Oceny piłkarzy Legii za mecz z Koroną - pechowa przegrana

Redakcja

Źródło: Legia.Net

28-11-2017 / 20:20

(akt. 21-12-2018 / 14:39)

W sobotę Legia przegrała w Kielcach z Koroną 2:3. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 6 (5,79 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Legioniści zagrali w Kielcach dobry mecz, a mimo to wrócili do Warszawy bez choćby jednego punktu. Można za to obwiniać sędziów, którzy popełnili błąd przy trzecim golu dla Korony, można przyczepiać się jak Dariusz Dziekanowski do gry obronnej legionistów, ale podstawowych przyczyny porażki należy szukać gdzie indziej. Pierwsza to świetna gra Korony, gdzie Gino Lettieri, nie będący reprezentantem „polskiej myśli szkoleniowej” potrafił ze zbieraniny piłkarzy niechcianych w wielu klubach zbudować drużynę świetnie przygotowaną kondycyjnie i grającą bardzo szybką i dokładną piłkę, czego najlepszym dowodem rozgromienie Lechii w Gdańsku. Druga to zwyczajny pech - dwaj najlepsi zawodnicy ofensywni Legii musieli opuścić boisko przed 60. minutą, a do tego raz „Wojskowi” obili poprzeczkę i raz słupek. Mecz był niezwykle atrakcyjny, emocjonujący i wyrównany, kielczanie oddali więcej celnych strzałów na bramkę, ale sytuacji stuprocentowych oba zespoły miały mniej więcej tyle samo. Trudno mieć jakieś większe pretensje do legionistów za sobotnią porażkę, cała drużyna walczyła, grała dobry futbol, ale trafiła na równie dobrze przygotowanego przeciwnika, a do tego zabrakło jej szczęścia zarówno w sytuacjach podbramkowych, jak i decyzjach sędziowskich. Nie ma drużyn, które nie przegrywają, porażki raz na jakiś czas po takiej grze są więc całkowicie wybaczalne. Warto pochwalić mistrzów Polski za grę ofensywną, bo wszystkie dogodne sytuacje stwarzali sobie po akcjach własnych, a nie błędach przeciwnika, problemem natomiast była gra defensywna i to nie tylko obrońców, ale całego zespołu, bo przy większości dogodnych sytuacji dla Korony, w tym obu bramkach, niemały negatywny udział mieli pomocnicy. Kielczanie po prostu grali czasem zbyt szybko i dokładnie, przez co legioniści gubili ustawienie i nie nadążali z wzajemną asekuracją. Oba gole dla Korony przed przerwą padły po błędach zespołowych, a nie indywidualnych. Nie winimy natomiast nikogo za trzeciego gola, bo trudno karać piłkarzy za dobrze ustawioną linię spalonego. Szwankowała też mocno obrona przy stałych fragmentach gry, co jest niestety stałym problemem „Wojskowych” od długiego czasu. Punktów nie ma, ale tragedii też nie ma - jeśli legioniści z innymi rywalami zagrają tak, jak w sobotę powinni sobie bez problemu z ogromną większością z nich radzić.

 

Arkadiusz Malarz 8 (7,76 - ocena Czytelników). Trzy kapitalne interwencje po strzałach Kovacevicia i kiksie Astiza w pierwszej połowie uratowały legionistów od utraty goli przy stanie 1:0, potem jednak Malarz był już bezradny i za utratę żadnej z bramek winy nie ponosi. Przy drugim golu był zasłonięty, piłka przeszła między nogami przeciwnika, stąd nie był w stanie zareagować szybciej i odbić mocniej do boku strzału Cvijanovicia. Po przerwie miał już zdecydowanie mniej okazji do interwencji, bo legioniści po prostu lepiej bronili. Kolejny świetny mecz bramkarza Legii.

 

Łukasz Broź 5 (5,36). Znakomite pierwsze pół godziny, gdy był nie do przejścia, a do tego starał się łatać dziury w środku, powstałe wskutek zbytniego rozciągnięcia legijnej defensywy przez szybko grających kielczan. Niestety w 40. minucie to on był przy Elii Soriano i pozwolił mu na oddanie celnego strzału, inna sprawa, że zszedł za Niemcem w taką strefę, w której powinien być dodatkowo środkowy obrońca, a nikt Broziowi żadnej pomocy nie udzielił. W drugiej części meczu w defensywie nie zawodził, zresztą przez cały mecz z jego sektora nie poszła ani jedna groźna akcja Korony. W ofensywie zagrania udane, jak choćby dośrodkowanie w 75. minucie do Moulina, które mogło zakończyć się golem, przeplatał prostymi błędami w przyjęciu piłki, które niestety są u niego widoczne w każdym meczu i za każdym razem mocno zapadają w pamięć, nawet jeśli jest ich niewiele. Mecz zakończył bardzo nieudanym strzałem. Miał jedną stratę na kontrę w drugiej połowie, ale też znakomitą celność podań, największą ich ilość i bardzo dużo odbiorów. Można by go uznać za najpewniejszego tego dnia obrońcę „Wojskowych”, ale zachowanie przy pierwszym golu dla Korony nie pozwala na wystawienie wyższej noty niż innym obrońców.

