Zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym profilowanie przez Legia.Net oraz partnerów świadczących usługi w celach marketingowych, reklamowych oraz analitycznych.

Korzystając z serwisu Legia.Net bez zmiany ustawień twojej przeglądarki internetowej wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies w twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych w celach dopasowania treści i reklam.

Dane uzyskane w ten sposób będziemy przetwarzać i profilować do celów marketingowych polegających na dopasowaniu treści i reklam oraz celach analitycznych a także w celach związanych z bezpieczeństwem serwisu.

Korzystając z opcji swojej przeglądarki zawsze posiadasz prawo do usunięcia wszystkich informacji, które zostały zapisane w plikach cookies.

Do przetwarzania wykorzystywane będą następujące dane: adres IP, adres żądanej strony, identyfikator urządzenia, typ przeglądarki, język przeglądarki, liczba kliknięć, ilość czasu spędzonego na poszczególnych stronach, data i godzina korzystania z serwisu, typ i wersja systemu operacyjnego, rozdzielczość ekranu oraz inne tym podobne informacje.

Administratorem danych jest Legia.Net
X

Tło

13 listopada 2018

Ricardo Sa Pinto: Wiem co było, a teraz tworzę nową historię

2018-09-14 06:50:00
img
- Diagnoza jest za nami, przeanalizowaliśmy to, co już było. Teraz patrzę tylko do przodu, a każdy mecz to nowa historia i strategia. Pracujemy nad tym, by grać jak najlepiej i się rozwijać. Dobre wyniki przyjdą, jestem tego pewien. Trudno powiedzieć czy stanie się to teraz, za miesiąc czy za dwa. To proces, na który potrzebujemy trochę czasu. Cieszę się, że notujemy progres poprzez ciężką pracę. Rozwijamy się, ale niezbędne jest jeszcze kilka tygodni, bym mógł zobaczyć na boisku to, czego oczekuję od zawodników.

Czego oczekuje pan od zawodników poza ciężką pracą na treningach?


- Gry na wysokiej intensywności. Chcę, by moi zawodnicy stosowali pressing, zmuszali rywali do błędów, pokazywali agresję w odbiorze piłki. Gracze muszą też podejmować ryzyko, ale jeśli popełnią błąd, muszą niezwłocznie wrócić do realizacji założeń w grze defensywnej. Legia musi stwarzać sobie więcej okazji pod bramką rywali i strzelać więcej goli. Najważniejsze są jednak wygrane, najlepiej w ładnym stylu. Chcemy być silną drużyną, ale na proces treningowy niezbędna jest odrobina czasu. Pracujemy nad stabilnością i mam dobre przeczucia. 

 

Zakładając, że jest pan doktorem mającym uzdrowić Legię, jaką postawił pan diagnozę?

 

- Diagnoza jest już za nami, analiza tego co było, także. Znam też sytuację finansową klubu i wiem, że w końcówce okna transferowego trudno było o zatrudnienie nowych graczy. Mam wiele informacji i patrzę tylko do przodu. Wszystko idzie w dobrym kierunku, przygotowujemy się do dalszej fazy sezonu.

 

Przygotowanie motoryczne drużyny, o którym tak wiele się mówiło, faktycznie było wielkim problemem? A może chodziło też o aspekty mentalne?

 

- Nie będę rozmawiał o tym, co było, bo mam wiele szacunku do wszystkich trenerów. Teraz po prostu chcemy być lepsi - na każdej płaszczyźnie. Pracujemy nad motoryką, taktyką, techniką, jak i stroną psychologiczną zawodników. Wszystko jest ważne. Nie jest tak, że na treningach jest tylko przygotowanie fizyczne i na tym koniec. Wspomniane elementy są ze sobą integralne, wszystko składa się na końcowy sukces. Chcę, by drużyna dokładnie wiedziała, czego od niej oczekuję na boisku. Staram się, by zawodnicy zdawali sobie sprawę, jakie mają zadania i założenia. To dla mnie bardzo ważne. Możesz być doskonale przygotowany mentalnie i motorycznie, ale nie wiedząc, jak biegać i co robić, będzie trudno o korzystny wynik. 

 

Ale gołym okiem było widać, że piłkarze po boisku człapią, mają spóźnione reakcje.

 

- Nie będę kłamał: minie jeszcze trochę czasu zanim Legia będzie grała w stu procentach to, co bym chciał. Natomiast obserwując piłkarzy, patrząc na wyniki pomiarów, badania itd... mogę powiedzieć, że jest progres. Piłkarze są zmęczeni, ale to dobre zmęczenie. Moim zdaniem ciężka praca to dziewięćdziesiąt pięć procent sukcesu w piłce, reszta to inspiracja, motywacja, talent…. Czy Messi i Ronaldo, gdyby nie pracowali ciężko, byliby w stanie błyszczeć? Moim zdaniem nie! Nie mieliby siły dryblować, strzelać, pokazywać sztuczek. Ja nie wierzę w szczęście. Wierzę w wielki wysiłek. I tak ma funkcjonować moja Legia. Kiedy pracujesz więcej od innych, przeganiasz ich i naturalnie zwiększasz szansę pokonania rywala.


 

Po przerwie na kadrę, Legię czeka spotkanie z Lechem Poznań. Poznał pan już historię tych meczów i poczuł, jak ważne są one dla kibiców?


- Zdajemy sobie sprawę z oczekiwań i z tego, że to ważne spotkanie: dla mnie, piłkarzy i kibiców. Będziemy chcieli pokazać to, co najlepsze. Podejdziemy do meczu w pozytywnych nastrojach. Nie możemy jednak zapominać, że to jedna z wielu czekających nas konfrontacji. Nie jest tak, że jeśli nie wygramy, to przekreślimy szansę na mistrzostwo Polski. Chcemy wygrać, bo to prestiżowy mecz, który może nam pozwolić na zdobycie trzech punktów. Nie będzie łatwo, ale nadrzędnym celem jest tytuł na koniec sezonu. Liga jest jak maraton, ale każde spotkanie, to kolejny kilometr przybliżający nas do mety. Zależy mi na tym, byśmy weszli na dobrą drogę i regularnie zwyciężali. Dziś liczy się jednak tylko zwycięstwo z Lechem. To byłaby świetna motywacja dla nas, klubu oraz fanów. Dziś przeżywamy trudne chwile, ale na koniec roku, a najpóźniej sezonu, przyjdą chwile radości.

 

Niektórzy mogą się obawiać, by nie powtórzyć spotkania z Wisłą Płock. To było jedno z najgorszych spotkań w pana karierze?

