Oceny piłkarzy Legii za mecz z Wisłą - lepiej tylko z tyłu

Redakcja

Źródło: Legia.Net

26-09-2016 / 22:15

(akt. 21-12-2018 / 14:52)

W piątek Legia zremisowała bezbramkowo w Krakowie z ostatnią w tabeli Wisłą. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 4 (4,26 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net).  Aleksandar Vuković mówił, że na szybko można poprawić tylko grę defensywną, bo tworzenie schematów rozgrywania ataku wymaga dużo więcej czasu. I faktycznie, na początek zasypano dziurę między obrońcami i pomocnikami, bo albo cała linia środkowa cofała się pod własną bramkę, albo obrońcy wychodzili wyżej, czyli jak w normalnym futbolu być powinno. Poprawiono też znacząco obronę przy stałych fragmentach gry, bo pomimo dużej ich ilości wiślacy nie stworzyli z nich pod bramką Arkadiusza Malarza żadnej groźnej sytuacji. Lepiej też wyglądało wykonywanie stałych fragmentów przez Legię, bo to po nich „Wojskowi” mieli najlepsze sytuacje pod bramką Wisły. Leżała natomiast kompletnie konstrukcja ataku, która było nawet gorsza niż w niektórych meczach za kadencji Besnika Hasiego. „Vuko” postanowił upchnąć na boisku dwóch napastników z dwoma fałszywymi skrzydłowymi, którzy ustawieni gorszą nogą do linii grali na boku wyłącznie w obronie, natomiast w ataku schodzili do środka pola, zostawiając korytarze bocznym obrońcom. Tyle, że Serb chyba zapomniał ten ostatni element taktyczny bocznym obrońcom przekazać i w efekcie tego „Wojskowi” uparcie próbowali pchać się wyłącznie środkiem. Powstało więc w ataku ustawienie 4-2-2-2 z pustymi skrzydłami i nie angażującymi się w atak defensywnymi pomocnikami. Atakując zaledwie czwórką piłkarzy ciężko stworzyć jakąkolwiek sytuację z gry. Można jednak zrozumieć tymczasowego trenera, że znając aktualną sytuację drużyny, starał się w Krakowie przede wszystkim nie przegrać. Trudniej pojąć natomiast, dlaczego cała szóstka ustawiona przed obrońcami tak słabo rozumiała się ze sobą na boisku, wszak czterech  z nich gra ze sobą od ponad roku. Poziom gry obu drużyn zresztą w pełni odzwierciedlał ich aktualną pozycję w ligowej tabeli. Co gorsza, na razie lepiej nie będzie. Optymiści są zdania, że coś zmieni się w przerwie na reprezentację, pesymiści natomiast obawiają się, że dopiero na wiosnę.

 

Arkadiusz Malarz 8 (7,99 - ocena Czytelników). Zaczął od obrony strzału z rzutu wolnego, potem wyłapywał wyłącznie nieliczne łatwe uderzenia, by w końcówce obronić rzut karny i uratować remis. Raz w dość dziwny sposób minął się z piłką przy dośrodkowaniu. Po raz kolejny w tym sezonie bohater meczu.

 

Łukasz Broź 3 (3,76). Dużo, zdecydowanie za dużo przegranych pojedynków z Patrykiem Małeckim, który przecież nie należy do wybitnych dryblerów. Do kiepskiej grze w obronie dołożył pasywną grę w ataku, przez co Legia w ogóle nie atakowała prawym skrzydłem, pomimo iż boczny korytarz często pozostawał wolny. Słaby występ.

 

Jakub Czerwiński 5 (4,61). Dobra, skuteczna gra, ale tylko w drugiej połowie. W pierwszej popełnił kilka błędów, przegrał w polu karnym pojedynek z Mateuszem Zacharą, raz też zgubił krycie przy Zdenku Ondrasku, kiepsko też wyprowadzał piłkę. Na plus natomiast niezła gra w powietrzu, również pod bramką rywala, znów był bliski strzelenia gola po stałym fragmencie gry.

 

Michał Pazdan 6 (4,58). Najlepszy piłkarz Legii w polu, skuteczny w obronie, odpowiedzialny przy wyprowadzaniu piłki. Raz niepotrzebnie wszedł zdecydowanie za ostro w nogi rywala, za co otrzymał żółtą kartkę. Radził sobie dobrze, podobnie jak Czerwiński również w powietrzu, też był blisko zdobycia bramki. Wypominanie mu zagrania ręką w polu karnym jest bez sensu, bo sędzia w tej sytuacji powinien przede wszystkim gwizdnąć faul Zachary na Pazdanie. Konsekwencją tego faulu był zresztą uraz kapitania Legii, co zmusiło go do przedwczesnego zejścia z placu gry. Na szczęście kontuzja nie okazała się groźna.

 

Adam Hlousek 3 (4,47). W pierwszej połowie raz spóźnił się do Ondraska z kryciem poza tym grał bez zarzutu. Dużo gorzej było po przerwie, raz złamał linię spalonego, do tego podarował rywalom rzut karny. Nie wiemy, czemu wszyscy obrońcy Legii maniakalnie wręcz uparli się w tym sezonie na grę w piłkę ręczną lub siatkówkę we własnym polu karnym. Do ofensywy w odróżnieniu od Brozia się włączał, ale większość wrzutek była bardzo niedokładna. Dopiero w końcówce raz doskonale dośrodkował do Michaiła Aleksandrowa, ale Bułgar uderzył piłkę głową w środek bramki.

 

Tomasz Jodłowiec 4 (4,17). Niezły mecz w defensywie, wreszcie wracał się pod własną bramkę, wspomagając obrońców, wygrywał też pojedynki powietrzne w środku pola. Zabrakło natomiast kompletnie gry do przodu, w zasadzie wziął udział tylko w dwóch akcjach. A szkoda, bo za każdym razem, gdy włączał się do ataku, coś pozytywnego dla „Wojskowych” działo się pod bramką przeciwnika.

 

Thibault Moulin 4 (3,79). Zagrał podobnie do Jodłowca, nieco lepiej nawet od niego w destrukcji, ale jeszcze gorzej w kreacji. Na plus oprócz sporej liczby odbiorów należy mu policzyć dobre wykonywanie stałych fragmentów gry oraz sporo drobnych, ale skutecznych fauli taktycznych opóźniających akcję rywala - robił to na tyle umiejętnie, że pomimo iż aż ośmiokrotnie nieprzepisowo zatrzymywał wiślaków, nie dostał żółtej kartki. To też istotny element gry w destrukcji, zwłaszcza, gdy wiadomo, jak tragicznie wygląda od lipca gra obronna Legii. Wydaje się, że nie wytrzymał całego meczu kondycyjnie i powinien być zmieniony jakieś dwadzieścia minut przed zakończeniem spotkania.

 

Guilherme Costa Marques 4 (4,49). Bardzo słaba pierwsza część meczu, większość zagrań nieudana, do tego kiepska gra w defensywie, gdzie dawał się ogrywać równie łatwo jak Broź. Dużo lepiej zaprezentował się po przerwie, zaczął grać przede wszystkim dokładniej, miał też jedna okazję do zdobycia bramki, ale uderzył za słabo.

 

Miroslav Radović 5 (5,05). Najbardziej pożyteczny z czwórki ofensywnych piłkarzy w pierwszej połowie. Raz popisał się kapitalnym prostopadłym podaniem do Aleksandara Prijovicia, w trzech innych przypadkach dobrze rozrzucił grę w boczne sektory, a strat miał przy tym relatywnie niewiele. Drugą część meczu rzeczywiście zaczął bardzo źle, od zablokowanego strzału i dwóch niecelnych podań, ale nie było podstaw, by zdejmować go z boiska w tak wczesnej fazie meczu. Dalszy przebieg spotkania pokazał, że była to wyjątkowo chybiona decyzja Aleksandara Vukovicia.

 

Aleksandar Prijović 3 (3,54). Przegrywał regularnie przez cały mecz walkę tyłem do bramki ze stoperami Wisły, co może zaskakiwać, bo w tej materii zawsze można było na niego liczyć, nawet w przegranych spotkaniach. Dobrze wyszedł do piłki w 28. minucie, ale zabrakło mu zwinności, by po przyjęciu piłki zdążyć oddać strzał. W drugiej połowie świetnie wyprowadził kontrę, ale zabrakło mu pod bramką Michała Miśkiewicza szybkości, a przede wszystkim zdecydowania i dogonił go stoper Wisły. Słaby występ.

 

Nemanja Nikolić 3 (2,95). Podobnie jak Prijović, przegrywał pojedynki z obrońcą na plecach i najczęściej tracił piłkę.  Sporo biegał za to w obronie, wywierał presję na stoperach Wisły przy wyprowadzaniu piłki, a nawet wracał się pod własną bramkę i odbierał piłki rywalom. Tyle, że nie tego przecież od niego oczekujemy, a strzałów na bramkę. Węgier nie oddał niestety w tym meczu ani jednego. Słusznie zmieniony w końcówce spotkania.

 

Oceny zmienników:

 

Kasper Hamalainen 2 (2,55).  Widzieliśmy go jak wchodził na boisko, potem nie dostrzegliśmy go więcej, a przebywał na placu gry przez pół godziny. Jego pobyt na stadionie w Krakowie kwalifikował się do zgłoszenia do fundacji Itaka. Popełnił faul zaraz po wejściu na boisko i miał podobno osiem kontaktów z piłką. Tak przynajmniej podają statystycy.

 

Jakub Rzeźniczak (3,96) i Michaił Aleksandrow (3,78) grali zbyt krótko, by ich oceniać. Bułgar nie wykorzystał w końcówce dogodnej sytuacji do zdobycia bramki.

 

Najlepszym legionistą tego bardzo słabego meczu oczywiście został wybrany zgodnymi głosami redaktorów i Czytelników Arkadiusz Malarz. Po raz kolejny zresztą w tym sezonie.

Oceny Czytelników:

 

Arkadiusz Malarz 7,99

Miroslav Radović 5,05

Jakub Czerwiński 4,61

Michał Pazdan 4,58

Guilherme Costa Marques 4,49

Adam Hlousek 4,47

Tomasz Jodłowiec 4,17

Jakub Rzeźniczak 3,96

Thibault Moulin 3,79

Michaił Aleksandrow 3,78

Łukasz Broź 3,76

Aleksandar Prijović 3,54

Nemanja Nikolić 2,95

Kasper Hamalainen 2,55

Komentarze (4)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Podpułkownik
  • 0 / 0
Co tu oceniać i kogo ? zastanówcie się i zobaczcie , na którym miejscu jesteśmy. DRAMAT.
W sumie nie ma co narzekać. Wisła przez cały mecz nie stworzyła - poza zupełnie przypadkowym karnym - żadnej sytuacji pod bramką Legii, a Legia stworzyła ich kilka: Prijović sam na sam (ale tak długo sie składał, że Guzmics zdążył z asekuracją), Pazdan głową, obronił Miśkiewicz, podobnie ja strzał głową Aleksandrowa (a to były dwie setki, wystarczyło lepiej strzelić), Guilherme z 12 metrów - znowu obroniła Miśkiewicz i na koniec Prijović głową, piłke z bramki wybił bodaj Boguski.
Gra nie była porywająca, ale do wygranej zabrakło skuteczności.
Redakcjo a gdzie nota Bereszyńskiego przecież dałem mu 10!!!!!!!
Broź, Jodłowiec, Nikolić i Prijović za wysoko... Reszta ok.