
Blog: CWKS, jakiego nie znacie — o czym nie było na YouTube
03.05.2026 13:15
(akt. 03.05.2026 13:18)
Sowieccy generałowie? Owszem, ale czy tylko?
Absolutnym "must have" jeżeli chodzi o wiedzę współczesnych ludzi nt. CWKS-u jest stara śpiewka o sowieckich generałach, podkreślana za każdym razem, zupełnie tak, jakby cały klub wybrał ich jednogłośnie i czekał na ich przybycie zza Bugu. Ktoś, kto nie ma wiedzy historycznej, powinien poznać szerszy kontekst tej sytuacji.
Skąd więc ludzie tego pokroju wzięli się w Siłach Zbrojnych PRL? Jesienią 1944 roku, w reakcji na falę dezercji w 2 Armii Wojska Polskiego, komuniści zaostrzyli kurs wobec armii, rozpoczynając czystki wymierzone w oficerów przedwojennych i żołnierzy Armii Krajowej. Równolegle budowano w wojsku struktury partyjne, które miały zapewnić pełną kontrolę polityczną. Kluczową rolę odgrywał Marian Spychalski – faktyczny nadzorca polityki kadrowej i bezpieczeństwa w armii.
Początkowo represjom towarzyszyła propaganda antyakowska oraz działania kontrwywiadu podporządkowanego ZSRR. Po wojnie nastąpiła jednak krótkotrwała korekta – w ramach budowy „demokracji ludowej” dopuszczono do wojska część oficerów przedwojennych i z Zachodu, traktując ich jako potrzebnych specjalistów i element legitymizujący „narodowy” charakter armii.
Kurs ten odwrócono pod koniec lat czterdziestych wraz ze stalinizacją systemu. Po odsunięciu Gomułki i przejęciu władzy przez twardą frakcję partyjną wojsko zostało podporządkowane ZSRR. Symbolem tej zmiany było objęcie w 1949 roku stanowiska ministra obrony przez Konstantego Rokossowskiego. Rozpoczęła się głęboka sowietyzacja armii, rozbudowa sił zbrojnych i kolejne czystki – tym razem także wśród „specjalistów” z przedwojennym rodowodem.
Jednocześnie kluczowe stanowiska zaczęli zajmować oficerowie radzieccy, często bez realnych związków z Polską, co dodatkowo wzmacniało zależność Wojska Polskiego od Moskwy.
(więcej na ten temat w e-booku: „Ludowe Wojsko Polskie w Cieniu Zimnej Wojny” autorstwa Tomasza Leszkowicza)
Ktoś może w tym miejscu zapytać: czy CWKS był całkowicie pozbawiony tych przedwojennych oficerów, o których mowa w tekście? Bynajmniej. W CWKS pracowali także ludzie, którzy mieli w swoim życiorysie m.in. udział w powstaniu warszawskim i kampanii wrześniowej – i nie widzieli w swojej powojennej działalności nic zdrożnego.
Pierwszym szefem CWKS był gen. bryg. Eugeniusz Ignacy Luśniak. Służył w II Brygadzie Legionów Polskich, następnie od 1918 roku w Wojsku Polskim, walczył w wojnie polsko-bolszewickiej po właściwej stronie oraz w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Brał udział w kampanii wrześniowej jako dowódca artylerii dywizyjnej 55 Dywizji Piechoty Rezerwowej, ewakuował się do Wielkiej Brytanii. Powrócił do Polski 1 sierpnia 1946 roku, a w październiku został powołany do służby wojskowej w nowym wojsku. W lipcu 1950 roku bezpieka namówiła go do złożenia rezygnacji z funkcji, w wyniku czego został przeniesiony w stan spoczynku rozkazem MON nr 476. 6 października 1952 roku został zatrzymany i oskarżony m.in. o próbę siłowego obalenia najwyższych władz państwowych, dążenie do zmiany ustroju Polski oraz prowadzenie działalności o charakterze dywersyjno-szpiegowskim, godzącej w interes państwa. Skazany na 15 lat więzienia, zmarł w Zakładzie Karnym we Wronkach.

Zeszyty Historyczne, 1979 (XVIII/48-49) — Grupa Tatara (znana też jako sprawa gen. Tatara lub spisek w wojsku) to jedna z największych stalinowskich represji w Wojsku Polskim po II wojnie światowej, wymierzona w oficerów przedwojennych i Armii Krajowej.)
Jego następcą została dobrze nam znana postać – ppłk. Henryk Czarnik, związany z Legią przedwojenną, grał na pozycji napastnika w latach 1934–1936, grał także w hokeja w Cracovii, pasierb przedwojennego działacza Legii płk. Karola Rudolfa. Wziął udział w kampanii wrześniowej jako podporucznik rezerwy kawalerii. W latach 1939–1944 działał w konspiracji na terenie obwodu Mokotów Armii Krajowej. Podczas powstania warszawskiego dowodził szwadronem ciężkich karabinów maszynowych w 1. pułku szwoleżerów AK. Po jego upadku opuścił Warszawę razem z ludnością cywilną. To z jego inicjatywy „I WKS Warszawa” przemianowano na „WKS Legia” i to on włożył ogrom pracy w odbudowę powojennej Legii. Na czele CWKS-u stał ponad rok – od sierpnia 1950 roku do listopada 1951 roku.

Przegląd Tygodniowy. 1984, nr 32 (Jerzy Czerkawski w artykule „Moja godzina W” wspomina dzień wybuchu powstania warszawskiego)
Mało ludzi jest świadomych faktu, że człowiek ten uratował zdrowie, a może nawet i życie Edmondowi Zientarze. Zientara kwestionował wyniki referendum ludowego (1946), po czym dokonał aktu dezercji ze szkoły wojskowej. Spotkała go za to kara w postaci kompanii karnej w dolnośląskich kamieniołomach. Zientara zbiegł z koszar przy ul. 11 Listopada. Wówczas Czarnik polecił mu uciekać na ul. Łazienkowską i tam na stadionie Legii udzielono mu azylu. W dowód wdzięczności Zientara odwdzięczył się grą dla CWKS i miał istotny udział w zdobyciu dubletów w roku 1955 i 1956.
Od stycznia 1954 roku do września 1954 roku funkcję szefa CWKS sprawował major Mieczysław Muszyński. Brał udział w konspiracji w latach 1939–1944, należał do Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej – Kedyw Okręgu – Oddział Dyspozycyjny C. W czasie powstania warszawskiego walczył w batalionie „Kiliński”. Za swoją przeszłość został po cichu odsunięty od kierowania CWKS-em.
Czy w CWKS-ie nie było żadnego Warszawiaka?
Twierdzenie, iż CWKS pozbawiony był ludności warszawskiej, jest bardziej skrótem myślowym niż precyzyjnym oddaniem prawdy. Oczywiście CWKS zdominowany był przez Ślązaków, którzy nie znali nawet dobrze języka polskiego, jednak faktem jest, że była też mniejszościowa frakcja Warszawiaków, którzy na co dzień trzymali się razem, bo tylko w ich gronie zrozumiała była gwara warszawska.
Zawodnikami z Warszawy, którzy przewinęli się przez CWKS, byli: Henryk Grzybowski, Stanisław Fołtyn (oboje wychowankowie), a także Jerzy Woźniak, wspomniany już Edmund Zientara oraz zawodnicy ściągnięci z Polonii: Zdzisław Sosnowski, Zygmunt Ochmański i Tadeusz Świcarz – ten ostatni dał się mocno we znaki działaczom z Konwiktorskiej, albowiem był prowodyrem zachowań buntowniczych w zespole i potrafił przez rok nie pokazywać się na treningach.
Jak wspomniał Lucjan Brychczy, w ówczesnej drużynie były trzy lokalne frakcje: śląska, krakowska i właśnie warszawska. Owszem, warszawski pierwiastek istniał, choć był marginalny.
Zepsuta rocznica rewolucji październikowej
W roku 1951 radziecka drużyna Dinamo Tbilisi rozpoczęła podróż po Polsce i rozegrała towarzyskie spotkania z czołowymi drużynami znad Wisły. Na dzień 11 listopada 1951 roku zaplanowano spotkanie ze stołecznym CWKS-em. Ponieważ data 11 listopada ma dla Polaków szczególne znaczenie, władze zdecydowały się skierować uwagę społeczeństwa na inne wydarzenie, jakim była rocznica rewolucji październikowej. Jak nietrudno się domyślić, publiczność obecna na meczu nie dała się oszukać i w obecności ambasadora ZSRR otwarcie manifestowała swoje niezadowolenie – m.in. gwizdami i rzucaniem na boisko ogryzków od jabłek, co spotykało się ze zdecydowaną reakcją funkcjonariuszy MO i aresztowaniem pojedynczych osób. Do dzisiaj zachowały się milicyjne notatki służbowe z tamtej operacji.


Wniosek z tego taki, że publiczność warszawska potrafiła wyrazić sprzeciw nawet w obecności ambasadora ZSRR. Oznacza to, że na mecze CWKS-u nie uczęszczali jedynie zwolennicy stalinizacji Polski, a samo pojawienie się na spotkaniach tej drużyny nie było żadnym udzieleniem wsparcia dla tamtego systemu – a przynajmniej nie widzieli tego tak ówcześnie żyjący ludzie.
Kaperowanie, złodziejstwo i wszystko, co najgorsze
Wbrew temu, co opowiada czarna legenda, CWKS nie mógł tak po prostu wziąć sobie dowolnego sportowca na dowolny okres i zmusić go do gry w swoim zespole. Mógł sięgnąć tylko po takich, którzy nie mieli wówczas odrobionej zasadniczej służby wojskowej, która trwała dwa lata. Dlatego nie można się dziwić, że kiedy piłkarze CWKS zdobywali drugi dublet w 1956 roku, średnia wieku drużyny wynosiła 22 lata.
Dlaczego więc sięgali po nieswój narybek i korzystali na cudzej pracy? Dużo na ten temat mówi przemówienie szefa CWKS z 1956 roku, pułkownika Kazimierza Malczewskiego, które zostało przedrukowane przez „Żołnierza Wolności” w numerze 125/1956. Słowa te – choć z pewnością propagandowo wygładzone – zawierają jednak ziarno prawdy, które warto dziś przypomnieć:
Centralny Wojskowy Klub Sportowy powołany został do życia rozkazem Ministra Obrony Narodowej w roku 1950. CWKS, jako nowe zrzeszenie sportowe, nie posiadał ani długoletnich tradycji, które trzeba było dopiero wykuwać, ani dostatecznej kadry doświadczonych działaczy i aktywistów sportowych. trenerów, sędziów, ani też sportowców - wyczynowców. Dlatego też zdecydowano oprzeć się w tym czasie na kadrach sportowców wychowanych w innych zrzeszeniach, a powołanych do odbywania zasadniczej służby wojskowej. Od tego momentu datują się wszelkiego rodzaju nieporozumienia pomiędzy zrzeszeniami sportowymi z jednej a CWKS z drugiej strony. Nieporozumienia te i spory zaczęły częstokroć przekształcać się w konflikty, których aż do chwili obecnej nie potrafiono zlikwidować.
CWKS po WKS Legii istniejącej w latach 1945–1950 nie odziedziczył szerokich i rozbudowanych kadr, albowiem tamta drużyna również bazowała na przybyszach z całego kraju, którzy po odpracowaniu swojego myśleli jedynie o powrocie w swoje rodzinne strony.

Sport i Wczasy. 1948, nr 12
Robili to, bo po prostu nie było kim grać. Jak przystało na dopiero budującą się drużynę, wyniki mieli mizerne, a w sezonach 1950 i 1954 o mały włos nie spadli z ligi – i samej sekcji piłkarskiej realnie groziło rozwiązanie.
W latach późniejszych udało się piłkarzom osiągnąć sukcesy dzięki inicjatywie trenera Jánosa Steinera, który miał dojście do gen. Popławskiego i potrafił wskazać mu, kogo potrzebuje, aby stworzyć w Warszawie silną drużynę. Steiner celował więc w tych, co grali już ze sobą (np. w drużynach juniorskich) i – co najważniejsze – miał do wyboru tylko tych, którzy doświadczenie ligowe i najlepsze lata mieli dopiero przed sobą.
Posiadanie tak poważnej liczby zawodników (przeważnie wychowanków innych zrzeszeń) nie zwalniało jednak CWKS od zabezpieczenia tym zawodnikom odpowiednich warunków treningowych i wysoko kwalifikowanej kadry trenersko-instruktorskiej - nie tylko dla utrzymania, lecz również dla podwyższenia mistrzostwa sportowego. Wysokie rekordowe wyniki, jakie uzyskali nasi czołowi zawodnicy nie były więc tylko i wyłącznie rezultatem pracy szkoleniowej prowadzonej przez inne zrzeszenia sportowe lub koła sportowe. Dowodem tego są rekordy życiowe Polski uzyskiwane przez zawodników innych zrzeszeń dopiero w czasie odbywania zasadniczej służby wojskowej. Wyników tych po odejściu do rezerwy zawodnicy ci w większości nie powtórzyli.
Ktoś może zapytać: skoro nie mieli swojego narybku i swoich ludzi, to dlaczego nie szkolili własnej młodzieży, tak jak inne kluby w tamtym czasie? W rzeczywistości rozpoczęli pracę z młodzieżą już na samym początku swojej działalności. Jednak rozwój sportowy młodzieży został szybko zaniedbany – głównie przez niewielką bazę treningową i ciągły napływ nowych sportowców odrabiających służbę wojskową. Młodzi zawodnicy odchodzili więc do innych klubów, gdzie mieli większe szanse na rozwój.
O tym, że powoływanie sportowców do wojska jest rozwiązaniem na krótką metę, wiedziano już od samego początku. Plany na przyszłość także opierały się na poważniejszej pracy z młodzieżą i wychowywaniu własnego narybku:
Głównym zamierzeniem rozwojowym CWKS jest oparcie drużyn w sportach zespołowych na zawodnikach-wychowankach wojska, gdyż tylko wieloletnie wspólne szkolenie może zapewnić zgranie całego zespołu i przywiązanie do barw Klubu. Dowodem realizacji powyższego postulatu jest utworzenie i szkolenie wielu licznych zespołów młodzieżowych v terenowych Ośrodkach CWKS, z których już np. 2 juniorów (Ośrodek CWKS Kraków): Grobosz i Piech, weszło do piłkarskiej kadry narodowej juniorów.

Sport. 1954, nr 87
Czy CWKS rzeczywiście szkodził innym klubom?
Wszystkim krytykom tego okresu umyka jeden bardzo istotny fakt, którego wydają się zupełnie nie dostrzegać.
Żaden zwolennik armii poborowej nie liczy na to, że 100% poborowych zostanie w armii na dłużej i swoje życie zwiąże z wojskiem, gdyż żadna armia na świecie nie jest w stanie zatrudnić na stałe całego rocznika poborowych. Gdyby armia chciała zatrzymać wszystkich poborowych, musiałaby natychmiast stworzyć dla nich dziesiątki tysięcy nowych, stałych etatów i zapewnić odpowiednie warunki, co z przyczyn organizacyjnych i finansowych jest niemożliwe.
Przedstawiciele CWKS zapraszali wziętego w kamasze do siebie, zapewniali kwaterunek w Ośrodku Wyszkolenia Sportowego na rogu ulic Łazienkowskiej i Czerniakowskiej, gdzie był on całodobowo dostępny dla trenerów i zamiast etatowej pracy (tak jak w klubach związkowych) spędzał czas na trenowaniu i doskonaleniu swoich umiejętności. Nikt z ówczesnego „trepostwa” nie łudził się, że lwia część z nich podpisze kontrakt na zawodowego – dobrze wiedzieli, że wrócą oni do swoich macierzystych klubów, gdzie będą grali dla ligowych konkurentów.
Czy celem CWKS-u było więc budowanie sportu w całym kraju? Może Cię, Czytelniku, zaskoczę, ale tak właśnie było.
Szczególną uwagę zwracamy na środek Wyszkolenia Sportowego, gdzie odbywają zasadniczą służbę wojskową wysokiej klasy zawodnicy CWKS i innych zrzeszeń sportowych. Kładziemy duży nacisk na to, aby wszyscy żołnierze Ośrodka zdobyli w czasie służby wojskowej stopnie instruktorskie i sędziowskie. W ten sposób sportowcy innych zrzeszeń odbywający zasadniczą służbę wojskową w CWKS, oprócz podnoszenia mistrzostwa sportowego, uzyskują kwalifikacje fachowe. Po zwolnieniu do rezerwy sportowcy cı zasilą macierzyste zrzeszenia jako pełnowartościowi zawodnicy i instruktorzy. Przyczyni się to do rozwoju pracy szkoleniowo-wychowawczej w zrzeszeniach sportowych i będzie równocześnie jedną z nowych form pomocy zrzeszeniom sportowym i współpracy z nimi.
Kierownictwo sportu wojskowego pragnie, aby wszystkie zrzeszenia sportowe: Centralnej Rady Związków Zawodowych, Gwardia, LZS AZS, Start, Zryw rozwijały się i wzmacniały, aby wyniki uzyskiwane przez ich zawodników były coraz wyższe i wspanialsze. Pragniemy, aby między zawodnikami CWKS i wszystkich innych zrzeszeń sportowych powstawała i rozwijała się koleżeńska atmosfera, aby wyniki sportowe osiągane na drodze szlachetnej, sportowej rywalizacji przyniosły chwałę ludowemu sportowi polskiemu.
Oczywiście Malczewski przedstawiał to jako szlachetną pomoc z własnej woli. W rzeczywistości CWKS po prostu nie miał wyjścia – skoro poborowi i tak wracali po dwóch latach do domów, to siłą rzeczy pracował także na rzecz innych klubów. Propaganda nadawała temu ideologiczny sznyt, ale nie zmieniała mechanizmu.
Głównymi rywalami CWKS i przedstawicieli ówczesnych władz wcale nie były inne zrzeszenia sportowe. Prawdziwym wrogiem byli „imperialiści” zachodni zza żelaznej kurtyny. Rozwijanie talentów sportowych w całym kraju miało służyć budowaniu reprezentacji ludowej ojczyzny na najwyższym poziomie, aby za pośrednictwem sportu („transmisja do ludzkich mas” – jak powiadał tow. Lenin) pokazać wyższość socjalizmu nad kapitalizmem.
Kiedy Górnik Zabrze zdobywał tytuł mistrzowski w 1957 roku, jego głównymi autorami było dwóch piłkarzy, którzy przybyli tam prosto z CWKS: Ernest Pol i Edmund Kowal. CWKS może miał kij, ale marchewki już nikt nie dał rady wymyślić. Dlatego po odbębnieniu wojska poszli tam, gdzie zapewniono im godziwe warunki materialne i sowite wynagrodzenia za zwycięstwa (które zresztą były nieakceptowane w sporcie amatorskim), zamiast zostać tam, gdzie gra się za… prezenty.
Ernest Pol to talent, który CWKS odkrył i wypuścił w kraj. Pol odbywał wojsko w łódzkiej jednostce, gdzie zajmował się dowożeniem zlewek do chlewa i grywał w wojskowej drużynie Orzeł Łódź. Ponieważ strzelał wiele bramek, został powołany do reprezentacji Łodzi, a na meczu z Warszawą wypatrzył go zawodnik CWKS – Login Janeczek – i zaproponował przeniesienie do Warszawy. Dopiero pod okiem Janosa Steinera zawodnik ten wyrósł na legendę. Pol był pierwszym zawodnikiem zabrzańskiego Górnika, który kupił sobie samochód.
Innym bogatym klubem, który sowicie płacił wówczas za wygrane, był Łódzki KS, gdzie za namową Henryka Szymborskiego trafili dawni zawodnicy CWKS, tacy jak Jan Kłaczek, Józef Kokot, Henryk Pilarski, Leszek Jezierski, Władysław Soporek – dwóch ostatnich grało na pozycji napastnika i mieli znaczący udział w zdobyciu przez ten klub krajowego pucharu w 1957 roku i premierowego mistrzostwa w 1958 roku.

Żołnierz Wolności. 1956, nr 123
CWKS deklaruje walkę z kaperownictwem?
Czytelnik, który przeczytał powyższy skan zapewne zwrócił uwagę na deklaratywną chęć zwalczania kaperownictwa. CWKS, który wówczas był pod odstrzałem robił wszystko, aby zaprzeczyć stawianym im zarzutom. Nawet gen. Popławski zastrzegał się, że wszystkie zgłoszone mu wypadki łamania praworządności. próby kaperowania lub przedwczesnego werbowania do wojska, spotkały się z natychmiastową odprawą, przy czym winni tych wypaczeń ponieśli kary dyscyplinarne. Nawet rozwiązanie wojskowych klubów okręgowych (OWKS) w 1953 roku tłumaczono rzekomym nieczystym graniem konkurencji, która powoływała do wojska sportowców z odroczeniem – tylko po to, by wygrać Spartakiadę.
Z drugiej strony dołączenie się do walki z nieuczciwym przejmowaniem zawodników innej drużyny ma swój sens, albowiem CWKS sam doświadczył niezdrowych praktyk ze strony innych zrzeszeń sportowych, o czym wyraźnie wspomniał Stanisław Mielech w książce „Sportowe Sprawy i Sprawki”:
Początkowo kluby cywilne zazdroszcząc sukcesów CWKS nie naśladowały go w systemie szkolenia, lecz po prostu starały się pozyskać jak największą ilość wybitnych zawodników CWKS, którzy po odbyciu służby wojskowej mieli w myśl przepisów sportowych odejść do swych macierzystych klubów. Te kluby cywile, które miały duże możliwości niesienia pomocy materialnej zawodnikom już na długo przed zakończeniem służby w wojsku obiecywały im złote góry. Wnet zarząd CWKS stwierdził, iż niektórzy zawodnicy pod koniec służby wojskowej nie przykładają się do treningów z taką pilnością jak dawniej, nie grają nawet z ambicją mając na uwadze interesy nowego klubu, w którym mieli występować
Masowe kaperowanie było problemem głównie dlatego, że kierowały cały sport krajowy na tory profesjonalizmu, na co nie było miejsca w kraju socjalistycznym. Zmiana klubu była możliwa jedynie ze względu na zmianę pracy, miejsca zamieszkania, podjęcie studiów czy odbywanie służby wojskowe. Proponowanie lepszych warunków materialnych i finansowe wynagradzanie sportowców kompletnie zaprzeczało amatorstwu, a w kraju, gdzie sport nie jest amatorski sport wojskowy całkowicie traci swoją rację bytu.
Podsumowanie
Jak sam widzisz, drogi Czytelniku, CWKS nie ma w swojej historii jedynie ciemnych kart – ma też i karty jasne, które całkowicie balansują jego całościowy obraz, a ostateczny bilans wychodzi na zero. CWKS to tak naprawdę ani powód do dumy, ani powód do wstydu.
W poprzednim moim tekście zaapelowałem do innych kibiców, aby pomijać herb CWKS-u, tak samo, jak dziś pomijamy „trumnę” czy „kapsel”. Część z Was się nie zgodziła – i OK, szanuję to. Nie chodziło mi o to, aby przypodobać się hejterom i szukać u nich uznania czy nowych obserwujących na X. Zrobiłem to w naszym wewnętrznym interesie – z szacunku dla tych, którzy walczyli o klubową tradycję na początku 1957 roku.
Tym razem chciałbym do Was zaapelować jakby z „drugiej strony”. Bardzo Was proszę: nie dajcie sobie wmówić, że okres CWKS to jakaś wielka plama na wizerunku, okres samych przywilejów bez żadnych strat dla klubu. To, że ktoś czerpie całą wiedzę o historii z jednego filmiku z radziecką muzyczką w tle, nie jest odpowiednią osobą, która może Ci dyktować stosunek do dziejów własnego klubu i zarzucać, że gdybyś znał historię tej drużyny, to nigdy byś jej nie kibicował. A to, że on jej kompletnie nie zna i niewiele z niej rozumie – to już tylko i wyłącznie jego problem.
Autor: Besni(L)
Instrukcję dodawania tekstów na Bloga znajdziecie w TYM MIEJSCU.

Patryk Kun dołączy do brata?!

Legia Warszawa gotowa na letnie transfery. Bobić: „To dopiero początek”

Lech szukał trenera - przyznaje Piotr Rutkowski

Yann Bisseck rozchwytywany. Bundesliga czy Premier League?

Simone Inzaghi kończy przygodę z Al-Hilal po zaledwie jednym sezonie

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.