Reklama HEG

Z obozu rywala - Zagłębie Sosnowiec

Patryk Tylak

Źródło: Legia.Net

19-08-2018 / 07:00

(akt. 02-12-2018 / 11:22)

Dziesięć lat upłynęło od ostatniego meczu przyjaźni pomiędzy Legią Warszawa a Zagłębiem Sosnowiec. Choć w niedzielę na trybunach można spodziewać się ciekawej atmosfery, na boisku nie będzie miejsca na sentymenty, ponieważ obie drużyny będą chciały powetować sobie ostatnie niepowodzenia. O aktualnej formie Legii wszystko zostało już napisane, natomiast „Zagłębiacy” również nie zaczęli sezonu dobrze, ponieważ w czterech meczach zdobyli tylko trzy punkty.

Po fantastycznym finiszu poprzedniego sezonu, Zagłębie powróciło do Ekstraklasy po dziesięciu latach przerwy. Jeszcze kilka kolejek przed zakończeniem pierwszoligowych rozgrywek, nic nie wskazywało na to, że to właśnie drużyna grająca na Stadionie Ludowym będzie mogła świętować awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Sosnowiczanie promocję zawdzięczają serii sześciu wygranych spotkań, które miały miejsce od 28. do 33. kolejki. To w przedostatniej kolejce ekipa Dariusza Dudka zapewniła sobie drugie miejsce, pokonując na koniec 1:0 Ruch Chorzów. Zagłębie powtórzyło tym samym wyczyn Górnika Zabrze z sezonu 16/17, który dzięki serii zwycięstw, również w ciągu kilku ostatnich kolejek, zanotował ogromny skok w tabeli. Drużyna ze Śląska potrafiła przenieść swoją dyspozycję na najwyższy poziom, czego nie można obecnie powiedzieć o Zagłębiu. 

 

Przed startem rozgrywek władze Zagłębia uznały, że drużynie brakuje doświadczonych graczy. Po takich zawodników postarano się sięgnąć. Już w poprzednim sezonie barw Zagłębia bronili tacy gracze jak Tomasz Nowak czy mający jedną z najwyższych pensji w drużynie Bartłomiej Babiarz, ale dla działaczy było to zbyt mało. Stąd wzięło się zakontraktowanie na samym początku okienka Piotra Polczaka, występującego ostatnio w rumuńskiej Astrze Giurgiu, a mającego na koncie 161. występów w Ekstraklasie. Defensor od początku sezonu popełnia mnóstwo błędów. Polczak był jednym z "autorów" inauguracyjnej wygranej Piasta, gdyż to po jego pomyłkach padły trafienia dla rywali. W następnych meczach w grze doświadczonego stopera nie było widać poprawy, a już lepiej na jego tle wygląda Arkadiusz Jędrych, który dopiero wita się z najwyższym poziomem. W efekcie, na początku sierpnia sięgnięto po Adama Kokoszkę, który uwolnił się od Śląska Wrocław. Jednakże szkoleniowiec zespołu z Sosnowca, w poprzedniej kolejce przeciwko Lechowi Poznań (0:4) ustawił Kokoszkę na pozycji defensywnego pomocnika. Widząc liczbę widniejącą po stronie straconych goli w konfrontacji przeciwko poznaniakom, być może Dudek zdecyduje się na zmianę bloku defensywnego na mecz z Legią, a Kokoszkę przesunie na nominalną pozycję.

 

Środek linii defensywnej nie jest jedynym problemem beniaminka. W linii pomocy i z przodu nie widać odpowiedniej jakości, dlatego tydzień temu podpisano kontrakt z kolejnym doświadczonym piłkarzem, Szymonem Pawłowskim. Były gracz Lecha Poznań poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w Bruk-Becie Nieciecza, a teraz spróbuje poprawić grę skrzydeł Zagłębia. Do tej pory funkcję bocznych pomocników sprawowali Konrad Wrzesiński i Żarko Udovicić. Pierwszy uważany jest za błyskawicę, lecz drugi nominalnie występuje jako lewy obrońca. Obaj zaliczyli już premierowe trafienia w Ekstraklasie (Wrzesiński zdobył nawet dwie bramki, co czyni go najlepszym strzelcem drużyny), ale ściągnięcie Pawłowskiego powinno dać Dudkowi większe pole manewru. Tym bardziej, że szkoleniowiec na tej pozycji musiał wystawiać także Alexandre Cristovao, nominalnego napastnika. Problemem gracza urodzonego w Angoli jest to, że pełniąc funkcję atakującego, również nie wychodzi mu to za dobrze.

 

Brak skutecznego napastnika to kolejny problem sosnowiczan. Gola w inaugurującym spotkaniu z Piastem strzelił wypożyczony z Legii Vamara Sanogo, ale w następnych trzech starciach nie potrafił już pokonać bramkarzy rywali. W drużynie znajduje się co prawda jeszcze trzeci napastnik, sprowadzony latem z czwartej ligi niemieckiej, Junior Torunarigha, ale jego gra, tak samo jak jego CV, nie zachwyca.

 

Nasiąknięte problemami kadrowymi Zagłębie nie zaliczyło piorunującego wejścia do ekstraklasy. Trzy punkty po czterech kolejkach podpowiadają, iż w Sosnowcu w bieżącym sezonie będą musieli przygotować się na walkę o utrzymanie do samego końca. Co prawda nie warto sugerować się dotychczasowymi wynikami, ale trudno znaleźć powody do optymizmu. Oczywiście, w każdej chwili może odpalić któryś z młodszych zawodników, jak sprowadzony w trakcie okienka Słoweniec Dejan Vokić, Callum Rzonca, Sebastian Milewski czy wypożyczony z LechaTymoteusz Puchacz. Dodatkowo, w rundzie wiosennej Zagłębiu powinien pomóc Martin Pribula. Pomocnik potrafił zaprezentować dobrą formę w I lidze, ale w kwietniu doznał poważnej kontuzji i do dyspozycji trenera ma być dopiero od nowego roku. Nutką nadziei na „lepsze jutro” Zagłębia mógł być też ostatni mecz przeciwko Lechowi. Oczywiście, ekipa z Sosnowca przegrała, ale wynik był znacznie gorszy niż gra. Podopieczni Dudka nie potrafili wykorzystać dogodnych okazji i kto wie, jakim rezultatem zakończyłoby się starcie w Poznaniu, gdyby „Zagłębiacy” lepiej celowali w bramkę. Po tej konfrontacji wyjątkowo krytyczny dla swojej defensywy był trener "Kolejorza", Ivan Djurdjević. Najbardziej udanym spotkaniem w wykonaniu Zagłębia był wygrany 3:0 mecz przeciwko Pogoni Szczecin, choć szczecinianie od początku rozgrywek również nie błyszczą formą.

 

Patrząc tylko na formę z aktualnych rozgrywek, Pogoń była najłatwiejszym rywalem dla Zagłębia. Pozostałe ekipy, które stanęły naprzeciw piłkarzom Dudka, to te, które prezentują wysoką formę od samego startu sezonu. Oprócz Lecha i Piasta, „Zagłębiacy” mierzyli się ze swoimi imiennikami z Lubina (1:2). W dodatku teraz przyjdzie im zmierzyć się z mistrzem Polski, a więc trzeba drużynie z Sosnowca oddać, że mają trudny terminarz. Świadomy jest tego także trener zespołu. – W pierwszych sześciu meczach gramy z zespołami z górnej części tabeli. Musimy się na to nastawić, zachować dużo spokoju i dużo pracować. Mam nadzieję, że wyniki prędzej czy później będą. – powiedział Dudek na konferencji przedmeczowej. Trener zdradził także przygotowania jego ekipy do meczu z „Wojskowymi”: - Dziś [konferencja była w czwartek, przed meczem Legii  z Dudelange – przyp. red.] powiedziałem chłopakom, że jutro rano mają klasówkę i będę pytał ich, jak gra Legia. Jeśli nie odpowiedzą na moje trzy pytania, to o 14 zobaczymy jeszcze raz ostatni mecz warszawiaków wspólnie. Ja też jutro będę miał przygotowaną analizę gry Legii. – zdradził Dudek.

 

Spotkanie Legii z Zagłębiem zostanie rozegrane w niedzielę o godzinie 15:30. Arbitrem starcia będzie Bartosz Frankowski. Relacja na łamach Legia.Net.

 

Co warto przeczytać przed meczem?

 

- Legia i Zagłębie na rozstaju dróg

 

- Dariusz Dudek - "Wojskowy" w Zagłębiu

 

- Historia spotkań Legii i beniaminków w ostanich 5 sezonach.

Komentarze (0)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094