Logo Legia.Net

Miklas: Wszystko zależy od ostatnich meczów

Redakcja

Źródło: Gazeta Wyborcza

24-04-2007 / 23:49

(akt. 23-12-2018 / 10:56)

- Zostało siedem meczów, 21 punktów do zdobycia. Mamy sześć punktów straty do liderów z Bełchatowa i Lubina. Ale nie ma co oglądać się na innych, samemu trzeba wygrywać. - mówi o szansach na ewentualną obronę tytułu mistrza Polski prze Legię Warszawa nowy-stary prezes zarządu klubu, Leszek Miklas. Dzisiaj Miklas zastąpił na tym stanowisku Piotra Zygę.

Jak to się stało, że znowu został Pan prezesem Legii? - Wybrała mnie rada nadzorcza. Piotr Zygo jest wiceprezesem ITI Neovision i coraz więcej czasu poświęcał telewizji n. Ciężko koncentrować się na dwóch poważnych przedsięwzięciach. Kiedyś trzeba spać i odpoczywać, a Legia i telewizja n są bardzo czasochłonne. Zdecydowanie korzystniej - dla wszystkich - było, żeby Piotr skoncentrował się na jednej rzeczy. Zdecydował się odejść z klubu. Akurat teraz wygasła jego kadencja. Posiedzenia rady nadzorczej spółki odbywają się cztery razy w roku. W kwietniu przypada czas wyborów nowego zarządu KP Legia. Kto zasiada w radzie nadzorczej Legii? - Prezesem jest Jacek Gmoch. Są również prezesi ITI Mariusz Walter i Jan Wejchert, wiceprezes ITI Paweł Kosmala, szef marketingu TVN Piotr Tyborowicz, główny prawnik ITI Renata Kasprzak, Maciej Żak z Onetu i radca prawny Dariusz Mioduski. Decyzja o zmianach to nie żadna sensacja, była przygotowywana. A może wpływ miało również to, że - razem z byłym trenerem Dariuszem Wdowczykiem - prezes Zygo odpowiadał za transfery zawodników na Łazienkowską? - To nie żadna przyczyna. Rozmowy o zmianie na stanowisku prezesa były dużo wcześniej niż transfery. Został Pan prezesem Legii po raz drugi. - Poprzednio w grudniu 2000 r. Właścicielem był jeszcze koncern Daewoo. Ale po niespełna dwóch miesiącach akcje przejął Pol-Mot. Przetrwałem 18 miesięcy. Teraz byłem naturalnym kandydatem. Od pół roku pełniłem funkcję wiceprezesa zarządu i byłem dyrektorem zarządzającym. Ze wszystkimi sprawami Legii jestem na bieżąco. Kim są Andrzej Kozankiewicz i Marek Drabczyk z zarządu? - Andrzej Kozankiewicz odpowiada za inwestycje, jest w zarządzie już kolejną kadencję. Marek trafił do Legii niedawno, jest koordynatorem projektu dotyczącego nowego stadionu. Pracy ma mnóstwo. Wiceprezesem został Mirosław Trzeciak. - Odpowiada za wszystko, co dzieje się przy Łazienkowskiej od strony sportowej. Nad wszystkim czuwać ma prezes. Drugi raz wszedł Pan do tej samej rzeki. - Tak. Ale to już zupełnie inna rzeka niż kiedyś. Bardziej przejrzysta. Płynie pod górę. Wszystko wskazuje na to, że pięknie będzie się rozwijało. Powstanie nowy stadion. Do szczęścia ostatnio brakowało wyników sportowych. Ale i tu nastąpi, mam nadzieję, poprawa. Kiedy do Barcelony czy Realu przychodzi nowy prezes, zwykle składa sporo obietnic dotyczących nowych piłkarzy. Obieca Pan kibicom choć jednego? - Dokończmy najpierw sezon, potem zobaczymy. Wiele, a właściwie wszystko zależy od wyników. Słowem - jeśli Legia awansuje do pucharów, środki się znajdą? - Jeśli będą konieczne, znajdą się. Zależy, na którym miejscu i w jakim stylu ukończymy ligę. W nowym sezonie będzie nowy trener? - Mamy przecież trenera Jacka Zielińskiego. A co będzie w następnym sezonie, zależy od ostatnich paru kolejek. Co nowy prezes zastał w klubie? - Dobrze zorganizowane przedsiębiorstwo i zadyszkę formy na boisku. Ale ostatnio nie mieliśmy powodów do narzekania. Trzy zwycięstwa po 3:0 zapowiadają, mam nadzieję, ciekawą przyszłość. Czy gdyby został Pan prezesem wcześniej, inaczej zachowałby się w kwestii trenera Wdowczyka? - Nie. Do zmiany doszło w najbardziej odpowiednim momencie. Legia zmieniła prezesa, zmieniła trenera... - Został jeszcze budynek klubowy. Faktycznie, choć wyremontowany, to jednak przestarzały i nadaje się do wymiany. Sądzę, że w dwa lata będzie nowy. Chodziło mi o piłkarzy. - Jeśli każde następne spotkanie wygramy po 3:0, to nie będą potrzebne żadne zmiany. Ani na ławce trenerskiej, ani wśród zawodników. Wszystko jednak zależy od ostatnich meczów sezonu. Wierzy Pan, że Legia obroni mistrzowski tytuł? - Zawsze wierzyłem! Zostało siedem meczów, 21 punktów do zdobycia. Mamy sześć punktów straty do liderów z Bełchatowa i Lubina. Ale nie ma co oglądać się na innych, samemu trzeba wygrywać. Powtórny debiut w roli prezesa - w Krakowie. - Odwieczni rywale... Nie boję się, że w przypadku niepowodzenia ktoś powie: "To przez nowego prezesa". Jakbym tak podchodził do sprawy, to bym nie zgodził się wrócić na to stanowisko. Miklas jest drugim prezesem przy Łazienkowskiej, odkąd klubem rządzi koncern ITI. Przed niespełna trzema laty rządy obejmował 36-letni Piotr Zygo, trzeci w historii najmłodszy prezes Legii piłkarskiej. Najmłodszym był... Miklas, w wieku lat 34. Za jego rządów - jeszcze pod szyldem Pol-Motu - piłkarze Legii poprzedni raz sięgnęli po mistrzostwo. Wówczas funkcję pełnił od 24 grudnia 2000 do lipca 2002 r. Od wczoraj jest drugim w historii, który został prezesem Legii po raz drugi. W Legii jest znowu od półtora roku. Przychodził jako dyrektor zarządzający, potem stał się wiceprezesem. Jednocześnie jest przewodniczącym rady nadzorczej Ekstraklasy SA, czyli spółki zarządzającej rozgrywkami ligowymi. 1085 - tyle dni, dokładnie trzy lata bez dziesięciu dni, prezesem Legii był Piotr Zygo (został wybrany 4 maja 2004 r.)

Komentarze (0)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094