Adrian Siemieniec
fot. Jan Szurek

Adrian Siemieniec: Wyszło z nas zmęczenie po heroicznym boju

Redaktor Maciej Ziółkowski

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

01.03.2026 17:44

(akt. 02.03.2026 15:13)

– Wydawało mi się, że ustawiliśmy sobie mecz, ale kluczowym momentem był stracony gol do szatni, który trochę utrudnił nam zarządzanie wynikiem w drugiej połowie, a Legii dał nadzieję, tlen na powrót do spotkania – mówił trener Jagiellonii, Adrian Siemieniec, po domowym remisie 23. kolejki ligowej, z Wojskowymi (2:2).

- Chciałbym zacząć od podziękowań dla naszych kibiców. To, co dziś zobaczyliśmy na trybunach, naprawdę robiło ogromne wrażenie. Już podczas wczorajszego, krótkiego treningu na stadionie widziałem, jak przygotowywana jest oprawa. Biorąc pod uwagę ostatnie dwa lata – ile ta drużyna przeżyła, ile wyjazdów po Europie kibice z nami zaliczyli, ile czasu i prywatnego poświęcenia w to wkładają – poziom ich zaangażowania jest naprawdę wysoki. Cieszę się, że rozwijamy się nie tylko jako zespół na boisku, ale że na trybunach też dzieją się wspaniałe rzeczy. Dziś oprawa była tak imponująca, że nawet gdybym bardzo chciał skupić się wyłącznie na meczu, to i tak trudno było na to nie spojrzeć. Za to należą się gratulacje i ogromne brawa.

- Jeśli chodzi o samo spotkanie, uważam, że pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra. Strzeliliśmy dwa gole – pierwszy po świetnej akcji, drugi po naprawdę fantastycznej, zespołowej kombinacji. Wiedzieliśmy, że po czwartkowym meczu w Europie kluczowe będzie wejście na wysoki poziom od początku i próba ustawienia sobie spotkania jeszcze przed przerwą. Wydawało się, że to zrobiliśmy. Niestety, bramka stracona tuż przed zejściem do szatni była momentem przełomowym. Ona dała Legii nadzieję i energię.

- W drugiej połowie straciliśmy część kontroli nad meczem. Rywal złapał kontakt, był groźny, szczególnie przy stałych fragmentach, i nie zdołaliśmy dowieźć zwycięstwa. Nie chcę używać czwartkowego spotkania jako wymówki, bo nigdy tego nie robię, ale jako trener czułem z boku, że w pewnym momencie wyszło z nas zmęczenie po tym heroicznym boju. To był ogromny wysiłek fizyczny i emocjonalny. Byliśmy blisko tego, by „upiec dwie pieczenie na jednym ogniu”, ale się nie udało. Mimo to uważam, że emocje, które przeżyliśmy wspólnie w czwartek, były czymś wyjątkowym. Piłka nożna to nie tylko kalkulacja – to także pasja, radość i wartości, które chcemy przekazywać kibicom.

- Jeśli chodzi o tracone bramki, musimy zwrócić uwagę na stałe fragmenty gry. Część goli pada właśnie w takich sytuacjach – niektóre możemy wybronić lepiej, inne są konsekwencją niepotrzebnych fauli. To na pewno obszar do pracy. Każdy zespół ma swoją tożsamość i swoją drogę. My chcemy być drużyną proaktywną, dominującą, grającą ofensywnie i kontrolującą mecz pressingiem. Wiemy jednak, że mierząc się z zespołami, które mocno opierają grę na fizyczności, dośrodkowaniach i stałych fragmentach, musimy być jeszcze bardziej czujni.

- Teraz potrzebujemy chwili oddechu. Cieszy mnie, że mamy trochę więcej czasu na regenerację i analizę, choć oczywiście pozostaje niedosyt po odpadnięciu z Europy. Przed nami wyjazd do Gdańska, bardzo trudne spotkanie z zespołem, który strzela najwięcej goli w lidze. Musimy dobrze odpocząć, przygotować się i pokazać jakość, jeśli chcemy tam wygrać.

Komentarze (37)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.