Wulkan z Podgoricy

Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

05-01-2018 / 14:10

(akt. 02-12-2018 / 11:41)

Marko Vesović to jeden z najbardziej wszechstronnych zawodników reprezentacji Czarnogóry. Rzadko się zdarza, że jeden piłkarz jest w stanie zaprezentować się na lewej i prawej obronie, a w dodatku na obu skrzydłach. Taka jest jednak "przypadłość" 26-latka z Podgoricy, który przyleciał do Warszawy i lada moment podpisze umowę obowiązującą przez kolejne 3,5 roku. - Jest jak wulkan - opisuje zawodnika jego ojciec, który także ma za sobą piłkarską karierę, a w dodatku również występy w HNK Rijeka.

- Nie lubię ludzi, którzy szybko się poddają. Marko Vesovicia, jego charakter, kocham - mówił w grudniu trener HNK Rijeka i były selekcjoner reprezentacji Słowenii, Matjaż Kek. - Wszystkie dzieci w Czarnogórze, gdy zaczynają grać w piłkę, mają jednego idola - Dejana Savicevicia, który grał m.in. w Milanie. Tak było też z Marko. Jego brat nie lubił trenować, teraz żałuje. A Marko był przeciwieństwem, do dziś chce jak najlepiej wykonywać polecenia trenerów. Ma wielki zapał do futbolu, a na murawie jest jak jak wulkan - dodaje ojciec nowego piłkarza Legii, Rade Vesović.

 

26-letni reprezentant Czarnogóry od małego obcował z piłką. Jego ojciec również. Marko i jego brat rodzili się w dniu, gdy Rade, obecnie trener czarnogórskiego Mornaru z Baru, odchodził z HNK Rijeka. - Płakałem żegnając się z Rijeką, nie wiedziałem czy kiedyś jeszcze tu wrócę. Z miastem był także związany mój ojciec. To rodzinne - dodawał Vesović senior. Droga 26-latka do Rijeki była kręta. 

 

Vesović zaczynał grę w piłkę w serbskim Mladost Lucani, a kolejne lata spędził reprezentując Buducnost Podgorica, skąd trafił do Crvenej zvezdy. Będąc zawodnikiem serbskiego klubu, debiutował w 2013 roku w reprezentacji Czarnogóry. Dobra gra zaowocowała też transferem do Włoch. Na podpisanie kontraktu z Vesoviciem zdecydowało się włoskie Torino, gdzie gracz urodzony w Podgoricy występował m.in. z Kamilem Glikiem. Nie był to czas udany, bo trudno inaczej nazwać rozegranie czterech meczów. Po rundzie w Turynie, przyszło pierwsze wypożyczenie do Rijeki. Sezon 2015/2016 zaowocował transferem za 300 tysięcy euro do Spezii Calcio prowadzonej przez obecnego trenera Lecha Poznań, Nenada Bjelicę. Nie minął tydzień, a zawodnik znowu został wypożyczony do Rijeki. Z czasem zmieniono jedynie dokumenty, a transakcję zarejestrowano jako transfer definitywny. Problemu nie było, gdyż Spezię i HNK łączy ten sam właściciel. 

 

Okres w Chorwacji to etap rozwoju i dojrzewania w życiu Vesovicia. Tam ustabilizował swoją pozycję w bałkańskim futbolu, tam stał się uniwersalnym piłkarzem, tam poznał swoją żonę, tam dowiedział się, że zostanie ojcem. Inteligentny, mający ukończone studia z zarządzania w sporcie, szybko stał się przyjemnym rozmówcą dla dziennikarzy i ulubieńcem kibiców. 

 

"Dzięki Marko za serce, które zostawiasz na boisku", "Brawo! Dajesz z siebie wszystko dla Rijeki. Mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, że twój syn także zagra dla naszego klubu. I kolejne trzy pokolenia Vesoviciów".  "Rijeka też jest twoja! Dzięki, że jesteś z nami". "Legendo, obyś zawsze chciał reprezentować HNK". To tylko jedne z wielu komentarzy emitowanych w programie "Orlando" na "Kanal R", gdzie Vesović był gościem. Gdy 26-latek już żegnał się z Rijeką, wiele razy podkreślał, że na zawsze pozostanie kibicem lokalnego klubu, a kibice i czas spędzony w chorwackim klubie zawsze będzie dla niego wyjątkowym. Żegnał się jako jeden z liderów drużyny. Liderów charakteorologicznych i boiskowych. - Ofensywna bestia, najlepszy prawy obrońca w lidze od czasów Sime Vrsaljko (obecnie Atletico Madryt). W obronie trzeba mu pomagać, ale rozpędzonego w ataku nikt go nie zatrzyma, super dośrodkowanie w biegu - opisywał go na "Twitterze" Piotr Mogielski regularnie obserwujący ligę chorwacką.

 

- Może biegać wzdłuż boiska przez 90 minut, ma świetną wytrzymałość. Szybki, dynamiczny i potrafiący grać kombinacyjnie, minąć rywala. To pełen profesjonalista, zostawiający na boisku serce i zasuwający od bramki do bramki. Ma wielki atut - uniwersalność - opowiada Ivica Vrdoljak, były kapitan Legii Warszawa. Uniwersalności nie sposób nie zauważyć. Rzadko zdarza się, że jeden piłkarz jest w stanie obsadzić lewą i prawą obronę, a także oba skrzydła. Vesović może zostać wykorzystany na każdej z tej pozycji. Początkowo prezentował się w ofensywie, na prawej flance, ale ostatnie miesiące to rola prawego defensora, który często brał na siebie zadania w ofensywie. 

 

Spoglądając na statystyki zawodnika na platformie "Wyscout", reprezentant Czarnogóry podejmuje na boisku 63 procent dobrych decyzji. Jesienią rozegrał 28 meczów, strzelił dwa gole i zanotował dwie asysty. Na boisku przebywał przez 2307 minut, co jest czwartym najlepszym wynikiem w całej drużynie. W chorwackiej ekstraklasie jest drugim, najczęściej dośrodkowującym zawodnikiem z prawej strony boiska .Przez 90 minut wymienia średnio 45 podań (prawie 62 razy piłkę do kolegów posyła inny legijny nabytek, Domagoj Antolić - 5. wynik w lidze). Problemem istotnie jest fakt, że będąc obrońcą, miewa problemy pod własną bramką. Grając jednak na skrzydle, angażuje się w aspekty defensywy. Tak jest chociażby w reprezentacji Czarnogóry, gdzie Vesović uważany jest za zawodnika mającego przede wszystkim atakować. 

 

- To człowiek, który ma w sobie wiele emocji, dzięki którym jest w stanie być jednym z bohaterów Rijeki - opisywał Vesovicia serwis "Vecernji". Dziennikarze podkreślali także, że to piłkarz, który doskonale czuł się w pojedynkach z największymi rywalami, jak z Dinamem i Hajdukiem. - Lubię takie mecze, emocje sprawiają, że każdy jest maksymalnie zmobilizowany - odpowiadał zawodnik. - Odchodzę z klubu, ale nadal będziemy związani z miastem, chętnie będę tutaj wracał. To właśnie w Rijece, w styczniu, moja żona urodzi naszą córkę - dodawał Vesović. A żona Marko, Tamara, to również kobieta z bałkańskim charakterem. Potrafiła w dosadnych słowach zwrócić się do jednego z rywali męża, a przed ślubem w malowniczej Budvie podkreślała, że to kontynuacja święta po zdobyciu przez HNK podwójnej korony. 

- Mając tytuł mistrza kraju, obowiązkiem jest prezentować dobry futbol w każdej sytuacji. Jeśli trwa rywalizacja, to trzeba ją jak najszybciej rozstrzygać - mówił Vesović w kontekście Rijeki. Z takim samym nastawieniem reprezentant Czarnogóry trafia do Warszawy. Już to pomoże mu na starcie. Z bałkańskim charakterem, którym gracze w przeszłości zdobywali serca warszawskiej widowni, będzie mu tylko łatwiej. Przez to wszystko realniejsza wydaje się większa moc podgorickiego wulkanu, niż tego z Martyniki.

Komentarze (6)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Major
  • 2 / 0
Jeden "wulkan" już u nas był. Dla mnie wystarczy aby był po prostu dobrym piłkarzem. Zobaczymy w lutym na co stać nowo sprowadzonych zawodników.
Tamten to był GEJzer...
Szkodnika Żewłakowa nie ma i już są rezultaty !!!!
Generał dywizji
  • 3 / 0
No to mamy już wszystkich zawodników pierwszego wyboru i to przed rozpoczęciem przygotowań. Brawo Legia!!!
Starszy sierżant
  • 5 / 0
Dobrze, że nie z Martyniki :D
Starszy sierżant
  • 2 / 0
a tak langil imprezowicz