Mateusz Szwoch: Szkoda, że nie wykorzystaliśmy początku

Łukasz Pazuła

Źródło: Legia.Net

29-10-2017 / 21:19

(akt. 02-12-2018 / 11:51)

- Przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo. Dobrze weszliśmy w mecz, stworzyliśmy sobie kilka okazji, ale po straconej bramce grało nam się o wiele trudniej. Zanim Legia strzeliła gola, grała nerwowo i źle rozgrywała futbolówkę. Staraliśmy się kontrować legionistów, lecz nie potrafiliśmy trafić do siatki. Szkoda, że nic nie wpadło. Zmusiliśmy warszawiaków do błędów. Sami z siebie nie mylą się w rozpoczynaniu akcji, przecież w Warszawie występują reprezentanci Polski. Nie daliśmy im miejsca na murawie, ponieważ na tym bazuje nasz styl. Na szybkim odbiorze i błyskawicznym ataku – powiedział po spotkaniu z Legią Mateusz Szwoch, który jest wypożyczony z warszawskiego klubu do Arki Gdynia.

- Oprócz skuteczności w pierwszych minutach brakowało nam szczęścia. Tydzień temu w różnych sytuacjach w spotkaniu z Jagiellonią futbolówka wpadała do siatki, teraz niestety tak nie było. Czuliśmy się lepszą drużyną w początkowej fazie tego spotkania. Losy tego meczu zmieniły się, gdy legioniści strzelili gola. Od tego momentu liczyły się piłkarskie umiejętności, a te były po stronie rywali.


- Nie rozmawiałem z Rafałem na temat jego starcia z Michałem Pazdanem w polu karnym Legii. Wiadomo, na boisku zawsze wydaje się drużynie atakującej, iż powinien zostać jej przyznana jedenastka. Na chłodno jednak nie analizowaliśmy jeszcze tej sytuacji.


- Statystyki pokazują, iż groźniej wykonujemy wyrzuty z autu niż kornery czy stałe fragmenty gry. Jednakże ze stojącej futbolówki również stwarzamy zagrożenie. To kwestia czasu, gdy po tym elemencie również będziemy trafiać do siatki.


- W piątek gramy z Lechią Gdańsk i jesteśmy podrażnieni po porażce z Legią. Gdybyśmy wygraliby przy Łazienkowskiej, może za bardzo uwierzylibyśmy w siebie i odlecielibyśmy. Zostaliśmy sprowadzeni jednak na ziemię i postaramy się w derbach Trójmiasta odbić sobie niedzielną porażkę.

Komentarze (5)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał broni
  • 0 / 0
Policzyłem sobie groźne sytuacje w meczu, Arka na początku miała dwie sytuacje pachnące golem:
- strzał w okienko sparowany przez Arka na róg
- ostry strzał po ziemi po rzucie rożnym, który wyszedł wzdłuż bramki poza linię końcową boiska, gdyż nikt nie zdążył dołożył nogi lub nie było żadnego rykoszetu od obrońcy.

Chronologicznie w meczu następne sytuacje były dla Legii, dla Arki była jeszcze jedna:
- akcja na lewym skrzydle i zamieszanie przy któtkim słupku zakończone strzałem i rykoszetem od nogi Astiza, po którym Arek sparował piłkę na poprzeczkę, finalnie na rzut rożny.

Podsumowując, Arka stworzyła 3 groźne sytuacje w meczu, natomiast Legia stworzyła sobie takich sytuacji 9 i strzeliła Arce 2 bramki.
Szkoda że Mateusz nie wykorzystał swojej szansy w LEGII
~kibic zwykły
  • 0 / 0
Nie śmiejcie się. Wystąpił w barwach Legii w meczu 1. kolejki. Jeśli sezon skończy się dla Legii tak, jakbyśmy chcieli, to i on będzie formalnie w gronie mistrzów Polski. Z takich paradoksów, to Jarosław Niezgoda w zeszłym sezonie zarówno został MP w barwach Legii (wystąpił w meczu z Arką za Hasiego), jak i spadkowiczem w barwach Ruchu.
Generał dywizji
  • 1 / 0
Mateusz mówi prawdę. Pierwsze 20 minut było fartowne. Gdyby strzelili bramkę na 1:0, było by ciężko. Autobus w polu karnym i kontry.
Ale po bramce dla nas pokazało się kto ma jakość. Druga połowa - pełna dominacja. Gdyby Gucio miał więcej szczęścia...
Generał brygady
  • 3 / 0
Największą prawdę powiedział, gdy stwierdził na antenie C+, że Arka miała plan nie stracić gola, a sama strzelić jednego lub dwa. Rzekł był mianowicie, że da sobie uciąć (nie pamięam co), że wówczas by wygrali. Geniusz, antycypujący rzeczywistość, fenomen i wizjoner. :) OK, lekko się zgrywam, ale on naprawdę z przekonaniem i namysłem to orzekł, a co więcej miał uniwersalną rację: zespół nie tracący gola, a strzelający bramki zazwyczaj wygrywa mecz - warto oddać to błyskotliwemu młodzieńcowi, który zrozumiał z dawna wyartykułowany przekaz Kazimierza Górskiego.