Strzelectwo: Bartnik opowiada o sukcesie, treningach i konkurencji

Marcin Szymczyk

Źródło: Weszło FM

15-09-2018 / 09:41

(akt. 02-12-2018 / 11:22)

Jak już informowaliśmy zawodnik Legii Warszawa Tomasz Bartnik został mistrzem świata w konkurencji strzelania z karabinu dowolnego na zawodach w Changwon. Legionista strzelał najlepiej w konkurencji 3x40 strzałów oddawanych z odległości 50 metrów w trzech pozycjach - klęczącej, leżącej i stojącej. Na 1200 możliwych punktów do uzyskania Bartnik zdobył 1182 punkty, co jest wyrównanym rekordem Polski. W finale Polak okazał się o trzy punkty lepszy od Chorwata, Petara Gorsy. Bartnik w radiu weszlo.fm opowiada o sukcesie, konkurencji i treningach.

- Praca jaką wykonałem przed tymi zawodami była podobna do tej, jaką wykonywałem przed poprzednimi startami. Tym razem miałem jednak więcej czasu na przygotowania. U nas sezon jest o tyle trudny, że trwa cały rok. Przez to nie jest łatwo się przygotować do dużych zawodów. Tym razem jednak mieliśmy dwa miesiące wolnego i mogłem się skupić tylko na pracy, która zaowocowała na mistrzostwach świata. Skupiałem się na różnych elementach technicznych, które czasem powodowały pojedyncze błędy. Przez nie w finałach przepadałem, bo do samych finałów od lat regularnie wchodziłem.


- Opowiem o dyscyplinie, w której osiągnąłem sukces. Strzelałem karabinem małokalibrowym, 5,6 mm. Ogólnie rzecz biorąc to najtrudniejsza konkurencja z możliwych w strzelectwie. Zawody trwają blisko trzy godziny. Strzela się po 40 razy z pozycji klęczącej, stojącej i leżącej. Wcześniej są strzały próbne, by ustawić sobie celownik. A potem jest jeszcze finał i tam kolejne 50 ocenianych strzałów - również we wszystkich trzech pozycjach tyle że tym razem strzałów na szczęście jest po 15. Przy poziomie jaki jest teraz na świecie, w każdej pozycji trzeba strzelać na najwyższym poziomie. Jeden strzał słabszy, może być opłakany w skutkach. Natomiast najpewniej czuję się w pozycji stojącej, tutaj mam pewność, że nic złego mi się nie przydarzy.


- Miałem też przed zawodami czas na trening mentalny, gdzie pracowaliśmy nad wydłużeniem koncentracji. To bardzo istotne, gdyż jak wspomniałem, zawody trwają trzy godziny, a 40 strzałów też nie oddaje się w dwie minuty. Trzeba pełną koncentrację utrzymać przez 30-40 minut, potem chwila przerwy i od nowa trzeba wejść na najwyższy poziom koncentracji. Trzeba się skupiać też tylko na tym co jest - nie myśleć o tym co się wydarzyło przed chwilą, albo o tym co za chwilę może się zdarzyć.


- Trenuję siedem razy w tygodniu. Mieszkam w Siedlcach, ale jestem zawodnikiem Legii Warszawa. Przez 10 lat trenowałem na obiektach klubu w stolicy, są tam większe możliwości, lepszy sprzęt. Ostatnio pracowałem w Siedlcach, gdzie mam krytą strzelnicę kulową i mogę tam trenować cały rok. Oprócz tego są jeszcze zgrupowania we Wrocławiu. Jeśli strzelałem w Warszawie to nie przy Łazienkowskiej gdyż tam strzelnica ma 25 metrów, ale przy Wojskowej Akademii Technicznej, gdzie jest 50 metrów. Trenować trzeba dużo, by nie wyjść z wprawy, by trenować mięśnie - sam karabin waży 7 kilogramów. Trzeba też pracować nad kręgosłupem, który jest bardzo obciążony. Nadgarstki mam już przeciążeniowo tak uszkodzone, że nie da się tego naprawić. Mimo, ze jest to sport statyczny, to kontuzje też w nim są.


- Przy okazji wywalczenia tytułu mistrza świata otrzymałem też kwalifikację olimpijską. Medal jest tak naprawdę miłym dodatkiem do tej kwalifikacji. To da mi większy komfort w przygotowaniach do startu na igrzyskach, więcej czasu na spokojne treningi.

Komentarze (1)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
A w nagrodę wynocha razem ze strzelnicą. Trzeba więcej miejsca dla naszych wirtuozów piłki nożnej, mając 4 boiska treningowe to dopiero odpalą.