Ricardo Sa Pinto znajdzie nową pracę?

Logo Legia.Net

Adam Dawidziuk

Źródło: MaisFutebol

02-07-2019 / 08:06

(akt. 02-07-2019 / 08:16)

Ricardo Sa Pinto jest poważnym kandydatem na trenera Sportingu Braga - informuje portal maisfutebol.iol.pt. Z perspektywy Legii, to bardzo istotna informacja, bo stołeczny klub wciąż opłaca kontrakt byłego szkoleniowca.

Pensja Portugalczyka, to obciążenie w wysokości około 35 tys. euro miesięcznie, a według wynegocjowanych warunków, gdyby nie znalazł pracy, Legia musi wypłacać mu ją jeszcze przez 10 miesięcy.

W Bradze mają wakat ma stanowisku trenera po odejściu Abela Ferreiry do PAOK-u Saloniki. Zdaniem tamtejszych mediów, Pinto jest najpoważniejszym kandydatem, a sprawa ma wyjaśnić się bardzo szybko.

Komentarze (48)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Kolego NaszaL bez obrazy ,jesteś po prostu prostakiem jeśli piszesz o drugim człowieku takie rzeczy nic dodać nic ująć !!!
Major
  • 0 / 1
Ciezko mi uwierzyc, ze jakikolwiek powazny klub zatrudni tego idiote jako trenera
Oczywiście że zatrudnią, tak samo jak i on nie odmówi, i nie ma znaczenia że kilkanaście razy mu nie wyszło, bo raz się udało, tym będzie kierować się przyszły klub.
To byłaby super wiadomość dla kasy klubowej także oby jak najszybciej podpisał w Bradze
Sierżant
  • 0 / 0
I tak myslalem ze mial wyższy kontrakt...
~L
  • 0 / 0
Legia to niech szuka 11 i przede wszystkim 10 bez tego niewiele się zmieni
Generał
  • 0 / 0
Obu dostał wakat i niech mu się tam wiedzie.
Podporucznik
  • 2 / 2
Oby się nabrali na gadkę tego świra i go zakontraktowali i oby tego komentarza nie czytał nikt z Bragi :)
Zatem życzę szybkiego zatrudnienia:-)
Porucznik
  • 4 / 0
Dear frendns from Braga, I hope You are well...
Jak jeszcze Pinto ściągnie ze sobą naszego Ajatollaha dryblingu kultywującego styl pikanego mistrza to się bragusy za kilka miesięcy zmarszczą. ;)
Pułkownik
  • 4 / 2
Kolejni samobójcy...
Pułkownik
  • 3 / 2
Może w Bradze nie będą mieli problemów z tym, że trener będzie forsował Portugalczyków:)
Nie pozostaje nic innego jak życzyć Ryśkowi powodzenia.
Uwolnienie jego pensji daje nam finansowanie np. na Kirkeskova.
Pułkownik
  • 2 / 0
Ciekawe ile tam wytrzyma i czy będzie to pełen sezon? Nie mniej bardzo dobrze, bo księgowa u nas wreszcie odetchnie. Wręcz zwolni się kontrakt na kolejnego zawodnika.
1,5 mln zł to bździny w porównaniu z obciążeniem pensjami zawodników w ub sezonie
Pułkownik
  • 3 / 0
Ziarnko, to ziarnka... Chętnie bym zarobił te "bździny" za nicnierobienie i czekanie na ofertę.
To oczywiste, ale w kategoriach budżetu klubu to 1% może trochę mniej
~mietek
  • 2 / 0
Jeśli o mnie chodzi, to on może z nowego klubu wylecieć nawet po kilku godzinach, jak niedawno się zdarzyło w Turcji. Byle zszedł z listy płac. Gorzej, że "uwolnienie" pieniędzy może być pokusą dla prezesa, żeby w przypadku jakiejś wpadki zwolnić Vuko i zatrudnić kolejnego cudaka.
Niech mu się wiedzie...
Porucznik
  • 3 / 1
Straszna bzdura nie ma się czym jarać.Jego agenci robią dobry PR i pewnie sami wysłali jego CV do Bragi a MaisFutebol to jest serwis plotkarski gdyby napisało o tym np. "O Jogo" to można by się grzać. Tak na marginesie co z Kucharczykiem?Redakcja 3 tygodnie temu napisała,że w najbliższych dniach podpisze kontrakt z Arsenalem Tułą jak widać miałem racje,że w Rosji nikt nic o tym nie wie.
Jakos w to nie wierze ze on jest najpowazniejszym kandydatem. Ale oby tak bylo. Szybkie zwolnienie takiej pensji moze by pozwolilo zatrudnic jakiegos solidnego grajka, cos ala Wszolek, choc juz chyba skrzydlowych nie szukamy po zakontraktowaniu tego Brazylijczykam. Wzglednie bedzie pensja rezerwowa w razie czego.... ale oby nie byla potrzebna i Vuko sobie poradzil.
Kolejny dobry krok w rozwiązywaniu naszych problemów finansowych. Krok,który nie zależy od nas,ale dobrze byłoby go wykonać.
Swoją drogą to jednak taka UEFA lub ogólnie FIFA, działają poza jakimkolwiek nadzorem finansowym. Gdyby umowy trenerów były tak skonstruowane jak w normalnym świecie,to za niewykonanie lub sp...enie roboty na pewno taki fachowiec nie dostałby jeszcze w nagrodę wypłacania kasy do końca kontraktu. To samo się tyczy piłkarzy. Grasz super-super pensja,po roku obniżyłeś loty i grasz kiepsko-nadal super pensja. Chore! Jak się ma do tego mądrość ludowa: "Jaka praca taka płaca"! Tego żadne komisje unijne nie zmienią,bo jak tylko ktoś chce zainterweniować w ten piłkarski świat,to FIFA lub UEFA bronią swej niezależności jak Al Bundy przed amorami Peg.
Generał broni
  • 3 / 4
Kontrakt tym różnie się od umowy o pracę, że jest zawierany na czas określony a umowa z okresem wypowiedzenia. kontrakty są stosowane również w biznesie. Nie ma specjalnego prawa pracy dla klubów sportowych.
Mylisz się Boras, FIFA i UEFA mają wywalczoną odrębność od ogólnie stosowanych praw i przepisów. Co do kontraktów w piłce dla trenerów a szczególnie piłkarzy przegięto w drugą stronę na zasadzie wahadła. Kiedyś po podpisaniu kontraktu stawali się prawie niewolnikami klubów, teraz po wielkich bataliach szczególnie menadżerów to kluby stoją właściwie na straconej pozycji.
Generał brygady
  • 0 / 0
Przede wszystkim w kontraktach obie strony mogą się umówić na co tylko chcą i na warunkach, jakie tylko sobie wymyślą (rzecz jasna w granicach prawa). Kontrakty trenerskie rzadko określają precyzyjnie kwestie dotyczące realizacji celów danego szkoleniowca w danym klubie (częściej już danego selekcjonera w danej reprezentacji). Raczej są to niepisane umowy, z którymi trenerzy się po prostu liczą, bo mają świadomość oczekiwań prezesów i właścicieli. Ale podkreślmy na przykładzie Ekstraklasy, że to może dotyczyć, powiedzmy, Legii (cel: tytuł) i ze trzech jeszcze drużyn (cel: europejskie puchary). Głównie z tego można rozliczać szkoleniowców w sposób zero-jedynkowy, choć przecież nie zawsze tak się dzieje. Tym bardziej nie dzieje się tak zawsze, gdy możliwymi do osiągnięcia celami może być dla klubu co najwyżej awans do górnej ósemki lub utrzymanie się w lidze.

Bywało, nawet w Legii, uzależnianie finansów dla drużyny od wyników bieżących, zgodnie z zasadą "Jaka praca, taka płaca", o której piszesz, know(L)edge. Po trzech meczach bez zwycięstwa zespół tracił wypracowane wcześniej premie, a po trzech wygranych z rzędu budował je (każde kolejne zwycięstwo zwielokrotniało wypłaty). Niezależnie od tego drużny mogła podnieść z murawy premie za konkretne osiągnięcia, jak Puchar Polski czy mistrzostwo Polski. Wszystko to działo się w poprzedniej dekadzie, ale pożądanych efektów nie przynosiło.
Problem z okresleniem celow w kontrakcie jest taki, ze zapisujac tytul w nim, nie masz duzego wplywu na to co bedzie w np. 26 kolejce. Mozesz przegrac np. 0:4 z Wisla Krakow, ale w mysl zalisow w kontrakcie szans na tytul jeszcze nie straciles. Pewnie mozna doprecyzowac jakas strate punktowa, ale na cos takiego juz pewnie nikt sie nie zgodzi. Wyszloby zatem ze dopiero po straceniu matematycznych szans na tytul rozwiazanie kontraktu byloby po twojej stronie. Wiec nawet taki zapis o tytule nie wiele daje, gdyby go przepchnac i trener by sie na niego zgodzil. A juz bardziej szczegolowe zapisy pewnie trudno zapisac, bo po prostu nikt sie na to nie zgodzi ze mozesz go wyrzucic jak bedzie mial -5 punktow do lidera. Trenerzy rzadza, zwlaszcza ci z nazwiskiem i renoma. Pewnie Mioduski wyrzucil Pinto bo dalej liczyl na tytul, liczyl ze szatnia odetchnie i sie zmobilizuje. Jak bylo wszyscy widzielismy. Byc moze gdyby Pinto zostal i nie wywalczyl tytulu to rozstanie byloby tansze, ale tego nie dalo sie przewidziec i pewnie kazdy by zalowal ze nie sprobowano zmienic trenera i dac nowy impuls szatni.
Generał brygady
  • 0 / 0
Tak, to jasne HB,
jedyne wyjście to np. takie, że podpisujesz kontrakt na 2 lata, ale ten drugi rok wchodzi w grę tylko wtedy, gdy realizujesz cel w roku pierwszym, czyli klasyczna opcja kontraktu na rok z automatycznym przedłużeniem o kolejny. Tak stało się w minionym sezonie z kontraktem Fornalika w Piaście (już po sezonie zasadniczym). Oczywiście, szkoleniowcy wcale takich zapisów nie chcą.

Co do decyzji Mioduskiego po porażce Legii w Krakowie, to faktycznie tak właśnie było, jak piszesz.
Zgadzam się,ale mi nie chodziło tylko o ostatni sezon i tylko o RSP. Moje przemyślenia dotyczą tego eksterytorialnego finansowo (i nie tylko) świata piłki. W normalnym świecie przyniosłeś stratę i nagrody nie dostajesz,a nawet ponosisz konsekwencje-utrata pracy to nie jedyna z nich. Nie słyszałem,żeby ta pani z mopem na głowie zwracała nam kasę za wywalenie z eliminacji do LM. Tak samo jak Klaf za operację na żywym organizmie i zabawę w 3-5-2,mimo że wszystko wskazywało,że wylądujemy w ciemnej d... Ponadto z trenerami faktycznie jest inaczej,ale taki piłkarz po podpisaniu kontraktu może mieć już wywalone. Ambitny nie,profesjonalista nie,ale my to przerabiamy co roku z tymi paskłatami, filipsami, czukwami, lanżilami itd. Na to nie ma rady. A ilu jest jeszcze takich,że pod koniec kontraktu dostają skrzydeł,a potem po przedłużeniu "dawaj on nowa". Ten system jest zły. Kibic płaci i wymaga produktu,a nie robienia siebie w bambuko. Skoro widać,że ktoś pozoruje grę,to i tak nic nie można zrobić. Tylko czekać na koniec kontraktu. Smutne.
Generał broni
  • 0 / 0
know(L)edge mieliśmy też często do czynienia z piłkarzami odzyskującymi formę i wigor jak kontrakt się kończył .
Generał broni
  • 0 / 0
Też to napisałeś ,nie doczytałem .
Generał brygady
  • 3 / 0
Gracze Barcy, albo Realu, sezon w sezon (z nielicznymi wyjątkami) walczą z determinacją o mistrzostwo kraju i Puchar Króla, choć są sukcesami teoretycznie nasyceni. W Polsce - i to mnie tyleż irytuje, co dziwi - taka postawa to rzadkość. Ambicja szybko ulatuje, a parę zwycięstw z rzędu z outsiderami ligi potrafi wynieść drużynę na wyżyny pychy. Dlatego przynajmniej raz na dekadę po sukces osiąga ekipa nienajlepsza sportowo, ale poukładana, dobrze zorganizowana, a przede wszystkim złożona z chłopaków, którzy charakteryzują się ogromną walecznością wspartą wiarą w sens tego, co robią (idzie za tym świetna atmosfera w zespole, wysokie morale oraz świadomość wspólnego ważnego wyjątkowego celu). Tak było kilkanaście lat temu z Bełchatowem pod wodzą Lenczyka (wicemistrzostwo), tak było teraz z Piastem (mistrzostwo) i tak będzie zawsze, gdy najlepsi z różnych przyczyn odpuszczą.

Osobiście wątpię, że w kontraktach można dokonać tak skonstruowanych zapisów, które w praktyce, a nie w teorii sprawią, by nie odpuszczali.
Generał broni
  • 1 / 1
"Mylisz się Boras, FIFA i UEFA mają wywalczoną odrębność od ogólnie stosowanych praw i przepisów. "
A na czym ta odrębność polega?
BTW Chukwu to byl w miare ambitny zawodnik, mial wysoki kontrakt, chyba 450k euro, a mimo tego odszedl chyba po roku bez wiekszego marudzenia, a przynajmniej tak to w mediach wygladalo, ze sie zgodzil na odejscie i jeszcze jakies drobne chyba dostalismy, no chyba ze tak sie umowiono tylko zeby wyjsc z twarza z tej wpadki a musielismy mu cos wyplacic. Ja tam Chukwu pozytywnie zapmietalem jesli chodzi o odejscie, bo wielu by tu siedzialo na jego miejscu dluzej, jak teraz Pasquato czy Philipps, a on odszedl. Gry nie oceniam, bo on zwyczajnie u nas nie gral, tylko siedzial na trybunach i to oczywista porazka. Ale jako czlowiek zachowal sie fair.
Generał broni
  • 1 / 1
Jest mi sobie trudno wyobrazić zapisy w kontrakcie które jednostronnie dają możliwość jego rozwiązania. Jeśli klub bedzie chciał uzależnić od wyników, to trener może zażądać określonych wzmocnień i tylko takich które on wskaże, bo jeśli ma odpowiadać, to musi mieć absolutny wpływ na kształtowanie kadry. A co z kontuzjami zawodników, albo ich prowadzeniem się? Czy trener też ma za to odpowiadać.
To są nierealne zapisy nie do rozstrzygnięcia. Tym bardziej że sukces trenera to nie są głównie tytuły, bo te zdobywa tylko znikomy procent klubu. Dobry trener równie dobrze może poprawić grę zespołu, rozwinąć indywidualnie zawodników, na których klub zarobi.
Sprawy są tak wielowątkowe, że nie da się ich zawrzeć w dokumencie. Trzeba wiedzieć po co i jakiego trenera się bierze. I tu pojawia się nowy wątek, czyli kto zatrudnia trenera i jaką ponosi odpowiedzialność?
Jak widać wszystko się ze sobą splata i nie ma prostej drogi a jedyna to jest profesjonalizacja na każdym poziomie żeby zmniejszyć ryzyko, bo wyeliminować się nie da.
Generał broni
  • 2 / 1
świrek
Powiedz przed jakim sądem była rozstrzygana sprawa Bosmana, tak przełomowa w zatrudnianiu piłkarzy?
Cytat: "Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej na wniosek sądu apelacyjnego w Liège wydał 15 grudnia 1995 orzeczenie prejudycjalne, uznając argumenty zawodnika za zasadne (sprawa C-415/93: Union royale belge des sociétés de football association ASBL przeciwko Jean-Marc Bosman, Royal club liégeois SA przeciwko Jean-Marc Bosman oraz inne i Union des associations européennes de football (UEFA) przeciwko Jean-Marc Bosman, CELEX: 61993J0415). Zgodnie bowiem z zasadą wolnego przepływu osób, każdy obywatel Unii Europejskiej ma prawo żyć i pracować w innym państwie członkowskim (z pewnymi zastrzeżeniami). Przepisy piłkarskie uniemożliwiały w praktyce zmianę klubu, a więc pracodawcy."
A więc jednak sąd rozstrzygał spór piłkarza z klubem a nie FIFA i UEFA.
Major
  • 6 / 6
Az dziw, ze znajac jego historie ktokolwiek chce tego pajaca...
~Egon.
  • 2 / 1
Trzeba go zachwalać, bo jeszcze go odrzucą w przedbiegach :-)

To przecież wspaniały trener, a podejście do ludzi ma takie, że ja ......
Weźcie go do tego Sportingu, choćby na 10 miesięcy, żeby nam wreszcie zszedł z budżetu.
~L
  • 2 / 0
35tys e mój Boże takiemu burakowi bez umiejętności płacić. To pewnie cały sztab miesięcznie brał ok 60tys e
To jest priorytet jeśli chodzi o finanse od dawna, ciężko pozbyć się pasożyta, który do tego jest furiatem.
Nie mniej jednak dzięki za zaciąg portugalski bo jakby nie było zaraz okazać się może, że będzie to trzon pierwszej drużyny.
Generał brygady
  • 7 / 2
Kontakty ma on doskonałe, całkiem przyzwoity sztab natomiast on sam jest najsłabszym ogniwem tej układanki. Ponadto jest furiatem i ignorantem.
DarioK - o tym mówię, sztab ma klasowy skoro nawet w Legii chcieli brodacza od bramkarzy, Pinto jedzie na karierze zawodniczej, dlatego w CV ma kluby jakie ma...
Generał dywizji
  • 2 / 2
No przecież ma. Byczenie się na koszt Legii.
Generał brygady
  • 3 / 4
Tak skonstruuje umowę, że doczeka do końca kontraktu z Legią i wtedy podejmie pracę.
Ja rozumiem to w ten sposób, dostaje posadę, a Legia ponosi koszta związane z "dodatkiem aktywizacyjnym" niczym w Urzędzie Pracy przez 10 miesięcy, rudy lis :) Groteskowo przedstawiłem :)
Generał dywizji
  • 2 / 2
Powodzenia Ricardo, obyś się tam na dłużej zameldował.
Obojętne na ile czasu, ważne żeby tylko podpisał tam umowę ;)
Może być nawet krótko, najważniejsze, żeby jak najszybciej:-)