Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

22 października 2017

Niepełnosprawni Fanatycy i radość kibicowania

2017-04-17 09:16:34
img
Niepełnosprawność nie musi być przeszkodą do aktywnego i ciekawego życia. Udowadniają to niepełnosprawni kibice Legii Warszawa. Zarówno na meczach u siebie jak i tych wyjazdowych, głośno dopingują swoją drużynę. W serwisie polskamowi.pl możemy przeczytać ciekawy reportaż o naszych wyjątkowych fanach.

Nieformalna grupa Niepełnosprawnych Fanatyków działa już ponad 10 lat i liczy około 50 osób. W zeszłym roku powołane zostało Stowarzyszenie Niepełnosprawni Fanatycy, które jest powiązane z Stowarzyszeniem Kibiców Legii Warszawa. Powstało po to, aby umożliwić osobom niepełnosprawnym udział w meczach wyjazdowych Legii. Mieli okazję dopingować legionistów nie tylko w wielu polskich miastach, ale także za granicą, m.in. w Doniecku, Wiedniu, Bukareszcie czy Amsterdamie.


Wśród nich są osoby niewidome, niesłyszące czy mające się problem z poruszaniem. Wszystkich ich łączy jedno – miłość do Legii. Jednym z kibiców jest niewidomy Filip Zagończyk. Jego przygoda z warszawską drużyną z Łazienkowskiej 3 rozpoczęła się ponad 20 lat temu. Jak wspomina, jechał z tatą samochodem, który zatrzymał się przy stadionie w momencie kiedy Leszek Pisz zdobył gola z rzutu wolnego podczas meczu z Zagłębiem Lubin w 1994 roku. Zainteresował go głośny krzyk radości.


– Pierwszy mecz, jaki obejrzałem w całości z trybun, to był finał Pucharu Polski z GKS Katowice. Legia wygrała 2:0, a ja śpiewałem aż do zachrypnięcia. Niepełnosprawność w żaden sposób nie przeszkadza mi w odbiorze meczu zwłaszcza od czasu kiedy mogę skorzystać z audiodeskrypcji. Jestem na każdym meczu u siebie i zawsze angażuję się w doping. Wielką przyjemność daje mi „zanurzenie się” w atmosferze stadionu –  stwierdza Filip Zagończyk. Przygoda Pawła Ossolińskiego z Legią rozpoczęła się w maju 1994 roku. Jak podkreśla, na meczu czuje, że żyje, a jego rodzaj niepełnosprawności(niedosłyszenie) w żaden sposób nie psuje mi widowiska. – Kibicowanie to dla mnie sens życia. Daje multum radości, emocji, ciężko to porównać z czymś innym. To też możliwość poznawania ludzi o takiej samej pasji. Stowarzyszenie daje mi jeszcze większe poczucie wspólnoty z kibicami, a także pozwala realizować się na gruncie pomocy osobom niepełnosprawnym – podkreśla Paweł Ossoliński.


Dla  Krzysztofa Chmiela, który również już od ponad 20 lat jest kibicem Legii, każdy mecz to  swoiste święto. Mieszka bowiem 432 km od Warszawy i ze względu na odległość, finanse oraz stan zdrowia nieczęsto może dopingować ukochaną drużynę. – Jestem chory na serce, mam problemy z kręgosłupem i nie zawsze mam siły przez 90 minut non stop dopingować Legię, ale nie jestem jakimś „piknikiem", co tylko siedzi. Tyle, ile mam sił i serce pozwala to kibicuję. Jestem z tego dumny i cieszę się, że jestem legionistą!. Dzięki Stowarzyszeniu spełniło się moje marzenie i już dwa razy byłem na „Żylecie” (trybuna najbardziej zagorzałych kibiców Legii, która swoją nazwę wzięła od reklamy żyletek Polsilver, która wisiała nad trybuną w latach 70 – dop. red.). Poznałem też dużo fajnych osób, którzy mimo tego iż niektórzy z nich są bardziej chorzy niż ja, to są na każdym meczu i treningu  – opowiada Krzysztof Chmiel.

 

Jednym z głównych założycieli grupy jest Piotr Pawlak, który swój pierwszy mecz przy Łazienkowskiej 3 zaliczył w wieku około trzech miesięcy. Jak wspomina, któregoś dnia jego ojciec chciał pójść na mecz, ale mama poprosiła go, żeby poszedł z nim na spacer do parku. Oczywiście poszedł, ale jednym z przystanków był mecz. Co go skłoniło do działania w grupie Niepełnosprawnych Fanatyków? – Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, po prostu zacząłem działać. Dla mnie to było całkiem naturalne. Cieszy mnie, że choć do niedawna osoby niepełnosprawne siedziały w domu, to dziś wychodzą, chodzą na mecze, co więcej  jeżdżą na mecz do innych miast i są częścią wielkiej społeczności kibicowskiej. Dla nich jest to najlepsza rehabilitacja, a dla nas sens życia – podkreśla  prezes SKN Piotr Pawlak.


Cały reportaż Anny Krzesińskiej można przeczytać w serwisie "PolskaMowi"


 

Nowa kolekcja
Dodał: Marcin Szymczyk Źródło: PolskaMowi   

twitter

Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
Liczba komentarzy: 0

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij