Stanisław Mielech

Blog: Nie każda historia jest nasza – o herbie CWKS-u

Redaktor Besni(L)

Besni(L)

Źródło: własne

05.04.2026 15:25

(akt. 05.04.2026 15:27)

- Niniejszy tekst jest moim osobistym apelem do innych kibiców, którzy — mając niewątpliwie dobre intencje i chcąc pielęgnować klubową historię — nie zawsze robią to w sposób właściwy i nie zawsze opierają się na rzetelnej wiedzy. Chciałbym tym wpisem wywołać dyskusję wokół problemu, który realnie wpływa niekorzystnie na nasz wizerunek. Oczywiście dopuszczam możliwość, że mogę się mylić — ktoś może widzieć tę kwestię zupełnie inaczej. Dlatego jestem otwarty na rozmowę i merytoryczną wymianę argumentów - pisze na blogu nasz Czytelnik, Besni(L).

O co więc chodzi?

Jakiś czas temu, przechadzając się po mieście, natknąłem się na jedną z naszych wielu kibicowskich vlepek, która wywołała u mnie pewną refleksję i zmusiła do myślenia. Zrobiłem zdjęcie, które prezentuję poniżej.

W pełni zgadzam się z tym pięknym hasłem, jednak problem leży zupełnie gdzie indziej. Jak sam, Czytelniku, widzisz, lista historycznych herbów jest niepełna – brakuje na niej tzw. „trumny” (z lat 2006–2010), tzw. „kapsla” (z roku 2005) czy „kwadratowej” wersji herbu z 1957 roku, który obowiązywał w czasach rządów Koreańczyków z Grupy Daewoo. To, że ich zabrakło – akurat dobrze, gdyż były to herby, które nie podtrzymywały naszej tradycji, a weszły w życie z przyczyn głównie prawno-biznesowych. Uważam, że na materiałach gloryfikujących nasze tradycje nie ma miejsca na takie egzemplarze.

Jeśli jednak trzymamy się tych standardów, pojawia się pytanie:: co w tym zestawieniu robi herb CWKS-u z lat 1950–1957?

Oczywiście jedna naklejka to za mało, aby napisać niniejszy tekst, albowiem okazało się, że problem jest niestety poważniejszy. Przeglądając platformę X (dawniej Twitter), natknąłem się na taki wpis:

 

To, czy ten użytkownik ma rację, czy jej nie ma – jeszcze do tego przejdziemy. Niemniej jednak faktem jest, że takie szaliki nie powinny mieć miejsca na naszym stadionie.

Dlaczego nie powinniśmy nosić gadżetów z herbem CWKS-u?

Dokładnie z tych samych powodów, dla których nie nosiliśmy szalików z nietrafionymi modyfikacjami herbów tradycyjnych, a na „Żylecie” były one nawet zakazane.

Gdy pod koniec lat 40. powstało wojskowe zrzeszenie sportowe, przyjęło ono nazwę „Legia”. Ponieważ była to nazwa wspólna dla całego zrzeszenia, szybko przyjęły ją pozostałe kluby wojskowe, takie jak Śląsk Wrocław, Zawisza Bydgoszcz czy Wawel Kraków. Wszystko jednak zostało „odkręcone” w roku 1950, kiedy jednostkę wojskową ze stolicy (nie był to klub sportowy, pomimo nazwy) nazwano Centralnym WKS-em, a pozostałe kluby – Okręgowymi bądź Garnizonowymi WKS-ami. Nazwa „Legia” nie pasowała z przyczyn politycznych, gdyż za bardzo kojarzyła się z przedwojenną, sanacyjną Polską. Był to więc zabieg, który miał na celu pozbawienie klubu jego tradycji – co było możliwe dzięki przeprowadzonej wcześniej akcji pozbycia się z klubu działaczy związanych z przedwojennym klubem, takich jak Józef Ziemian, Marian Schaller, Eugeniusz Sobolta, Edward Drabiński czy Karol Rudolf.

Gdyby w tamtych czasach istniał zorganizowany ruch kibicowski z dzisiejszymi zasadami, byłoby to najlepsze możliwe paliwo do rozpoczęcia wojny z zarządem. Jednak w tamtej rzeczywistości pełnej terroru i prześladowań zapewne nikt na taki ruch by się nie odważył. Nazwa CWKS i jego herb były próbą pozbawienia Legii jej tradycji i tożsamości, które nie pasowały do ówczesnych standardów politycznej poprawności.

Czy przyjmując te fakty do wiadomości, dalej masz ochotę nosić szalik z tym herbem albo pozostawiłbyś na vlepce „Historia godna przypomnienia” herb CWKS-u?

To, że w 1957 roku Legia na nowo stała się Legią, a jej tradycja i tożsamość odżyły, zawdzięczamy tylko i wyłącznie grupie przedwojennych zawodników, którzy na fali politycznej odwilży – kiedy klubom sportowym zezwolono powrócić do tradycyjnych nazw i symboli – w dniu 26 stycznia 1957 roku pofatygowali się do klubowej świetlicy, aby – jak to trafnie ujął pan Grzegorz Karpiński – upomnieć się o Legię.

Przegląd Sportowy z dn. 27.01.1957

Wśród nich znaleźli się tacy tuzy przedwojennego klubu jak Stanisław Mielech, Józef Ziemian, Henryk Martyna, Józef Ciszewski, Wacław Przeździecki, Alfred Nowakowski, Marian Schaller, Eugeniusz Sobolta, Zygmunt Rajdek, Franciszek Cebulak, Edward Drabiński czy Jan Bednarski – bramkarz Legii z 1916 roku, który jako pierwszy pełnił honory kapitana. Wszyscy ci ludzie, mając w życiorysie przeszłość w Legionach Polskich czy sanacyjnym wojsku, nadstawiali karku wobec nowego wojska, zależnego od ZSRR – właśnie po to, aby symbole CWKS-u raz na zawsze odeszły do lamusa. To dzięki nim sekcja piłkarska jako pierwsza powróciła do tradycyjnej nazwy i herbu – tego z czarnym pasem.

Dlatego dziś powinniśmy być tym ludziom wdzięczni, bo Legia przetrwała tylko dlatego, że w jeden sobotni wieczór znaleźli czas, aby zawalczyć o to, co było bliskie ich sercu, nie mając z tego żadnych profitów.

Czy w takim razie okres 1950–1957 jest do zapomnienia? Bynajmniej.

Żebyś mnie, Czytelniku, dobrze zrozumiał: absolutnie nie namawiam do prymitywnej postawy, jaką niewątpliwie jest dążenie do całkowitego odrzucenia PRL-u i jego dorobku. Nie twierdzę, że masz dołączyć do grona przeciwników Pałacu Kultury i Nauki, którzy dążą do jego wyburzenia, nie zważając na inne zalety. To postawa człowieka nawiedzonego, który nie do końca rozumie, czym jest patriotyzm i poszanowanie historii. Nie wszystko jest zerojedynkowe i czarno-białe.

Okres, o którym mówimy, niewątpliwie ma swoje ciemne strony. Ówczesnym wojskiem rządziła grupa sowieckich generałów, którzy sport wykorzystywali do celów czysto propagandowych. Ewentualne sukcesy stołecznej centrali wojskowej miały propagować potęgę wojska w kraju i za granicą.

Dzisiejszy klub, będący spadkobiercą tamtego okresu, traci na tym wizerunkowo. Drużyna ta w ogóle nie była związana z Warszawą, a do roku 1953 w ogóle nie trenowała młodzieży. CWKS był przeznaczony jedynie dla żołnierzy służby zasadniczej, zawodowej i ich rodzin oraz dla cywilnych pracowników wojska. Mężczyzn pozyskiwano drogą powołania do odbycia zasadniczej służby wojskowej i próbowano zatrzymać w ramach służby nadterminowej.

Zmieniło się to dopiero w latach 60., kiedy Legia znów była Legią – klubem sportowym z osobowością prawną, otwartym na miasto. Z dawnego zaciągu śląskiego pozostał jedynie Lucjan Brychczy, a klub zapełnił się zawodnikami z regionu: Władysławem Stachurskim, Antonim Trzaskowskim, Januszem Żmijewskim, Władysławem Grotyńskim, Andrzejem Zygmuntem czy Feliksem Niedziółką.

Niemniej jednak CWKS z wojskowymi „transferami” wyraźnie przesadzał, co przyznawali nawet późniejsi włodarze klubowi, jak np. gen. Zygmunt Huszcza„Słuchajcie, jeden piłkarz mniej, jeden więcej… Nie róbcie niepotrzebnego zamieszania, bo to nikomu nie wyjdzie na dobre. Niech nikt w Polsce nie mówi, jak w czasach CWKS, że Legia bierze do wojska każdego piłkarza, którego sobie tylko zamarzy.” (źródło: Stefan Szczepłek, biografia Kazimierza Deyny)

Wiadomo, że nie będziemy wyrzekać się dubletów z lat 1955 i 1956, skoro zostały one wywalczone na boisku i zdobyte wysiłkiem takich legend jak Horst Mahseli i Lucjan Brychczy. Szanuję zdobyte wtedy trofea i zawodników, którzy je wywalczyli – to nie ich wina, pod jakim herbem grali. Ale dziś, jako kibice, mamy wybór: możemy sięgać po symbole, które same w sobie są godne czci, a nie po te, które miały naszą tożsamość zniszczyć.

Skoro Ruch Chorzów nie oddaje mistrzostwa z 1951 roku krakowskiej Wiśle, to nie rozumiem, dlaczego Legia miałaby oddawać cokolwiek Polonii Bytom, jak sugerują niektórzy krytycy. Może warto wspomnieć, że Polonia Bytom również korzystała z zawodników Legii/CWKS-u, którym kończyła się służba wojskowa, i zdobywała nimi tytuły mistrzowskie w roku 1954 czy 1962. Należeli do nich m.in. Henryk Skromny, Wacław Sąsiadek, Edward Szymkowiak, a także powracający po odbyciu wojska Klaus Jerominek czy Henryk Kempny. W tamtym czasie CWKS prowadził z Polonią Bytom wymianę personelu.

Koniec końców CWKS okazał się nieudanym eksperymentem, który nie przeszedł próby czasu. Drużyna oparta o przybyszów, którzy przybywali jedynie odrobić obowiązek obywatelski i jak najszybciej wrócić w rodzinne strony, nie miała racji bytu. Trenerzy wielu sekcji narzekali, że co dwa lata musieli rozpoczynać pracę na nowo. Wszystko to okazało się jednym wielkim niewypałem.

„Autorze… ale Ty jeszcze niedawno pisałeś coś zupełnie innego”

Jeżeli ktoś pamięta mój tekst zatytułowany „CWKS – dlaczego Legia nie wyrzeknie się tej nazwy?” i zastanawia się teraz, czy zmieniłem zdanie – odpowiadam wprost: nie. Całkowicie podtrzymuję to, co wówczas napisałem, a dlaczego – wyjaśniam raz jeszcze.

Dzisiejsze śpiewy o CWKS-ie nie odnoszą się do jednostki wojskowej z lat 50., tylko do drużyny z lat 70., która od 1973 roku oficjalnie nosiła nazwę „CWKS Legia Warszawa”. Jeżeli nie rozumiesz, na czym polega różnica, to już tłumaczę:

  1. „CWKS” to nie to samo co „CWKS Legia”. Nazwa „Legia” w czasach stalinizmu nie miała racji bytu, więc stołeczna centrala wojskowa nie mogła nazywać się nawet „CWKS Legia”.
  2. Legia z lat 70. była CWKS-em jedynie z nazwy. Nie centralizowała całego sportu wojskowego. Najlepsi sportowcy nie trafiali do niej z zasady. Śląsk Wrocław mógł zostać mistrzem w 1977 roku i nie spotkała go za to kara, jak Wawel w 1953 roku.
  3. Po 1973 roku Legia dalej używała swojego tradycyjnego herbu z 1917 roku (tarcza z literą „L” w kółku), który zmieniał jedynie kolorystykę. Herb z lat 50. nie powrócił.
  4. Klubem nie rządzili sowieccy generałowie, a powoływanie do wojska nie było już tak łatwe. W latach 1970–1977 Legia była w niemocy transferowej – głównie przez limit I-ligowców i brak środków. Przełamał to dopiero dobrowolny akces Marka Kusty i Pawła Janasa.

Narodzenie się zorganizowanego ruchu kibicowskiego zbiegło się w czasie z chwilą, kiedy klub przyjął nową oficjalną nazwę, ale nie ma to nic wspólnego z latami 50.

Żołnierz Wolności. 1973, nr 298, „Ofensywa programowa CWKS Legia” (artykuł opisuje walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze WKS Legia z 15 grudnia 1973 r., na którym wybrano nowy zarząd i uchwalono nowy statut, a klub otrzymał nową nazwę)

Żołnierz Wolności, 1974, nr 104, „Zaszczytne wyróżnienie J. Vejvody” (wielu działaczy domagało się powrotu lat 50. i z nadzieją patrzyło na decyzję MON, jednak nic z tego nie wyszło)

Czy pomiędzy CWKS-em, CWKS-em Legia a GTS Wisła jest jakaś analogia?

Użytkownik X napisał, że nie widział nigdy kibica Wisły w szaliku GTS. Problem w tym, że to dwa zupełnie różne tematy. Wisła przed 1948 rokiem nie miała nic wspólnego z policją czy milicją – sama zapisała się do Gwardii z przyczyn pragmatycznych, nie z przymusu tożsamościowego. Porównanie miałoby sens tylko wtedy, gdyby Legia w 1948 roku przyjęła rolę centralnego klubu wojskowego bez żadnego wcześniejszego związku z wojskiem. Tymczasem cała tożsamość Legii opiera się na wojsku – niezależnie od tego, czy to Wojsko Polskie II RP, Siły Zbrojne PRL, czy III RP (gdzie jeszcze do 1997 roku klubem rządzili generałowie). Legia to zawsze Legia – reprezentacyjny klub wojska ze stolicy. A że wojsko zmieniało się wraz z państwem, to już nie jej wina.

Podsumowanie

Z uwagi na powyższe bardzo Cię proszę, drogi kibicu: nie używajmy herbu CWKS-u na flagach, szalikach, vlepkach czy innych gadżetach klubowych. Herb CWKS-u to symbol walki z naszą historią, tradycją i tożsamością – walki prowadzonej przez nikogo innego, jak przez nowych okupantów w postaci towarzyszy zza Bugu.

W naszej historii mieliśmy inne klubowe herby, które przypominają nam o klubowych założycielach. Z tych herbów możemy być dumni i powinniśmy o nich przypominać, kiedy tylko możemy.

Historia godna przypomnienia? Jak najbardziej. Ale bez tego, co z naszego klubu nie pochodzi. Dlatego moje zdanie jest jasne: herb CWKS-u powinien trafić na śmietnik historii.

Autor: Besni(L)

Instrukcję dodawania tekstów na Bloga znajdziecie w TYM MIEJSCU.

Komentarze (21)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.