
Blog: Sto lat temu. Jak Legia świętowała swoje dziesięciolecie
29.03.2026 10:00
(akt. 28.03.2026 23:26)
Towarzysząca jubileuszowi ciężka sytuacja klubowa wcale nie jest współczesnym wyjątkiem. Zanim doszło do obchodów 10-lecia warszawskiej Legii, klub popadł w poważne tarapaty.
Legia jako pierwsza drużyna warszawska pod koniec 1921 roku otrzymała teren pod budowę własnego boiska. Znajdował się on na rogu ulic Myśliwieckiej i Łazienkowskiej, dokładnie tam, gdzie dziś znajduje się boisko treningowe. Klub działający jeszcze jako „Wojskowy Klub Sportowy” szybko wybudował w tym miejscu dwa boiska oraz prowizoryczne trybuny. Dla władz wojskowych było to jednak niewystarczające. W maju 1925 roku w prasie pojawiły się pierwsze wzmianki, że wyłączne administrowanie boiskiem przy ul. Myśliwieckiej ma zostać Legii odebrane. Decyzję tę tłumaczono brakiem postępu w budowie stadionu, tym, że inne kluby wojskowe nie mogły rzekomo z boiska korzystać, a także że Legia bardziej służy cywilom niż wojskowym. Piłka nożna nie była uważana przez kadrę oficerską za typowy sport wojskowy, jak np. hippika, a pułkownik Zahorski postulował, aby w tym miejscu zamiast stadionu wybudować tor porannych galopów. Ostatecznie pod koniec maja 1925 roku decyzją Dowództwa Okręgowego Korpusu nr 1 umowa dzierżawy została Legii wypowiedziana.
To nie był koniec kłopotów. 26 listopada 1925 roku z inicjatywy DOK nr 1 założono nowy stołeczny klub wojskowy o nazwie „Lechia”. Nie tylko miał podobnie brzmiącą nazwę i rościł sobie prawa do dawnego boiska Legii, ale także został zakwaterowany pod tym samym adresem, korzystał z tego samego numeru telefonu i organizował zebrania o tej samej porze co Legia. Jedynym sensem istnienia tego tworu była dezorganizacja działalności Legii.
W konflikcie z DOK nr 1 Legia zyskała silnego sprzymierzeńca w dzienniku „Polska Zbrojna”, który od początku stał po stronie klubu. Gdy w listopadzie 1925 roku pisała o powstaniu nowego klubu wojskowego, od razu przypomniała, że Warszawa posiada już dwa kluby sportowe i poza Pogonią jest jeszcze Legia – jeden z najstarszych klubów sportowych w Polsce, który na wiosnę będzie obchodził swoje dziesięciolecie. Dla redaktorów był to fakt oczywisty – napisali o tym na trzy miesiące przed oficjalnym ogłoszeniem obchodów.

Polska Zbrojna. 1926, nr 318
21 lutego 1926 roku Legia odbyła walne zgromadzenie, na którym oficjalnie ogłosiła jubileusz 10-lecia istnienia. Wiadomość przebiła się do prasy, a fakt połączenia ówczesnej Legii z tą legionową z lat 1916–1917 nie budził sprzeciwu ani dyskusji. Na zebraniu do biało-zielonych barw klubowych (pamiątka po nieudanej fuzji z Koroną) dodano kolor czarny jako nawiązanie do Legii z czasów legionowych, przejęty jako odniesienie do Czarnych Lwów – klubu uważanego ówcześnie za najstarszy polski klub. Legia czasów legionowych miała ambicję stać się najstarszym polskim klubem wojskowym.

Stadjon. 1926, nr 9
Obchody i nawiązanie do legionowego dziedzictwa miały stanowić silny argument w przekonaniu władz wojskowych do zwrotu boiska. Nie był to argument jedyny – już w marcu 1926 roku sekcja piłkarska Legii wyszła naprzeciw zarzutom, jakoby nie dawała wojsku nic. Zorganizowano drużynę piłkarską przeznaczoną wyłącznie dla żołnierzy, która miała pozostać poza strukturami PZPN, ale brać udział w żołnierskich mistrzostwach Polski. Drużyna ta zyskała na znaczeniu po 1936 roku, gdy wszystkich wojskowych zobligowano do uprawiania przynajmniej jednej dyscypliny sportowej. Przetrwała kryzys z 1938 roku i stanowiła jedyną drużynę piłkarską Legii po rozwiązaniu drużyny cywilów.

Polska Zbrojna. 1926, nr 58
Pierwszym pomysłem na obchody było spotkanie z drużyną wojskową armii francuskiej. Jeden mecz miała rozegrać Legia, drugi – reprezentacja Polski. W prasie spekulowano o składzie biało-czerwonych. Do dziś w Centralnym Archiwum Wojskowym na Rembertowie (sygn. I.303.4.7499) przetrwały dokumenty z zaproszeniem sportowców armii francuskiej.

Polska Zbrojna. 1926, nr 63
Na dzień przed wybuchem zamachu majowego, 11 maja 1926 roku, staraniami DOK nr 1 przywrócono Legii prawo do administracji boiskiem, jednak tym razem zobowiązano ją do dzielenia się terenem z innymi wojskowymi zespołami, powołując w tym celu „komitet boiskowy” z pułkownikiem Zygmuntem Wasserabem na czele.
Sceptycy roku założenia klubu twierdzą, że po tej decyzji o jubileuszu kompletnie zapomniano. Skoro boisko zwrócono, to obchody nie były już potrzebne, a mecz z Francuzami ostatecznie nie doszedł do skutku.
Nie doszedł do skutku głównie z powodu przewrotu majowego, który wywołał zaniepokojenie we Francji. Francuska opinia publiczna i dyplomacja były zaskoczone zbrojnym przejęciem władzy przez Piłsudskiego. Obawiano się destabilizacji państwa, które było postrzegane jako gwarant porządku wersalskiego na wschodzie, oraz osłabienia sojuszu z Francją – a nawet zwrotu w stronę Niemiec lub ZSRR. Piłsudski był znany z krytycznej oceny francuskiego wpływu w Polsce w pierwszych latach niepodległości.
Jeżeli propaganda legionowego pochodzenia przyniosła tak wielką korzyść w postaci zwrotu boiska, to czy Legia nie poszła za ciosem, porzucając ideę jubileuszu? Nieprzychylny nam historyk kwituje swoje wątpliwości słowami „szukałem, ale nie znalazłem”. Gdy podchodzi się do „badań” z góry przyjętą tezą, szuka się tak, aby nie znaleźć.
24 lipca 1926 roku – dwa miesiące po zamachu majowym – „Przegląd Wieczorny” opublikował artykuł, z którego wynika, że Legia celem uświetnienia dziesięciolecia organizuje szereg imprez sportowych.

Przegląd Wieczorny. 1926, nr 167
W boju o mistrzostwo okręgu warszawskiego Legia zajęła ponownie trzecią lokatę, co nie dawało prawa gry o mistrzostwo krajowe. Jesienią 1926 roku rozegrała więc szereg meczów towarzyskich – z drużynami zamiejscowymi, węgierskim Vivo AC Budapeszt oraz żydowskimi (Bar Kochba Warszawa, Hasmonea Lwów, Makabi Wilno), które ściągały wielu widzów wyznania mojżeszowego, co miało szczególne znaczenie dla poprawy klubowego budżetu.
Wspomniane spotkanie z Klubem Turystów było ważne, ponieważ był to świeży i niespodziewany mistrz okręgu łódzkiego. Mecz ten miał jeszcze jeden powód: z okazji jubileuszu piłkarze Legii po raz pierwszy wybiegli w koszulkach z herbem z 1917 roku – dokładnie tym samym, który znalazł się na dyplomie wręczonym pułkownikowi Norbertowi Okołowiczowi w lipcu 1917 roku.

Z tym herbem zawodnicy grali aż do wiosny 1927 roku, gdy dolna część została pokolorowana na zielono, dopasowując go do ówcześnie obowiązujących czarno-biało-zielonych barw. Gdy w latach 2007–2010 mieliśmy aferę o logo zwane pejoratywnie „trumną”, jego zwolennicy twierdzili, że herb z 1957 roku jest bolszewicki. Zapomnieli albo nie wiedzieli, że ma on swój pierwowzór w okresie legionowym.
Zawodnicy Legii osłodzili rok jubileuszowy wywalczeniem pierwszego trofeum – pucharu Polskiego Towarzystwa Eugenicznego. Był to turniej szóstkowy, do którego przystąpiły wszystkie najważniejsze drużyny z Warszawy i okolic (24 zespoły). Legia pokonała w finale Polonię 2:0, co było zwiastunem późniejszego odebrania „Czarnym Koszulom” hegemonii w stolicy.

Stadjon, 1926, nr 44
Stanisław Mielech w książce „Sportowe Sprawy i Sprawki” wskazuje, że z okazji dziesięciolecia planowano także utworzenie nowych sekcji, w tym kobiecej drużyny piłkarskiej. Doszło do skutku 10 grudnia 1926 roku, a zorganizowanie jedenastki powierzono Kazimierze Muszałównej, jednej z pierwszych dziennikarek sportowych. Treningi odbywały się w gimnazjum Lorenza przy ul. Brackiej 18, a prowadził je sam Józef Ciszewski. Jeżeli dzisiejszej „Legii Ladies” brakuje bohaterów i patronów, powinna ich znaleźć w osobie Muszałówny.
Tak kształtuje się historia pierwszej okrągłej rocznicy powstania naszego klubu. Odrzucenie tych faktów i dalsze podważanie roku założenia jest moim zdaniem ignorancją i myśleniem życzeniowym. Ktoś może zapytać: przecież w 1936 roku nie zorganizowano żadnych obchodów. Owszem, i to nie przypadek – odsyłam do mojego poprzedniego artykułu pt. „Likwidacja Legii w 1938? Nie było żadnej – była reorganizacja”. W tym roku upadek sportu wyczynowego w Wojsku Polskim wyraźnie przyspieszył, a kluby stricte wojskowe zaczęły służyć jedynie rozwojowi fizycznemu amatorów w mundurach. Atencja cywilów i dobra prasa nie były już tak potrzebne jak dekadę wcześniej, a narastające zagrożenie wojenne miało dla generalicji zdecydowanie większe znaczenie.

Kurjer Poranny. 1926, nr 326
Dziś, gdy znów słyszymy głosy podważające rok założenia Legii, a sytuacja klubowa każe z niepokojem spoglądać w przyszłość, warto pamiętać: sto lat temu też nie było łatwo. Klub stał wówczas na krawędzi utraty własnego boiska, a wokół niego tworzono konkurencyjny twór, który miał mu utrudnić funkcjonowanie. Mimo to – a może właśnie dlatego – Legia zorganizowała swoje pierwsze wielkie święto. Nie z czystej celebracji, lecz by walczyć o swoje miejsce w sporcie, w wojsku i w mieście.
Historia pierwszej okrągłej rocznicy to nie tylko opowieść o meczach, herbie czy pierwszej kobiecej drużynie. To dowód, że Legia, gdy trzeba było, potrafiła sięgnąć po swoje dziedzictwo, by bronić własnej racji bytu. I choć dziś zamiast pułkowników z DOK nr 1 mierzymy się z innymi przeciwnościami, jedno pozostaje niezmienne: kalendarza nie oszukamy. Kwiecień przyjdzie – a wraz z nim 110. urodziny klubu, który już sto lat temu udowodnił, że potrafi świętować nawet wtedy, gdy wokół niego wcale nie jest różowo.
Autor: Besni(L)
Instrukcję dodawania tekstów na Bloga znajdziecie w TYM MIEJSCU.

Farioli o Pietuszewskim: musi zrozumieć, że nie każda akcja to gol...

Lewandowski bez oferty przedłużenia w Barcelonie. Zaskakujący zwrot...

Cristiano Ronaldo zbliża się do 1000 goli i mistrzostwa Arabii Saudyjskiej

Ferran Torres błyszczy, FC Barcelona gromi Espanyol i niemal zapewnia...

Legia Warszawa remisuje z Górnikiem Zabrze po dramatycznym golu w...

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.