+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Z obozu rywala - Jagiellonia Białystok

Patryk Tylak

Źródło: Legia.Net

03-04-2019 / 09:38

(akt. 03-04-2019 / 09:38)

Trzy dni po blamażu z Wisłą Kraków (0:4), legioniści rozegrają następny ligowy mecz. Przeciwnikiem będzie wicemistrz Polski, Jagiellonia Białystok. Biorąc pod uwagę to, co dzieje się ostatnio w warszawskim zespole, zapowiada się trudne spotkanie. Ale szansy na trzy punkty możemy szukać w tym, że w białostockim obozie również nie jest kolorowo. Co prawda „Jaga” nie zwolniła jeszcze trenera, ale notuje serię pięciu ligowych meczów bez zwycięstwa. Poza tym do Warszawy przyjedzie bez żadnego, w pełni zdrowego napastnika.

Białostocka drużyna dobrze weszła w rundę wiosenną, na starcie zyskując sześć punktów, wygrywając 3:0 z Miedzią Legnica i 1:0 z Wisłą Płock. Dzięki tym wygranym, Jagiellonia znajdowała się na trzecim miejscu w tabeli, depcząc po piętach Legii oraz mając siedem punktów straty do prowadzącej Lechii Gdańsk. Wtedy wciąż można było zaliczać "Jagę" do grona kandydatów do zdobycia mistrzostwa Polski. W dodatku drużyna nazywana była przez niektórych królem zimowego okienka transferowego, ponieważ potrafiła wykorzystać niepewną sytuację Wisły Kraków i wyciągnąć z niej trzech wyróżniających się zawodników – Zorana Arsenicia, Jesusa Imaza i Martina Kostala. Białostoczanom nie umknęły także kłopoty finansowe Spartaka Trnawa, przez co pozyskali Andreja Kadleca. Były młodzieżowy reprezentant Słowacji brał udział w spotkaniach eliminacji do Ligi Mistrzów, w których jego ówczesna drużyna wyeliminowała Legię. W przypadku prawego obrońcy pojawił się jednak problem podczas okresu przygotowawczego do rundy wiosennej - z powodu kontuzji, musiał opuścić zgrupowanie Jagiellonii. W wyniku urazu, w początkowych wiosennych meczach udziału nie mógł brać także kolejny ze świeżo pozyskanych graczy, Imaz. Dodatkowo, oprócz pozbycia się niezbędnych zawodników, w trakcie okienka transferowego sprzedano wyróżniających się graczy – Karola Świderskiego do greckiego PAOK-u Saloniki, a Przemysława Frankowskiego do amerykańskiego Chicago Fire. Tak więc, nawet jeśli początkowo transfery „Jagi” wyglądały na bardzo udane, to nie wszystko przebiegło perfekcyjnie dla trenera Ireneusza Mamrota i jego drużyny.

News: Ireneusz Mamrot: Zasługiwaliśmy na trzy punkty

Kadra białostockiego klubu być może jest bogata w dobrych, jak na polskie warunki, zawodników, ale bardzo wąska. Brak wartościowych zmienników ma spory wpływ na to, że mecz z płocką Wisłą był ostatnim zwycięskim spotkaniem „Jagi” w lidze. Nie licząc wygranej w ćwierćfinale Pucharu Polski z Odrą Opole, podopieczni Mamrota nie potrafią od pięciu spotkań zejść z boiska jako zwycięzcy. I choć wydawało się, że szkoleniowiec ma bezpieczną posadę, to pojawiły się głosy, że być może niedługo będzie musiał zacząć rozglądać się za nowym pracodawcą. Po serii kiepskich występów, Jagiellonia po 27. kolejkach znajduje się na szóstej pozycji w lidze, z przewagą tylko jednego „oczka” nad dolną ósemką. A to oznacza, że jeśli białostoczanie wciąż będą się kiepsko prezentować, mogą kończyć sezon w grupie spadkowej. A tego prezes klubu, Cezary Kulesza, mógłby Mamrotowi nie przebaczyć.

Sam szkoleniowiec nie pozostał bierny na wyniki swojego zespołu, i przy okazji ostatniego, niedzielnego występu przeciwko Pogoni Szczecin, zdecydował się na bardziej defensywną grę, o czym wspominał na konferencji przedmeczowej. - Jestem zwolennikiem gry ofensywnej, dlatego zależy mi na tym tak samo, jak na zdobyciu punktów, a ostatnio tak nie gramy i jako trener też nie jestem z tego zadowolony. Na mecz w Szczecinie trzeba było jednak przyjąć taką taktykę, bo wiedziałem, że potrzebujemy przede wszystkim tego, aby tam nie przegrać. Zagraliśmy bardziej defensywnie, ale tak przez cały czas grać nie można. – powiedział szkoleniowiec „Jagi”. Zmiana stylu gry poskutkowała tylko tym, że drużyna Mamrota nie straciła bramki, ale po stronie zysków także nie odnotowała żadnego gola, przez co rywalizacja w Szczecinie zakończyła się bezbramkowym remisem. Batalia z Pogonią przysporzyła szkoleniowcowi Jagiellonii jeszcze większych problemów, ponieważ poniosła za sobą „rannych”, a więc kontuzjowanych zawodników.

Niedzielnego meczu nie dokończył Marian Kelemen, w 79. minucie zastąpić go musiał Grzegorz Sandomierski. Prawdopodobnie uraz słowackiego bramkarza nie jest na tyle groźny, aby golkiper nie był zdolny do gry przeciwko Legii. Nawet jeśli Kelemen będzie potrzebować odpoczynku, to akurat na tej pozycji trener Mamrot nie będzie miał takiego bólu głowy, jak przy ustaleniu zawodnika, który ma grać najbardziej wysuniętego gracza. W Szczecinie ucierpiało dwóch napastników – Patryk Klimala i pozyskany zimą Stefan Scepović. Szczególnie kontuzja drugiego z wymienionych okazała się poważna, ponieważ stwierdzono u Scepovicia zerwanie więzadła krzyżowego przedniego i uszkodzenie łękotki bocznej -  dla serbskiego atakującego sezon tym samym sie zakończył. Jeśli chodzi o Klimalę (byłego juniora Legii), to być może jego stan zdrowia będzie pozwalać na to, aby zabrać go do meczowej kadry. Trener Mamrot musi na młodego napastnika chuchać i dmuchać, ponieważ tak naprawdę tylko Klimala pozostał do dyspozycji szkoleniowca, jeśli chodzi o napastników. Biorąc pod uwagę, że w obecnym sezonie 21-latek zagrał w siedemnastu ligowych spotkaniach (co prawda często wchodząc na końcówkę), a nie strzelił żadnego gola, to nie zazdrościmy Mamrotowi „komfortu” przy obsadzaniu tej pozycji na następne mecze. W kadrze znajduje się co prawda jeszcze Maciej Twarowski, ale zawodnik z rocznika 01’ nie zadebiutował jeszcze w lidze. 

News: Klimala na testach w Legionovii

Brak klasowego napastnika sprawia, że na ten moment, najlepszym strzelcem drużyny jest Arvydas Novikovas z dziewięcioma ligowymi trafieniami na koncie. Jednak i Litwin, który w wywiadach podkreślał, że nie odrzuciłby ewentualnej oferty z Legii, nie będzie mógł zagrać w środę przy Łazienkowskiej. Skrzydłowy w meczu z Pogonią został ukarany czwartą żółtą kartką w sezonie, co spowodowało zawieszenie na jeden mecz. - Mamy problem z kontuzjami i zawieszeniem za kartki Arvydasa. Będzie kilka wymuszonych zmian i zobaczymy jeszcze, jakie podejmiemy decyzje. – podkreślał trener Mamrot na przedmeczowej konferencji.

Szkoleniowiec „Jagi” będzie miał twardy orzech do zgryzienia, przy sklejaniu linii ofensywnej. Jeśli Klimala nie będzie w stanie zagrać, możliwe, że rolę najbardziej wysuniętego zawodnika będzie pełnić Imaz, tak jak to było w końcówce meczu w Szczecinie. Taki wariant spowoduje jednak, że pojawi się kolejny kłopot. Jedynym skrzydłowym, oprócz Imaza, w kadrze pozostanie Kostal, także trener Mamrot prawdopodobnie będzie musiał przesunąć wyżej prawego obrońcę Jakuba Wójcickiego. Białostoczanie mieliby tutaj większe pole do działania, gdyby nie fakt, że inny skrzydłowy, Mile Savković, w lutym także doznał poważnej kontuzji, i do końca sezonu nie będzie już raczej do dyspozycji trenera.

Tak naprawdę, większych osłabień przed meczem w Warszawie, „Jaga” nie doznała w środku pomocy i obronie. Parę defensywnych pomocników tworzyć zapewne będą Taras Romańczuk i Marko Poletanović, a gdyby Mamrot chciał, tak jak w Szczecinie, zagrać defensywnym stylem, może do tego grona dołączyć jeszcze Bartosza Kwietnia. W obronie natomiast, jeśli Wójciki powędruje wyżej, na prawej obronie zobaczymy zapewne Zorana Arsenicia, który nie prezentuje jeszcze formy, jaką zachwycał w Krakowie. W rolę stoperów wcielą się Nemanja Mitrović i Ivan Runje. Z lewej strony defensywny prawdopodobnie ujrzymy Guilherme, który indywidualnie tę rundę może nawet zaliczyć do udanych. Chodzi oczywiście o to, że w swoim 92. występie w ekstraklasie, w końcu zdobył pierwszą ligową bramkę, pokonując bramkarza Miedzi Legnica z rzutu karnego. Następnie, swój dotychczasowy dorobek podwoił, wykorzystując „jedenastkę” przeciwko Górnikowi Zabrze. W przypadku lewej obrony, do dyspozycji szkoleniowca pozostaje jeszcze Islandczyk Bodvar Bodvarsson.

Mimo poważnych osłabień w ofensywie, trener Jagiellonii utrzymuje, że w Warszawie jego zespół nie będzie tylko się bronił. - Chciałbym, abyśmy rozegrali takie spotkanie przy Łazienkowskiej, jak rok temu, ale na dzisiaj musimy się skupić na trochę innych rzeczach i powalczyć o punkty. Wiadomo, że nie można jechać na Legię tylko po to, aby się bronić, bo potencjał tej drużyny jest tak duży, że trzeba mieć również inny pomysł na ten mecz. Gdy skupimy się tylko na defensywie, to po stracie bramki będzie po meczu. Musimy utrzymywać się więcej przy piłce i stwarzać sobie więcej sytuacji. – mówił Mamrot. Na grze defensywnej chciałby natomiast skupić się Romańczuk: - Najważniejsze są zadania defensywne, bo po ostatniej porażce Legia z pewnością będzie chciała nas zaatakować. Musimy utrzymać defensywę z meczu w Szczecinie, a do tego dołożyć kreatywność, chęć gry w piłkę i więcej sytuacji oraz strzałów na bramkę rywala. – tak wypowiedział się przed meczem pomocnik z polskim paszportem.

Mecz Legia – Jagiellonia Białystok rozpocznie się w środę o godzinie 20:30. Sędzią spotkania będzie Szymon Marciniak z Płocka. Zapraszamy do śledzenia relacji na łamach Legia.Net.

Komentarze (5)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
jaga skończona!
Kapitan
  • 0 / 0
Bardzo prowincjonalny Białystok, jako miasto, zmienił się w ostatnich latach, jak zmieniła się Jagiellonia - klub dobrze zarządzany, pod wieloma aspektami mądrze prowadzony, choć mentalnie wciąż jednak mocno odstający od cywilizowanych standardów (vide traktowanie kibiców Legii, wypowiedzi o niej znamionujące realne kompleksy, czy utyskiwanie na sędziów, którzy rzekomo nie pozwalają drużynie osiągnąć więcej). Niemniej Jagiellonia wykorzystuje swoje szanse i warto to docenić - obiektywnie. Subiektywnie dodam natomiast, że mało jest zespołów czy raczej całych klubów równie irytujących z perspektywy Warszawy - ledwie parę sezonów kwalifikują się do pierwszej trójki, a mniemanie o sobie mają godne prawdziwych klubów z tradycjami. Nie są takim i prawdopodobnie przez wiele jeszcze dekad nie zdołają przezwyciężyć klątwy Hadaja: "Nigdy nie będziecie mistrzami".
Spotkanie 2 zespołów w chwilowym (albo i dłuższym) dołku. Dla obu drużyn może to być odbicie się dna.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 1 / 0
Oba zespoły jak dotąd "na minus". Liczę, że będzie to mecz odbudowy dla Legii!
Cala zeszloroczna czolowka ma mnieksze lub wieksze problemy. A przewodzi ratujaca sie przed spadkiem Lechia. Mimo naszym problemow jako tako trzymamy dystans, ale trzeba dzis wygrac.