News: Michał Żewłakow: Latem drużyna została osłabiona

Michał Żewłakow: Latem drużyna została osłabiona

Marcin Szymczyk

Źródło: Przegląd Sportowy, przegladsportowy.pl

21.09.2017 10:09

(akt. 02.12.2018 11:59)

- Od czterech lat nie gram w Legii, a w drużynie zostali tylko Michał Kucharczyk i Tomek Jodłowiec. Transfery z Legii nie są robione dlatego, że zawodnik jest już za słaby i wykonał to, czego oczekiwaliśmy. Na sprzedaż wpływa sytuacja klubu, bo w budżecie nie ma nadwyżek. W ostatnich latach Legia parła do przodu i koszty rosły. Nie dało się robić oszczędności. Kiedy Bogusław Leśnodorski przychodził do klubu, były zobowiązania wobec poprzednich właścicieli. Legia musiała sprzedawać piłkarzy w najlepszym momencie ich kariery. Nie da się w nieskończoność przedłużać kontraktów z najlepszymi zawodnikami, bo pensje by urosły do astronomicznych kwot - mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" były piłkarz i dyrektor sportowy Legii, Michał Żewłakow.

Czy Legia jest zmuszona sprzedawać piłkarza, kiedy on tego chce?


Jeśli np. Dominik Nagy dostanie ofertę z Premier League za milion euro rocznie netto, to jakie Legia będzie miała argumenty, by go zatrzymać? Może zażądać wysokiej kwoty. Jeśli kupujący uzna ją za zaporową, usłyszy jęki piłkarza i menedżera. Problem podłapią dziennikarze i klub musi się w końcu ugiąć. Dopóki nie będzie go stać płacić ponad pół miliona euro za sezon, to taki kłopot będzie co pół roku.


W maju mówił pan: „Jacek Magiera wszystkim nam w klubie uratował tyłki”. Teraz nie było nikogo, kto obroniłby Jacka?


- Tak. Latem drużyna została osłabiona. Sytuacja finansowa nie pozwoliła na takie wzmocnienia, by miał spokój w pracy. Początkiem wszystkich kłopotów był konflikt właścicielski. Na końcu wystarczyło nie stracić gola z Sheriffem.  W tym sezonie rozmawiałem z radą drużyny. Ale zespół się rozsypał: transfery z klubu, kontuzje i nieustanne zmiany składu. Ciężko było mówić nowemu chłopakowi wyłącznie o wymaganiach, bo dopiero poznawał zespół.


Piłkarze chcieli umierać za Jacka Magierę?


- Każdy powinien rozliczyć się przed sobą i odpowiedzieć, czy zrobił wszystko, by ocalał. Z obserwacji wynika, że mieli silną więź.


Kryzys zaczął się zimą, kiedy odeszli Nikolić z Prijoviciem i Legia została bez napastnika.


- Nikolić chciał podwyżkę do 700 tys. euro netto za sezon. Kiedy był w Legii, słyszałem, że jest dobry wyłącznie w polskiej lidze i tylko tutaj potrafi strzelać gole. Dziennikarze potrafią wywrzeć presję i szydzić. Jak dziś czują się ci, którzy nazywali Vadisa „belgijskim szrotem”? Piłkarza nigdy nie da się zatrzymać na siłę. Nawet, jeśli klub zrobi więcej niż może, nie ma pewności, że odpłaci tym samym. Uważam, że to wstyd prosić jakiegokolwiek piłkarza, by łaskawie zgodził się grać w Legii. Wyjątkiem był Vadis. Ale on mówił jasno jeszcze przed podpisaniem kontraktu: „Przychodzę na rok pokazać się, a potem Legia zarobi na moim transferze”. Po kłopotach w Norwich był do wzięcia za darmo i chciał grać w Legii. Inaczej nigdy by tu nie trafił. Mogliśmy kazać mu zostać, i co by było? Zimą 2016 roku plan był taki: sprzedajemy Nikolicia, Prijović zostaje. Ten drugi, kiedy dowiedział się o ofercie z PAOK-u powiedział: „Zostanę, jeśli zapłacicie tyle, ile Grecy”. Żądanie nowego kontraktu i pod wyżka to najłatwiejsze narzędzie w rękach piłkarza. Jeśli nie mamy możliwości, mówi, że chce odejść. Poróżniliśmy się, ale postawił na swoim. 


Czy jeszcze raz sprowadziłby pan do Legii Artura Jędrzejczyka i dał kontrakt na poziomie 800 tys. euro rocznie?


- Uznaliśmy, że będzie idealnym zastępcą sprzedanego za dwa miliony euro Bartka Bereszyńskiego. Dziś bym takiej kwoty nie dał, ale wtedy w budżecie były środki ze sprzedaży Nikolicia i Prijovicia. Dziś można mówić, że wydaliśmy za dużo, ale odwrócę sytuację – czy za wszystkich zawodników sprzedanych z Legii otrzymywaliśmy realną kwotę? A może czasem zawyżoną, wręcz nierealną? 2,65 mln euro od Tuluzy za Dominika Furmana to za dużo, za mało, czy w sam raz? Artura chcieliśmy już latem 2016 roku, ale Krasnodar wycenił go na 2,5 mln euro. Po pół roku grania w klubie oddali go za 900 tys. euro. Artur też zdecydowanie zszedł z oczekiwań. Nie da się codziennie sprowadzać Nikolicia za darmo. Potem on zostaje królem strzelców i wyjeżdża za dwa miliony. Na jednych się zyska, na innych traci. Ważne, by zysk z pięciu był większy niż straty z dziesięciu. Legia zarobiła na transferach ponad 60 mln zł.


Zapis całej rozmowy z Michałem Żewłakowem mo żna przeczytać w dzisiejszym wydaniu "Przeglądu Sportowego".

Żewłakow w niedzielę był gościem Ligi+ Extra, w dogryce wziął udział w zabawie zwanej „pomidorem” - na pytania musiał odpowiadać tak lub nie. Były już dyrektor sportowy Legii przyznał, że w niektórych tematach klubu musiałby używać tytułowego słowa oraz, że pełnienie jego funkcji jest czasem ruletką, bo raz sprowadzi się Odjidję-Ofoe, a innym razem Chimę Chukwu. Żewłakow stwierdził również, że odczuwa satysfakcję z zarobienia 15 milionów euro na czterech zawodnikach o czym w klubie pamiętano i podziękowano.


Żewłakow powiedział „tak”, gdy został zapytany o to czy zrobiłby wiele rzeczy inaczej, a taka sama odpowiedź zabrzmiała gdy usłyszał pytanie o to „czy największym błędem było zaoferowanie najwyższego kontraktu bocznemu obrońcy”. Po tej decyzji, pod gabinetem nie pojawili się ofensywni gracze z żądaniem podwyżki. A czy w Żewłakowie burzyła się krew gdy Moulin narzekał na brak kogoś z kim może rozmawiać po francusku - tak. Podobnie jak wtedy, gdy do mediów wyciekało zbyt wiele tajemnic szatni. Jak brzmiały inne odpowiedzi dotyczące Legii?


Kandydatura Jozaka została wymyślona po meczu ze Śląskiem? Tak, tak usłyszałem.

Żałuję, że z bratem nie zakończyliśmy kariery w jednym klubie i meczu? Tak, chociaż ostatecznie zakończyliśmy w jednym klubie (śmiech).

Obecna Legia była słabsza od tej sprzed dwóch i czterech lat - tak.

Największa satysfakcją był sukces Malarza, bo wiele ryzykowałem - tak.

Hasi to bardzo dobry trener - tak.

Praca w Legii przysporzyła wiele stresu - tak.

Wrócę do Ekstraklasy jako dyrektor sportowy - pomidor.

Wrócę do Legii jako dyrektor sportowy - nie.

Polecamy

Komentarze (64)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.