Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

18 grudnia 2017

Oceny piłkarzy Legii za mecz z Koroną - dramat w ofensywie

2017-04-19 20:00:16
Foto
W poniedziałek Legia zremisowała bezbramkowo przy Łazienkowskiej z Koroną. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 4 (4,25 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Smutne jest, gdy na Łazienkowską przyjeżdża rywal, który na wyjazdach zdobył zaledwie siedem punktów w czternastu meczach, a mistrzowie Polski nie potrafią z nim wygrać. Z drugiej strony, patrząc na statystyki strzałów, można być wręcz zaskoczonym, że udało się chociaż zremisować, bo najgorsza wyjazdowa drużyna Ekstraklasy była w poniedziałek nawet nieco lepsza od aktualnego mistrza Polski. Analizując występ legionistów należy brać pod uwagę zadania jakie każdy z piłkarzy miał do zrealizowania. Obrońcy zagrali w miarę poprawnie, choć i oni popełniali błędy, ale za plecami mieli dobrze dysponowanego przez całą wiosnę Arkadiusza Malarza. Linia pomocy i ataku zaprezentowała się natomiast gorzej niż w jakimkolwiek innym meczu ligowym za kadencji Jacka Magiery. Oddanie zaledwie jednego celnego strzału na bramkę i to w dość przypadkowej sytuacji już dawno się legionistom nie przydarzyło. Brakowało w zasadzie wszystkiego - agresji w odbiorze, przeprowadzenia piłki do ataku przez środkowych pomocników, ruchu bez piłki zawodników przedniej formacji, wygranych pojedynków, celnych podań i strzałów. Najbardziej jednak raziło to, co celnie niegdyś określił Stanisław Czerczesow - wolne myślenie na boisku. Po otrzymaniu futbolówki, zwłaszcza pod bramką Korony, niemal każdy legionista przetrzymywał ją przez 2-3 sekundy myśląc, co zrobić z piłką, dzięki czemu obrońcy nadążali z ustawieniem i blokowaniem dośrodkowań i strzałów, szczególnie widać to było w bocznych sektorach boiska. Ponieważ kielczanie nie prezentowali się wiele lepiej i zagrażali Legii głównie po strzałach z dystansu i stałych fragmentach gry, ktokolwiek robił skrót z poniedziałkowego meczu stanął przez poważnym dylematem, co w takim skrócie w ogóle umieścić, by trwał on dłużej niż minutę. I najgorsze w tym meczu było właśnie to, że piłkarze Korony nie postawili jakiś twardych warunków legionistom, nie odbierali agresywnie piłki, nie naciskali szczególnie mistrzów Polski przy jej wyprowadzaniu (kielczanie co prawda stosowali pressing na połowie Legii, ale nie był on jakiś szczególnie uciążliwy), nie przerywali akcji faulami i nie kontratakowali z szybkością i polotem - z pewnością zaprezentowali się gorzej przy Łazienkowskiej niż Ruch, Bruk-Bet czy Wisła, w sumie dość podobnie jak Pogoń. To Legia zagrała po prostu słabo. Można oczywiście mecz zremisować, jak to stwierdził Michał Pazdan „taka jest piłka”. Nie można jednak tak kiepsko grać, bo mistrzom Polski to zwyczajnie nie przystoi. Każdy piłkarz po takim meczu powinien zadać sobie pytanie, czy starał się tego dnia zrobić rzeczywiście wszystko, by zdobyć trzy punkty, a i trener ma do przemyślenia temat, dlaczego zespół niezbyt dobrze grający przed przerwą zaprezentował się po zmianie stron i pobycie w szatni jeszcze gorzej.

