Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

23 kwietnia 2017

Przegląd prasy: Zimny prysznic w lany poniedziałek

2017-04-18 09:00:28
Foto
Wtorkowa prasa sportowa dość jednoznacznie i krytycznie ocenia postawę Legii w meczu z Koroną. Oto kilka wybranych tytułów prasowych: Przegląd Sportowy - Dom mistrza nie jest jego twierdzą; Gazeta Wyborcza - Legia zawodzi w Warszawie, a miała być liderem; Polska the Times - Suchy śmigus-dyngus legionistów; Sport - Bartoszek jeszcze nie klęknął; Fakt - Miało być lanie, ale zabrakło wody; Super Express - Zimny prysznic zamiast lidera.

Przegląd Sportowy - Pierwsze miejsce w tabeli i komfort przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej zapewniało legionistom zwycięstwo. Wydawało się, że łatwiejszego rywala mistrz Polski nie mógł sobie wymarzyć. Na przeciwko najskuteczniejszej drużyny ekstraklasy (56 goli strzelonych) stanęła najgorsza defensywa (54  stracone). Rozpędzonej Legii (sześć wygranych z rzędu) miał się przeciwstawić klub, który z dziesięciu ostatnich spotkań wyjazdowych przegrał dziewięć, w tym sześć z rzędu. Okazało się, że statystyki nie miały znaczenia, a trener gości Maciej Bartoszek po meczu wspomniał nawet o lekkim niedosycie.


Legia rozegrała najgorszy i najbrzydszy mecz od dawna. Nie wykorzystała szansy, by wyprzedzić Jagiellonię i pierwszy raz w sezonie zostać liderem ekstraklasy dłużej niż na kilkanaście godzin. Trener Jacek Magiera stwierdził, że Legii owszem, zależy na pierwszej pozycji w tabeli, ale po 37 seriach spotkań, a nie tydzień przed końcem sezonu zasadniczego. Przypomniał, że odkąd prowadzi zespół, Legia cały czas goni – nie tylko lidera, ale przynajmniej cztery zespoły. Obiecał, że i takie spotkanie, jak to wczorajsze, będzie dla jego drużyny nauczką.


Kielczanie szybko wytrącili Legii jej główny ostatnio atut w ataku, czyli zneutralizowali Vadisa Odjisję-Ofoe. Belg słusznie jest uznawany za najlepszego piłkarza ekstraklasy, umiejętnościami przerasta rywali, ale ostatnio znakomite zagrania przeplata machaniem rąk i kłótniami. W poniedziałek, po świetnym początku, szybko dostosował się do kolegów. Dostał kartkę za utarczki z Rymaniakiem i w sobotę nie zagra z Cracovią. Trener Magiera mówił, że piętnuje „każdą głupią kartkę”, a za taką uważa upomnienie za kłótnię.


Gazeta Wyborcza - Korona przełamała passę sześciu kolejnych porażek w meczach wyjazdowych. Dokonała tego w Warszawie, akurat wtedy, gdy broniąca tytułu Legia biła się o pozycję lidera. Drużynie Jacka Magiery pierwsze miejsce w tabeli zapewniłoby zwycięstwo. Wyprzedziłaby Jagiellonię, która w sobotę zaledwie zremisowała bezbramkowo w Białymstoku z Cracovią. Tak naprawdę bliżej triumfu był zespół z Kielc. W 81. min Arkadiusz Malarz instynktownie obronił uderzenie Jacka Kiełba. Goście oddali pięć celnych strzałów, Legia zaledwie jeden. W drużynie z Warszawy zawiedli wszyscy poza bramkarzem, słabo grał kapitan Miroslav Radovic. Kasper Hamalainen, który w poprzedniej kolejce rozstrzygnął klasyk ekstraklasy z Lechem, wczoraj zagrał w podstawowym składzie. I przez 68 minut bardzo niewiele zdziałał. Magiera posłał do gry nawet Chimę Chukwu, ale niczego to wgrze obrońcy tytułu nie zmieniło. Legia atakowała coraz bardziej nerwowo, głowę tracił nawet lider Odjidja Ofoe.


Mylił się nawet Michał Pazdan, który kilka razy jako lider obrony skrzyczał swoich kolegów, ale i sam popełnił co najmniej dwa niereprezentacyjne błędy. Źle i niedokładnie wyprowadzał piłkę, dał się też przepychać rywalom. A to rzadki widok.

 

Polska the Times - Poniedziałek, 15.30 – nawet najstarsi górale nie pamiętają, kiedy Legia grała ostatnio mecz ligowy o takiej porze. ... Po bezbramkowej pierwszej połowie druga też rozpoczęła się w świątecznym tempie, przerywanym błędami z obu stron. Jedynym zawodnikiem, który w stu procentach zrealizował swój plan był chyba Odjidja-Ofoe. Belg od początku spotkania wyglądał, jakby polował na żółtą kartkę eliminującą go z następnego meczu (za to „czyszczącą” konto przed rundą finałową). W drugiej połowie agresywna gra się „opłaciła” i kartkę zobaczył.


Fakt - W Warszawie miało być lekko, miło i przyjemnie. Legia miała wysoko pokonać Koronę i awansować na pierwsze miejsce w tabeli ekstraklasy. Spodziewano się więc w lany poniedziałek lania Korony. Ale, jak często bywa w takich przypadkach, z wielkiej chmury spadł mały deszcz. Piłkarze obu zespołów zaprezentowali świąteczną formę. Mało brakowało, by fatalnie ostatnio grająca na wyjazdach Korona sprawiła sensację w Warszawie. Była o krok od zwycięstwa, ale remis z mistrzem Polski piłkarze z Kielc też mogą uznać za spory sukces.

Sport - W drugiej połowie tempo spotkania wyraźnie spadło, a zamiast płynnych akcji mieliśmy więcej przepychanek i pyskówek. Co zrozumiałe, upływający czas bardziej deprymował gospodarzy, którym umykała szansa powrotu na fotel lidera. Zmiany dokonane przez trenera Jacka Magierę nic nie pomogły. Rolę Hamalainena odegrać miał tym razem wprowadzony na końcówkę Daniel Chima Chukwu. Debiut Nigeryjczyka na gruncie ligowym pozostał jednak niemal niezauważony. W samej końcówce bohaterem spotkania mógł zostać Kiełb, ale jego kolejne uderzenie z najwyższym trudem obronił Malarz. Z kolei minutę przed końcem regulaminowego czasu gry w dogodnej sytuacji fatalnie przestrzelił rezerwowy Dani Abalo. Jeśli ktoś będzie się upierał, że Legia zremisowała z niżej notowanym rywalem szczęśliwie, nie popełni nadużycia…


Super Express - Piłkarze Legii mogą sobie pluć w brody, bo mieli na wyciągnięcie ręki fotel lidera Ekstraklasy. Wystarczyło pokonać na własnym boisku Koronę Kielce. Goście zaskoczyli jednak zbyt pewnych siebie i fatalnie grających mistrzów Polski. Skończyło się remisem 0:0. Legia nie wykorzystała potknięcia Jagiellonii. Zamiast pozycji lidera był zimny prysznic w lany poniedziałek. Na dodatek w kończącej sezon zasadniczy kolejce warszawianie będą musieli poradzić sobie bez Vadisa Odjidja-Ofoe, który znów dostał żółtą kartkę za niesportowe zachowanie i z Cracovią nie zagra.



images/zdjecie/big/08d5817aaa46fd7c36b784a2553a75a2.jpg

 

Autor: Marcin Szymczyk Źródło: Legia.Net   

twitter

Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
Dario123
2017-04-18 11:18
Dobra, moje 3 grosze.
Panie Bartoszek. Niedosyt to po Panu widać. I o ile zgadzam się, że wczoraj Pana zespół był bliżej gola na wagę 3 punktów, to radość Pana i Pana zawodników po końcowym gwizdku wyglądała jak radość Legionistów po końcowym gwizdku w meczu ze Sportingiem w Warszawie czy Lechem w Poznaniu. Różnica taka, że Legia oba te mecze wygrała, a Korona wczoraj zremisowała. I nie powiem, poniekąd rozumiem tą radość, bo takie były założenia, o czym świadczy chociażby gra bramkarza na czas, nawet w pierwszej połowie.
Tyle Bartoszek i Korona. Legia też wczoraj dała doopy na całego. Chociaż nie, to gracze, który zakładali wczoraj trykoty Legii (z jednym wyjątkiem) wczoraj dali doopy na całego. Tylko jedyna pochwała – Arek Malarz, jak ty mnie zaimponowałeś. Szacun za refleks. Teraz dalszy przegląd. Bocznych obrońców nie chce mi się komentować. Ani w obronie nie byli genialni, ani w ataku niespecjalnie od 30 minuty mieli się do czego włączać w ofensywie. Środkowi obrońcy. Pazdek błędnie, pogubiony, Dąbrowski starał się w ataku, ale zapominał momentami o obronie. Cała pomoc z masą niedokładności. Po kolei. Jodła. Utrzymać skupienie z Lechem przez kilkanaście (?) minut jest jednak łatwiej niż przez 90 z Koroną. Pewnie zostanę zjedzony za następne zdanie, ale tak uważam – Kopczyński gra, bo jest obecnie od Jodły lepszy. To jest obecnie słabość Legii – najlepszy w kadrze ‘przecinak’ jest mocno przeciętny. Thibo ok, ale pogubiony. Rado najdłużej pokazał się przy wymianie proporczyków, Kuchy chaos, chaos, chaos. Hama, kocham Cię stary za bramki z Lechem, ale w Legii to Ty jesteś Jokerem. Vadis. To jest koleś z innej planety, ja się z tym zgadam. Wybiera zagrania, które są nieszablonowe i nikt się ich nie spodziewa, ale w 2017 roku tych zagrań nie spodziewają często się nawet koledzy z zespołu. I nie chodzi mi o to, że piłkę podaje tam, gdzie nikogo nie ma, ale często zamiast oddać piłkę sam strzela, albo holuje. Tak np. było z Lechem w 7-8 min, gdzie strzelał zamiast podać do Guilherme. Nie jestem pewien czy Gui by strzelił, ale może Vadis zacząłby z powrotem grać pod zespół, a przynajmniej do czasu objęcia prowadzenia. Przy prowadzeniu nikt nie będzie miał za złe, jak podejmie decyzję ‘a jebnę sobie’. Nie jest to atak na Vadisa, więc brońcie go jak świętości, bo choć uwielbiam tego gościa, to uważam, że można zwracać uwagę na to, co w jego grze jest złe.
Trenera nie chce mi się ‘jechać’, bo zwyczajnie wiem po wielu latach, że w przerwie w takim meczu (z przeciwnikiem na poziomie Korony) jest ciężko wpłynąć na zawodników, którzy mecz zremisowali przed wyjściem na boisko. Trzeba było ich lepiej nastawić do tego spotkania w okresie od 10 do 16 kwietnia. Nie będę czepiał się decyzji w trakcie meczu. Uważam, że drużyna została źle przygotowana mentalnie.
Powodów remisu jest sporo – święta, wygrana z Lechem, ciśnienie związane z liderowaniem, godzina meczu, brak ostatnio podstawowych zawodników itd. Pewnie wszystko się przyczyniło, ale wg mnie najbardziej przesądziła sodówka. Można się jeszcze doszukiwać intrygi na poziomie – z drugiego miejsca mamy lepszy terminarz, ale powątpiewam. Chociaż Czerczesow też się porwał na kamikaze w meczu z Lechią rok temu, więc kto wie.
Dobra, koniec. Po prostu do każdego przeciwnika trzeba podejść skupionym, bo nawet Real, Borussia (8-4) i Sporting przekonały się, że pozorny słabeusz przy odpowiedniej motywacji jest groźny.
~kik
2017-04-18 10:50 IP 185.170***
Z Taką grą w lidze mistrzów nie mają co szukać
~Niko
2017-04-18 09:44 IP 91.220.***
A ja poszukam pozytywów. Dla Legii 2 miejsce przed podziałem punktów to lepsze wyjście. Przy takim układzie tabeli gramy z Lechem i Lechią u siebie, a tylko z Jagiellonią na wyjeździe. Wydaje mi się, że w Białymstoku Legia wygra i to wysoko, a w Gdański i Poznaniu gra się dużo trudniej.
Głowy do góry i w sobotę "jazda po pasach" :-)
2017-04-18 10:43
Ale z drugiej strony lepiej wypracować sobie przewagę niż liczyć że Legia zaś wygra na wyjazdach, czy poprawi grę u siebie.
Liczba komentarzy: 4

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij