+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Oceny piłkarzy Legii za mecz ze Śląskiem - punkty są, gry nie było

Logo Legia.Net

Redakcja Legia.Net

Źródło: Legia.Net

21-03-2019 / 19:25

(akt. 21-03-2019 / 19:25)

W sobotę Legia pokonała u siebie po słabej grze Śląsk 1:0. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz w grafice na dole. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 6 (6,47 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Gra się po to, by wygrać, a skoro zespół wygrał, oceniony powinien być pozytywnie, bo zwycięzców się nie sądzi. Tyle, że tak wygrywającą Legię na trybunach przy Łazienkowskiej chcą oglądać tylko koneserzy futbolu. Do strzelenia gola legioniści próbowali grać w piłkę, ale w większości przypadków na próbach się kończyło, były to niemal wyłącznie akcje prawą stroną, przeprowadzane przez parę Medeiros-Vesović, najczęściej kończone nieudanymi dośrodkowaniami, a tylko w jednym przypadku strzałem Czarnogórca. I ten strzał był przed przerwą najlepszą próbą zagrożenia bramce Śląska, raz próbował szczęścia Cafu z dystansu i były dwa groźne stałe fragmenty gry. Po zmianie stron błysnęła jeszcze para Martins-Cafu, co zakończyło się niecelnym strzałem tego ostatniego, potem był dość przypadkowy rzut karny nie tyle wywalczony przez legionistów, co podarowany przez grającego w siatkówkę Tarasovsa i na tym próby gry w piłkę się skończyły. Mistrzowie Polski znów po zdobyciu gola cofnęli się nie bacząc na to, że jednobramkowe prowadzenie to naprawdę nikła zaliczka. Tym razem, podobnie jak w Gdyni, udało się je do końca dowieźć, skupiając się wyłącznie na bronieniu dostępu do własnej bramki i wyprowadzając zaledwie jeden kontratak na ponad czterdzieści minut gry. O ile więc gra ofensywna legionistów znów wołała o pomstę do nieba, tak gra w destrukcji wyglądała naprawdę świetnie. Marcin Robak, jeden z najlepszych strzelców Ekstraklasy, został wyłączony z gry przez znakomicie grającą parę stoperów, a pojedynki Robaka z Jędrzejczykiem wygrywane zwykle przez legionistę były ozdobą tego pozbawionego sytuacji podbramkowych i w sumie bardzo nudnego meczu. Śląsk nie miał przez cały mecz żadnej sytuacji strzeleckiej w obrębie pola karnego, a dwa strzały z dalszej odległości dobrze obronił Cierzniak. Stąd po raz kolejny wystawiamy inne oceny obrońcom, a inne piłkarzom ofensywnym, choć za defensywę odpowiadała cała drużyna. Mecz zresztą był bardzo „fizyczny”, bo oba zespoły przebiegły mnóstwo kilometrów. Trzy punkty są, cel został zrealizowany, ale my mamy naprawdę dość oglądania w każdym wiosennym meczu mistrzów Polski skupionych wyłącznie na bronieniu dostępu do własnej bramki i mających problem z rozegraniem choćby kilku sensownych akcji. Może w przerwie na reprezentację coś się zmieni i Ricardo Sa Pinto stworzy jakieś warianty gry ofensywnej, a przede wszystkim wyśle pod pole karne rywali większą liczbę piłkarzy, rzecz jasna przy utrzymaniu tego wysokiego poziomu gry w obronie, jaki oglądaliśmy w sobotnim meczu.

Radosław Cierzniak 7 (7,92 - ocena Czytelników). Przed przerwą nie miał nic do roboty, po zmianie stron dwa razy został poddany poważniejszej próbie przy groźnych uderzeniach z dystansu i z obu tych prób wyszedł zwycięsko. Nie mamy również żadnych zarzutów do zachowań przy nielicznych dośrodkowaniach wrocławian, z rzeczy negatywnych zapamiętaliśmy dwa nieudane wykopy w pierwszej połowie. Dobry mecz Cierzniaka.

Marko Vesović 7 (7,22). Znakomita pierwsza połowa, gdy nie tylko bezbłędnie grał w obronie, ale też bardzo często wchodził na obieg pod polem karnym rywala, były to zdecydowanie najgroźniejsze akcje Legii w ogóle. Jedną z nich Czarnogórzec zakończył celnym strzałem, niezbyt udane natomiast były dośrodkowania. Po zdobyciu gola legioniści cofnęli się i Vesović skupił się wyłącznie na wykonywaniu zadań defensywnych, z całkiem dobrym zresztą skutkiem. W końcówce meczu został skrzydłowym, ale nie potrafił ani przeprowadzić żadnej dobrej akcji, ani nawet przetrzymać dłużej piłki z przodu. Mimo to bardzo pozytywnie oceniamy grę Vesovicia w sobotnim meczu.

Mateusz Wieteska 8 (7,44). Mało się mówiło o Wietesce po sobotnim meczu, a szkoda, bo młody stoper zagrał naprawdę świetny mecz, być może najlepszy w barwach Legii. Bezbłędna gra w defensywie, mnóstwo wygranych powietrznych pojedynków, doskonała współpraca z pozostałymi obrońcami i spokojne wyprowadzanie piłki, a przecież mistrzowie Polski przez pół meczu bronili się i to właśnie na środkowych obrońcach spoczywał często ciężar gry. Pojedynki Jędrzejczyka z Robakiem wyglądały bardziej spektakularnie, ale z Wieteską czołowy strzelec Ekstraklasy też sobie kompletnie nie radził. Najlepszy obok Jędrzejczyka piłkarz meczu.

Artur Jędrzejczyk 8 (7,71). Reprezentant Polski praktycznie w każdym kolejnym meczu udowadnia, w jak dobrej jest formie. Wygrywał każde starcie z rywalami, czy na ziemi, czy w powietrzu i Robak nie był w stanie nie tylko obrócić się z piłką, ale często nawet jej przyjąć. Dwa razy w pierwszej połowie niedokładnie wyprowadził piłkę, ale po zmianie stron nawet takie błędy mu się nie przydarzały. Znakomity mecz Jędrzejczyka.

Luis Rocha 6 (7,01). Portugalczyk dobrze prezentował się w obronie, nie dawał rywalom dośrodkowywać w pole karne, natomiast w odróżnieniu od Vesovicia bardzo rzadko pokazywał się do gry ofensywnej, nawet w pierwszej połowie. Gdy już raz do tego ataku poszedł i dośrodkował, skończyło się to rzutem karnym, aczkolwiek zasługa Rochy była przy tym znikoma, bo właściwie to Tarasovs sam podarował legionistom „jedenastkę”, wrzutka Portugalczyka prawdopodobnie do żadnego z partnerów by i tak nie trafiła. Tym razem wytrzymał cały mecz, ale w ostatnich dwudziestu minutach widać było u niego problemy kondycyjne, miewał straty nawet na swojej połowie. Przeciętny w sumie mecz Rochy, choć nie sposób zauważyć, że wypadł znacznie lepiej niż w ostatnich meczach Hlousek.

Andre Martins 7 (7,31). Dopóki Martins grał w piłkę, to znaczy do zdobycia gola, to i w piłkę jak zwykle grała cała Legia,. Portugalczyk starał się grać do przodu, częściej pojawiał się pod polem karnym rywala, próbował nawet strzału, a tuż po zmianie stron błysnął kapitalnym długim podaniem do Cafu. Po objęciu przez mistrzów Polski prowadzenia Martins cofnął się i skupił już wyłącznie na destrukcji. Z jednej strony szkoda, z drugiej nie sposób nie zauważyć, że rozegrał on znakomity mecz w defensywie, odbierał piłki, łatał dziury w środku pola, dwa razy znakomicie pokrył przed bramką dużo wyższych i silniejszych rywali przy stałych fragmentach gry, ratując legionistów od utraty gola. I właśnie za tą waleczność i skuteczność w destrukcji podnosimy Martinsowi ocenę powyżej wyjściowej.