 

Arkadiusz Malarz 7 (6,69 - ocena Czytelników). Do bramkarza „Wojskowych”, jako jedynego po meczu z Koroną nie można mieć pretensji - bronił wszystko, jak trzeba, czy to przy uderzeniach z dystansu, czy z bliska. Nie były to w większości jakieś szczególnie trudne interwencje, najważniejsze było z pewnością wybronienie strzału Jacka Kiełba w sytuacji jeden na jeden sprokurowanej przez Macieja Dąbrowskiego w końcówce spotkania. Wiosnę ma bramkarz Legii naprawdę znakomitą, w sumie na jedenaście spotkań tylko po dwóch - z Ruchem i Ajaksem w Amsterdamie - można było mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do jego gry.

 

Artur Jędrzejczyk 5 (4,33). Jedyny obrońca, który nie popełnił żadnego istotnego błędu w defensywie, raz do spółki z Adamem Hlouskiem przegrał w drugiej połowie główkowy pojedynek z Diawem przy rzucie rożnym, ale naciskał go na tyle mocno, że strzałowi Senegalczyka zabrakło mocy i precyzji. W zasadzie to jemu w sporej części koledzy zawdzięczają też, że tego meczu nie przegrali, bo w kapitalny sposób zdjął rozpaczliwym wślizgiem senegalskiemu stoperowi piłkę z nogi w 24. minucie we własnym polu bramkowym - bez tej interwencji gol dla Korony byłby pewny. Gdybyśmy mieli rozliczać go tylko za grę obronną, bylibyśmy po meczu zadowoleni. Tyle, że w meczu z tak słabym w sumie i do tego defensywnie ustawionym rywalem boczny obrońca musi na szybkości włączać się w akcje ofensywne i dośrodkowywać. Niestety „Jędza” ani nie prezentował szybkich wyjść na pozycję, ani dośrodkowań, za to dość często pod bramką rywala tracił piłkę lub po jego błędzie technicznym lądowała ona na aucie, co obniża ocenę jego gry.

 

Maciej Dąbrowski 5 (5,57). Dobry mecz w obronie aż do 82. minuty, gdy odbił piłkę pod nogi Jacka Kiełba i postawił go w sytuacji sam na sam z Malarzem - takiego błędu niestety wybaczyć nie sposób. W sumie zresztą tych udanych interwencji w defensywie Legii stoper Legii też nie miał za dużo, bo piłkarze Korony niezbyt często atakowali jego sektorem, ograniczając się raczej do strzałów z dystansu lub po stałych fragmentach gry. Trzeba też niestety wziąć pod lupę wyprowadzanie piłki - stoper w żadnym wypadku nie może mieć statystyki celnych podań na poziomie ledwie 76%, biorąc pod uwagę, że większość podań gra do pozostałych obrońców. Niemal wszystkie podania Dąbrowskiego dłuższe niż na kilkanaście metrów były niedokładne, z drugiej strony na szczęście żadne nie trafiło do rywala na własnej połowie, jak w przypadku Michała Pazdana. Jako jedyny dochodził do strzałów po stałych fragmentach gry, ale ani razu nie wcelował w bramkę.

 

Michał Pazdan 4 (3,86). Zaczął mecz od przegranego pojedynku powietrznego we własnym polu karnym z Serhijem Pyłypczukiem, wyższym co prawda od „Pazdka” o kilka centymetrów, ale niespecjalnie jakoś specjalizującym się w grze głową. A potem nastąpiły cztery straszliwe minuty, między 24. a 28., gdy najpierw przegrał pojedynek z Kiełbem, potem podał piłkę do przeciwnika na własnej połowie, a następnie Miguel Palanca zabrał mu piłkę trzydzieści metrów od własnej bramki. Takie straty przy rozpoczynaniu to po prostu czyste samobójstwo, drużyna jest kompletnie nie ustawiona do obrony, a boczni obrońcy i środkowi pomocnicy są kilkadziesiąt metrów od bramki i w żaden sposób nie mają szans wrócić - na szczęście ofensywni piłkarze Korony są naprawdę słabi i nie potrafili tych prezentów wykorzystać. I choć w drugiej połowie „Pazdek” zagrał już bezbłędnie, a nawet był wręcz najlepszym piłkarzem Legii w polu, to po takich błędach reprezentanta Polski przy odrobinę lepszych rywalach legioniści nie zdobyli by nawet jednego punktu.

 

Adam Hlousek 5 (4,87). W obronie w pierwszej połowie było średnio - raz się machnął w 15. minucie, kwadrans później dopuścił Pyłypczuka do uderzenia z dystansu, po przerwie radził sobie już bez zarzutu. Do ataku biegał na sporej szybkości w odróżnieniu od „Jędzy” i można było zawsze liczyć na to, że pojawi się pod polem karnym, tyle, że to właśnie do Czecha w tym meczu można mieć pretensje o „wolne myślenie”. Gdy dostawał piłkę po wyjściu na skrzydło potrzebował nie wiadomo czemu kilku nawet sekund na rozejrzenie się po polu karnym i dośrodkowanie, a w tym czasie stoperzy nadążali z powrotem, ustawieniem krycia w polu karnym i skutecznym blokowaniem dośrodkowań, przez co ani jedno takie podanie nie trafiło do partnera. Dziwnie to wyglądało, bo przecież Hlousek niejednokrotnie udowodnił, że potrafi dośrodkowywać piłkę w biegu i nie musi w tym celu się zatrzymywać i rozglądać.

 

Tomasz Jodłowiec 3 (3,35). Pod nieobecność Michała Kopczyńskiego dostał szansę gry od pierwszej minuty i trudno powiedzieć, by ją wykorzystał. Odbierał piłki w środku pola i ściągał je z powietrza, pod tym względem niczego nie można mu zarzucić - w defensywie przegrał w zasadzie jeden pojedynek z rozpędzonym rywalem w 26. minucie po błędzie Pazdana. W odróżnieniu od „Kopy” Jodłowiec starał się grać do przodu i włączać w akcje ofensywne, ale zaliczał niemal same straty, głównie po kiepskim przyjęciu piłki lub niecelnym podaniu. Zapamiętaliśmy tylko jedną udaną akcję na jeden kontakt w 62. minucie z Vadisem Odjidją-Ofoe, po której Belg oddał strzał lewą nogą usiłując strącić piłką jakiegoś drona nad stadionem. Innymi słowy starał się, ale nie potrafił. Wątpliwe, by „Jodła” przekonał do siebie tym występem Jacka Magierę.

 

Thibault Moulin 3 (3,95). Niezły mecz w odbiorze w pierwszej połowie, ale brakowało po przejęciu piłki szybkiego jej przeprowadzenia do ataku, z czego Francuz zazwyczaj słynął - zazwyczaj kończyło się na podaniu do najbliższego kolegi, a w szczególności obrońcy. Po przerwie niestety był jednym z najgorszych legionistów na boisku i w jego niemocy leżała zapewne znaczna część problemów Legii z konstruowaniem akcji. Podobnie jak w przypadku Jodłowca podania do przodu trafiały najczęściej do przeciwnika, a do tego Moulin przestał też skutecznie i czysto odbierać piłkę, nie tylko nie wyłuskiwał rywalom piłek, ale i zakończył mecz z żółtą kartką. Stałe fragmenty gry w jego wykonaniu też nie robiły wielkiego zamieszania pod bramką Borjana, a przecież było w polu karnym do kogo dogrywać. Zupełnie nie do takiej gry nas Francuz przyzwyczaił.

 

Michał Kucharczyk 3 (2,94). Skoro dobrze szło mu w ataku, to.. został przesunięty na skrzydło - trudno czasami nadążyć za Jackiem Magierą. W pierwszej połowie był aktywny, często wychodził na pozycję i starał się dośrodkowywać, ale podobnie jak Hlousek bardzo długo przetrzymywał na skrzydle piłkę po jej otrzymaniu, przez co rywal nadążał z dobrym ustawieniem się. Druga część meczu bardzo słaba w wykonaniu „Kuchego”, był niemal niewidoczny, w jedynej dogodnej sytuacji podał do bramkarza, zamiast strzelać. Na szpicy prezentował się w ostatnich meczach zdecydowanie lepiej.

 

Vadis Odjidja-Ofoe 4 (4,74). Belg ma taką opinię wśród kibiców i ekspertów, że niektórzy chętnie przyznają mu wysokie noty za samo wyjście na boisko, a tymczasem w poniedziałek różnica między nim, a resztą ofensywnych piłkarzy Legii była naprawdę niewielka. Pochwalić go można tylko za pierwsze dwadzieścia minut, gdy kilka razy w swoim stylu znakomicie wyprowadził piłkę. Potem oglądaliśmy już tylko festiwal niecelnych podań (VOO miał najgorszy procent celnych podań ze wszystkich legionistów, a w liczbie podań niecelnych o jedno przewyższył go tylko Jodłowiec), jedyną sytuację partnerom stworzył niechcący, bo Miroslav Radović zmieniał kierunek lotu piłki po nieudanej próbie uderzenia Belga, a jego jedyny strzał w meczu Odjidji-Ofoe wylądował na trybunach. Jedyne w zasadzie wykonane przez niego przedmeczowe założenie taktyczne, to otrzymanie czwartej żółtej kartki, co pozwoli mu po absencji w najbliższym meczu przystąpić do rundy finałowej z czystym kontem.

 

Miroslav Radović 3 (3,25). Najlepszy piłkarz jesieni trochę nam przygasł. W miarę niezły mecz przed przerwą, choć i wtedy wyróżniał się raczej odbiorem i wyprowadzaniem piłki niż konstruowaniem akcji z przodu, wtedy też zaliczył jedyny celny strzał próbując sprytnie zmylić bramkarza Korony, ale Kanadyjczyk nie dał się zaskoczyć. Po zmianie stron grał bardzo słabo, był niewidoczny, miał sporo strat, raz tylko w 65. minucie przeprowadził akcję zakończoną niecelnym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy. Obudził się dopiero w końcówce, wywalczył rzut wolny trzydzieści metrów od bramki. Niestety, w odróżnieniu od początku rundy Serb nie stwarza już od kilku spotkań prawie żadnego zagrożenia pod bramką przeciwnika, nie ma ani dryblingów, ani strzałów, ani prostopadłych podań, a przede wszystkim brakuje ruchu i wychodzenia na pozycję. W poniedziałek nie było inaczej. Powinien raz na zawsze pozbyć się problemów z kolanem, a potem wrócic do formy.

 

Kasper Hamalainen 3 (3,24). Fin na pozycji jedynego środkowego napastnika konsekwentnie się nie sprawdza, a trener Jacek Magiera z równą konsekwencją tego nie dostrzega. Hamalainen po prostu mimo niezłych warunków fizycznych nie potrafi grać tyłem do bramki, przepychać się z obrońcami ani przetrzymywać piłki z przodu, zdecydowanie lepiej czuje się wchodząc w pole karne twarzą do bramkarza, gdy nie trzeba przyjmować piłki z przeciwnikiem na plecach. Zarówno Kucharczyk, jak i Radović tyłem do bramki grają lepiej, nic więc nie przeszkadzało, by „Hamę” ustawić za napastnikiem. Fin zmuszony do gry z silnym stoperem na plecach nie istnieje. W pierwszej połowie udawało mu się jeszcze przynajmniej co drugą piłkę zgrywać do partnera, choć było mu ciężko, bo nie ma kleju w nodze, więc przy każdym silniejszym podaniu piłka odskakiwała mu o przynajmniej metr, po zmianie stron nie było już z niego kompletnie żadnego pożytku. Hamalainen ma swoje atuty jako pomocnik, może też być drugim napastnikiem w 4-4-2, jak zeszłej wiosny po kontuzji Aleksandara Prijovicia, ale samodzielną dziewiątką z pewnością nigdy nie zostanie.

 

Dominik Nagy 3 (4,85). Wszedł, pobiegał, wniósł trochę wiatru i nie mniej chaosu. Dwie straty w dryblingach, jeden odbiór i jedno dobre wyprowadzenie piłki, do tego zaledwie dziewięć podań przez pół godziny gry. Podobnie jak jego koledzy nie stworzył nawet pół sytuacji podbramkowej, a miał do dyspozycji tym razem naprawdę sporo minut. Oba oddane strzały były niecelne, z niespecjalnie zresztą przygotowanych pozycji próbował uderzać. Od rezerwowego ofensywnego piłkarza walczącego o pierwszy skład należy oczekiwać znacznie większej aktywności i stwarzania jakiegokolwiek zagrożenia pod bramką przeciwnika.

 

Daniel Chima Chukwu (3,64) grał zbyt krótko, by go oceniać. Zagrał, co dziwne, jako skrzydłowy, pomimo iż nie było na boisku żadnego napastnika i na dzień dobry dał się straszliwie ograć pod własną bramką Daniemu Abalo.

 

Za najlepszego legionistę poniedziałkowej mizerii spotkania Czytelnicy i redaktorzy zgodnie wybrali Arkadiusza Malarza, jedynego piłkarza mistrza Polski, który tego dnia nie zawiódł.

Oceny Czytelników:

 

Arkadiusz Malarz 6,69

Maciej Dąbrowski 5,57

Adam Hlousek 4,87

Dominik Nagy 4,85

Vadis Odjidja-Ofoe 4,74

Artur Jędrzejczyk 4,33

Thibault Moulin 3,95

Michał Pazdan 3,86

Daniel Chima Chukwu 3,64

Tomasz Jodłowiec 3,35

Miroslav Radović 3,25

Kasper Hamalainen 3,24

Michał Kucharczyk 2,94


 

Legia - Termalica
Dodał: Redakcja Źródło:   

twitter

Tagi

ekstraklasa    korona    legia    oceny   
Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
Vojtala
2017-04-20 11:09
Znikalainen jak zawsze za wysoko
~sen o
2017-04-20 10:25 IP 37.157.***
Z Magierą może być taki sam syndrom jak z trenerem Mirosławem Jabłońskim za dobry dla piłkarzy. Na początku jest rozpoznanie i efekt nowej miotły potem już piłkarze wchodzą mu na głowę. Po za szalonymi końcówkami na wyjazdach w Gdańsku i Poznaniu, nie widzę na wiosnę jednego przyzwoitego meczu pod wodzą Magiery, np na poziomie z jesieni. Pomijam transfery a właściwie ich brak zimą. Ciekaw jestem końcówki sezonu i letnich transferów. Czy dalej zostaniemy z doświadczoną defensywą i brakiem napastników?
GaD10
2017-04-20 09:45
Jak ten Chukwu już ma grać to nie kombinujmy ze skrzydłami, bo to bez sensu, tylko dajmy chłopaka na 9 - tkę i zobaczmy czy coś z niego będzie.
Marsallah
2017-04-20 07:34
Zbyt wolne myślenie na boisku - pełna zgoda. Do tego mało ruchu bez piłki, statyka, a w efekcie - kompletny brak elementu zaskoczenia.
sportowaWarszawa
2017-04-20 05:21
Ogólnie: dziadostwo.
~B-52
2017-04-19 22:00 IP 80.53.1***
Przy ocenie Malarza warto również wspomnieć o jego celnych podaniach, zwłaszcza tych długich (100% strat). Jest on przyczyną kłopotów naszej drużyny w ostatnim czasie, bo jego słaba gra na przedpolu powoduje zbyt głębokie cofanie się stoperów, a za nimi defensywnych pomocników i w środku powstaje dziura. Przejmowane w defensywie piłki, wybijane na środek są przejmowane przez przeciwników i nie możemy wyjść z połowy. Udział w tych kłopotach mają także Rado i Vadis, którzy są w dużo słabszej formie, słabo że sobą współpracują, tracą wiele piłek. Ciekawe czy z Cracovią bez Vadisa Rado odzyska formę.
2017-04-19 23:54 IP 31.182.***
pier****sz bzdury jak mało który.
2017-04-20 10:05 IP 80.53.1***
Zajmij się zapytań żużlem, to prosty sport powinieneś go zrozumieć. Piłka nożna zdecydowanie nie na twoją głowę.
~Wiwi
2017-04-19 21:59 IP 109.196***
Nie winiłbym piłkarzy a słabego trenera
~BINGOBENGE
2017-04-19 21:36 IP 193.67.***
*....* nie wytrzymam...!
Jędrzejczyk zagrał lepiej od VOO?
To jakaś kpina. Vadis się dwoił i troił aby sam spróbować wygrać ten mecz.
Redakcja promuje miernego Jędrzejczyka, którego i tak nikt nie kupi - a Vadisowi obniża noty, bo wiadomo że odejdzie do lepszego klubu, gdzie będzie więcej zawodników do gry.
~wkw
2017-04-19 20:30 IP 172.58.***
b dobre oceny

Co do Magiery... 3:3 z realem , ostanie minuty z lechia i lechem dwa razy... nie oceniajmy trenera na podstawie cudow ale na podstawie powtarzalnosci...

....
2017-04-19 20:49
A propo powtarzalności.
Magiera postawił na Kucharczyka i gdzie jest ta powtarzalność???
Powtarzalności ą jest słaba gra i niska skuteczność i brak jakości w grze...
2017-04-19 22:05
Kucharczyk zagrał teraz słaby mecz, gdzie powtarzalność u Rado, Gui czy Hamy?
2017-04-19 22:11
Konsekwencji i powtarzalnosci to brakuje Magierze,Kucharczyk to wg.trenera napastnik, takim Magiera go widział przez pierwszy sezon po przyjsciu do Legii i taka rola mu przypadla gdy wygrywał nam mecz z Lechią.Ale z Korona gdy aź prosilo sie by wykorzystac jego dynamike,szybkosc na tle malo zwrotnego Dejmka to ślęczał na skrzydle i nikt nie chciał wykorzystywać jego walorów.Kucharczyk to akurat przypadek nieracjonalnosci w dzialaniach Magiery, osobiscie jestem ciekaw czy wroci do skladu Kopczynski i kto zastapi Vadisa.Bodajźe Blatok albo Bednar a moze obaj slusznie dostrzegali brak zasadności dla gry dwoma defensywnymi pomocnikami a zwlaszcza gra jednego ktory tylko biega i podaje dla najblizszego w sytuacji gdy w wiekszosci meczy mamy najwieksze posiadanie.Zaproponował probe z kreatywnym Guilherme grajacym wymiennie z Moulinem.To mysle w sposobie gry nowum dajace duze ,nowe mozliwosci.Ale czy o tym wie Magiera?
2017-04-19 22:14
Niestety Magiera jest mało elastyczny pod względem ustawienia drużyny.
Najbardziej wymagający pod tym względem u nas był Hasi ale jego założeń nikt nie rozumiał oprócz Vadisa i Moulina choć akurat Odjidja był bez formy fizycznej.
2017-04-19 22:30
Ten Hasi to jest dopiero Ktoś. Nie dość, że elastyczny i wymagający względem ustawienia drużyny, to jeszcze sprawiedliwy i honorowy, geniusz transferów, a i drużynę przygotował do sezonu tak, że amator Magiera odziedziczył samograja, którego oczywiście zepsuł. Znakomity trener, tylko wyników nie miał i do dziś siedzi na "zielonej trawce". Że też żaden klub nie chce skorzystać z jego talentu trenerskiego i zatrudnić go u siebie. Pakiet gwarantowany - transfery, przygotowanie i elastyczność taktyczna. Na co oni czekają? Losy jego dwóch byłych drużyn mówią same za siebie. Anderlecht odpalił jak rakieta, jadą po pierwsze od dwóch lat mistrzostwo (pechowo przegrane z Wielkim Besnikiem na ławce), tak ich przygotował. Legia - wiadomo. Przygotował takiego samograja, że jakiś amator z Polski wsiadł na autopilota i jechał tak, póki nie zepsuł tej znakomitej pracy trenera Białka. Tfu, Hasiego.

Może latem skusi się na kolejną szansę w Legii? O ile nie sprzątnie go wam Barcelona albo Arsenal.
2017-04-19 22:36
Magiera na przygotowaniu Hasiego osiągał bardzo dobre wyniki a kondycji starczyło nam na tyle że ostatni mecz mimo że ze słabym rywalem Łęczną to był jednak wygrany zdecydowanie 5:0 i wyglądaliśmy tak że starczyłoby pary na kilka meczów wygranych w podobnym stylu.
Gdy sam Jacek przygotował drużynę to nie zostało wiele z tego co prezentowaliśmy późną jesienią niestety...
To jak graliśmy za Hasiego a w zasadzie jakie indywidualne błędy co niektórzy popełniali było dziwne i niezrozumiałe. Złość Hasiego wynikała głównie z braku wykonywania jego poleceń w meczu. Ja nazywałem to "grą na zwolnienie trenera".
2017-04-19 23:45
JoeyJoJo:
no Hasi to był mag, któremu by się udało dokonać tego, czego nikt przed nim nie osiągnął czyli spuszczenia nas z ligi, gdyby nie zastąpił go ten amator, co teraz ma najlepszy bilans w lidze :)
Ale trzeba przyznać, że powtarzalność Hasi to miał: 5 meczów u siebie i 0 zwycięstw, trudno być bardziej powtarzalnym.
2017-04-20 00:04
JoeyJoJo

Faktem jest to że Hasi dokonał tego czego nie udało się innym trenerom polskich drużyn przez 19 lat(sporo czasu, prawda?) a mianowicie wprowadzić polski klub do LM.
Mimo wszystko to miłe że troszczysz się bezinteresownie o nasz klub :)
2017-04-20 00:05 IP 153.2.2***
TLW, popieram w stu procentach..... trenerem to byl Czerczesow, pozniej za Hasiego to poprostu grail na zwolenienie trenera, a Magiera calkowicie popsul gre zespolu, ale czego sie spodziewac jak zatrudniaja jednego trenera z kapelusza za drugim.... prawidziwego zatrudnili raz I odrazu sie pozbyli.
2017-04-20 00:15
To nie Hasi przygotował Magierze zespół na jesieni, a ci belgijscy spece od przygotowania fizycznego. Jaki by Hasi nie był, okazało się że jednak tych ludzi w sztabie akurat miał dobrych.
2017-04-20 00:22
Odpowiednio dobrał sztab szkoleniowy i oparł grę na odpowiednich ludziach - Vadisie i Moulinie.
Taki straszny to on nie był prawda?
Ciekawy jestem co zrobiłby w zimę i jakoś jestem przekonany że jego transfery byłyby lepsze niż te za Magiery...
2017-04-20 08:26 IP 94.254.***
TLW Magiera nie przeprowadza transferów tylko Żewłak
2017-04-20 10:15
A mi się wydaje że to po prostu zwykła kalkulacja żeby mieć lepszy układ meczowy w decydującej razie.Tylko teraz o kalkulowanie będzie trochę trudniej bo wszystkim mecze zaczynają się o tej samej godzinie.Oby siè nie okazało że sazon zasadniczy skończymy na 4 miejscu
Liczba komentarzy: 24

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij