Oceny piłkarzy Legii za mecz z Wisłą - nam biegać nie kazano

Redakcja

Źródło: Legia.Net

22-03-2018 / 21:05

(akt. 21-12-2018 / 14:39)

W niedzielę Legia przegrała u siebie z Wisłą 0:2. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 3 (3,07 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Maszyna losująca trenera Jozaka wyrzuciła tym razem z przodu dwóch panów trzydzieści plus i juniora oraz stopera na środku pomocy. Trudno nie mieć wrażenia, że chorwacki szkoleniowiec Legii nie zauważył, że okres przygotowawczy skończył się ponad miesiąc temu i rozgrywamy już od dawna mecze ligowe, a nie sparingi przedsezonowe. Nawet tak niezgrana Legia ostatnio dawała sobie radę z rywalami, jednak wiślacy przeciwstawili w niedzielę „Wojskowym” bieganie, jakiego zazwyczaj w Ekstraklasie nie oglądamy - nieustanny pressing na każdym piłkarzu mistrza Polski od obrońców poprzez pomocników aż po przednią formację. Rozgrywanie piłki mieli więc legioniści mocno utrudnione już od linii obrony, a że „Wojskowym” brak było zgrania i ruchliwości, to ich akcje zazwyczaj kończyły się już czterdzieści metrów od bramki, a jedyny powtarzalny schemat był rodem z późnego Besnika Hasiego - do linii autowej i wysoka wrzutka, niezależnie od tego czy ktoś jest w polu karnym, czy tylko obrońcy przeciwnika. Nie ma się co zastanawiać, czy w wyjściowym składzie powinien pojawić się ten czy inny piłkarz, skoro po wejściu rezerwowych gra wyglądała identycznie. Problem nie leżał w personaliach, tylko w braku reakcji na styl gry przeciwnika. Należało odpowiedzieć tym samym - pressingiem jak za czasów Stanisława Czerczesowa, który uniemożliwiłby obrońcom i pomocnikom swobodne rozgrywanie piłki i prowokowałby ich do strat w środku pola, po których można by wyprowadzić szybką akcję zanim wiślacy zdążyliby się ponownie zorganizować. Nic jednak takiego nie nastąpiło - piłkarze intensywniej biegać nie chcieli, a trener najwyraźniej nie potrafił albo nie chciał ich do większego wysiłku zmotywować i gorących momentów pod bramką Cuesty było niewiele. Wiślacy dla odmiany swobodnie rozgrywali sobie piłkę podchodząc bez trudu podaniami pod pole karne legionistów, bo nikt ich w środku pola nie atakował. Mecz jednak nie zakończył się jakimś pogromem gospodarzy, bo za plecami pomocników znajdowała się naprawdę dobrze spisująca się w niedzielę linia obrony - stoperzy, co kuriozalne, przebiegli tyle kilometrów, co pomocnicy. Legioniści z formacji obronnej nie odpuszczali przez cały mecz i wracali za przeciwnikami zawsze do końca, choć przecież mieli do czynienia ze znacznie szybszymi od siebie napastnikami i skrzydłowymi. Żadna z bramek nie padła po błędzie linii defensywnej - pierwszy gol to rzut karny sprokurowany przez pomocnika, druga padła po ponowieniu akcji przy stałym fragmencie gry. Stąd trzeba po tym meczu zupełnie inne noty wystawić obrońcom i bramkarzowi, a inne całej reszcie zawodników. Nie zmienia to oczywiście faktu, że mecz został przegrany zasłużenie i przy takiej grze bez wytrenowanych schematów i odpowiedniego zaangażowania szanse na obronę tytułu mistrzowskiego są znikome.

 

Arkadiusz Malarz 6 (4,31 - ocena Czytelników). Rzut karny i strzał głową z najbliższej odległości - trudno mieć jakiekolwiek pretensje do Malarza za stracone gole. Poza tymi sytuacjami niewiele miał okazji do interwencji dzięki dobrej grze obrońców. W pozostałych nielicznych przypadkach bronił bez zarzutu, a jego dwa skuteczne wyjścia na początku meczu uchroniły Legię od utraty kolejnych bramek. Nie mamy uwag do gry bramkarza „Wojskowych”.


Marko Vesović 6 (3,74)
. Rzadko grywał w formacji obronnej (jeszcze jeden efekt działania chorwackiej maszyny losującej), więc chwilami miewał problemy z utrzymywaniem linii spalonego, błędów w defensywie jednak nie popełniał. Czarnogórzec dobrze radzi sobie jako prawy obrońca, choć oczywiście ciągnie go też do przodu - wielokrotnie w niedzielę pojawiał się pod wiślacką bramką i dużo dośrodkowywał, jednak albo zawodziło wykonanie, albo koledzy, którzy nie wchodzili w odpowiedniej liczbie w pole karne. Niezły w sumie występ Vesovicia, nie do niego trzeba kierować pretensje za wynik tego meczu.


Inaki Astiz 5 (2,86)
. Pierwsza połowa dobra, w drugiej miał coraz większe problemy z Carlitosem, przegrał z nim dwa pojedynki, ale jakichś szczególnie groźnych sytuacji z tego nie było. W sumie Hiszpan zagrał przeciętny mecz i nie ma powodu jakoś szczególnie karcić go za niedzielny występ niską notą.


Michał Pazdan 6 (3,71)
. Bezbłędny mecz w obronie, do tego grał z ogromnym zaangażowaniem - nawet jeśli dużo szybszy Carlitos dostawał piłkę za plecy „Pazdka” reprezentant Polski wracał za nim ile sił i nadążał z zablokowaniem albo przynajmniej utrudniał mu maksymalnie wykańczanie akcji, jak choćby w 9.minucie. Jedyna jego pomyłka miała miejsce nie przy kryciu czy walce o piłkę z napastnikiem, tylko przy jej wyprowadzaniu w 35. minucie, gdy podał przeciwnikowi piłkę blisko bramki. Najlepszy mecz Pazdana w tej rundzie i pierwszy chyba, w którym nie popełnił jakiegoś poważnego błędu w defensywie.


Adam Hlousek 5 (3,28)
. Grał podobnie jak Pazdan, skutecznie w obronie, bez istotnych błędów i z dużym zaangażowaniem, zawsze wracając za przeciwnikiem do końca, jak w 54. minucie, wybił też w pierwszej połowie piłkę zmierzająca do bramki. Ocenę musi mieć niestety niższą od reprezentanta Polski, bo przy drugim golu krył powietrze w polu karnym zamiast Frana Veleza i odpowiada częściowo za straconą bramkę. Rzadziej od Vesovicia podłączał się do akcji ofensywnych, ale też kilka takich wejść zakończonych dośrodkowaniami miał. W sumie ocena byłaby podobna do tej dla Pazdana, gdyby nie zachowanie przy drugim golu.


Krzysztof Mączyński 2 (2,69)
. Statystyki są bezlitosne - zero sprintów przez 45 minut i zero odbiorów. Choć kilometraż nabity przez pierwszą połowę jest podobny do reszty zawodników, to trudno nie mieć zacytować tu określenia z lig amatorskich - „wszędzie biega, nigdzie go nie ma”. „Mąka” w defensywie był z reguły tam, gdzie nie było akcji, nie licząc jednego powrotu w 19. minucie. Nie wszystko jednak w jego grze wyglądało tak źle, był bowiem jedynym legionistą z sześciu pomocników i napastników, który starał się przyspieszać grę podaniem z pierwszej piłki, jak choćby w pierwszej akcji meczu. Na zmianę w przerwie zasłużył tak samo, jak przynajmniej trzech czy czterech innych legionistów, trener Jozak wybrał jednak z sobie znanych przyczyn akurat reprezentanta Polski.