Cafu 4 (5,66). Portugalczyk bardzo dobrze prezentował się w defensywie przez cały mecz i wspierał stoperów w walce fizycznej z Robakiem, dzięki czemu nie musieli oni wysoko wychodzić za napastnikiem Śląska. Co ważne, większość z tych starć wygrywał. Chwilami pracował wręcz za dwóch. Niezbyt często pojawiał się pod bramka Śląska, ale gdy to zrobił, z reguły stwarzał spore zagrożenie - raz uderzył celnie zza pola karnego, a tuż po zmianie stron kapitalnie przyjął podanie Martinsa, obrócił się i uderzył tuż obok słupka. Szkoda, że od początku rundy częściej nie wspierał kolegów w ataku. Również on po zdobyciu gola cofnął się i ograniczył wyłącznie do wykonywania zadań defensywnych. Miałby zdecydowanie wyższą ocenę, gdyby nie osłabił drużyny czerwoną kartką w końcówce. Niezależnie od tego, czy była ona pokazana za niecenzuralne słowa (co byłoby nonsensem), czy za nieudaną próbę oplucia Piecha, w ogóle nie powinien po decyzji VARu biec za Piechem, wszczynać konfliktu i dawać sędziemu Stefańskiemu pretekstu do interweniowania. O ile za „czerwień” z Rakowem go rozgrzeszyliśmy, to za sobotnią kartkę nie sposób tego uczynić. Osłabił zespół w końcówce spotkania, do tego trzy kolejne mecze spędzi na trybunach, siłą rzeczy musimy wręcz zdecydowanie jego ocenę obniżyć, pomimo całkiem dobrego w sumie występu.

Iuri Medeiros 5 (6,22). Dobrze poklepał kilka razy z Vesoviciem przed przerwą, gdy wypuszczał Czarnogórca podaniami na dogodną pozycję… i to tyle z pozytywów niestety. Bardzo dużo strat, niecelnych podań i słaba gra w defensywie przez cały okres pobytu na boisku, do tego zero strzałów. Więcej, zdecydowanie więcej oczekujemy od ofensywnych piłkarzy niż tylko obsługiwanie podaniami wchodzących na bieg bocznych obrońców. Bardzo przeciętny występ, a w pierwszym kwadransie i przez znaczną część drugiej połowy wręcz słaby.

Sebastian Szymański 4 (5,67). Powrót po leczeniu kontuzji młodego pomocnika Legii pomimo gry w zwycięskim meczu zdecydowanie do udanych zaliczyć nie można. Szymański bardzo dużo piłek tracił, ponad połowa jego podań była niecelnych, nie oddał żadnego strzału, nie stworzył też żadnego zagrożenia pod bramką Słowika, a do tego wyłączywszy może krótki okres w drugiej połowie, jakiś kwadrans przed końcem, niespecjalnie dobrze prezentował się też w destrukcji. Na plus można mu policzyć tylko dobrze bite rzuty różne w pierwszej połowie, po których było sporo zamieszania pod bramką Śląska. Został wycięty kilka razy równo z trawą w drugiej połowie i pewnie również to, obok przerwy w treningach, wpłynęło na to, że w końcówce, podobnie jak kilku innym legionistom, brakowało mu nieco sił. Mecz był niezwykle intensywny pod względem biegowym, więc nie ma się co dziwić. Słabo w tym meczu zaprezentował się zarówno na „dziesiątce”, jak i przez kilkanaście minut na skrzydle, ale w pierwszym meczu po takiej kontuzji nie ma się czemu dziwić.

Michał Kucharczyk 4 (4,54). Lewe skrzydło nie jest najwyraźniej miejscem, gdzie Kucharczyk czuje się komfortowo. Źle wszedł w mecz, przegrał większość pojedynków, stracił sporo piłek, w tym jedną na własnej połowie, niespecjalnie celnie też podawał. Potem oddał celny, ale bardzo słaby strzał, przy którym doznał kontuzji. I na kontuzję mięśniową i w ogóle na dyspozycję ”Kuchego” w sobotę musiał wywrzeć wpływ maraton ostatniego tygodnia - pełny mecz w Gdyni i sto dziesięć minut z Rakowem, bo od początku meczu prezentował się skrzydłowy Legii po prostu bardzo słabo.

Carlitos 6 (6,72). Nieźle radził sobie w grze tyłem do bramki, niestety bardzo rzadko miał okazję się z nią odwrócić. Zaczął mecz od rajdu zakończonego nieudanym dośrodkowaniem i była to jego najlepsza akcja przed przerwą. Po zmianie stron podobną akcję przeprowadził po raz drugi, tym razem skończyła się dużo lepszym dośrodkowaniem i rzutem rożnym. W sumie grał dość słabo, w najważniejszym momencie meczu wykazał jednak dużo spokoju pewnie wykonując rzut karny, co dało Legii zwycięstwo. I za tego gola podnosimy mu ocenę, bo za całokształt gry nie dostałby lepszej od pozostałych graczy ofensywnych.

Dominik Nagy 6 (5,82). Jeśli chodzi o grę ofensywną, to nadal nie odzyskaliśmy Nagya z jesieni, bo poza jedną nieudaną próbą technicznego strzału w końcowej fazie meczu Węgier nie stanowił większego zagrożenia dla obrońców Śląska, inna sprawa, że przez większość czasu, który spędził na boisku po wejściu z ławki mistrzowie Polski niemal wyłącznie się bronili. I w tej obronie na tle pozostałych ofensywnych pomocników Nagy bardzo mocno się wyróżniał, nie tylko zabierając piłki rywalom, ale też precyzyjnie je wyprowadzając po odbiorze. Choć grał tylko nieco ponad godzinę, miał więcej odbiorów niż wszyscy pozostali ofensywni piłkarze razem wzięci. W ofensywie słabo, w destrukcji dobrze, w sumie wychodzi przeciętnie.

Sandro Kulenović 5 (5,88). Miał w końcówce przytrzymać piłkę, dać oddech obrońcom i szukać szczęścia w kontrataku. W sumie tylko dwa razy udało mu się wyjść z piłką, raz po rajdzie chyba nie bardzo wiedział, jak zakończyć akcję w polu karnym i jego strzał został zablokowany, za drugim razem wywalczył rzut rożny. Trochę za mało, jak na ponad pół godziny gry.

Paweł Stolarski (5,51) grał zbyt krótko, by go oceniać, zaliczył ważną interwencję zdejmując piłkę z nogi Piecha, choć sędzia długo się zastanawiał, czy nie podyktować za to rzutu karnego. Na szczęście sięgnął po VAR, co rozwiało jego wątpliwości .

Najlepszym legionistą sobotniego meczu Czytelnicy wybrali Radosława Cierzniaka, a redakcja po raz kolejny postawiła na Artura Jędrzejczyka.

Oceń zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

7.92 Radosław Cierzniak

7.71 Artur Jędrzejczyk

7.44 Mateusz Wieteska

7.31 Andre Martins

7.22 Marko Vesović

7.01 Luis Rocha

6.72 Carlitos

6.22 Iuri Medeiros

5.88 Sandro Kulenović

5.82 Dominik Nagy

5.67 Sebastian Szymański

5.66 Cafu

5.51 Paweł Stolarski

4.54 Michał Kucharczyk

Komentarze (6)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Duży plus dla Cierzniaka i naszych stoperów, reszta bezbarwna (L)
Domyślny awatar Kapral
  • 1 / 0
Fatalny znowu najgorszy i w nagrodę za bycie najgorszym zawodnikiem w drużynie ma dostać nowy kontrakt...
Domyślny awatar Chorąży
  • 2 / 0
Kontrakt zapewne niższy...oby uniósł się honorem
Marszałek Polski
  • 3 / 0
Po notach widać jak słabi jesteśmy w ofensywie
Dużo pracy przed trenerem
Domyślny awatar Kapral
  • 4 / 4
Bardzo wysokie noty po tak słabym jakościowo meczu.
Generał broni
  • 3 / 1
uzasadnione - logicznie i w oparciu o fakty - także trudno się z nimi nie zgodzić...
ale można...