Oceny piłkarzy Legii za mecz z Arką - odrodzenie „Jodły”

Redakcja

Źródło: Legia.Net

13-02-2017 / 20:35

(akt. 21-12-2018 / 14:52)

W mroźną sobotę Legia po przeciętnej grze pokonała na inaugurację rundy wiosennej Arkę w Gdyni 1:0. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 6 (6,35 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Podczas wszystkich sparingów, nie wyłączając ostatnich, widać było po legionistach brak ogrania i nie inaczej było niestety w pierwszym meczu rundy wiosennej. Dużo było niecelnych podań, nawet na własnej połowie, brak Thibaulta Moulina powodował duże problemy z wyprowadzaniem piłki i brakowało zrozumienia między piłkarzami przy rozgrywaniu akcji przez co mistrzowie Polski stworzyli sobie bardzo małą ilość okazji bramkowych. Brak zgrania był szczególnie widoczny między pomocnikami a Tomasem Necidem - poza graniem do niego górnych piłek w pole karne nikt nie miał pomysłu, jak wykorzystać nowy nabytek Legii. Bardzo niepokojąco wyglądała też jakość ofensywnych i defensywnych stałych fragmentów gry - mając w składzie Necida, Jodłowca, Jędrzejczyka i Dąbrowskiego legioniści absolutnie nie powinni dopuszczać rywala do strzałów po rzutach rożnych czy wolnych, a do tego sami powinni stwarzać po drugiej stronie częste zagrożenie dla bramki Konrada Jałochy, tymczasem to arkowcy dominowali w powietrzu w takich sytuacjach w obydwu polach karnych. Na plus należy natomiast ocenić solidną grę obronną, dzięki której gdynianie, poza wspomnianymi stałymi fragmentami gry, bardzo rzadko byli w stanie zagrozić bramce Arkadiusza Malarza. Z pewnością na średni poziom gry legionistów miały wpływ też warunki pogodowe - przenikliwe zimno, przy którym nawet sędzia Tomasz Musiał szczękał zębami oraz zmrożona i kiepsko przygotowana płyta boiska, a także bardzo defensywne ustawienie zespołu z Gdyni. W piłce nożnej najważniejszy jest wynik, a ten jest korzystny dla Legii, więc zadanie zostało przez mistrzów Polski wykonane. Trzeba jednak pamiętać, że Arka kadrowo plasuje się w dolnych rejonach Ekstraklasy i pomimo iż sensacyjnie udało jej się przecież wygrać w sierpniu przy Łazienkowskiej, to zwyczajnie po prostu nie ma armat. Taka gra jak w sobotę wystarczyła na gdynian, ale na Ajax z całą pewnością nie wystarczy.

 

Arkadiusz Malarz 7 (7,04 - ocena Czytelników). Obronił pięć strzałów, ale tak naprawdę tylko dwa trudniejsze. Najważniejsze, że pomimo dokuczliwego ziąbu zachował koncentrację aż do ostatniej minuty, gdy został poddany najcięższej próbie. Poza jednym wykopem w aut nie można mieć do niego żadnych uwag. Solidny mecz bramkarza Legii.

 

Artur Jędrzejczyk 6 (6,42). Bardzo dobra gra w obronie, bez najmniejszych zastrzeżeń, był jak ściana, ale „Jędza” przyzwyczaił nas też do skutecznego włączania się w akcje ofensywne, a z tym było w sobotę słabo. Jeden wywalczony rzut wolny i jeden strzał głową ponad bramką, a poza tym straty i niecelne podania, z czego jedno w 60. minucie idealne na kontrę dla gdynian.

 

Maciej Dąbrowski 7 (6,18). W 18. minucie strata na własnej połowie, w 32. z kolei wywalił się jak długi (zwrotność do atutów Dąbrowskiego nie należy), co mogło spowodować spore zagrożenie pod bramką Malarza. I gdy wszyscy w przerwie zastanawiali się, jakie problemy będzie miał Dąbrowski w drugiej części spotkania, okazało się, że nie miał żadnych. Trzeba powiedzieć wprost - po przerwie był to najlepszy piłkarz na boisku. Ani jednego błędu w ustawieniu, ani jednego niepewnego zagrania, zawsze był tam, gdzie być powinien, doskonale przewidując, w który sektor pofrunie dośrodkowanie. Z pewnością ułatwiało mu zadanie to, że Arka uparcie starała się grać górne wrzutki, a stoper Legii czuje się w takich sytuacjach jak ryba w wodzie i we własnym polu karnym po prostu rządził, przyćmiewając pozostałych partnerów z obrony. Jeśli tak będzie się prezentował w kolejnych spotkaniach, kto wie, czy nie zostanie na dłużej w podstawowej jedenastce.

 

Michał Pazdan 6 (6,79). Dużo pewnych interwencji w jego stylu, ale i niestety kilka błędów. Dwa razy podał piłkę na własnej połowie wprost pod nogi rywala, w ostatnich dwudziestu minutach przegrał też dwa ważne pojedynki główkowe, dzięki czemu w obu przypadkach do strzału doszedł piłkarz Arki. Brak ogrania był widoczny u reprezentanta Polski w sparingach i podobnie było niestety w sobotę. Znając go wierzymy jednak, że szybko te braki nadrobi.

 

Adam Hlousek 6 (6,62). Dobra, choć nie bezbłędna gra w defensywie, choć trzeba też zauważyć, że większość dośrodkowań gdynian była wykonywana z jego strony. Do gry ofensywnej włączał się dużo częściej i chętniej niż Jędrzejczyk, ale celność dośrodkowań i podań pod bramką rywala pozostawiała wiele do życzenia. Jeden z najbardziej zapracowanych piłkarzy sobotniego meczu, biegał często od bramki do bramki, ale jakość jego gry nie zawsze szła w parze z aktywnością.

 

Michał Kopczyński 5 (5,63).  Słaba pierwsza część meczu i kiepska też końcówka spotkania, dobra większość drugiej połowy, gdy skutecznie odbierał piłkę w środku pola. „Kopa” jak zwykle dużo biegał, ale samym bieganiem nie da się nadrobić problemów z czytaniem gry i ustawianiem się w obronie. Wymieniał się z Jodłowcem grą na pozycjach 6/8, ale był słabszy od „Jodły” i w grze defensywnej i w ofensywie. Szczególnie ten ostatni element wymaga szybkiej poprawy, bo wyglądał chwilami, jakby mu wręcz piłka przeszkadzała w grze. Widać było, że nie trenował, miał problemy zdrowotne.

 

Tomasz Jodłowiec 7 (7,75). Wielki powrót najlepszego piłkarza zeszłorocznej wiosny? Jeszcze nie do końca, ale duży krok w kierunku formy sprzed roku został zrobiony. Początek meczu dość niemrawy, jedno niecelne podanie na własnej połowie, kilka strat, ale potem było już naprawdę dobrze. Absolutna dominacja w powietrzu w środku pola, skuteczna praca w destrukcji i coraz śmielsze próby włączania się w akcje ofensywne. Jakość tych ostatnich nie była z pewnością taka jak za czasów Stanisława Czerczesowa, ale za to było wejście na dalszy słupek i zamknięcie akcji w stylu lewoskrzydłowego, co dało zwycięskiego gola. Duża aktywność, narastająca pewność siebie i ważna bramka. Wygląda na to, że trenerowi Magierze rzeczywiście może się udać przywrócenie „Jodły” na reprezentacyjny poziom.

 

Waleri Kazaiszwili 6 (6,12). Plus za staranie się w defensywie, choć było ono mocno chaotyczne. Wielki plus za podanie prostopadłe do Tomasa Necida przy akcji bramkowej. I sporo minusów za nadużywanie dryblingu i kilku lub nawet kilkunastosekundowe holowanie piłki. Trzeba grać szybciej, trzeba częściej wymieniać podania z partnerami, Gruzin jednak jak się do piłki przyklei, to czasem świata poza nią nie widzi. Kolegów również. W sumie było przyzwoicie, ale musi w przyszłości być więcej klepania, a mniej holowania.

 

Vadis Odjidja-Ofoe 6 (6,80). Zdecydowanie najbardziej kreatywny legionista z przodu, najchętniej biorący na siebie ciężar rozgrywania akcji. To on najbardziej starał się uruchamiać w ataku Necida, ale brakowało sporo jednak do właściwego zrozumienia. Niestety w jego grze było bardzo dużo niedokładności i irytująca niekiedy nonszalancja. Belg stracił znaczną część okresu przygotowawczego i było to niestety w sobotę widać, bo piłka dużo częściej niż jesienią się go po prostu nie słuchała. Gdy przyszło mu w końcówce meczu walczyć w obronie wyniku, widać było, że w tym elemencie znacznie ustępuje większości kolegów. Chwilami widać było potencjał z jesieni, ale tych przebłysków było stanowczo za mało.

 

Miroslav Radović 6 (6,35). Serb widząc problemy z przeprowadzeniem piłki z obrony do ataku pod nieobecność Moulina wielokrotnie cofał się na własną połowę i brał to na siebie - z reguły kończyło się to faulem rywala, który w żaden sposób nie był go w stanie zatrzymać. To naprawdę mogło się podobać. Jednak nieoczekiwanie im bliżej bramki rywala był „Rado”, tym był mniej efektywny. Nie układała mu się zupełnie współpraca z Necidem, ani z pozostałymi pomocnikami, w zasadzie jedynym partnerem z którym rozumiał się w sobotę był Adam Hlousek. Sporo było przez to strat, nieudanych prób dryblingów i niecelnych podań. Przeciętny występ Serba, w sumie podobny do tego, jaki prezentował w sparingach. Do fantastycznej formy jesiennej jeszcze trochę brakuje.

 

Tomas Necid 6 (6,23). Dwa tygodnie to w życiu piłkarza bardzo niewiele. Nie ma możliwości, by w tak krótkim czasie poznać się bliżej z kolegami z drużyny, nauczyć ich swoich nawyków i samemu przystosować się do ich gry. Czasem niestety wyglądało wręcz na to, że Czech uczestniczy w innym meczu niż większość jego kolegów, choć ci starali się intensywnie znaleźć z nim wspólny język. Próbowali gry na ścianę, ale Necid w sobotę radził sobie w tym elemencie gorzej, niż zwykle robił to Aleksandar Prijović i zazwyczaj przegrywał walkę z potężnie zbudowanym i doświadczonym Krzysztofem Sobierajem. Próbowali piłek prostopadłych, jak do Nemanji Nikolicia, ale tylko raz udało się to dobrze zrobić Kazaiszwilemu. Szukali też wrzutek w pole karne, w czym celował Odjidja-Ofoe, ale były one niedokładne i nie trafiały na głowę Czecha. Nie zostawiłby Necid dobrego wrażenia po swoim debiucie, gdyby nie fantastyczna asysta - wyszedł na pozycję i wstrzelił piłkę w pole karne tak wspaniale, że wystarczyło tylko dostawić nogę i spudłować w takiej sytuacji „Jodła” po prostu nie mógł. Dzięki tej jednej akcji mecz ma rozliczony, jednak wygląda na to, że trochę potrwa, zanim zgra się z resztą zespołu.

 

Guilherme Costa Marques (5,52) i Kasper Hamalainen (5,13) grali zbyt krótko, by ich oceniać.

 

Za najlepszego legionistę tego spotkania Czytelnicy i redaktorzy zgodnie uznali strzelca zwycięskiego gola, Tomasza Jodłowca.

Oceny Czytelników:

 

Tomasz Jodłowiec 7,75

Arkadiusz Malarz 7,04

Vadis Odjidja-Ofoe 6,80

Michał Pazdan 6,79

Adam Hlousek 6,62

Artur Jędrzejczyk 6,42

Miroslav Radović 6,35

Tomas Necid 6,23

Maciej Dąbrowski 6,18

Waleri Kazaiszwili 6,12

Michał Kopczyński 5,63

Komentarze (11)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał
  • 2 / 0
Bardzo cieszy, że kibice ocenili Jodłę najlepszym zawodnikiem,
Szczególnie mając świadomość, że broniłem go na jesieni, gdy były głosy, że już nigdy nie powinien grać w Legii.
~Domino
  • 0 / 1
Jednak jak ktoś ma złą prasę to do samego końca :) Vako zdecydowanie najlepszy ofensywny zawodnik. To, że holuje piłkę - to jego styl. Wcale nie było tego tak dużo. Jakby po jednym z dryblingów strzelił gola nazwalibyście go geniuszem
Sierżant
  • 0 / 0
Zgadzam sie z Domino. Vako walcz, holuj pilke, graj z klepy i wal bramy powodzenia!
Starszy sierżant
  • 0 / 0
Potrzeba zgrania i rozegrania się, tylko czasu mało... Pewnie motywacja na Ajaks będzie wysoka, ale brakuje Moulina i zgrania z przodu. Oby chłopaki szybko się zintegrowali na boisku i zaczęli pokazywać formę z jesieni. Oby to już się stało przed meczem z TBB.
~Niklas
  • 1 / 0
Szanowna redakcjo, co Wy tam pijecie?;-) Dąbrowski lepszy od Pazdana?!... Może go do repry od razu.
Kapitan
  • 3 / 0
w pojedynczych meczach i Rzeźniczak był lepszy od Pazdka. Pazdan natomiast jest regularny i poniżej określonego poziomu nie schodzi, dlatego gra w reprezentacji.
Najlpepszy Jodła, najsłabszy Kopczyński. Wszystko się zgadza.
~Legiafan111111
  • 3 / 0
Redakcja to widzę trochę jest... Vako zagrał bardzo dobry mecz najlepszy zawodnik ofensywny plus starał się w obronie, jak można dać mu taka samą ocenę jak rado czy necid?
~Rafcio
  • 0 / 4
Widac ze oceny wystawiaja typowi znafcy Polskiek pilki noznej :) Jodlowiej najgorszy pilkarz na boisku oceniany jako najlepszy gracz bo strzelil bramke I biegal bezmyslne od lini do lini..... dwie straty po ktorych prawie stracilismy bramki I kiepsciutka gra.... z nim I Kopczynskim wogole gra nam nie idzie, oby Moulin sie szybko wykurowal.
Generał
  • 0 / 0
Co Kopczyńskiego to tak się zastanawiam czy ta jego dobra forma którą prezentował jesienią, nie jest przypadkiem w dużej mierze zasługą Mulina.
Lubię go bardzo ale w sobotnim meczu zaliczył tyle głupich strat, praktycznie każde zagrożenie pod nasza bramką było spowodowane jego błędem.
A może po prostu po kontuzji jeszcze nie doszedł do pełnej dyspozycji.
~sen o
  • 0 / 0
Nie było czym się podniecać najważniejsze 3 punkty