 

- Tak. Nikt nie spodziewał się takiego rezultatu, ale musieliśmy się podnieść w kolejnych dniach. Nie można wygrać każdego spotkania, ale nie można także dopuszczać do takich nieprawidłowości. Żaden z trenerów oraz zawodników nie był zadowolony z tego, co się stało. Przeanalizowaliśmy mecz, nasze błędy i wzięliśmy się do pracy. Jako drużyna, wygrywamy wszystko. Przegraną biorę jednak na swoje barki, ja jestem odpowiedzialny za zespół. To chyba normalne. Nie zawsze wszystko, co trenujemy, zostanie odpowiednio przelane na boisko, ale we wszystko trzeba się angażować w stu procentach. Jeśli będą pojawiać się problemy, będziemy je załatwiać w szatni. 

 

Jak ograniczyć liczbę czerwonych kartek, które dostawali ostatnio piłkarze Legii?

 

- Faktycznie, zdarzały nam się sytuacje, w których kończyliśmy mecze w osłabieniu i jednym z moich celów jest to, by do takich wydarzeń więcej nie dochodziło. Biorę za to odpowiedzialność i mogę powiedzieć, że pracujemy nad tym, by tak nie było. 

 

Ostatnie trzy tygodnie cięższych treningów sprawią, że zobaczymy odmienioną Legię?

 

- Ciągle będę powtarzał, że na odmienienie Legii potrzeba czasu. Przerwa na kadrę nie była taka kolorowa, gdyż niektórzy gracze nie byli do naszej dyspozycji z powodu kontuzji. Inni byli z kolei na zgrupowaniach reprezentacji. Za nami czas pożytecznej pracy, ale nie zrobiliśmy jeszcze wszystkiego. Chcę zobaczyć drużynę wierzącą w wygraną i walczącą o trzy punkty od pierwszej do ostatniej minuty. Wierzę, że będziemy odpowiednio zorganizowani i odpowiedzialni na placu gry. Znamy swoją aktualną sytuację i wciąż jesteśmy w fazie odbudowy. Mamy również większe pole manewru w środku pola, odkąd dołączył do nas Andre Martins. Legia wykorzystała okazję, gdyż tacy gracze kosztują na ogół 3-4 miliony euro. 

 

Skoro wywołał pan jego nazwisko. Jak można scharakteryzować Martinsa? Kiedy będzie gotowy do gry?

 

- Sprowadziliśmy zawodnika doświadczonego, który wniesie do zespołu odpowiednią jakość. Nie będzie wygrywał pojedynków w powietrzu jak Cafu, ale będzie w stanie zebrać wiele drugich piłek. Potrzebowaliśmy takiego pomocnika. Jest też innym zawodnikiem niż Chris Philipps, Krzysztof Mączyński czy Domagoj Antolić.  W polskiej lidze niezbędna jest walka i agresywna gra. Jestem przekonany, że Martins odnajdzie się w takiej grze i będzie nieustępliwy. Cenię jego wielkie zaangażowanie na placu gry. Potrafi się również dopasować do założeń taktycznych. Ale od razu uprzedzam, że nie będzie tu gwiazdą. Dlaczego? Ponieważ największą gwiazdą mojej drużyny powinien być sam zespół, na co przełoży się ciężka praca na treningu. 


 

Jeśli już jesteśmy przy ciężkich treningach… Legia przechodzi drugi okres przygotowawczy?

 

- Aby wchodzić na wyższy poziom, ciągle trzeba się przygotowywać i intensywnie trenować. Jeśli nie będziemy mocno pracować, nie będziemy się rozwijać, ani lepiej grać. Nie ma czegoś takiego, jak łatwe mecze. Będąc jednak optymalnie gotowym - taktycznie, technicznie i mentalnie - ma się większe szanse od pozostałych. 

 

Planuje pan zmiany w sztabie szkoleniowym?

 

- Na pewno nie uważam, że sztab jest zbyt duży. Ostatnio odszedł od nas Kresimir Sos. Nie widzę potrzeby, by wiele zmieniać. Chcę pracować i dawać szansę tym, którzy już tu byli i zrobili coś dla tego klubu w przeszłości. Niektórzy pracują z trenerami indywidualnie wracając po kontuzjach. Czy dojdzie do większych zmian? Zobaczymy w przyszłości. Lubię słuchać ludzi: prezesa, dyrektora sportowego, członków sztabu, zawodników, przedstawicieli mediów. Ale decyzję podejmuję potem sam (śmiech). Jestem farciarzem, bo wokół mnie mam same kompetentne osoby.

 

Jaki jest optymalny system dla Legii?

 

- Za wcześnie na to by już teraz powiedzieć, że to system 4-2-3-1 czy 4-4-2, że są optymalne na ten moment. W przyszłości będzie można szukać różnych rozwiązań odpowiednich do charakterystyki zawodników. Teraz trzeba się jednak skupić na tym, co jest dla nas komfortowe. Na testy potrzeba czasu i odpowiedniego podejścia. Łatwo wtedy o błędy. Kluczem jest też dobranie właściwych pozycji i zadań do zawodników, jacy są w drużynie. Założenia wiele zmieniają. Wszystko zależy też od strategii na dany mecz, gdzie raz lepsze może być 4-2-3-1, a innym razem 4-1-4-1, co będzie wpływało na dynamikę gry w ofensywie, ale też w drugiej linii czy wśród bocznych obrońców. Spotkania wyglądają inaczej, ale dobranie zawodników do konkretnych strategii czy wymagań jest bardzo istotne. Nikt nie widzi większej różnicy w zachowaniach defensywnych czy ofensywnych, ale często rozmawia się o wyjściowych systemach.

 

Nie rozpoczynał pan pracy w Legii w łatwym momencie. Nie lepiej było poczekać na przykład do rozstrzygnięcia spotkania z Dudelange?

 

- Scenariusz był faktycznie niebezpieczny. Wiedziałem, że podejmuję ryzyko, znałem też stawkę. Życie trenera polega jednak na tym, by podejmować ryzykowne decyzje. Byłem jednak pewien, że chcę od razu zacząć pracę przy Łazienkowskiej. Wiem, że nie poszliśmy tą drogą, którą chcieliśmy, ale z tym też trzeba się zmierzyć. Znalazłem się w klubie, gdzie spotykam się z bardzo pozytywnymi ludźmi i wierzę, że razem możemy stworzyć tu coś ciekawego. Legia to zdobywca podwójnej korony w poprzednim sezonie i celem jest powtórzenie sukcesu. Oprócz tego, będę chciał sprawić, by w Europie czuło się respekt przed naszym klubem. 

 

Początek pracy w OFI Kreta czy Standardzie Liege też nie był prosty. W Grecji podpisywałem umowę, gdy zespół był na ostatnim miejscu w tabeli. Wtedy udało nam się skończyć sezon na szóstej pozycji. W Belgii zdobyłem krajowy puchar i byliśmy o krok od mistrzostwa. W Crvenej Zvezdzie również musieliśmy odrabiać straty. Wiele razy w swoim życiu mierzyłem się z wyzwaniami. Jestem do tego przyzwyczajony. Teraz zdecydowałem się na kolejny projekt i biorę odpowiedzialność za odbudowę sytuacji sportowej Legii.