William Remy 2 (3,28)
. Maszyna losująca rzuciła Francuza na środek pomocy, choć już przez ostatnie pół godziny z Lechią było widać, że się tam kiepsko sprawdza, a do tego sam w wywiadzie podkreślał ostatnio, że lepiej czuje się na środku obrony. Remy miał w niedzielnym meczu niemal identyczne statystyki w defensywie jak „Mąka” - jeden sprint i jeden odbiór na 90 minut gry, a do tego bezsensownie sprokurowany rzut karny, gdy zaatakował z tyłu rywala mającego przed sobą jeszcze Astiza i Vesovicia. Gdyby nie końcówka meczu, gdy wykazał nieco większe zaangażowanie w ataku i nękał Cuestę celnymi strzałami z dystansu, mógłby skończyć z oceną najniższą z możliwych, bo przez większość spotkania też biegać mu się za bardzo nie chciało.


Cafu 2 (2,85)
. Z całej trójki pomocników najwięcej biegał w obronie, ale odbiór zaliczył również zaledwie jeden. O grze do przodu nie można nic powiedzieć, bo na razie Portugalczyk nie rozumie się w żaden sposób zresztą zespołu, jeśli chodzi o konstrukcję ataku, więc jedyne co można mu zaliczyć na plus, to podobne próby uderzania z dystansu, jak Remiego. Inna sprawa, że patrząc na nieruchliwość większości legionistów w niedzielę, nawet jeśli próbowałby uruchamiać kogoś szybkim podaniem, to partner musiałby się ruszyć z miejsca. Może po dwutygodniowej przerwie Cafu i kilkunastu treningach będzie mógł efektywniej współpracować z resztą kolegów.


Sebastian Szymański 4 (3,24)
. Można zwracać uwagę na dużą liczbę strat, niecelnych podań i nieudanych dryblingów, ale z całej drużyny to osiemnastoletni junior był najgroźniejszym piłkarzem mistrzów Polski. Oddawał celne i groźne strzały, robił rajdy, dośrodkował idealnie piłkę na głowę Eduardo, a przede wszystkim w odróżnieniu od reszty legionistów po prostu się ruszał. A skoro był jedynym zawodnikiem robiącym zamieszanie pod bramką Cuesty, to najwyraźniej trzeba go było zdjąć. Decyzje chorwackiego trenera pogrążają nas niekiedy w bezbrzeżnej otchłani niezrozumienia.


Miroslav Radović 2 (2,49)
. Najwięcej strat, nieudanych dryblingów i bardzo dużo spacerowania. Jeżeli kapitan nie daje sygnału do walki i biegania, to nie jest to dobry sygnał. Dodajmy do tego niechęć do powrotów po stracie piłki i złe zachowanie przy drugim golu. Bardzo słaby mecz Radovicia.


Eduardo 1 (2,08)
. Spacer przez 90 minut, przewracanie się przy każdym kontakcie z przeciwnikiem, zero wypracowanych akcji, zero celnych strzałów, niemal wszystkie pojedynki przegrane, zmarnowana stuprocentowa sytuacja, gdy kompletnie niekryty z idealnie dograną piłką uderzył obok słupka i zawalony drugi gol, gdy dał się ograć Carlitosowi jak dziecko. Jeśli nie był w stanie grać, nie powinien wychodzić na boisko. Indeks InStat 197, nie wiem, czy kiedykolwiek tak niski u legionisty widzieliśmy. Ocena najniższa z możliwych.


Michał Kucharczyk 2 (3,06)
. Gra Kucharczyka w drugiej połowie była dowodem na to, że powodem porażki z Wisłą nie były personalne wybory trenera, co sugerowali niektórzy eksperci. „Kuchy” miał bowiem całe 45 minut, by przekonać wszystkich, że gdyby on grał od początku, to byłoby hoho, a na pewno lepiej niż było.  Ano nie byłoby. Przez całe pół meczu skrzydłowy Legii nie stworzył bowiem żadnej sytuacji ani sobie ani kolegom i nabijał sobie tylko licznik niecelnych podań i przebiegniętych kilometrów. Fakt, że ze wszystkich legionistów biegał najwięcej – jako jedyny przekroczył średnio sześć kilometrów na połowę meczu, tyle że produktywność tego biegania była słaba. Ocena nie lepsza niż większości pomocników i napastników.


Jarosław Niezgoda 2 (2,64)
. Wszedł na boisko chory i szczerze mówiąc tak też grał. Bez przyspieszenia, bez chęci do biegania, bez jakiegokolwiek zagrożenia dla bramki Wisły. Jedyny pozytyw taki, że przynajmniej nie podawał piłki do przeciwników. Niezauważalny występ, jeśli piłkarz nie jest zdrowy, nie wpuszcza się go do gry.


Cristian Pasquato (2,76)
grał zbyt krótko, by go oceniać, jednak jego aktywność w niedzielę, podobnie jak w meczu z Lechią, wskazywałaby, że trzeba było go wpuścić wcześniej.


Najlepszym legionistą w niedzielnym meczu w opinii Czytelników był Arkadiusz Malarz, my natomiast przyznaliśmy ten tytuł Michałowi Pazdanowi.

Oceny Czytelników:

 

Arkadiusz Malarz 4,31

Marko Vesović 3,74

Michał Pazdan 3,71

Adam Hlousek 3,28

William Remy 3,28

Cristian Pasquato 2,76

Sebastian Szymański 3,24

Michał Kucharczyk 3,06

Inaki Astiz 2,86

Cafu 2,85

Krzysztof Mączyński 2,69

Jarosław Niezgoda 2,64

Miroslav Radović 2,49

Eduardo 2,08

Komentarze (29)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~Yorick
  • 0 / 0
"Maszyna losująca" to bardzo dobre określenie. Pisałem o tym już dawno, to było że "kartki i kontuzje", a tymczasem Jozak dokłada jeszcze sporo od siebie niezrozumiałymi rotacjami składem oraz przesuwaniem między pozycjami.

Z ocenami się zgadzam, są bliskie moich. Wyjątki Eduardo, Szymański i boczni obrońcy. Edu owszem słaby mecz, ale jednak to głównie on dochodził do sytuacji. Był groźniejszy niż super nieproduktywny Szymański. Jeśli już to ich ocena powinna być podobna, a na pewno wyższa od Radovica.

Vesovic był niesamowicie nonszalancki, nie nadążał (przegrany sprint chyba z Imazem), tracił piłki, nawet auty wybijał nieoptymalnie. To że był bardziej aktywny od Hlouska to chyba jakiś żart. Hlousek wyprowadził w tym meczu chyba większość akcji Legii, nawet komentatorzy to podkreslali, nie mówiąc o instat index, który Hlousek miał najwyższy z Legii. Fakt bramka trochę go obciąża ale błagam! Ocena niższa od Vesovica to jakaś koszmarna pomyłka.

Na koniec Pazdan - z opisem zgadzam się co do słowa - więc skąd ocena 6? Czemu ma odpowiadać za błędy innych? On swoje zrobił (14/15 wygranych pojedynków), a nawet więcej, bo miał udział w ofensywie. Ocena mocne 8.
Niżej pozwoliłem sobie wyrazić opinię na temat wyprowadzania większości akcji przez Hlouska. Chłop nabił sobie ten instat index, ale trudno się dziwić, jak głównym pomysłem Legii na atak świetnie ustawionej Wisły były podania na skrzydło do biegnącego Hlouska. O tym, co zwiastuje ten element gry też pisałem. Dla trenerów to rajdy grozy Hlouska. Z większości z nich i tak nic nie wynika. A to trafi w rywala, a to ktoś przetnie, a to wrzuci za głęboko, za krótko. Jak mu czasem wyjdzie to kolega coś zepsuje. Te jego rajdy w przytłaczającej większości są całkowicie bezproduktywne i stanowią alibi dla partnerów z boiska, którzy zamiast poszukać innego rozwiązania, to patrzą - "o, biegnie łysy Adaś na skrzydełku jak szalony, a kij, podam mu, co będę kombinował, jeszcze stracę i pójdzie kontra".

Kilka razy najlepszym piłkarzem według InStat index był Kopczyński, chociaż kibice twierdzili, że był najgorszy na boisku. Tak było. Nie zmyślam. Także, no ja bym się tym indexem przesadnie nie sugerował.
~Yorick
  • 0 / 0
Tak, widziałem i dałem plusa, bo się z Twoją wypowiedzią zgadzam. Tylko, że nie wiem co więcej mógł zrobić Hlousek, żeby dostać np. 8. Te bezproduktywne rajdy to i tak była najgroźniejsza broń Legii w ty meczu, a że przy okazji świadectwo bezradności, to chyba nie wina Hlouska, tylko Jozaka. Ocena Hlouska niższa od Vesovica jest całkowicie niezrozumiała. Instat to nie biblia, ale "zdanie kibiców" też nie. I jedno i drugie może coś cennego powiedzieć.
Ja Adama winiłbym najmniej. Z Pazdanem byli najbardziej poprawni w tym meczu. On zachowuje się tak, jak powinien boczny obrońca, leci do każdej akcji zapewnić możliwość rozciągnięcia gry, ale z różnych powodów z rzadka drużyna odnosi z tego korzyść. Trudno też zapakować piłkę w pole karne, gdy przeciwnik ma w nim przewagę i cały środek jest obstawiony. On powinien być opcją na rozegranie akcji, a był głównym rozgrywającym drużyny. Nie jego wina. Kolegów z drużyny i Pana Jozaka.

Ocena zaniżona zapewne przez irytację nieskutecznością zagrań Hlouska i "krycie powietrza" przy golu na 0-2. Niestety to jest jeden z największych mankamentów Hlouska. Często źle zachowuje się w polu karnym podczas dośrodkowań z gry i stałych fragmentów, przegrywa główki z niższymi od siebie, łatwo atakującemu zgubić jego krycie. Wielu bocznych obrońców ma z tym problemy, szczególnie tych przestawianych z ataku i pomocy na bok obrony, a tak było przecież z nim.

A jak to jest z tym InStat indexem. Czy jest to system zero-jedynkowy, czy punkty notowane są oddzielnie dla każdej pozycji z uwzględnieniem kluczowych dla nich zagrań?
~Yorick
  • 0 / 0
To prawda, Hloseuk bardzo słabo gra w powietrzu. M.in. dlatego uważam, że powinien grać Jędrzejczyk - wzmocni siłę w powietrzu.
Ja też oglądając mecz kręciłem głową, jak bardzo ograniczonym ofensywnie graczem jest Hlousek. Ma jedno zagranie - oddać piłkę i biec, na koniec dośrodkować.
Niemniej tak jak mówiłem to była głowna broń ofensywna Legii w tym meczu.
Reszta może dostać 1 lub 2.
Pazdan 8, Hlousek 8 lub 7.
Nakręciliście się na Jozaka i jego maszynę losującą. Mam wrażenie, że w każdym meczu na skład wpływały urazy, choroby i kartki i po prostu Jozak grał tym co miał. Kogo miał innego na Wisłę wystawic skoro nie mogli grać Antolovic, Niezgoda, Hamalainen (był chory i jego wejściu to już tylko akt rozpaczy), Philips. Kogo innego dalibyście do środka pola oraz do ataku?
to o chorobie to miało byc o Niezgodzie oczywiście
Przypominam jedno - wiosenna Legia to jest już drużyna Jozaka, która jest fatalnie przygotowana do rundy.
Poza tym jak spojrzałem na Naszą kadrę to na 10)bramkarza pomijam) pozycji boiskowych mamy 19 piłkarzy w mniej więcej tym samym poziomie, a nie liczyłem np. Kopczyńskiego.
Więc pitolenie o urazach/kartkach itp. jest śmieszne, bo takiej wyrównanej kadry nie ma inny klub w Polsce.
I na koniec - jedynym niezawodzącym graczem wiosną jest ARKADIUSZ MALARZ, ale Arka to nie Jozak przygotowywał...
Ale patrz pan, że Pan Jozak, który przygotowywał do sezonu drużynę juniorów starszych Dinama Zagrzeb i kluby (niestety, nie ma nazw) z Australii, USA i Kanady oraz Pan Sos, 5 asystent trenera przygotowania fizycznego Dinama Zagrzeb, rehabilitant piłkarzy wracających po kontuzjach, źle przygotowali Legię do rundy, to żodyn się nie spodziewał. Żodyn.
Tak na gorąco wydawało mi się, że Rado nie grał tak źle, a przynajmniej grał lepiej niż we wcześniejszych meczach (w tym sezonie)... ale może umknęły mi gdzieś jego straty albo gra zespołu była tak słaba, że nawet przeciętne zagrania uznałem za dobre.
~Ż Ponimirski
  • 0 / 0
No niestety ale Jozak zawala. Legia taktycznie jest słaba, tak samo wygląda pod względem fizycznym. Kuleje motywacja, nastawienie boiskowe. No nie jest dobrze. Potrzebna jest radykalna zmiana i szybka oraz trzeźwa ocena sytuacji. Mam pierwszy raz wątpliwości czy Jozak i jego sztab to ogarnie. Po meczach z Craxą, Jagą czy teraz Wisłą widzę, że jest w drużynie jakaś zapaść i brak mi podstaw do optymizmu.
~Ester
  • 0 / 0
poloop

Jaka z Ciebie jest pusta mózgownica. Piłkarzyki maja kontrakty i maja to w hooju nic im nie zrobic jak grupka 3-4 bedzie grac na zwolnienie.
Porucznik
  • 1 / 0
Trener wystawia z przodu bardzo podobnych zawodników: Eduardo i Rado dobrzy technicznie ale bardzo słabi szybkosciowo. Do tego Rado ciągle robi te kółeczka i zwalnia grę.
Poza tym w obronie bardzo bardzo wolny Astiz. On często fauluje ok 16 tki gdyż przegrywa każdy pojedynek biegowy . Owszem dobry technicznie dobrze się ustawia ale na niego wystarczy szybki zawodnik. I koniec.
Podpułkownik
  • 0 / 1
Ester

Jaka z ciebie jest pusta mózgownica. Piłkarzyki grają dla comiesięcznej pensji.
~Ester
  • 0 / 0
Ja powiem tylko jedno. Piłkarzyki graja na zwolnienie Jozaka po tych głupich tekstach z Poznania i plackach pod stadionem. Szczerze? Tez bym mu tego nie zapomniał.
Pułkownik
  • 0 / 0
Szczerze ? Mial racje wtedy.
A pilkarzyki staraja sie jak moga zasluzyc na kolejne wyrazy uznania.
~DDs
  • 0 / 0
Wszyscy ZERO a Jozak minus 10. Banda amatorów co piłke nozną może tylko poogladac w tv bo do grania w nią się nie nadają za grosz
"nam biegać nie kazano"
A może zamiast biegać trzeba było grać.
Z wisłą przebiegliśmy 114 km porażka
lechia 107 wygrana
lech 111 wygranaz
jagiel , zagłębiem ,cracovią i śląskiem nie wiem jak to wyglądało.
Jakbyś miał blade pojęcie to wiedziałbyś, że drużyny w Europie przebiegają około 110 km na zespół. To nie kwestia przebiegniętych km w meczu robi przewagę, a sprinty i bieg na dużej intesywności. Do tego styl gry Legii, długie utrzymywanie się przy piłce sprawia, że czasem może być tych przebiegniętych kilometrów mniej.

Proponuję skończyć te pier... o km, bo Legia mało nie przebiegła, za to Wisła to pobiła chyba jakiś rekord ligi z tymi 120 km.
Dlatego też podaje kilometry bo od nich niewiele zależy. a wiadomo jakie są na nas spinki.
wisła mogła dodatkowo sobie pozwolic na zajechanie się bo wiedzieli ze mają 2 tygodnie na regeneracje.
Odkąd trenerem został Pan Jozak, najlepsze mecze i najdłuższą serię zwycięstw zanotowaliśmy wtedy, kiedy nie graliśmy w stylu polegającym na długim utrzymaniu się przy piłce.

