz-men
  • 0 / 0
Grechuta był kibicem wisełki,a jego utwór w Kielcach wstyd.W ramach rekopensaty,proponował bym wiślaką Szyzoryk liroya.
~Maczetaaaa
  • 0 / 0
Hahahahahah ! W sumie ze scyzorykami to w Krakowie troche wspólnego tez mają...
Generał broni
  • 1 / 0
Piast i Śląsk nie popisują się w tym aspekcie, szkoda bo to zawsze nadaje kolorytu i otoczki danemu meczowi.
Dla Śląska mam chuligańską propozycję - "Klaus Mitffoch - Strzeż się tych miejsc" ;)

Dla Gliwic:

"Kaj stary stoi szyb
Kaj ôjcōw stoi dom
Kaj richtich woniŏ chlyb
Tam jŏ swōj Piast mŏm
Kaj huty woniŏ dym
Kaj fury pchajom zaś
Kaj czŏrnŏ hŏłda jest
Tam Piast świynty nasz"

;)
~Wilk
  • 0 / 0
Grechuta na pewno zadowolony by nie był, ciekawe jak Niemen?
Generał broni
  • 1 / 0
Marek Gaszyński w artykule wyjaśnił co zrobiłby Czesław Niemen.
~gogo
  • 0 / 0
10 lat temu za Klickiego, po awansie do Ekstraklasy, w Kielcach wzorowano się wyraźnie na Legii. W 2004 roku, po śmierci Niemena, Żyleta wpadła na pomysł ze Snem o Warszawie, a Korona 2 lata później skopiowała to po śmierci Grechuty. Ewidentna inspiracja trendem zapoczątkowanym przy Łazienkowskiej. Obie piosenki piękne. Tyle, że Grechuta chyba niewiele miał wspólnego z Kielcami (w przeciwieństwie do Niemena i Warszawy).
~laska
  • 0 / 0
jakbyś przeczytał, to byś wiedział, że Grechuta był kibice Wisły, znienawidzonej w Kielcach ;-)
~gogo
  • 0 / 0
za długie. nie mam czasu na takie lektury w ciągu dnia :)
Sen o Warszawie jest po prostu przepiękny.
Marszałek Polski
  • 2 / 0
Czesiu jest w dechę:):):) Cały.