 

Inaki Astiz 5 (5,11). W pierwszej połowie mało nie strzelił samobója, potem doszło jeszcze bardzo złe krycie Kosanovicia przy rzucie rożnym. W obu sytuacjach genialnymi interwencjami uratował Legię Malarz. Przy pierwszym golu też powinien nieco lepiej kontrolować sytuację za swoimi plecami, by wspomóc Brozia. Po słabej pierwszej części meczu Hiszpan zagrał bardzo dobre drugie czterdzieści pięć minut i nie popełnił już żadnego dużego błędu, ale trudno jego sobotni występ ocenić pozytywnie.

 

Maciej Dąbrowski 5 (4,84). Od jego błędu w 14. minucie rozpoczęła się akcja, przy której Korona omal nie zdobyła gola Inakim Astizem, zamieszany był też mocno w utratę drugiego gola, gdy źle krył Soriano i pozwolił, by piłka przeszła między nogami Niemca utrudniając potężnie interwencję Malarzowi. Dużo lepiej spisywał się po przerwie, jak zresztą cała drużyna mistrzów Polski w defensywie. Pod koniec meczu zarobił żółtą kartkę po mądrym faulu taktycznym. Raziła nieco duża jak na stopera liczba niecelnych podań. 

 

Adam Hlousek 4 (5,16). Z jednej strony piękne dośrodkowanie do Guilherme w pierwszej połowie, po którym Brazylijczyk oddała strzał w poprzeczkę. Ale z drugiej naprawdę duża ilość błędów w defensywie, znacznie większa niż reszty obrońców. Zaczął zresztą mecz od straty na własnej połowie, potem wcale nie było lepiej. Praktycznie wszystkie groźne akcje Korony szły lewą stroną Legii, w tym każda z zakończonych golem. Trudno powiedzieć też, na ile winą Hlouska była zła współpraca w obronie z Hamalainenem i środkowymi pomocnikami, trudno jednak nie zauważyć, że bardzo często znajdował się w niewłaściwym sektorze w kluczowych momentach i po lewej stronie Legii otwierała się autostrada dla kielczan. Słaby występ Czecha, wyglądało jakby miał potężne problemy z odczytywaniem zamiarów rywali i przewidywaniem rozwoju akcji, i to niestety przez całe praktycznie spotkanie.

 

Krzysztof Mączyński 5 (5,78). Reprezentant Polski aktywnie uczestniczył zarówno w grze defensywnej, jak i wyprowadzaniu piłki, w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła prezentował się solidnie, ale w żadnym nie błyszczał. Brakowało otwierających podań, ofensywnych wejść i strzałów, zwłaszcza w ostatnich 30. minutach, gdy po wejściu Michała Kopczyńskiego powinien wziąć na siebie ciężar kreowania gry. W sumie należałoby ocenić jego występ przeciętnie, gdyby nie zachowanie przy drugim golu - w polu karnym nie kryje się przestrzeni, tylko przeciwnika, a „Mąka” od Cvitanovicia był w najważniejszym momencie bardzo daleko i ponosi część odpowiedzialności za straconego gola.

 

Thibault Moulin 7 (6,07). Najlepszy piłkarz meczu według statystyk InStata - my aż tak pozytywnej oceny gry Francuza jednak nie podzielamy. Pochwalić go trzeba za aktywność w odbiorze i rozegraniu, miał najwięcej kontaktów z piłką, był najlepszym obrońcą spośród pomocników, pomimo iż ostatnie pół godziny grał de facto na „dziesiątce” i przez całe spotkanie uczestniczył niemal w każdej akcji zespołu. Zabrakło jednak nieco ostatnich podań i wykończenia akcji, Moulin dwukrotnie stawał przed szansą pokonania bramkarza Korony, ale uderzał niecelnie, bądź był blokowany przez rywala. Bardzo solidny występ, Francuz w ostatnich meczach prezentuje naprawdę dobrą dyspozycję, ale do najlepszych legionistów w tym meczu jednak mu trochę brakowało.

 

Michał Kucharczyk 4 (4,36). Zaczął dobrze, od wywalczenia rzutu wolnego i „załatwieniu” rywalowi żółtej kartki, potem zaliczył w 19. minucie świetne dośrodkowanie i niestety powrócił do poziomu gry z ostatnich spotkań, czyli do dużej liczby strat i niecelnych podań. Zmarnował też stuprocentową sytuację po kapitalnym podaniu Pasquato trafiając w słupek. Do kiepskiej gry w ofensywie dołożył niestety nie lepszą postawę na własnej połowie boiska, gdzie również potrafił stracić piłkę. Przy drugim golu stał bezczynnie przyglądając się akcji zamiast kryć Kena Kallaste, który pozbawiony opieki „Kuchego” mógł bezkarnie dobić piłkę do pustej bramki. Zapewne tylko wskutek dwóch szybkich zmian spowodowanych kontuzjami Kucharczyk przebywał na boisku aż do 83. minuty, bo zasługiwał na znacznie wcześniejszą zmianę.

 

Guilherme Costa Marques 8 (7,79). Dopóki rywale go nie poturbowali, grał naprawdę dobre spotkanie, zwłaszcza jeśli chodzi o wyprowadzanie piłki i przenoszenie jej w strefę ataku. Miał ogromny udział przy pierwszy, golu, gdy kilkudziesięciometrowy rajd zakończył wypuszczeniem na skrzydło Hamalainena. Patrzyło się na jego grę z dużą przyjemnością, ale po pierwsze niestety szybko się ona skończyła, bo musiał opuścić boisko jeszcze przed przerwą, po drugie znów zabrakło liczb - nie miał na koncie ani gola ani asysty. A bramkę mógł zdobyć, bo po doskonałej wrzutce Hlouska miał sporo czasu i miejsca by przymierzyć głową pod poprzeczkę, a nie w nią. Na szczęście uraz nie wyglądał na groźny i w następnej kolejce znów zobaczymy Brazylijczyka na boisku. Warto też zauważyć, że zejście Guilherme z boiska nie odbiło się aż tak bardzo na poziomie gry mistrzów Polski, bo w drugiej połowie godnie zastąpił go Cristian Pasquato.

 

Kasper Hamalainen 8 (7,69).  Asysta na początku meczu bajeczna, żaden piłkarz na świecie nie dograłby tej piłki lepiej. Gol po przerwie - też klasa. Obie te sytuacje wymagały wyjścia na pełnej szybkości na pozycję, a Hamalainen do takiej gry był w sobotę wyjątkowo chętny. Znakomicie potrafił odnaleźć się pod bramką, już trzy minuty po asyście oddał bardzo dobry strzał, potem miał jeszcze sytuację w 19. minucie po dośrodkowaniu Kucharczyka, ale jej nie wykorzystał. Jak zwykle bardzo odpowiedzialnie zachowywał się z piłką, notując bardzo niewiele strat, pracował też w obiorze, jak choćby świetnie odbierając piłkę rywalom w 31. i 49. minucie. Ocenilibyśmy go jeszcze wyżej, ale niestety był zamieszany w utratę pierwszego gola, bo nie poszedł za Łukaszem Kosakiewiczem, umożliwiając mu dokładne dośrodkowanie. Pomimo tego jednego błędu nie sposób zauważyć, że to właśnie zejście Hamalainena, a nie Guilherme najbardziej podcięło skrzydło legionistom i w decydujący sposób osłabiło ofensywną siłę mistrzów Polski.

 

Jarosław Niezgoda 6 (6,09). Zaczął od doskonałego wykończenia dośrodkowania Hamalainena, warto też przy tej akcji popatrzeć jak świetnie poruszał się w polu karnym, by pozostać z dala od obrońcy na chwilę przed strzałem. Pierwszy kwadrans miał w ogóle znakomity, potem jednak zaczęły się problemy. Dwadzieścia cztery straty, średnio jedna na cztery minuty, aspirują do miana niechlubnych rekordów tego sezonu. Niestety Niezgoda zbyt często próbował dryblingów, zazwyczaj z opuszczoną głową i zatrzymywał się na kolejnych rywalach. W końcówce przeszedł na prawe skrzydło, ale na tej pozycji sobie w ogóle nie radził. Gol zdobyty, czyli mecz dla napastnika rozliczony, ale jakość gry, zwłaszcza po przerwie, pozostawiała sporo do życzenia.

 

Cristian Pasquato 8 (6,57). Zawsze gdy do Legii przychodzi piłkarz i przez pierwsze miesiące ma problemy z odnalezieniem się w drużynie warto poczekać przynajmniej pół roku, by podjąć się ostatecznej oceny jego przydatności dla drużyny. W sobotę Włoch wchodząc z ławki za znakomicie grającego Guilherme pokazał, że absolutnie nie należy go jeszcze skreślać, bo zagrał może nieco mniej widowiskowo, ale na pewno nie gorzej od Brazylijczyka i niespecjalnie mu robiło w ofensywie różnicę, czy grał na środku, czy po lewej stronie boiska. Piękna asysta, nie gorsze kolejne prostopadłe podanie, po którym zmarnował stuprocentową sytuację Kucharczyk, dobre wyprowadzanie piłki (to na nim Kaczarawa zarobił żółtą kartkę), dryblingi, krótkie celne podania i nieoczekiwanie również zaangażowanie w defensywie, o co Pasquato nikt by do tej pory nie podejrzewał. Bardzo dobra i obiecująca zmiana, w niczym nie ustępował najlepszym kolegom z podstawowej jedenastki.

 

Michał Kopczyński 4 (4,05). Chyba pierwsze niezrozumiałe zachowanie Romeo Jozaka, który zazwyczaj trafiał bezbłędnie ze zmianami. Trudno powiedzieć, co planował chorwacki trener Legii wpuszczając pomocnika o inklinacjach niemal wyłącznie defensywnych kosztem zawodnika ofensywnego. Jeśli chciał zabezpieczyć środek pola, to rzeczywiście mu się to udało, bo Korona po przerwie rzeczywiście stworzyła bardzo mało sytuacji pod bramką Malarza, a „Kopa” miał w tym pewien udział, bo zaraz po wejściu zaliczył dwie udane interwencje w obronie, ale i parę minut później faulował rywala tuż przed własnym polem karnym. Niestety przy wyprowadzaniu piłki i konstruowaniu akcji wychowanek Legii dawał drużynie bardzo niewiele - raz wywalczył rzut rożny i raz rzut wolny. Poza tym oglądaliśmy niestety to, co zwykle w przypadku Kopczyńskiego - brak chęci uczestniczenia w rozgrywaniu piłki. „Kopa” był przy piłce średnio raz na trzy minuty, co dla środkowego pomocnika jest liczbą wręcz dramatyczną, o 30% gorszą od Moulina, Mączyńskiego, Kucharczyka i Pasquato, którzy w tym samym czasie przebywali na boisku. Będąc pomocnikiem trzeba chcieć grać w piłkę i pokazywać się do gry, niezależnie od tego, w którym miejscu w drugiej linii jest się ustawionym, zwłaszcza gdy drużyna przegrywając jest zmuszona do ataku pozycyjnego.

 

Armando Sadiku (4,47) grał zbyt krótko, by go oceniać.

 

Najlepszym legionistą sobotniego meczu w opinii Czytelników był Guilherme, my natomiast wyróżniamy za gola, asystę i ogólnie świetną grę Kaspera Hamalainena i to pomimo faktu, iż był zamieszany w utratę jednej z bramek.

Oceny Czytelników:

 

Guilherme Costa Marques 7,79

Kasper Hamalainen 7,69

Arkadiusz Malarz 7,76

Cristian Pasquato 6,57

Jarosław Niezgoda 6,09

Thibault Moulin 6,07

Krzysztof Mączyński 5,78

Łukasz Broź 5,36

Adam Hlousek 5,16

Inaki Astiz 5,11

Maciej Dąbrowski 4,84

Armando Sadiku 4,47

Michał Kucharczyk 4,36

Michał Kopczyński 4,05

 

 

 

 

 

Komentarze (5)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Sierżant
  • 1 / 0
legia dobrze weszla w mecz, lecz 2 kreatywnych grajków zeszlo z boja
~mixon
  • 0 / 0
Ostatnia dwójka powinna zostać przeniesiona do rezerw albo pogoniona w zimie z klubu, takich drewniaków nie powinno być w Legii...
~Yorick
  • 1 / 0
Znowu całkowita zgoda z ocenami Redakcji, zwłaszcza co do oceny ogólnej. Można się jeszcze zastanowićna ile ta otwarta lewa strona była winą Hlouska a na ile Hamalainena - ale fakt, że Hlouskowi ten mecz wybitnie nie wyszedł.
Hamalainen z każdym meczem gra coraz lepiej ,aż strach pomyśleć co zagra w sobote.Może ustrzeli dublet?
Tak jak przewidziałem jozak od początku chciał oprzeć gre Legii na Hamalainenie i zrobić z niego lidera a ten czując zaufanie gra z coraz większą pewnością i luzem.
Szkoda, że nie było możliwości ocenić pracy sędziego. Nie oszukujmy się, to było VARiactwo...