Oceny piłkarzy Legii za mecz z Koroną - trzy punkty po słabym meczu

Redakcja

Źródło: Legia.Net

30-07-2018 / 20:02

(akt. 21-12-2018 / 14:39)

W sobotę Legia wygrała w Kielcach z Koroną 2:1. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 6 (5,22 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Dean Klafurić przeszedł do kolejnego wyjściowego ustawienia - po granym wiosną 4-5-1 i na początku rundy 3-5-2  postanowił pograć 4-4-2 nie widzianym przy Łazienkowskiej od czasów Stanisława Czerczesowa. Do tego znów wymienił połowę składu w stosunku do meczu ze Spartakiem. Rozumiemy oszczędne szafowanie siłami poszczególnych piłkarzy, ale kiedy ta drużyna ma się zgrać, skoro nigdy nie gra w tym samym zestawieniu personalnym, nie mówiąc o ciągłych zmianach taktyki? Na szczęście przeciwnikiem Legii w sobotę była zbierająca się na nowo jak co sezon po rozpadzie drużyny Korona, która była równie niezgrana jak mistrzowie Polski. Efektem wizualnym gry dwóch kiepsko przygotowanych do sezonu drużyn był mecz stojący na niskim poziomie, gdzie oba zespoły zamiast konstruować akcje grały zazwyczaj z pominięciem drugiej linii, przez co przypominało to często bardziej grę w „dwa ognie” niż w piłkę nożną. W miarę pewnie grały tylko defensywy obu zespołów, przez co sytuacji bramkowych było bardzo niewiele. Po jednym z niewielu błędów w obronie legionistów kielczanie objęli prowadzenie w pierwszej połowie, po zmianie stron „Wojskowi” wyrównali po strzale z  dystansu, a następnie strzelili decydującego gola po jednym z nielicznych błędów w obronie kielczan. Poza tymi sytuacjami Korona miała może jedną okazję do zdobycia bramki, a legioniści cztery, ale żadna z nich nie była sytuacją stuprocentową. Generalnie mistrzowie Polski byli w tym meczu nieco lepsi od gospodarzy, zwłaszcza po zmianie stron, ale nie była to jakaś znacząca różnica. I niestety gra legionistów w sobotę nie nastraja optymistycznie przed rewanżową konfrontacją ze znacznie silniejszym od Korony mistrzem Słowacji.

 

Arkadiusz Malarz 6 (5,64 - ocena Czytelników). Przy golu niewiele mógł zrobić, poza tym obronił dwa łatwe strzały, dwa razy dobrze wyszedł na przedpole i raz wybił piłkę do przeciwnika. Bardzo mało miał przy w sobotnim meczu, po części ze względu na przyzwoitą grę obrońców, przede wszystkim jednak ze względu na nieporadność kielczan w ataku. Ocena wyjściowa. 

 

Mateusz Wieteska 6 (5,41). Naprawdę dobry mecz Wieteski w defensywie, gdyby grał na środku obrony, dalibyśmy mu wyższą ocenę. Przy golu też błędu nie popełnił, bo krył swojego przeciwnika. Młody legionista grał jednak na prawej obronie, a od bocznego obrońcy wymaga się udziału w akcjach ofensywnych, tymczasem Wieteska rzadko kiedy przekraczał środkową linię. 

 

Mateusz Żyro 6 (5,07). Za gola nie ponosi odpowiedzialności, bo krył dwóch przeciwników naraz, dwaj obrońcy byli bowiem zaangażowani z prawej strony, a żaden z defensywnych pomocników nie raczył zająć miejsca po Pazdanie. Poza tym interwencji udanych miał więcej niż nieudanych, ale zdarzyły mu się dwie niepewne interwencje, miewał straty, jak ta po mało sensownym rajdzie w 27. minucie, mecz skończył z żółtą kartką. Najważniejsza interwencja, to ta z pierwszej połowy, gdy był blisko Górskiego i uniemożliwił mu oddanie celnego strzału z bliskiej odległości. Przeciętny w sumie mecz młodego stopera Legii.

 

Michał Pazdan 5 (5,11). Sporo błędów w pierwszej połowie, jeden w ustawieniu i dwa w wyprowadzaniu piłki, gdzie podawał do przeciwnika na własnej połowie. Na porządnym poziomie zaczął grać dopiero po dwudziestu minutach, meczu nie dokończył, bo sam poprosił o zmianę. Trudno oczekiwać dużo od piłkarza, który dopiero zaczął na nowo trenować z drużyną, ale do udanego sobotniego występu reprezentant Polski raczej nie zaliczy.

 

Adam Hlousek 7 (5,79). Gdy zaczął mecz od dwóch strat na własnej połowie w pierwszych dziesięciu minutach wydawało się, że czeka nas kolejny słaby występ w wykonaniu Czecha. Nic z tych rzeczy. Od dziewiątej minuty Czech nie popełnił już ani jednego błędu w obronie, kilkakrotnie obsłużył kolegów z przodu dokładnymi długimi podaniami, a do tego w drugiej części meczu zaczął coraz odważniej pojawiać się pod polem karnym Korony i jego znakomite dośrodkowanie dało asystę przy zwycięskim golu. Miejmy nadzieję, że będzie w przyszłości bardziej skoncentrowany w pierwszych minutach meczów w przyszłości.

 

Konrad Michalak 3 (2,83). Bardzo bezbarwny występ, jeden wywalczony rzut wolny, poza tym sporo strat, nieudane dryblingi, błędy techniczne i brak powrotu do obrony, który we współczesnej piłce jest obowiązkowy dla piłkarzy grających na boku pomocy. Dostał szansę, ale jej kompletnie nie wykorzystał i słusznie został zmieniony już w przerwie.

 

Krzysztof Mączyński 6 (6,54). Wielu piłkarzy Ekstraklasy ma swój „strzał życia” i coś takiego udało się wykonać w sobotę Mączyńskiemu, o którym paręnaście minut wcześniej komentator Canal + mówił, że uderzenia z dystansu wychowanek Wisły nie ma. Gol był fenomenalny, piękny i ważny, dający Legii wyrównanie. Niestety poza tym wspaniałym strzałem i jedną dobrze rozegraną akcją z Carlitosem przed przerwą „Mąka” nas bardzo często irytował. Rzadko uczestniczył w konstruowaniu akcji, a gdy już zagrał kilka piłkę celnie na kilkanaście metrów do przodu robił coś, czego nie rozumiemy - stawał w miejscu zamiast iść za akcją kompletnie nie zainteresowany dalszym przebiegiem gry, najwyraźniej uznając, że zrobił swoje, a resztą niech się zajmą napastnicy. Nawet typowa „szóstka” nie ma prawa do takich zachowań, bo w nowoczesnym futbolu nie ma miejsca na tego rodzaju minimalizm. Bardzo doceniamy pięknego gola, ale pamiętamy też, że Korona objęła prowadzenie dzięki biernej postawie Mączyńskiego, który stał bez sensu nie kryjąc nikogo we własnym polu karnym zamiast wypełnić lukę w obronie i przejąć od Mateusza Żyry jednego z dwóch piłkarzy Korony pod własną bramką. Gol strzelony, gol zawalony, wychodzi na remis, ale oczekujemy od byłego, a być może i przyszłego reprezentanta Polski znacznie lepszej i aktywniejszej gry w kolejnych spotkaniach.

 

Domagoj Antolić 5 (5,21). Praktycznie niewidoczny w pierwszej połowie, wraz z Mączyńskim, przez co Legia grała głównie długim podaniem, zamiast rozgrywać piłkę przez środek pola. Lepsza druga część meczu, choć bardziej pod kątem gry defensywnej, odbiorów i przechwytów, niż inicjowania akcji ofensywnych. W doliczonym czasie gry oddał celny strzał. Naprawdę cenimy sobie u środkowych pomocników skuteczność w destrukcji, ale Chorwat musi znacznie więcej dawać drużynie w ofensywie.

 

Dominik Nagy 7 (5,87). Pierwsze pół godziny nie było imponujące w wykonaniu Węgra, który co prawda starał się być pod grą, ale za często piłkę tracił, niełatwo też było mu przyjmować piłkę tyłem do bramki z racji kiepskich warunków fizycznych. W końcówce pierwszej części meczu ładnie rozegrał piłkę z Carlitosem, a na drugą połowę wyszedł tak zmotywowany, że mógłby ambicją obdzielić połowę zespołu. Wychodził do gry, oddał dwa celne strzały, z czego jeden sprawił problemy bramkarzowi i zakończył się rzutem rożnym, wywalczył też rzut wolny. Prawdziwy koncert dał jednak w grze defensywnej. Biegał do obrony, walczył z przeciwnikami, zaliczał odbiory, wchodził skutecznymi wślizgami, jednymi słowy - jeździł na pupie, jak żaden piłkarz na boisku. I Sebastian Szymański i Konrad Michalak mogli zobaczyć z ławki, że do ambitnej i skutecznej gry w destrukcji bocznemu pomocnikowi wcale nie są potrzebne wzrost i siła, wystarczą szybkość, ambicja, kondycja i dobre czytanie gry. Nie znaliśmy Nagya z tej strony i jesteśmy bardzo przyjemnie tym zaskoczeni.

 

Kasper Hamalainen 5 (3,63). Fin przez wiele minut potrafi być mało widoczny, ale często objawia się w kluczowych momentach. A to wybije piłkę spod własnej bramki po stałym fragmencie gry, a to zagra podanie rozprowadzające akcję, jak przy drugim golu, a to poda prostopadle do Nagya tworząc Węgrowi okazję strzelecką. Warto przyjrzeć się też dobremu zachowaniu Hamalainena przy golu Mączyńskiego, bo wchodząc z głębi pola w pole karne zabrał za sobą obrońcę, dzięki czemu mnóstwo miejsca miał Mączyński. Zdarzyło mu się też również stracić piłkę na swojej połowie, ale bardziej irytujące jest jednak jego znikanie na wiele minut w trakcie meczu, tak jak w pierwszej części spotkania.

 

Carlitos 6 (5,66). Aktywność jak zwykle duża, jakość gry jednak przeciętna. Dwa razy ładnie rozegrał akcję z pierwszej piłki kończąc je strzałami, raz obronił bramkarz, raz Hiszpan przestrzelił. Często starał się rozgrywać, wywalczył dwa rzuty rożne, ale miał też sporo zagrań nonszalanckich, strat, czy słabo wykonywanych stałych fragmentów gry. Na papierze ma też asystę, ale w tym przypadku jednak cała zasługa za gola spoczywa na jego strzelcu. Podoba nam się jego chęć do gry i ruchliwość, ale goli wciąż brakuje, nie najlepiej też spisywał się w sobotę w grze tyłem do bramki.

 

Jose Kante 7 (6,77). Od razu po wejściu na boisko zaczął imponować aktywną grą i zatrzeć w pamięci swój koszmarny występ ze Spartakiem. Wychodził na pozycje, pracował w odbiorze, wyprowadzał piłkę, wywalczył rzut wolny, a przede wszystkim strzelił zwycięskiego gola. Pokazał wszystko, co wchodzący z ławki napastnik pokazać powinien. Nie była to gra na porywającym poziomie, zdarzały  się niecelne podania, czy błędy techniczne, ale nam gra Gwinejczyka po raz pierwszy w tym sezonie naprawdę się podobała.

 

Inaki Astiz 6 (4,98). Wszedł na środek obrony, niczego nie zepsuł, nie popełnił żadnego błędu, miał dwie udane interwencje w końcówce. Czyli robił to, co powinien robić środkowy obrońca, inna sprawa, że przy tak słabym rywalu za wiele pracy nie miał.

 

Sebastian Szymański (4,63) grał zbyt krótko, by go oceniać.

 

Najlepszym legionistą sobotniego meczu w zgodnej opinii Czytelników i redaktorów był strzelec zwycięskiego gola, Jose Kante.

Oceny Czytelników:

 

Jose Kante 6,77

Krzysztof Mączyński 6,54

Dominik Nagy 5,87

Adam Hlousek 5,79

Carlitos 5,66

Arkadiusz Malarz 5,64

Mateusz Wieteska 5,41

Domagoj Antolić 5,21

Michał Pazdan 5,11

Mateusz Żyro 5,07

Inaki Astiz 4,98

Sebastian Szymański 4,63

Kasper Hamalainen 3,63

Konrad Michalak 2,83

Komentarze (3)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~Danie(L) Chima Chukwu
  • 0 / 0
Mam 3 uwagi do Pana Redaktora:

1. Michalak tą trójkę to dostał za wywalczony JEDEN rzut wolny? Jak dla mnie powinien dostać jedynkę, bo grał jak zesraczkowane piłkarzyki ze Spartakiem.
2.Nie wiem czy Pan nie oglądał wcześniejszych meczów Legii, nie tylko z tego sezonu, ale też z poprzedniego, bo mi się wydaje, że Szymański też zawsze gra bardzo ambitnie i jako jeden z niewielu atakuje przeciwnika bardzo agresywnie już na jego połowie. A tu Pan pisze, mniej więcej, że może się uczyć waleczności od Nagy'ego...
3.To prostopadłe podanie od Hamy do Nagy'ego to, moim zdaniem, była bardziej zasługa Pazdana(albo Mąki, nie pamiętam dokładnie), który posłał świetną penetrującą piłke do Fina. Zostało wtedy kilku Legionistów wychodzących na czystą pozycję i bodajże jeden obrońca Korony.

Bez urazy, takie moje spostrzeżenia ;)
Porucznik
  • 0 / 0
Czy szanowny Redaktor może przeczytać swój bełkot PRZED publikacją i zrobić korektę? Tego się nie da czytać :/
~Yorick
  • 2 / 0
IMO Pazdan wyżej. Hamalainen musze obejrzeć powtókę, czy na penwo w tym meczu grał, bo nie pamiętam. Ale skoro grał, to niżej.

Gol Mączyńskiego to nie przypadek. Z takich pozycji strzela ciągle Cafu, zaczęli też Philipps, Antolic itd., a trafił już Mąka, trafił Kucharczyk i w kolejnych meczach zrobią to inni. Jak przeciwnik stoi autobusem, to sama wiedza, że takie strzały stanowią zagrożenie, zmusza broniących do wyjścia z 20-ki i nieco rozluźnia pole karne.