Nie wiem czy pełniący obecnie funkcję trenera pierwszego zespołu Pan Jozak zdąży przed utratą posady zorientować się, że kurczowe granie piłeczką to niekoniecznie jest coś, w czym posiadani przez nas w kadrze piłkarze czują się najlepiej. Ci ofensywni skrojeni są raczej do gry po przechwycie/stracie piłki przez przeciwnika. Nasza "dominacja" zwykle kończy się na tym, że Hlousek biega do każdej akcji w ofensywie niczym Forrest Gump i prawie każda akcja (w 19 z 20 prób zakończona niepowodzeniem) jest kierowana do niego. Chłop nieświadomie staje się głównym rozgrywającym Legii. Jest to też niepokojący sygnał, bo takie maratony Hlouska przy linii bocznej i kierowanie do niego ogromnej liczby piłek zwiastowało trenerski koniec najpierw Hasiego i potem Magiery. Jeden z głównych lub nawet główny symbol bezradności Legii. Ostatnio widzimy to coraz częściej.

Nie ma co przywiązywać wagi do przebiegniętych kilometrów w tym meczu. Nie to było problemem. Przede wszystkim styl, który był paliwem dla ataków Wisły. Oni tak naprawdę niewiele musieli robić, czekali aż któryś z naszych asów odda im piłkę, Legia wejdzie wysoko, formacje się rozlezą (standard) i polecą sobie z kontrą. Odkąd Pan Jozak postawił na grę piłką i dominację (niestety, w większości przypadków złudną), to prawie wszystkie mecze tak wyglądają.
Jak Ty sobie wyobrażasz grę Legii w lidze, jak prawie każdy zespół ustawia się na kontrę? Poważny jesteś?
Co stoi na przeszkodzie, żebyśmy sami ustawili się pod kontrę? Nie mówię, że na cały mecz, ale przynajmniej jakiś jego fragment, tak jak robi to wiele zespołów europejskich, również tych z najwyższej półki. Cofną się, wciągną ofiarę na połowę, sprowokują a potem sami wyprowadzają śmiertelny cios. Kontra to nie wstyd. Wstyd to kraść. Legia nie jest jedyną drużyną na świecie, pod którą prawie każdy przeciwnik ustawia się pod kontrę. To zdecydowanie lepsze rozwiązanie, niż przepychanie każdej akcji z wymianą kilkudziesięciu podań w żółwim tempie i kierowaniu każdej akcji do Hlouska. W zdecydowaniej liczbie bezskuteczne i kończące się starami, po których rywale wychodzą z bardzo groźnymi kontrami.
Pułkownik
  • 0 / 0
Poldi, ciekawe spostrzezenie co do rosnacego natezenia rozpaczliwych rajdow Hlouska.
Co do wnioskow koncowych tzn. co to moze zwiastowac obys sie jednak mylil.
Do Marc12345
I co z tego, że są na Nas spinki - kopacze nie wiedzą o tym?
Na Bayerny,PSG itd też spinają się i wygrywają z nimi raz na ruski rok.
Jesteś lepszy to rywale mogą zagrać i na 300% a nie wygrają.
A co do Wisły - czy My graliśmy w tym roku częściej od nich? - nie to też był Nasz 7 mecz i też większość z 1 składu wiedziała, że następny mecz zagra za 2 tygodnie.
Przecież z 14 legionistów którzy zagrali na kadry wyjechało 4...
chyba nie zasłużyli na tak niskie oceny...wcale nie zagrali tak źle! porażka głównie ze względu na pogodę, która wyraźnie nam nie sprzyjała. za to wisła ze swoim autobusem w bramce nie musiała wiele biegać i myśleć o ataku, więc aura jej sprzyjała...mecz raczej na plus, patrząc na np zaangażowanie naszych zawodników czy zgranie!
Pułkownik
  • 0 / 1
To zart ?
nie - to nasi kopacze zażartowali sobie z LEGII oraz kibiców...
Podobają mi się oceny i analiza gry poszczególnych graczy. Zaczynając od trenera (maszyna losująca... brawo) kończąc na ostrej ocenie Rado. Kapitan dał żenujący przykład jak nie powinno się grać w meczu o stawkę. Nawet w sparingu nie wypadałoby grać tak słabo. Straty, spowalnianie gry, odpuszczanie w obronie. Hlousek non stop grał na dwóch wiślaków. Z drugiej strony było podobnie.

Było minęło... liczę na 6 punktów w ostatnich meczach i zobaczymy co nam to da przed play-offami. Aaaa... i że maszyna losująca skład zostanie odstawiona do piwnicy.