Oceny piłkarzy Legii za mecz z Pogonią - powtórka z Niecieczy

Redakcja

Źródło: Legia.Net

17-10-2016 / 19:53

(akt. 21-12-2018 / 14:52)

W piątek Legia po raz kolejny przegrała w Ekstraklasie, tym razem 2:3 w Szczecinie z Pogonią. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 4 (4,16 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Dużo wywiadów, szumnych optymistycznych zapowiedzi, artykułów o nowej, dobrej atmosferze, a na boisku i tablicy wyników bez zmian. Nie po raz pierwszy PR przy Łazienkowskiej stara się przykryć smutną piłkarską rzeczywistość, która w tym sezonie jest na poziomie dolnej połówki ligowej tabeli. Mecz z Lechią okazał się jednorazowym wyczynem legionistów, bo w piątek ujrzeliśmy drużynę, która niczym nie różniła się od tej trenowanej przez Besnika Hasiego, a sam mecz bardzo przypominał spotkanie z Niecieczy. Dużo indywidualnych i zespołowych błędów w obronie, rotacje składem i taktyką w trakcie spotkania i bardzo dużo rozgrywania piłki w poprzek maksymalnie do czterdziestego metra od bramki. Mimo przewagi legionistów w posiadaniu piłki, to „Portowcy” stworzyli sobie więcej klarownych okazji bramkowych, więc trzeba przyznać, że wygrali zasłużenie. Podobnie jak za czasów belgijskiego trenera brakowało współpracy linii pomocy z defensywą, skrzydłowi praktycznie nie wspomagali bocznych obrońców, defensorzy pozostawieni sami sobie nie radzili sobie z przeciwnikami i skończyło się jak zwykle w tym sezonie. Dobrze, że Legia ma być ofensywnie ustawiona i grać w piłkę, ale drużyna oprócz atakowania musi też bronić. Tymczasem większość akcji Pogoni to długie piłki, które mogły być grane z dużą precyzją dlatego, że środkowi pomocnicy nie atakowali przeciwnika z piłką w środkowej strefie boiska. Taktyka „chodźmy wszyscy do przodu” jest fajna, ale na podwórku lub w drużynach juniorskich. W profesjonalnej piłce trzeba umieć też w odpowiednim czasie cofać się i przyjmować przeciwnika na własnej połowie. Inna sprawa, że legioniści mogą już nie pamiętać, jak się to robi, bo ostatnim trenerem, który konsekwentnie stosował takie rozwiązania w defensywie był Henning Berg, a z tamtej drużyny mało kto już przy Łazienkowskiej został. Ilość traconych goli w tym sezonie przez Legię jest przerażająca, a przecież prawdziwy test obrony mistrzów Polski czeka nas dopiero jutro.

 

Arkadiusz Malarz 4 (4,37 - ocena Czytelników). Przy dwóch pierwszych bramkach nic nie mógł zrobić, trzeci gol to w przeważającej części jego wina, bo zagraną przez Bereszyńskiego piłkę powinien sparować na rzut rożny zamiast wykładać ją Murawskiemu. Pierwszy raz w tym sezonie ponosi część odpowiedzialności za porażkę. Na plus natomiast należy mu zaliczyć obronę dwóch strzałów w drugiej połowie, przy jednym z nich został po prostu trafiony w głowę, ale to przecież konsekwencja dobrego ustawienia.

 

Bartosz Bereszyński 3 (3,93). Uciekał mu Adam Gyurcso za często i za łatwo, co wynikało po prostu ze złego ustawiania się prawego obrońcy Legii, do tego dochodziły faule blisko pola karnego i brak blokowania dośrodkowań. Odpowiada za dwie znakomite sytuacje dla Pogoni, na szczęście nie wykorzystane przez szczecinian. Najlepiej zachował się przy trzecim golu, gdy znakomicie zaasekurował stoperów, ale tu z kolei zawalił sprawę bramkarz. W ofensywie nie było z niego też żadnego pożytku. Bardzo słaby występ.

 

Jakub Czerwiński 4 (3,29). Bardzo dobra pierwsza połowa, gdy grał po prostu bezbłędnie. Potem zaczęły się problemy. Dwukrotnie źle wyprowadził piłkę i rywal przejął ją jeszcze na połowie legionistów, wreszcie miał swój znaczący udział przy trzecim golu, gdy uciekł mu Spas Delew, ale to nie jego błąd był ostatecznym powodem utraty bramki, a zła interwencja Malarza. Pozytywnie natomiast można ocenić jego grę blisko przeciwnika, kilka strzałów skutecznie zablokował.

 

Jakub Rzeźniczak 2 (1,82). Trener się zmienił, atmosfera jak nowa, sesja u trenera od przygotowania psychicznego odbyta, a u Rzeźniczaka bez zmian, co oznacza, że przyczyną problemów nie był Besnik Hasi. Przecież już u Stanisława Czerczesowa „Rzeźnik” był tylko pierwszym rezerwowym. Przy pierwszym golu popełnił aż dwa błędy, a ten pierwszy powtarza się po raz kolejny - w momencie długiego crossowego podania z boku boiska napastnik rywala odchodzi od niego kilka metrów w bok, a kapitan Legii pozostaje w miejscu zamiast iść za napastnikiem i piłka przelatuje mu nad głową. Identycznego gola zdobył przecież niedawno Sporting. Potem dał się nabrać na prosty zwód, najwyraźniej wierząc święcie, że zawodnik prawonożny na lewą nogę nie pójdzie i tak padł pierwszy gol. Później tak bardzo chciał wygrać główkę ze znacznie wyższym od siebie Matrasem, że nie zauważył, że rywal w ogóle nie wyskoczył i przyłożył mu w wyskoku ręką w twarz i sprokurował rzut karny. Doliczyć do tego trzeba też nie najlepsze zachowanie na początku akcji, która dała Pogoni trzecią bramkę, bo jak się wychodzi do środkowej linii za napastnikiem, to nie ma on prawa zagrać piłki - większość stoperów w takiej sytuacji po prostu fauluje. Gdy dołożymy do tego stratę w pierwszej połowie przed własnym polem karnym i częste nie nadążanie za szczecinianami kończone faulami, otrzymamy komplet niechlubnych wyczynów „Rzeźnika” w tym spotkaniu. Problemy z ustawianiem się, przyspieszeniem i zwrotnością stopera Legii wskazują, że problemy Rzeźniczaka jednak niekoniecznie leżą tylko w głowie. Gorzej, że trudno po sprzedaży Igora Lewczuka i przy kontuzji Michała Pazdana znaleźć dla niego aktualnie realną alternatywę na pozycji stopera.

 

Adam Hlousek 6 (4,80). Prawie wszystkie ataki Pogoni szły prawą stroną Legii, bo lewej Hlousek był nie do przejścia. Jedyne zagrożenie z tej strony mogło mieć miejsce tylko wtedy, jak wziął udział akcji ofensywnej i nie miał szans wrócić, jak przy trzecim golu.  Na początku meczu dobrze pokazywał się również z przodu, jednak później popełniał za dużo prostych błędów technicznych przy przyjęciu piłki. Jedyny defensor, który zagrał na dobrym poziomie i jeden z lepszych legionistów w tym meczu w ogóle.

 

Tomasz Jodłowiec 4 (3,61). Blady, mało widowiskowy występ, kilka interwencji w defensywie, kilka podań przy wyprowadzaniu piłki, jeden anemiczny strzał. Pomimo, iż nie było widać go specjalnie na boisku, najwyraźniej jego obecność miała istotną wartość dla gry drugiej linii Legii, bo po jego zejściu szczecinianom było dużo łatwiej wyprowadzać kontrataki. Trudno nie mieć wrażenia, że Jacek Magiera niepotrzebnie ściągnął „Jodłę” tak szybko z murawy.

 

Thibault Moulin 4 (3,64). W pierwszej połowie był praktycznie niewidoczny, w zasadzie pokazał się tylko raz, gdy wywalczył rzut wolny. Po przerwie był głównym piłkarzem wyprowadzającym piłkę i miał ze wszystkich legionistów najwięcej kontaktów z piłką w całym meczu. Przyzwoicie się prezentował w defensywie, gorzej natomiast było z rozgrywaniem. Większość podań szła w bok lub do tyłu, zupełnie jak w Niecieczy, a piłki, które grał do przodu, zazwyczaj były długie i niecelne. Miał jedną dobrą okazję na strzelenie gola, ale jej nie wykorzystał. Słaba pierwsza połowa, nieco lepsza druga. Aktywny, lecz bezproduktywny.

 

Vadis Odjidja-Ofoe 6 (6,30). Znakomita pierwsza część mecz, gdy grając na „dziesiątce” był zdecydowanie najlepszym z legionistów - dużo dokładnych podań, asysta poprzedzona fantastyczną akcją na jeden kontakt, wywalczenie rzutu wolnego. Po przerwie został przesunięty głęboko do tyłu i był to błąd. Nie miał co prawda problemu z wyprowadzeniem piłki i dokładnym zagraniem jej na trzydziesty metr, ale nie mógł już grając najbardziej cofniętego pomocnika wchodzić w pole karne szczecinian. A i w defensywie pożytku z niego wiele nie było, bo Belg jak na razie broni bardzo słabo i ma spore problemy z czytaniem gry i wspieraniem obrońców. Pierwsza połowa świetna, druga słaba, w sumie wychodzi więc przeciętnie.

 

Guilherme Costa Marques 6 (4,99). Zaliczył asystę przy drugim golu, a przecież z tego rozlicza się piłkarzy ofensywnych, oddał jeden soczysty strzał w światło bramki, zaimponował też założeniem rywalowi siatki w pierwszej połowie meczu. Brakowało go natomiast w defensywie, najczęściej po prostu się nie wracał. Nie wychodziły mu zbytnio dośrodkowania, poza tym jednym, po którym Radović strzelił gola, rzutów wolnych też chyba nie powinien wykonywać. Mecz w sumie mocno przeciętny, ale przy jednym golu miał znaczący udział.

 

Miroslav Radović 8 (6,79). Spora musi być frustracja, jak się strzela dwie bramki, a drużyna i tak przegrywa mecz. Pierwsza połowa mimo bramki była średnia, za dużo było prób sztuczek technicznych w stylu Ondreja Dudy, nie przynoszących żadnego pożytku drużynie, natomiast wyjście do podania i wykończenie akcji - wzorowe. Dużo lepiej grał po przerwie, napędzał niemal w pojedynkę akcje całego zespołu, zdobył drugiego gola, rozprowadzał piłki kolegom na strzał, jak choćby w 62. minucie Moulinowi, przechwytywał piłkę przed polem karnym rywala. Zrobił w zasadzie wszystko, co mógł. Nie jego wina, że jego koledzy podarowali szczecinianom więcej bramek, niż „Rado” był w stanie w piątek strzelić.

 

Nemanja Nikolić 3 (3,26). Miał udział przy pierwszym golu, gdy dobrze się zastawił i tyłem do bramki rozegrał akcję z Odjidją-Ofoe na jeden kontakt. Niestety oprócz tej akcji i wywalczenia rzutu wolnego w drugiej części spotkania były to jedyne jego udane zagrania. Widać było u niego znów spore braki szybkościowe, składał się do strzału też znacznie dłużej, niż w zeszłym sezonie, przez co obrońcy nadążali z blokowaniem, miał też bardzo dużo strat. Uderzenie z rzutu wolnego też nieudane. Słusznie zmieniony, ale trzeba było tę decyzję podjąć znacznie wcześniej.

 

Oceny zmienników:

 

Michał Kucharczyk 3 (3,61). Wszedł na skrzydło, potem został przesunięty do ataku. Na obu pozycjach wypadł niestety słabo. Jedna efektowna próba uderzenia krzyżakiem, jeden strzał bardzo nieudany i całe mnóstwo straconych piłek. Widać było, że miał sporą przerwę w grze.

 

Waleri Kazaiszwili 5 (4,53).  Wniósł dużo ruchliwości do gry, w zasadzie to dopiero po jego wejściu Legia zaczęła zamykać szczecinian na ich połowie. Sporo mniej lub bardziej udanych akcji indywidualnych, trochę gry na jeden kontakt, jeden dobry strzał. Pokazał chęć do gry i spore możliwości, ale brak zgrania z partnerami powoduje, że nie przekłada się to na razie na efektywność. 

 

Kasper Hamalainen (3,27) grał zbyt krótko, by go oceniać. 

 

Najlepszym legionistą meczu w tym meczu mógł zostać wyłącznie strzelec obu goli, czyli Miroslav Radović. Szkoda, że reszta kolegów nie dostroiła się poziomem do jego gry i Legia przegrała kolejny ligowy mecz.

Oceny Czytelników:
 
Miroslav Radović 6,79
Vadis Odjidja-Ofoe 6,30
Guilherme Costa Marques 4,99
Adam Hlousek 4,80
Waleri Kazaiszwili 4,53
Arkadiusz Malarz 4,37
Bartosz Bereszyński 3,93
Thibault Moulin 3,64
Tomasz Jodłowiec 3,61
Michał Kucharczyk 3,61
Jakub Czerwiński 3,29
Kasper Hamalainen  3,27
Nemanja Nikolić 3,26
Jakub Rzeźniczak 1,82
 
W ocenianiu wzięło udział 330 Czytelników.

Komentarze (15)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~kaliplay
  • 0 / 0
Przy pierwszej bramce Rzeźniczak powinien łapać Frączaka na spalonym. Zrobić krok do przodu, a nie stać w miejscu. Ze Sportingiem nie było chyba na to czasu. W Lizbonie Rzeźniczak całkowicie stracił Dosta z pola widzenia.
Generał broni
  • 0 / 0
Redakcjo serio babolino 2??? Kogo wy obrażacie bo na pewno nie nas. Wiadomo od dawna ze to wasz i nie tylko wasz funfel od wycieków z szatni, ale miejcie minimum honoru i jeśli zasługuje na 1 ba nawet na ZERO to ej dajcie.
~B-52
  • 0 / 0
W wyniku udanej polityki transferowej w drużynie nie ma żadnego zawodnika, który w sposób powtarzalny potrafi strzelić celnie strzelić z dystansu ( zarówno z gry jak i stojącej piłki). Żaden skrzydłowy ani boczny obrońca nie potrafi celnie dośrodkowywać (udaje się to jedynie niekiedy Hlouskowi). Wystawiani zawodnicy ofensywni słabo grają głową. Nie ma więc jak rozciągnąć obrony przeciwnika. Magiera nie podpatrzył, że grając wysokim pressingiem Czerczesow ustawiał między stoperami Pazdana, co zwykle pozwalało neutralizować "dzidy" przeciwnika.
~eh
  • 0 / 0
Ostatni pilkarz ktory umial powtarzalnie dobrze uderzyc z dystansu to byl Edson Luiz da Silva i nie ma go u nas od 8 lat. Mozna bylo sie przyzwyczaic.
~ml
  • 0 / 0
zarowno dosrodkowania jak i strzaly z dystansu sa najmniej efektywnym sposobem kreowania szans w pilce noznej
~Gaco
  • 2 / 0
Zdanie o tym, że Rzeźniczaka nie ma kim zastąpić to jakiś żart?

Dąbrowski zawalił w 1-2 meczach, a KAPITAN BABOL w k..wa 10 i nie widzicie różnicy?
Do podstawowego składu Pazdek + Czerwiński, na rezerwie Dąbrowski. A Kubunka do rezerw, OGRYWAĆ SIĘ. Jak w 5 meczach pod rząd znowu nie wybuchnie to można mu dać szansę w meczu Ekstraklasy.
Inaczej będziemy sobie sami strzelać gole już do zimy i zmiany trenera.
Generał broni
  • 5 / 0
Nie, Legia nie zagrała tak jak za Hasiego tylko kolejny już raz zawalił mecz Rzeźniczak gdyby nie te jego babole to Pogoń tego meczu by nie wygrała, a tak Legia musiała dwa razy gonić wynik, otwierając się, a Pogoń postawiła autobus i tylko kontrowała. Portowcy dostali prezenty od losu i udało sie im dowieźć wynik do końca.
Starszy sierżant
  • 4 / 0
kubuś o 2 za wysoko.
~Prawda
  • 0 / 1
Kopacze niech zarabiają 2500 brutto a i tak za wiele, za zero profesjonalizmu, zero ambicji i niech do ocen dadzą zero bo Rzeźniczak by otrzymał taką notę. Reszta to miernoty i ze dwóch dostatecznych. Ciekawe kto tak wysoko ich ocenił.
~andreas
  • 0 / 0
Obrona i bramkarz do wymiany. Pierwsza bramka to też wina Malarza. Bereś dla mnie to jeździec bez głowy. Motoryka ok ale w ofensywie dobiega do 16 i głupieje. W defensywie też farbowany obrońca. To samo Rzeźnik farbowany stoper czyli zero. Tyle lat byl nadzieją na bocznego potem z braku laku trafił tam gdzie się nie nadaje. Wieczna nadzieja na kopacza i to u nas w Legii.
~ErniBielany
  • 1 / 0
Prawda jest taka, ze gdyby nie kompromitujące błędy Rzeźniczaka, to mogliśmy ten mecz wygrać, bo z przodu jednak troche sie działo. 3 bramka padla, kiedy juz się odkryliśmy i narazilismy na kontry.
Starszy sierżant
  • 1 / 0
Czerwinski tak wysoko? To bedzie obok Jakuba najwiekszy babolarz naszej ligi. Większy od Dabrowskiego, ktory nie lapie sie do skladu rezerw. Jedyny obronca, ktorego posiadamy dostal kontrakt z niska suma odstepnego i zagra w Legii jeszcze tylko okazyjne kilka razy. Nasza smutna rzeczywistosc
Pułkownik
  • 0 / 0
Zmień dentyste, bo tak pieeprzzysz
Starszy kapral
  • 0 / 2
Kucharczyk miał całą jedną stratę - tak mówią statystyki. Nijak to ma się do całej masy ale internet wszystko przyjmie ;)
Porucznik
  • 0 / 0
a ja nie miałem żadnej