 

Można się zastanawiać po co podpisano trzyletni kontrakt. Legia nie ma cierpliwości do trenerów, a pan również pełnił funkcję trenera kolejnych klubów nie dłużej niż przez dwanaście miesięcy. 

 

- Mam nadzieję, że w Legii będę pracował dłużej, dlatego podpisałem trzyletnią umowę. Już w Standardzie Liege miałem podpisany kontrakt na dwa sezony, ale z różnych powodów, doszło do naszego rozstania po roku. W Warszawie dostrzegłem wiele kwestii, które sprawiają, że chciałbym tu zostać przez długi czas. Legia to dobrze zorganizowany klub, środowisko wokół niego również jest dobre. Na każdym kroku spotykam pozytywnie nastawionych ludzi ze świetnym nastawieniem do pracy. Dostrzegam fajną atmosferę, a każdy - od zarządu po wszelkich pracowników - chce dawać z siebie wszystko i rozwijać się każdego dnia. Również kibice chcą nam pomóc w odniesieniu sukcesów i to nawet w takich sytuacjach, jak w Krakowie. Nie wygraliśmy, graliśmy w dziesięciu, lecz czuliśmy wsparcie. Byłem jednak dumny z zawodników, bo walczyli i czuli głód wygranej. Ważne, by się nie poddawać. Wtedy przyjdą dobre wyniki. Znamy oczekiwania względem nas i chcemy im podołać.

 

Przed podpisaniem umowy z Legią, miał pan inne oferty pracy?

 

- Tak, miałem jedną propozycję z ciekawego kraju, jeszcze zanim zgłosiła się Legia. Zdecydowałem się jednak na odrzucenie tej propozycji. Mowa o klubie z Europy, ale nie chcę mówić o tym więcej. Rynek jest takim, że jesienią pojawiają się ciekawe opcje. Kiedy jednak pojawił się temat mistrzów Polski walczących o europejskie puchary, uznałem, że to ciekawa możliwość. 

 

Legię musiał pan kojarzyć ze swojego debiutu w roli trenera Sportingu Lizbona.

 

- Zdecydowanie. Nigdy nie zapomnę rozgrzewki przed tym spotkaniem, kiedy fani Legii lepili śnieżki i próbowali trafić nimi w bramkarzy Sportingu. To było szalone (śmiech). Kibice potrafili stworzyć wielką presję na przeciwnikach. To tym milsze wspomnienia, że kiedy poradziliśmy sobie z Legią, doszliśmy do półfinału Ligi Europy rywalizując po drodze choćby z Manchesterem City. Rozegraliśmy wtedy kilka dobrych spotkań. Mecze z Anglikami były jednymi z lepszych w mojej karierze, potrafiliśmy ich - mówiąc boiskowo - zabić. Byliśmy w stanie stopować ich ataki i perfekcyjnie realizować nakreślony wcześniej plan. Podobnie było w starciach z FC Basel. Mam za sobą kilka meczów, które dobrze wspominam, również w Grecji, gdy prowadziłem Atromitos Ateny. 

 

Jak może pan porównać Legię do klubów, w których pracował wcześniej?

 

- Legię mogę śmiało porównać ze Sportingiem, Standartem czy Crveną Zvezdą. To podobny wymiar presji i oczekiwań. W każdym z tych klubów, liczy się walka o sukces.

 

Porozmawiajmy o konkretnych piłkarzach. Jak wygląda obecnie sytuacja Arkadiusza Malarza?

 

- Zastanawiam się, czemu nie pyta się mnie też o innych zawodników. A Arek to legenda klubu. Ludzie go kochają. Ja też go kocham! Jest ważnym zawodnikiem, który ciężko pracuje i mam do niego wiele szacunku. Na pewno nie jest tak, że go skreśliłem. Postawiłem na Radosława Cierzniaka w meczu z Cracovią, bo czułem, że będzie lepszym wyborem na to spotkanie. A co będzie w przyszłości? Zobaczymy. Przed nikim nie zamykam drogi do składu. Chcę widzieć graczy zmotywowanych do walki. Nigdy nie zdecyduję się na zawodnika, jeśli nie będę pewny, że jest gotowy do gry. W kadrze meczowej jest tylko osiemnaście miejsc, ale muszę czasem podejmować trudne decyzje. Trudno zmieniać mi własne zasady, wybieram rozwiązania, które dyktuje mi rozum. Mam w sobie wiele emocji, ale decyzje odnośnie zestawienia podejmuję mając chłodną głowę. 

 

Każdy mecz to nowa historia i strategia. Moi gracze to profesjonaliści, którzy chcą zasłużyć na miejsce w pierwszym składzie i w kadrze meczowej. Cieszę się, jeśli mam przed sobą trudne decyzje personalne - to znaczy, że gracze są zmotywowani i gotowi do walki. Każdy ma szansę grać, jeśli sobie na to zasłuży. Zdaję sobie sprawę, że rezerwowi będą niezadowoleni z braku miejsca, gorzej, gdyby byli szczęśliwi. 


 

Jest pan bardziej zwolennikiem rotacji w składzie czy też stabilizacji?


- Nie, nie powiedziałbym, że jestem zwolennikiem rotacji. Choć może to tak teraz wyglądać, lecz jestem przekonany, że z każdym kolejnym tygodniem, skład będzie się krystalizował i stabilizował. 

 

W pierwszych meczach skorzystał pan z ponad 20 zawodników. Wśród nich zabrakło Miroslava Radovicia.

 

- Radović wciąż nam pomaga, bardzo mocno pracuje na treningach. Faktycznie, nie zagrał jeszcze w żadnym spotkaniu za mojej kadencji, choć był już bliski wejścia na boisko. Brakowało odpowiedniego rezultatu, przy którym mógłby pokazać się na placu gry. To 34-letni zawodnik, który ma mnóstwo doświadczenia, ale wciąż oferuje odpowiednią jakość. Czasami potrzebujemy na boisku szybkości, gracza o innej charakterystyce. Jestem przekonany, że wkrótce dostanie szansę. Cieszy mnie jednak motywacja jaką u niego zauważam, i to, że zaraża nią pozostałych. Mogę o nim mówić w samych superlatywach.

 

Tłumaczy pan zawodnikom, czemu nie grają w danym meczu?

 

- Moje dzieci czasami pytają się mnie o różne rzeczy, choćby o to, czy mogą gdzieś wyjść. Pozwalam lub nie, choć kiedy zabraniam, wtedy potrafią spytać - dlaczego? Czasami trzeba wyjaśnić, co jest powodem danej decyzji. W drużynie piłkarskiej również wpływają na to różne kwestie. Są sytuacje - także zależące od statusu, wieku, historii, stabilizacji - gdy trzeba usiąść i dokładnie wytłumaczyć pewne kwestie. Ważne jest także, by poświęcić odpowiednio dużo czasu młodzieży, która dopiero się kształtuje. Lubię jednak rozmawiać ze swoimi zawodnikami, chcę ich rozumieć. Wydaje mi się, że potrafię tworzyć z nimi dobre relacje, tłumaczyć pewne kwestie, które prowadzą do rozwoju i utrzymują w nich motywację. 

 

Zazębia się tu temat psychologii. O głowy zawodników trzeba umiejętnie dbać. 

 

- Zdecydowanie.  Bycie trenerem to rodzaj pasji. To złożony zawód, w którym musisz być liderem, dbać o relacje międzyludzkie. Potrzeba wiele umiejętności, by wykonywać tę pracę dobrze. Po zakończeniu kariery chciałem się rozwijać, więc rozpocząłem studia dotyczące komunikacji na uniwersytecie w Lizbonie. Uzyskałem tam tytuł magistra menedżera sportu. Chcę zawsze jak najlepiej reprezentować klub, w którym pracuję. Uważam też, że człowiek uczy się przez całe życie. Tak było w moim przypadku, kiedy współpracowałem choćby z Pedro Caixinho, który obecnie prowadzi drużynę Cruz Azul w Meksyku.

 

O co chodzi z Michałem Pazdanem? Dobrze wyglądał na mistrzostwach świata, jako jeden z nielicznych reprezentantów Polski. Ostatnie tygodnie miał jednak bardzo trudne. 

 

- Jak wszyscy, może być lepszy i jest w stanie pomóc nam w osiąganiu celów. Każdy gracz w Legii jest ważny i w odpowiednim momencie może odegrać swoją rolę. Ostatecznie, wszyscy wygrywamy razem. Nie ma klubie zawodnika, który byłby zawsze pewny miejsca w składzie. Wiele zależy od strategii obranej na dany mecz. 

 

Wybiega pan w przyszłość dalej? Myśli pan o zimowo-letniej rewolucji? Po sezonie w Legii może nie być dwunastu piłkarzy z obecnej kadry, gdyż wygasną ich kontrakty.

 

- Nie. Póki co moim planem są regularne wygrane. Chcę pomóc drużynie tu i teraz. Zależy mi na rozwoju zawodników i powrocie na zwycięską ścieżkę. Na mówienie o tym, co będzie po sezonie, jest zdecydowanie za wcześnie. Pracujemy, by zacząć jak najszybciej wygrywać, a nie liczyć na to, że uda nam się zwyciężać. 

 

W Belgii wspominano pana jako trenera, który emocjonalnie reagował na decyzje sędziów czy pytania dziennikarzy. 

 

- Wszystko trzeba zbalansować, emocje również. Czasami każdy da się ponieść nerwom, bo nikt nie jest idealny, każdy popełnia błędy. Nigdy nie będę jak ksiądz, bo nie mam takiej osobowości. Na pewno zmieniłem się w porównaniu do kariery piłkarskiej. Każdy dojrzewa, jestem starszy i bogatszy o wiele doświadczeń. Praca trenera uczy odpowiedzialności. Wiem kim jestem i co mogę zrobić. 

 

W Belgii początki były bardzo trudne i to na wielu płaszczyznach. Miałem wtedy wrażenie, że niektórzy dziennikarze przychodzili do mnie z intencją zabicia mnie w trakcie wywiadów. Trudno było to zrozumieć. Brakowało im chęci na rozmowy o piłce, za to pytano mnie o moje emocjonalne reakcje. Piłkarze jednak mówili, że pracujemy dobrze i wszystko zmierza w odpowiednią stronę. Pracowałem w regionie, który przede wszystkim lubi „swoich”, a nie przyjezdnych. Odchodziłem po roku, mimo że miałem dwuletnią umowę. Decyzja zapadła gdzieś pośrodku, brakowało trochę jasności, ale czuję teraz, że lepiej dla wszystkich było się pożegnać w takim momencie. Wydaje mi się, że zrobiłem dobrą robotę w Belgii.


 

Mistrzostwo Belgii było w zasięgu.

 

- To prawda. Zdobyliśmy puchar Belgii i bardzo dobrze szło nam w finałowej fazie rozgrywek ligowych. Wygrywaliśmy z najważniejszymi przeciwnikami. Udało nam się zanotować duży awans w tabeli, goniliśmy lidera. W kluczowym spotkaniu z Club Brugge o golu decydował system VAR. Do dziś nie wiem, jak sędzia mógł się w taki sposób pomylić. Każdy widział, że bramka dla rywali nie powinna być uznana, ale decyzja była inna. W Belgii wybuchł gigantyczny skandal, ale mistrzostwa nie zdobyliśmy. Mimo wszystko, mimo trudnej atmosfery wokół klubu, udało nam się rozegrać bardzo dobry sezon. 

 

Poznał pan już Warszawę? Ma jakieś ulubione miejsca?

 

- Niestety, ale nie było jeszcze wystarczająco wiele czasu, by poznać lepiej miasto. Nie widziałem jeszcze tyle, ile bym chciał. Miałem okazję przejść się po Warszawie, ale wszystko podporządkowuje obecnie pracy. Nie liczę przerw na jedzenie. Kiedy kończę pracę, lubię się zrelaksować i zresetować. Mogę wtedy naładować baterię przed kolejnymi wyzwaniami. Mam jednak tak, że potrafię rozmawiać z rodziną, ale w tym czasie dzwoni telefon i temat piłki powraca. Futbol to całe moje życie. Szybko po zakończeniu kariery piłkarskiej zrozumiałem, co chcę dalej robić w życiu.

 

Zauważyłem już razem ze sztabem, że Polska i Warszawa to miejsca pełne wykształconych i miłych ludzi. Można także odczuć respekt i nie mówię tylko o osobach pracujących w klubie. Wierzę, że to wszystko pomoże w odniesieniu końcowego sukcesu z Legią. Przyjechałem do Warszawy, by zdobyć mistrzostwo Polski. Jestem głodny wygranych i to nigdy się nie zmieni.

 

Spróbuje się pan nauczyć języka polskiego?

 

- To bardzo trudny język… Poznałem już kilka podstawowych słów, ale w Legii wielu graczy mówi po angielsku. Jesteśmy się w stanie porozumieć. A kiedy ktoś ma problem, szybko pomagają mu koledzy.

 

Mehdi Carcela, pana podopieczny z Liege, powiedział kilkanaście tygodni temu: „Trener Sa Pinto jest szalony, ale ja też. Mogę powiedzieć, że go kocham”. Ustalmy - jest pan szalony?

 

- (Śmiech). To pozytywne słowa, bo traktuję Mehdiego jak syna. To fantastyczny piłkarz potrafiący świetnie pracować. Faktycznie, jestem emocjonalnym człowiekiem, ale efektem tego jest to, że mógłbym wskoczyć w ogień w walce o swoją drużynę i graczy. Zawsze zależy mi na tym, by ze swoim zespołem mieć doskonałe relacje.


 

sklep sklep
Autor: Piotr Kamieniecki Źródło: Legia.Net   

twitter

Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
1313
2018-09-15 15:25
Co z tego że mamy w końcu Pana Trenera jak to i tak wszystko zależy od kopaczy i jeśli ci zdecydują "wiadomy wariant" to ten sezon będzie w plecy.
eLtruista
2018-09-14 21:46
Podoba mi się to, że on wie co chce osiągnąć.
~STILON
2018-09-14 18:31 IP 80.187.***
Dobrze prawi. Polać mu !!!
~Marrruda
2018-09-14 18:20 IP 5.184.1***
Kocham gościa i ufam mu bezgranicznie. Ma moje pełne poparcie.
Byczek
2018-09-14 18:19
Pierwsze zdjęcie. Wszyscy wypierd.alać!
2018-09-14 20:07
z tobą na czele
2018-09-15 17:11
Mówicie, że nie, tak nie wygląda pierwsze zdjęcie z Ryśkiem w roli głównej. hm.... ;)

jz166 ty dziecko masz mózg? Chociaż napiszę po twojemu, żebyś ogarnął "musk"?
~rzezbiarz
2018-09-14 16:26 IP 73.161.***
A ja sie obawiam jednego.
Legia pod koniec sezonu zacznie wreszcie dobrze grac
a w styczniu 5-6 zawodnikow z podstawowego skladu zostanie sprzedana.
Legia kupi wtedy tanszych pilkarzy czyli wiekszy szrot i znowu bedzie struganie i rzezbienie w .....
2018-09-15 09:28
pięciu, sześciu zostanie sprzedanych ....chyba na organy
2018-09-15 11:00
Ufam Radkowi i wierzę ze będzie juz teraz dobrze i szroty będą zastępowane dobrymi autkami z zachodu, nie chce wiecej lambo bo sie marnuje w garażu tylko porządną baware taka na polskie drogi.
~olew
2018-09-14 15:15 IP 88.156.***
dobrze mówi, ale jakim jest trenerem zobaczymy za trzy, cztery tygodnie, życzę Jemu i sobie i nam powodzenia i dzięki za wywiad
Bednar
2018-09-14 14:09
Bardzo przyjemnie czyta się przemyślenia trenera. Wydaje się wreszcie kimś odpowiednim. Po pierwsze realistą z trzeźwym spojrzeniem, który widzi że w polskiej lidze liczy się głównie wybieganie, zaangażowanie i agresja w grze. Po drugie, wspomina o tym, że będzie ustalał taktykę w oparciu o charakterystykę, tj. realne umiejętności piłkarzy. Może skończy się wymyślanie taktycznych kwadratowych jaj, a Legia będzie zwyczajnie grać na miarę swoich możliwości.
LORDDOOMISKO
2018-09-14 13:55
W odróżnieniu od poprzedników tym razem mamy do czynienia z trenerem :). Jeśli tylko da mu się popracować będzie z tego chleb. Nasze gwaizdki chyba już wiedzą, że nie da się go zwolnić. Żadne fochy nic nie dadzą. Zapowiedź wietrzenia szatni podziała na niektórych mobilizująco lepiej niż rozmowa z najlepszym psyche. Będzie git. Nie od razu ale będzie....
2018-09-14 14:15
Zobaczymy :będzie, będzie....
To się łatwo mówi daj czas a później przychydzi 1-4 i szlak Cie trafia.
AMLEGIA
2018-09-14 12:27
No to będzie w Niedzielę ogień !!!
===========================
PINTO odpowiednio zmotywował piłkarzy i dobrał taktykę do rywala !!!
Jak to mówią jak nie teraz to kiedy ma się LEGIA obudzić ?
Potencjał LEGII jest największy w Lidze - trzeba go wykorzystać.

Patologia kartoflana zwana amiką przyjedzie obsrana po pachy a w przypadku wysokiej przegranej czeka ich tylko nieprzyjemna nerwowa rozmowa z zakompleksionymi kibicami tego regionalnego klubiku. Jak nie wygramy różnicą 2-3 bramek to będę bardzo zawiedziony !!!

Tylko LEGIA-LEGIA MISTRZ !!!
2018-09-14 15:23
No! Nareszcie stary, dobry AMLEGIA. Tak trzymać!
2018-09-14 21:26 IP 185.238***
Widziałeś dzisiejszy wynik naszego ostatniego sparingpartnera Termaliki? 1 - 4 z Odrą Opole. Naprawdę nie daje to nic do myślenia? I tylko mi nie mów że to był tylko trening i graliśmy w okrojonym składzie.
Wierzę w swoją Legię, ale trochę realizmu każdemu doradzam Pozdrawiam.
2018-09-14 22:56
Hat-Trck - nie sraj ogniem !!!
======================
Kogo mamy się bać !!!

Amiki - drużyny bez honoru i historii !!!
Drużyny, która gra większy piach od nas. Trochę szczęścia mieli ale już się skończyło. Zgnieciemy ich, jak robaka. Od Niedzieli wszystkie regionalne klubiki bójcie się LEGII - idziemy po 15 MP i 20 PP !!!
Zwycięstwo LEGII jest pewne tylko pytanie w jakich rozmiarach. Myślę, że wygramy co najmniej różnicą 2 bramek ale jeżeli uda się wygrać wyższą różnicą bramkową to nie będę płakał z tego powodu - hehehe !!!

Tylko LEGIA-LEGIA MISTRZ !!!
germanic
2018-09-14 11:43
Lubię czytać wywiady z Sa Pinto, mądrze to wszystko opowiada. Mam wrażenie on może być takim połączeniem najlepszych cech Staśka i Berga. Oby tylko czasu nie zabrakło i cierpliwości
kingotb
2018-09-14 11:27
Nigdy nie mieliśmy trenera, który lepiej wypadał w mediach. Czytam to z przyjemnością. Kult pracy, samodoskonalenia. Tego nam potrzeba! Do tego bardzo podoba mi się realizm trenera który wprost mówi że wyraźnie lepiej to będzie pod koniec rundy a dobrze dopiero na wiosnę. Ma dokładny plan i się go trzyma. O to chodzi!
2018-09-14 12:11
"Nigdy nie mieliśmy trenera, który lepiej wypadał w mediach. "

Jozak
2018-09-14 12:12
Ups, sorki, moj blad - pisales o trenerach, a nie "trenerach" (praktykantach trenerskich :)
2018-09-14 13:29
W mediach to wszyscy nasi trenerzy wyglądali cudo. Każdy miał swój niepowtarzalny styl i jakiś zapas elokwencji
Mnie urzekł trener Janek, który z filozoficzną zadumą zadał typowego "retora": "A co to jest ta Legia?" (czy jakoś tak).
I Skorża, który wyglądał niczym eteryczny gitarzysta jakiejś grupy folkowej (junoł - lekki haj, marzenia widoczne w oczach utkwionych gdzieś w dalekiej przestrzeni...).
No i Berg - skrzyżowanie wikinga po bitwie z heavy metalowcem tuż przed koncertem. Pionowa zmarszczka na czole i twarz, która nie zna litości.
Jozak, jako żywo przypominający, czy raczej odzwierciedlający wyobrażenia pań o charakterystyce "milf" o prawdziwym Romeo, który przeżył (jednak) w historii szekspirowskiej nieudana próbę samobójczą, a teraz dożywa swoich średnich lat gdzieś w Toskanii, w gąszczach własnej plantacji winorośli. Albo pomidorów - co kto woli...
TylkoKlaf mi się wymyka,chyba był za krótko "na transparencie". Ale sięgał w moich wyobrażeniach posturą i fizjonomią bardziej trenera siatkarzy niz piłkarzy. Popatrzcie tylko na Anastasiego czy Lozano - nicht war?
2018-09-14 13:44
@alaryk: Jawohl, alles wahr (:
2018-09-14 13:58
Danke Herr eLson, mit herzlichen gruss:)
2018-09-14 15:56
Jeżeli o prawdziwych trenerach mówimy, to Czerczesow. Mimo, że nie trzymał się planu, a żył z dnia na dzień, też raczej dobrze wypadał w mediach. Pięknie cANALowskich dziennikarzy rozstawiał po kątach. Może najwybitniejszym trenerem nie jest, ale przynajmniej nie dawał sobie w kasze dmuchać, miał swój styl prowadzenia rozmów, czasem monologów, ale nie dawał się. Plan jakiś miał i na 100-lecie uratował sezon wespół z grajkami. W Warszawie nie przyjeżdżał byle kto i wyjeżdżał z 3 punktami. Ok, wyjazdy nie były kolorowe, ale czy kiedykolwiek było kolorowo?

A no tak zapomniałbym, za Pana Janka Urbana. Przepraszam.
2018-09-14 16:24
Fakt, trochę zapomniałem o Stasiu. Myślę, że Stasiu za kilka- kilkanaście lat będzie wyglądał identycznie jak starszyna Czernousow z Czterech Pancernych. Na dzisiaj w kwestii wyglądu to cos pomiędzy taryfiarzem spod Mariotta a sierżantem z drogówki z lat 90. Natomiast z charakteru - absolutny dżygit - faktycznie było także glupawe teksty i pytania pimpków z nałau dodać sprowadzał do poziomu parter-piwnica, czyli do ich esencji. Rozmarzyłem się, bo Srachu to mój rocznik i można powiedzieć że mamy "takie samo życie". Tylko że ja zarabiam na nie inaczej
2018-09-14 16:44
@Piroforewer

Oprócz tego, że Jozak jednak nie był trenerem, jak słusznie zauważyłeś, był na maksa zarozumiały. Sa Pinto jest pewny siebie ale zarozumialstwa nie widać (na razie).

Słysznie koledzy piszecie że Staszek też był super. Ale on jednak był jak dla mnie słabszy niż Pinto. Także za dużo arogancji. Przyznaję jednak że to ta sama półka, tylko inna specyfika trenera. Rozumiem tych, którzy uważajà że był lepszy.

Janek "to będzie trudny mecz", zwany także " co to jest Legia" to był najgorszy typ. Już wolałem nic nie mówiących Janasa i Klafa.
PiroForewer
2018-09-14 11:13
Gosc bardzo fajnie, rozsadnie mowi. Podoba mi sie jego gadka. Tylko wyniki go na razie nie bronia, cudow na razie nie zrobil, ale miejmy nadzieje, ze to tylko wina zlego przygotowania druzyny przez praktykantow trenerskich z Chorwacji. Wiec pewnie wyniki przyjda dopiero po zimowym okienku przegotowawczym.

No nic trzeba przepultac sie do zimy jakimis niskimi fartownymi wygranymi po 1:0, a na wiosne jedziemy z ta liga zolwi po 5:0.
2018-09-14 11:31
On przecież mówi w wywiadach że na razie fundamenty. Nie zakłada że teraz już ma być wyraźnie lepiej. Spokojnie pracuje i buduje. Jest progesjonalistą i nie panikuje bo są słabsze wyniki bo wie że będą lepsze.
2018-09-14 13:34
Piro, jakiś nerwowy ostatnio się zrobiłeś:)


"Tylko wyniki go na razie nie bronia, cudow na razie nie zrobil,"


"za mało casu krucabomba"
ficek
2018-09-14 10:57
Dobra, wysłuchałem relacji na weszlo z Chadajem i mam kilka spostrzeżeń.

1. Straszny ból o brak go w klubie. Przy każdej możliwości najeżdża na Mioduskiego.

2. Straszny ból o zwolnienie Magiery, kolegi Magiery. Dla mnie zwolnienie zasadne z racji niesamowitego regresu jaki postępował w każdym kolejnym miesiącu jego pracy. Nie możemy zatrudniam ludzi tylko dlatego, że są bądź byli związani z Legia. Nigdy nie wiadomo czy piłkarz będzie dobrym menadżerem, trenerem, skautem. Tu trzeba brak pod uwage umijętności, zdolności, talent do danej funkcji i tylko to powinni być wykładnikiem czy się nadaję czy nie. Błędem z kolei było zatrudnienie Chorwatow, a nie trenera....

3. Sytuacja z Arkiem Malarzem, bardzo go szanuje i wiem, że wiele mu ostatnio zawdzięczamy, ale Arek ostatnio ma gorszy okres i próba sprawdzenia innego bramkarza jest zła? Arek jest dobrym bramkarzem, ale mam wrażenie, że nie do końca pasuje do Legii, jest słaby na przed polu, a dobry na linii, moim zdaniem w Legii powinien być bramkarz który psiada obie te cechy, ale ważniejsza chyba jest umiejetność wysokiego wspierania linii obrony która powinna wspierać pomoc. I nie mówie tu, że rozwiązaniem jest R. Cierzniak, a ktoś o wiekszych umiejetnosciach.

4. Nie podoba mi się retoryka Chadaja dotycząca RSP. Właśnie jeśli dotyczy Malarza, jego kontraktu, "którego na pewno nie wypełni" itp. Moim zdaniem pojawia sie troche taka sytuacja, że Panu Chadajowi chyba obecnie nikt i nic nie dogodzi, bo nie ma go w klubie i nie ma Leśnego. Generalnie wszystko źle.

Podkreślam, że to co powyżej to tylko moja opinia, natomiast mam już dość ciągłego marudzenia i narzekania. Jak po końcu sezonu miałem ubaw z kibiców Lecha i ich pojazdów po drużynie w tym używania w każdym artykule odmian zwrotu "frajerstwo", tak teraz przeżywam pewnego rodzaju deja vu tylko, że w przypadku naszego klubu.
Bądźmy wytrwali, wspierajmy drużynę, krytykujmy konstruktywnie, a nie tylko krytykujmy aby krytykować bo tak jest w modzie.
2018-09-14 11:26 IP 37.235.***
Wszystko fajnie tylko czemu Hadaj przez Ch?
2018-09-14 11:38
Ficek, wszystko co napisałeś to prawda ale... nie promuj tego wszawego portalu. Nie komentuj na innych portalach, bo w ten sposób wzbudzasz i ciekawość u innych i nabijasz weszlo klikalność. To portal prowadzony przez lobbystę, który udaje dziennikarza . Weszło to esencja nowotworu, który toczy polską kopaną
2018-09-14 11:41
Absolutnie nie chce niczego, ani nikogo promować. Kwestia dotyczy Legii, a jej kibicem jestem i chciałem wyrazić swoje zdanie. A to jest takie, że słabo wygląda kwestia gdy osoba wiele lat związana z klubem, w momencie zmiany pracy staje się aż tak zgoszkniała i nie obiektywna.

Dla mnie to jest troche takie nie wprost ale jednak oczernianie klubu i czarnowidztwo, a ja mam na ten temat inne zdanie, a po to są fora i dyskusje, aby je warazić.
2018-09-14 11:45
Ficek, mordo kochana ja ci niczego nie zarzucam. Grzecznie zwracam tylko uwagę, że niechcący możesz przysługę weszlakom robić
2018-09-14 11:49
wiem wiem, po prostu mnie wkurzyło to czego słuchałem.
Pozdro :)
2018-09-14 11:49
Weszło jest portalem który specjalizuje się na "grzebaniu w śmieciach", tak jak różne hieny prasowe i jak uda im się wyciągnąć jakiś skrawek papieru, stare majtki albo butelkę po wódce, tak jak to robią portale plotkarskie z gwiazdami, to natychmiast dorabiają do tego teorię. Ja ich uważam za ścierwojadów bez żadnych kompetencji piłkarskich. Żyją z kontrowersji i ludzi którzy mogą ich dostarczyć poszukują.
Jeśli chodzi a Sa Pinto, to wydaje mi się że on próbuje ożywić ten zespół wprowadzając pewien ferment. Zespół wyglądał na wypalony mentalnie, bez najmniejszego ognia w oczach jego liderów. Zmiany personalne mogą mieć na celu dodania ostróg starym basiorom, poprzez zmianę hierarchii w zespole.
Może się uda a jeśli nie to można zmienić go zmienić personalnie, bo wielu zawodnikom kończą się kontrakty.
Stosując pewną przenośnię to Sa Pinto właśnie stosuje elektrowstrząsy a jak serce nie ruszy, to trzeba będzie się pożegnać z niektórymi zawodnikami.
2018-09-14 11:57
Boras, to że oni grzebią w śmieciach to nie jest jeszcze najgorsze, tak wszyscy robią. Najgorsze jest, to, że promują pewne układy. Jednych wynoszą innych gnoją. Weszło to taki odpowiednik Gazety Wyborczej i to tej ze złotych czasów Michnika w latach 90.
2018-09-14 11:59
@germanic, to jest dobre porównanie, takie Sportowe gw (g*wno warte)
2018-09-14 12:21
Nie rozumiem dlaczego te audycje są tak zle, bo ktoś ma inne zdanie. Ja tam lubię sobie posłuchać wszystkiego co jest o Legii. Czy u Hadaja czy Koksa. Narzekają, bo w sumie to jest na co narzekać. Przyznam ze Hadaj jest ostatnio mocno rozgoryczony, ale właściwe czy my kibice to skaczemy z radości?
Dobrze ze są te audycje. Przecież nikt nie broni nikomu zrobić audycji i chwalić obecny zarząd.
2018-09-14 12:33
Robson
Te audycje nie są złe dlatego że ktoś ma inne zdanie, tylko dlatego że wygłaszają tendencyjne i głupie opinie. Pomijają fakty nie pasujące do ich tezy a te które pasują rozdmu*....*ą do gigantycznych rozmiarów. One są po prostu nic nie warte z punktu widzenia poznawczego. One mogą być interesujące, dla tych którzy karmią się g.wnianymi emocjami i cieszą jak się komuś dop..rdoli.
2018-09-14 14:02
A to już nie każdy oceni.
Na przykład teza ze zaraz Sa Pinto tutaj nie będzie o której mówi Hadaj wynika z tego ze Mioduski nie należy do ludzi cierpliwych, od lat zmieniamy co roku trenerow a i Sa Pinto co roku jest gdzie indziej.
Jednym słowem Hadaj wyciąga pewne logiczne wnioski. Historia nauczycielka życia.
2018-09-14 14:05
Co do Magiery to patrzę całościowo. Same zwolnienie Magiery to jeszcze chociaż Hadaj słusznie zwraca uwagę co prezes mówił o trenerze na lata. Jednak to zawsze wiąże się z zatrudnieniem Jozaka.
Dlaczego niby jest to napier..... e na Legie skoro ma rację.
eLson
2018-09-14 10:56
Bardzo pozytywny wywiad.
Wreszcie ktos z doswiadczeniem i z jajami.
Zobaczymy jak w praniu wyjdzie, ale od czasu Staska to pierwszy prawdziwy trener.
~888
2018-09-14 10:54 IP 77.111.***
Martins 3-4mln euro?Czyli powinien być dwa razy lepszy od tego Tiby z amiki.
cake
2018-09-14 10:39
Nie ufam szczęściu, dla mnie praca to 95% sukcesu i na tym opieram się jako trener. 5% to inspiracja i motywacja, a dopiero na końcu jest talent.
cake
2018-09-14 10:21
Ricardo Sa Pinto, którego w Portugalii nazywano Ryszardem Lwie Serce
dzidzius
2018-09-14 09:32
Styl wypowiedzi : wygrywa drużyna, przegrywam ja - podoba mi się
2018-09-14 10:19
To stary piarowski chwyt. Traktowanie wypowiedzi dla mediów jako szczerych jest zwykłą naiwnością. Głównym celem tych wypowiedzi jest autoprezentacja i nie robienie sobie wrogów. Przecież oni sie tego uczą.
Mnie interesuje jak on wpłynie na zawodników a nie co powie w wywiadzie.
2018-09-14 10:41
to wiem, ale to kompletnie AntyHasi ;) i AntyJozak

niemniej przez cały wywiad przebija autopromocja trenera
może to i dobrze, nie mam zdania
2018-09-14 10:50
To nie jest ani dobre ani złe, to jest pewien standard. Sztuka dyplomacji uczy, że mówienie służy ukryciu prawdziwych myśli.
Wypowiedzi trenerów się różnią, bo każdy kreuje swój wizerunek na swój sposób. Niezmienne pozostają zapewnienia że liczy się ciążka praca i najważniejsze jest dobro zespołu. No i oczywiście zapewnienia że wszyscy w klubie są profesjonalni a kibice wspaniali.
2018-09-14 11:00
Boras, ja bardziej szanuja ludzi co nie stosuja 'sztuki dyplomacji' (nie prawia banalow, nie wlaza w du.pe itp) i wlasnie Sa Pinto na takiego mi wyglada.
2018-09-14 11:35
eLson
To znaczy że rodzaj dyplomacji Sa Pinto trafił w Twój gust.
Mnie też się podobają ludzie o wyrazistych poglądach i nie bojący się ich wygłaszać, ale poczekajmy trochę na skutki tej odwagi. Idę o zakład że w przypadku niepowodzeń, Sa Pinto na tym samym forum i przez tych samych ludzi którzy dzisiaj widzą w nim trenera przez duże T, ogłoszą go amatorem i nieudacznikiem i rozliczą go z każdego słowa.
2018-09-14 13:35
Co do rozliczen jak nie zatrybi nie mam watpliwosci ze by byly.
W tym momencie jednak licze na to ze w koncu sie uda, i wyjdziemy z blednego kola coraz to gorszych tymczasowych 'trenerow'.
cobus
2018-09-14 09:25
Legenda to może być Jędza, Radović a nie malarz, bo dotrwał do końca kontraktu .Poczekajmy jeszcze chwilę to i Cierzniak zostanie :)
Robbson177
2018-09-14 08:44
No wyróżnił Eduardo, Pasqauto, Nogy tez trochę grał. Oczywiście na Kante też bardziej postawil.
A ci piłkarze polecieli na balety. No intuicję to on ma.
2018-09-14 10:06
Byli tam też inni piłkarze jak i sam trener, bo to była integracja zorganizowana przez niego w najlepszym możliwym terminie. Taka mała prośba do Ciebie przestań czytać weszło bo to nic z rzetelnym dziennikarstwem nie ma wspólnego.
2018-09-14 10:30 IP 79.184.***
Tyle, że balety zorganizował/nakazał Pinto :D
2018-09-14 12:15
Jeśli za zgodą trenera. To rozumiem
Gambit
2018-09-14 08:38
Trener przeżywa właśnie miesiąc miodowy. Robi, co chce, mówi, co chce i nikt się go nie czepia mimo porażek. Niech tylko chłopina za bardzo się do tego nie przyzwyczaja, bo miesiąc miodowy mija jak każdy inny, a to jest Legia i tu trzeba wygrywać.
Mam nadzieję, że wrócimy na zwycięską ścieżkę już w niedzielę.
2018-09-15 12:15
Chyba przespałeś przełom w klubie, bo ten trener będzie na dłużej niż 95% zawodników obecnej kadry Legii. W szczególności nie zostanie zwolniony, jeżeli w tym sezonie nie będzie czwartego z rzędu MP.
jammm
2018-09-14 07:48
Z całym szacunkiem dla Malarza, ale legendą klubu raczej nie jest panie trenerze.
2018-09-14 08:17
Dochodzi do takich sytuacji bo gość pograł u nas 3 lata
To okres nieosiągalny dla piłkarza co potrafi kopnąć prosto piłkę
Legendami zostają piłkarze niechciani nigdzie indziej.
zaraz legendą zostanie Hlousek czy inny Pazdan
O legendzie Kuchego nie wspominam bo to najbardziej utytułowany piłkarz w historii klubu. Gdzie mu do niego Deyna czy inny Brychczy
Kuriozum
2018-09-14 09:20
Płacz nad Malarzem jego popleczników po mimo braku formy ,która uprawnia go do gry w pierwszym składzie jest w...jąca!! Chadaj to przechodzi sam siebie w tych wywodach na temat Legii.Ponoć Arkadiusz zaczął pyskować trenerowi i negować jego styl pracy .Dziwne jak był trener od "kobiet" wszystko grało , bo starszyzna rządziła w klubie i ustalała skład. A Ci jadą po Sa Pinto ,że to legenda ,której nie można ruszyć ! Fakt zwolnienie ludzi z akademii , które i tak nie mają wpływu na kasę w klubie to śmiechu warte .Za miast pogonić balast z klubu !!
2018-09-14 09:37
a gdzie można znaleźć coś co mówi Chadaj?
2018-09-14 09:43
ficek
Posłuchaj sobie weszło ,programu o Legii .Staram się i nie słuchać , lecz ciekawi mnie co nowego wymyślą na temat naszego klubu,Ponoć jacyś piłkarze byli na baletach po treningu , ale nie wiadomo czy pili co kol wiek :)
2018-09-14 09:47
dzieki
2018-09-14 09:51
Chadaj ma audycję na weszło.fm
Niestety mie da się jej słuchać ni pan Chadaj psuje całość swoim pierdzieleniem
2018-09-14 10:01
właśnie słucham wczorajszej audycji i powiem szczerze, że Chadaj bardzo słabo to prowadzi i wychodzi z niego żal.
Narzekanie itp, krytykowanie wszystkiego itp...
2018-09-14 10:08
ficek
To jest płacz ludzi od suniętych od koryta niestety.Gdzie im będzie lepiej niż w Legii .Lekko i przyjemnie !! B.L za nic go też nie zwolnił z klubu!
Słuchając tego człowiek uświadamia sobie,że w dupie mają Legię i powiem szczerze ,że nie dziwię się ,że co poniektórzy polecieli z klubu !!
Lepsze już było ostatnie "lecimy z koksem" .Merytorycznie i na temat bez insynuacji .
2018-09-14 10:09
jestem właśnie przy zwolnieniu Jacka Magiery, ale sie żółć leje. Owszem bylo mówione, że Magiera mial by ć trenerem na lata, ale nawet mimo tego, że z każdym miesiącem byl widoczny coraz większy regres drużyny? Mówi się, że tylko krowa zdania nie zmienia, prezes zmienił i słusznie zwolnił Magierę, tylko potem dokonał złego wyboru przy Jozaku i jego świcie.
2018-09-14 10:11
w tej audycji ewidentnie brakuje kogoś kto śmiałby miec inne zdanie niż prowadzący, kogoś z innym spojrzeniem, ale wtedy sens lizania się po jajkach we własnym gronie by został zniszczony.

Naprawdę ciężko się tego słucha z ust osoby długo związanej z Legią.
2018-09-14 10:27 IP 188.146***
Najśmieszniejszy jest styl mowy. Przdłużanie słów i powtarzanie hak dzieciom w przedszkolu. Lipa. Ciekawiej i z jajem mówią o Legii inni w tym radio.
2018-09-14 10:54
Za darmo do radia Stanowski go nie zatrudnił przecież. Samo radio nie istniałoby gdyby nie spłata B.L .To towarzystwo to jedna wielka klika .Kto nie jest z nimi to jest bee :(
Eldiablo
2018-09-14 07:13
O tym czy jest jakikolwiek progres przekonamy się w najbliższym meczu z Lechem...i oby tak na prawdę było, bo kolejne wtopy nam nie potrzebne...
Nie liczę na efektowne zwycięstwo, nie liczę na jakiekolwiek zwycięstwo, liczę na pokaz walki i zaangażowania z naszej strony - tyle mi na początek wystarczy. Chcę, żeby nasi kopacze wreszcie pokazali zaangażowanie na miarę klubu w którym graja!!!
Liczba komentarzy: 76

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij