Serwis Legia.Net stosuje pliki cookies w celu lepszego poznania w jaki sposób nasi czytelnicy korzystają z naszych stron. Używamy cookies także w celach reklamowych i statystycznych oraz dla prawidłowego funkcjonowania niektórych funkcji serwisu. Mogą być one być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców i firmy badawcze.

Każdy użytkownik może zmienić swoje ustawienia dotyczące plików cookies, korzystając z ustawień używanej przez siebie przeglądarki internetowej. Domyślne ustawienia najpopularniejszych przeglądarek na komputerach osobistych i urządzeniach mobilnych zezwalają na zapisywanie w pamięci urządzenia plików cookies.
X

Tło

22 lipca 2017

Kilka uwag i spostrzeżeń po meczu z Lechem: Król Odjidja, powrót Kinga

2017-05-19 14:41:43
img
Piłkarze Legii bez żadnych problemów poradzili sobie z Lechem i wygrali 2:0. Taki wynik końcowy był najniższym z możliwych wymiarów kary. Nieziemskie zawody rozegrał Vadis Odjidja Ofoe. Zapraszamy do lektury naszych pomeczowych uwag i spostrzeżeń.

Wygrana na luzie - Chyba większość kibiców na stadionie i przed telewizorami spodziewała się bardziej wyrównanego meczu, wyżej oceniała możliwości gości. Tymczasem Legia od pierwszej minuty narzuciła wysokie tempo gry, swój styl i dyktowała warunki. Szybko strzelony gol tylko pomógł legionistom w realizacji perfekcyjnie nakreślonego planu taktycznego przez trenera Jacka Magierę. Nawet przez moment wygrana mistrzów Polski nie była zagrożona. Gracze "Kolejorza" nie potrafili sobie poradzić nie tylko z Vadisem Odjidją Ofoe, ale też z długimi piłkami posyłanymi za linię obrony. Tak było przy golu Belga, tak było też, gdy w dobrej sytuacji znalazł sie Dominik Nagy. W obu sytuacjach piłkę zagrywał z zegarmistrzowską precyzją Maciej Dąbrowski. Lech pierwszy celny strzał na bramkę oddał w 85 minucie meczu - Maciej Makuszewski trafił wprost w Arkadiusza Malarza. 2:0 było nie tylko wynikiem w pełni zasłużonym, ale też najmniejszym z możliwych wymiarów kary. Legioniści zagrali konsekwentnie do bólu, a przy tym cieszyli się każdym zagraniem - nawet wybiciem piłki na aut, gdy z atakiem ruszali przeciwnicy - tak było w przypadku Guilherme. Brawa należą się dla całego sztabu i całej drużyny.


Król Odjidja I - To co zagrał w środę Vadis Odjidja-Ofoe, to było jak najbardziej smakowity deser z dokładką. Od pierwszej minuty Belg grał po prostu swój mecz, w swoim tempie, prowadził piłkę blisko przy nodze, a rywale nie mogli sobie z nim poradzić. Do przerwy piłkarze Lecha ani razu nie powstrzymali zawodnika Legii zgodnie z przepisami, musieli uciekać się do fauli jak Łukasz Trałka, który najpierw dał się przepchnąć, a później wyprzedzić. Podobnie było z Abudelem Azizem Tettehem. Odjidja szybko zdobył bramkę przyjmując długie zagranie od Macieja Dąbrowskiego klatką piersiową, tak by był czas spojrzeć jak ustawiony jest Matus Putnocky, a następnie huknął nie do obrony. Dużo widział, fajnie współpracował z Miroslavem Radoviciem, wypracował sytuacje dla Guilherme i Dominika Nagya. Kiedy było trzeba zwalniał i uspokajał grę, a kiedy była okazja to przyspieszał i nadawał tempa. Z czasem rywale nabrali do niego ogromnego respektu, trzymali na dystans, bali się, że zostaną ośmieszeni. Vadis wygrywał nawet wydawałoby się przegrane pojedynki. - On nie pasuje do ekstraklasy, to bardzo dobry i szybki zawodnik, perfekcyjny technicznie. Robił dziś różnicę i nie wiedzieliśmy jak sobie z nim radzić. To najlepszy piłkarz tego meczu - podsumował trener Lecha, Nenad Bjelica.


Kolejny mecz na zero z tyłu - Już w poprzednich spotkaniach podkreślaliśmy fakt, jak dobrze współpracuje ze sobą defensywa Legii, jak fajnie wspomagają obrońców pomocnicy. Podobnie było w meczu z Lechem, gra obronna całego zespołu nie pozwoliła piłkarzom "Kolejorza" na nic, nie stworzyli sobie żadnej groźnej sytuacji pod bramką Legii. Arkadiusz Malarz jest niepokonany już od 302 minut, a Legia zagrała trzeci mecz z rzędu na zero z tyłu. Duża w tym zasługa duetu stoperów, Maciej Dąbrowski stworzył świetnie zgraną parę z Michałem Pazdanem. Bardzo pewnie na bokach grają też w defensywie Adam Hlousek i Artur Jędrzejczyk. W środę obronę perfekcyjnie asekurował Thibault Moulin, naprawiał nieliczne błędy kolegów, przejmował wiele piłek. Dziennikarze na trybunie prasowej żartowali, że Legia zamurowała dostęp do bramki. Nie mamy nic przeciwko, aby ten mur nie posypał się już do końca rozgrywek.


Manewr z Jodłowcem - Trener Jacek Magiera szykował do gry z Lechem Tomasza Jodłowca i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Wielu kibiców spodziewało się, że "Jodła" będzie miał więcej zadań defensywnych, tymczasem on często włączał się do akcji ofensywnych. Miał swoją szansę, ale z dość ostrego kąta posłał piłkę obok bramki. Zagrał kapitalne podanie do Michała Kucharczyka przy golu i pokazał, że nie przez przypadek za kadencji Stanisława Czerczesowa zanotował trzy asysty w jednym spotkaniu. Jodłowiec wiele widział, wygrywał większość pojedynków, radził sobie z rywalami. Znów imponował siłą, piłkarze Lecha nie mogli sobie z nią poradzić. Oby ten mecz oznaczał, że wrócił stary, dobry Jodłowiec. Taki piłkarz w formie to skarb i zawodnik, którego chciałby mieć w drużynie każdy trener w Polsce. Wliczając w to selekcjonera reprezentacji Polski.


Powrót Kinga - W Gdańsku Michał Kucharczyk wszedł z ławki rezerwowych, zdobył dwie bramki i przesądził o wygranej Legii z Lechią. Wtedy po spotkaniu powiedział do dziennikarzy, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa w tym sezonie, że będzie jeszcze okazja do tego, aby porozmawiać. Wydawało się, że te odważne plany pokrzyżowała kontuzja. "Kuchy" na jednym z treningów naciągnął więzadła w kolanie, powrót na boisko się wydłużał, bo kolano wciąż bolało. Trener Jacek Magiera podkreślał jednak na każdym kroku, że liczy na tego zawodnika w końcówce, w tych najważniejszych meczach. "Kuchy" wrócił do gry, mecz z Lechem rozpoczął na ławce rezerwowych, wszedł na boisko kwadrans przed końcem. Walczył w defensywie, pomagał Arturowi Jędrzejczykowi, kilka razy fajnie przyjął piłkę w środku pola, ale gola strzelił jak najlepsi na świecie. Idealnie wyszedł do zagrania od Jodłowca, przerzucił sobie piłkę nad bramkarzem i głową, szczupakiem, skierował futbolówkę do pustej bramki. Czapki z głów! Kuchy King!



images/zdjecie/big/2af781c52cfb50f97455f2429d9275fc.jpg

 

Autor: Marcin Szymczyk Źródło: Legia.Net   

twitter

Tagi

Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
~MARIOLA
2017-05-19 21:37 IP 77.113.***
Nasuwa sie jedno spostrzeżenie że wygrywamy i gramy dobrze bo nie ma Kopczyńskiego. Kopa biegał po całym boisku bezsensu a podawał do tyłu lub do boku jedynie. Grał nerwowo dużo niecelnych podań i zero przerzutów. Jodła gra do przodu dobrze się ustawia i środek połapany i bezpieczny a co za tym idzie więcej spokoju z tyłu. Nie pasuje wszystkim jedynie Rado który psuje wszystko co dostanie i w canal plus nawet maja go dość bo wali łokciami ludzi i uprawia znowu padolino. SORRY Rado ale w twoje miejsce kogo innego może Ofoe na szpicy a Hama za niego do środka za napastnikami.
Roman
2017-05-19 18:13
W ostatnim czasie chyba padł kolejny mit, tym razem dotyczący Kucharczyka.

Brzmiał: "Kucharczyk gra dobrze gdy jest zdrowy i trener na niego stawia. Gdy napotyka trudności, to się załamuje."
Runda jesienna nie była łatwa dla Kuchego. Nie zawsze był w składzie. Na wiosnę też różnie było.
Ale na tą sytuację odpowiedział najlepiej jak mógł - pracą i bramkami, szczególnie w meczu z Lechią, gdy wszedł z ławki. Ostatnio miał kontuzję, po której znów zasiadł na ławce. Potem wszedł i strzelił bramkę dającą zwycięstwo w jednym z kluczowych meczów sezonu.

Szacunek!
~B-52
2017-05-19 16:43 IP 155.133***
Denerwuje mnie głupia powtarzane, że Vadis nie pasuje do naszej ligi. Właśnie jak najbardziej pasuje i oby takich zawodników było jak najwięcej.
2017-05-19 18:20 IP 81.105.***
Dokładnie tak. Głupie gadanie. Jeśli chcemy coś znaczyć w Europie to musimy mieć takich Ofoe w każdej lini. Nie pasować to może tylko naszym rywalom w lidze. Najlepiej by było gdyby nasza Legia grała Tosikami i Trałkami. Żenujące stwierdzenie. Legia pokazała Leszkowi gdzie ich miejsce w przeręblu.
~L
2017-05-19 16:40 IP 83.6.85***
Jodłowiec i Hamalainen w formie,Nagy tez świetny..Magiera nie kłamał mówiąc,ze forma przyjdzie na najważniejsze mecze,BRAWO!
Bubu
2017-05-19 16:18
https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_U7kdWcLfn6d2bzdWNgQCSY9yIKjzag5v. jpg
~sen o
2017-05-19 15:41 IP 37.157.***
Ja po obejrzeniu w TV meczu powtórnie (pierwszy raz na stadionie) podkreśliłbym też dobrą dyspozycję Dominika i Tibo. W dobrej formie fizycznej Jodła dodaje coś drużynie i nie ma prawa przegrywać składu z Kopczyńskim. Z innej beczki szanujmy swoich!! czyli przykład Kuchego - ile daje swój, a my tak często obrażamy naszych zawodników bo słabsza forma czy słabszy występ. Trochę słabszy Rado to wspierajmy go.
sportowaWarszawa
2017-05-19 15:39
Vadis "The Conqueror" Ofoe!
Liczba komentarzy: 8

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij