Oceny piłkarzy Legii za mecz z Ajaksem - czarodziej Malarz

Redakcja

Źródło: Legia.Net

19-02-2017 / 14:05

(akt. 21-12-2018 / 14:52)

W czwartek Legia dość szczęśliwie zremisowała przy Łazienkowskiej z Ajaksem 0:0 w pierwszym meczu 1/16 Ligi Europy. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 6 (6,37 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Niemal wszystkie zastrzeżenia do gry Legii, które zostały wypunktowane po meczu w Gdyni, można powtórzyć po spotkaniu czwartkowym. Legioniści wciąż są daleko od jesiennej formy. Potężne problemy stwarza mistrzom Polski przeprowadzanie piłki z obrony do ataku, brakuje sytuacji podbramkowych, zrozumienia w formacji ofensywnej i dokładności przy wykonywaniu stałych fragmentów gry. Można być znów zadowolonym z gry defensywnej zespołu, gdy rywal rozgrywał atak pozycyjny, ale nawet solidnie grający defensorzy musieli być bezradni, gdy środkowi pomocnicy tracili piłkę na własnej połowie i przeciwnik przeprowadzał szybki atak w przewadze liczebnej na niezorganizowaną w obronie drużynę. Jedyne co znacząco poprawiono w stosunku do sobotniego meczu to obronę przy stałych fragmentach gry. Ajax miał dziewięć rzutów rożnych, ale po żadnym nie było nawet cienia zagrożenia pod bramką Arkadiusza Malarza, co mistrzowie Polski zawdzięczają głównie kapitalnej grze w powietrzu Macieja Dąbrowskiego. Holendrzy mieli przez ponad godzinę zdecydowaną przewagę, stworzyli dużo bardzo dobrych sytuacji, niemniej ostatnie dwadzieścia minut wlało w serca nieco optymizmu przed rewanżem. Z dobrej strony pokazali się bowiem zmiennicy Legii, a i młodzież Ajaksu nie była w stanie grać na tak dużej intensywności przez całe spotkanie. Przyciśnięci w ostatnich dwudziestu minutach pressingiem „a' la Czerczesow” Holendrzy opadli z sił, zaczęli grać długą piłką, którą zazwyczaj zgarniał w środku pola Tomasz Jodłowiec i nagle zaczęli bardziej przypominać AS Trencin niż kilkakrotnie bogatszego od mistrzów Polski wicelidera Eredivisie. Nie zmienia to faktu, że patrząc na przebieg spotkania remis to dla legionistów wynik bardzo szczęśliwy, tym bardziej, że sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej przez Ajax bramki. Pozostaje mieć nadzieję, że za tydzień mistrzowie Polski będą już lepiej ograni i lepiej zgrani, dodatkową przewagę Holendrów stanowi przecież fakt, że Eredivisie wznowiła rozgrywki o miesiąc wcześniej niż Ekstraklasa.

 

Arkadiusz Malarz 9 (8,08 - ocena Czytelników). Bronił pewnie wszystko co leciało w światło bramki, a były to zazwyczaj albo strzały mocne i trudne do obrony albo sytuacje jeden na jeden. A jeśli obronić się nie udało, to udało się zakryć piłkę tak, by sędzia nie zauważył, że przekroczyła ona linię bramkową. Wielki mecz Arkadiusza Malarza, jeden z najlepszych w barwach Legii.

 

Łukasz Broź 4 (5,57). Gdy boczny obrońca po dwóch ledwie dniach treningu po kontuzji wychodzi na boisko naprzeciw najlepszego dryblera wicemistrza Holandii, można się spodziewać wielu problemów. I tak niestety było. Amin Younes przez ponad godzinę wkręcał Brozia w ziemię, a że prawy defensor Legii dostawał mało wsparcia od defensywnych pomocników, którzy są do takiej pomocy zobligowani (skrzydłowi u Jacka Magiery rzadko grają aktywnie w odbiorze, z reguły tylko cofają się pod bramkę), to było nieuniknione, że prawą stroną mistrzów Polski raz po raz sunęło największe zagrożenie dla bramki Malarza. Sił Younesowi starczyło na szczęście tylko na sześćdziesiąt pięć minut, poza tym legioniści przesunęli wtedy wyżej pressing uniemożliwiając Holendrom dokładne rozegranie piłki, przez co przez ostatnie dwadzieścia minut Broź mógł odetchnąć i w tym okresie nie popełnił już ani jednego błędu. Rzecz jasna w tym meczu nie pokazywał się w ogóle do gry ofensywnej, bo miał aż w nadmiarze pracy do wykonania w obronie. Trudno było spodziewać się lepszego meczu po wyjściu na boisko prosto z gabinetów fizjoterapeutów.

 

Maciej Dąbrowski 8 (7,17). Najwięcej odbiorów, najwięcej wygranych pojedynków, pełna dominacja w powietrzu, zwłaszcza przy defensywnych stałych fragmentach gry, do tego dokładne, długie przerzuty. Zdecydowanie najlepszy piłkarz Legii w polu przed przerwą, po zmianie stron dołączyło do jego poziomu gry kilku innych kolegów. W zasadzie tylko jedno nieudane wyprowadzenie piłki i jedna niepewna interwencja po której sam się zaasekurował. Kasper Dolberg przy nim nie istniał. Za wcześnie by twierdzić po dwóch meczach, że Legii wyrósł następca Igora Lewczuka, ale z pewnością Dąbrowski znalazł się ku temu na dobrej drodze. Znalezienie się w jedenastce kolejki Ligi Europy whoscored.com nie wynika z uznaniowości, lecz z czystych statystyk. Najlepszy mecz Dąbrowskiego w barwach Legii.

 

Michał Pazdan 7 (7,39). W pierwszej połowie przegrywał przepychanki z Dolbergiem, po przerwie dołączył jednak do poziomu partnera ze środka obrony i razem całkowicie wyłączyli duńskiego snajpera z gry. Poza jednym niecelnym długim podaniem nie można się do niego też przyczepić o wyprowadzanie piłki, obaj stoperzy grzali zresztą bardzo odpowiedzialnie i konsekwentnie unikali strat na własnej połowie. To właśnie stały, równy, dobry poziom „Pazdka” jest najważniejszym elementem stabilizującym grę obronną Legii i to on daje mu też pewne miejsce w reprezentacji Polski.

 

Adam Hlousek 7 (6,86). Tak jak Younes ogrywał często Brozia, tak Bertrand Traore bardzo rzadko wygrywał pojedynki z Hlouskiem. Siła, dynamika i skuteczność interwencji z reguły skutecznie paraliżowały poczynania ofensywne piłkarza z Burkina Faso. Owszem, czasem skrzydłowemu Ajaxu udało się przedrzeć lub dośrodkować, ale generalnie to Czech był górą w tych starciach. Do gry ofensywnej włączał się rzadziej niż w spotkaniach ligowych, ale to było oczywiste, patrząc na klasę rywala. Widać, że fizycznie jest przygotowany świetnie, przypomina znów tego Hlouska, którego oklaskiwaliśmy zeszłej wiosny. Brakuje nieco tylko ogrania i lepszego panowania nad piłką.

 

Michał Kopczyński 5 (5,69).  Zagrał na podobnym poziomie jak z Arką, ale przy znacznie lepszym rywalu, można więc powiedzieć, że jest progres w stosunku do niedzieli. Częściej niż w Gdyni, zwłaszcza w drugiej połowie, udawało mu się przewidzieć rozwój akcji, znaleźć we właściwym miejscu i przejąć piłkę, ale Ajax to nie Arka i defensywny pomocnik musiał mieć tu znacznie więcej zadań na boisku, choćby skuteczniejsze pomaganie znajdującemu się w nieustannych opałach Broziowi. O rozgrywaniu piłki przez „Kopę” nie piszemy, bo jej po prostu w tym meczu zabrakło. Druga połowa całkiem dobra, ale wiele elementów wciąż do poprawy.

 

Tomasz Jodłowiec 5 (5,71). W defensywie nieco gorzej od „Kopy”, w rozgrywaniu piłki słabo, straty nawet na własnej połowie, narażające zespół na utratę bramki. W sumie typowy „Jodła” - aktywny, waleczny, ale niekiedy nonszalancki i nieodpowiedzialny. W odróżnieniu od Kopczyńskiego chciał grać piłką, pokazywał się do gry, wychodził na pozycję, czego dowodem była choćby ruch bez piłki w 71. minucie, gdy podłączył się do akcji i po świetnym podaniu Odjidji-Ofoe rywal ratował się faulem, po którym obejrzał żółty kartonik. Za to gdy Legia zakładała pressing i Ajax był zmuszony do gry długą piłką, był po prostu nieoceniony i zgarniał każdą piłkę w powietrzu w środku pola niczym ogromny odkurzacz ustawiony dwa metry nad ziemią. Chęci są, przygotowanie motoryczne jest, brakuje ogrania i koncentracji. Na ligę powinno to wystarczać, na Ajax w czwartek było tych atutów po prostu za mało.

 

Waleri Kazaiszwili 5 (5,16). Nieźle grał przez pierwsze pół godziny, przy braku Thibaulta Moulina często cofał się do linii środkowej, pewnie przyjmował piłkę pod kryciem i starał się ją wyprowadzić. Z tego zadania wywiązywał się naprawdę dobrze. Niestety im bliżej było bramki Holendrów, tym mniej pożytku było z Gruzina. Sporo holowania piłki, kilka nieudanych dryblingów, aż cisną się na usta porównania do pewnego Estończyka, który kilka lat temu w podobny sposób prezentował się przy Łazienkowskiej. Co gorsza po pół godzinie Kazaiszwili zwyczajnie zniknął z pola widzenia, zarówno w grze ofensywnej, jak i defensywnej i nie widzieliśmy go już aż do momentu, gdy opuszczał boisko. 

 

Vadis Odjidja-Ofoe 7 (7,54). Koszmarna gra w pierwszym kwadransie, gdy zaliczał stratę za stratą, ale do takich początków spotkań zdążyliśmy się u Belga przyzwyczaić. Naprawdę dobrze zaczął grać dopiero w końcówce pierwszej połowy i po zmianie stron ten poziom utrzymał. Lider Legii w ofensywie, najbardziej kreatywny piłkarz „Wojskowych”, nieliczne akcje po których mistrzowie Polski stwarzali zagrożenie pod bramką Andre Onany wynikały głównie z dobrych podań Odjidji-Ofoe, sam też starał się zaskakiwać Kameruńczyka uderzeniami z dystansu. Inteligencja boiskowa, przegląd pola i czytanie gry na poziomie jesiennym, elementy czysto piłkarskie niestety na pewno jeszcze nie. Trudno też nie dostrzegać, że nie najlepiej układa mu się gra, bo jego partnerzy z ofensywy również nie prezentują zbyt dobrej formy. Gdy pojawili się na boisku „Kuchy” i „Gui” również jakość gry Belga poszybowała w górę.

 

Miroslav Radović 6 (6,74). Podobnie jak Kazaiszwili znacznie lepiej prezentował się w zastępowaniu Moulina w wyprowadzaniu piłki niż w kreowaniu sytuacji podbramkowych. O ile w pierwszej części meczu tracił piłkę pod bramką Ajaksu nie mniej niż Gruzin, to po przerwie był już bardziej odpowiedzialny, częściej szukał partnerów i miał dużo mniej strat. Gdy zaczął wykazywać się większą odpowiedzialnością w grze piłką, to dla odmiany zabrakło jej w pojedynku powietrznym w środku pola, gdy zamalował rywala ręką w szczękę i zarobił żółtą kartkę wykluczającą go z meczu w Amsterdamie. Będzie go tam bardzo brakować, nawet pomimo faktu, iż do formy jesiennej Serbowi jeszcze brakuje.

 

Tomas Necid 4 (4,65). Po pierwszym kwadransie wydawało się, że będzie w tym meczu dobrze grał, bo kilka razy świetnie zastawił się z obrońcą na plecach i odegrał piłkę dokładnie na jeden kontakt niczym Aleksandar Prijović w najlepszej formie. Niestety były to jedyne udane minuty Czecha w tym meczu. Potem snuł się po boisku, brakowało mu ruchliwości, nie umiał sobie znaleźć pozycji i stanowczo za mało pokazywał się do gry. Gdy już raz dostał piłkę na czystej pozycji uderzył zbyt lekko, by zaskoczyć bramkarza. Necid przypomina Prijovicia nie tylko budową - dokładnie tak samo wyglądał Szwajcar w grze przez pierwsze miesiące po przyjściu do Legii. Pozostaje mieć nadzieję, że za miesiąc Czech osiągnie przynajmniej podobny poziom jak późniejszy „Prijo”. O bezproduktywności Necida w czwartek najlepiej świadczy fakt, iż po jego zejściu z boiska Legia była zespołem znacznie lepszym i groźniejszym pod bramką rywala.

 

Michał Kucharczyk 7 (7,14). Wejście z przytupem. Od razu zrobił kilka akcji, w tym jedną świetną prawym skrzydłem, przechwycił kilka piłek i po prostu nieco wystraszył obrońców Ajaksu, którzy zaczęli wywalać długie piłki na widok podbiegającego do nich Kucharczyka. Bardzo dużo wniósł ożywienia w akcje Legii w pierwszym kwadransie po wejściu na boisko, w końcówce był już mniej błyskotliwy. Dobra zmiana.

 

Guilherme Costa Marques 7 (6,58). Wbrew pozorom to nie tylko wejście Kucharczyka spowodowało odmianę gry Legii, bo w nie mniejszym stopniu spowodował to Brazylijczyk. W odróżnieniu od Gruzina „Gui” operował piłką na jeden kontakt, nieustannie wymieniając ją z partnerami, przyspieszając tym grę i w zasadzie nie notując strat. Do tego nieporównywalnie lepiej od Kazaiszwilego prezentował się w odbiorze przechwytując kilka piłek w środku pola niczym defensywny pomocnik. Przy wyprowadzaniu piłki też nie notował strat i przy okazji „załatwił” Kennemu Tetemu drugą żółtą kartkę. Jedyne co mu się nie udało przez te pół godziny, to jedno dośrodkowanie słabszą nogą. Zmiana równie dobra, jak „Kuchego”.

 

Kasper Hamalainen (4,90) grał zbyt krótko, by go oceniać.

 

Za najlepszego legionistę tego spotkania Czytelnicy i redaktorzy zgodnie uznali Arkadiusza Malarza, który nie tylko świetnie bronił, ale potrafił nawet ukryć przed oczami sędziów straconego gola.

Oceny Czytelników:

 

Arkadiusz Malarz 8,08

Vadis Odjidja-Ofoe 7,54

Michał Pazdan 7,39

Maciej Dąbrowski 7,17

Michał Kucharczyk 7,14

Adam Hlousek 6,86

Miroslav Radović 6,74

Tomasz Jodłowiec 5,71

Michał Kopczyński 5,69

Łukasz Broź 5,57

Waleri Kazaiszwili 5,16

Tomas Necid 4,65

Komentarze (5)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~Pazdomania
  • 0 / 0
Pompowanie Pazdana w najlepsze, po dzisiejszym meczu to penwie 10 dostanie hahaha
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Sytuacja z ocenami analogiczna jak na początku jesieni. Najlepsi to formacja defensywna nie licząc Vadisa. Najsłabszy napadzior. Czas wrócić do kolejności z końca jesieni. Czyli Vadis Rado Necid Gui Moulin Kopa i reszta
~electro
  • 0 / 0
Pazdan wyżej od Dąbrowskiego?Każde podanie niecelne.Ktoś to w ogóle liczy z polskich redachtorow?Przecież on miał chyba 90 procent niecelnych do przodu.
Widać doskonale że niektórzy dostają notę za samo nazwisko... Prostym przykładem jest Rado... 6 (6,74) za ten mecz?? Szanuje Go, jest świetnym piłkarzem ale ten mecz był słaby w jego wykonaniu co potwierdza fakt że Magic zamiast Vadisa chciał jego ściągnąć... W dodatku bezmyslna kartka jak wiedział że jest zagrożony... Naszczescie dziś pyknie brameczke i dołoży ze 2 asysty...;)
Kapitan
  • 1 / 0
Niestety większość ocenia po nazwisku i dochodzi wtedy do takich absurdów jak dzisiejsze notowanie-Pazdan lepszy od Dąbrowskiego,Kazaliszwili gorszy od Jodłowca i Radovića.Żałosne.