
Agent Hindricha: Otto przyszedł do Legii, by walczyć o mistrzostwo
14.04.2026 09:10
(akt. 14.04.2026 09:13)
- Tobiasz to bardzo utalentowany bramkarz, jednak za bardzo przeżywa grę zespołu. Wie, że jego kontrakt wygasa, więc za bardzo się stara. On żyje tym klubem, oddycha nim. Czuje, że musi pomóc drużynie, bo jest prawdziwym kibicem Legii. Pojawiają się różne plotki. Mówiło się o Schalke czy innych dużych klubach, od kiedy miał 17 lat i nic z tego nie wyszło. Myślę, że ta presja go trochę przytłoczyła. Ostatnio zagrał w rezerwach (1:1 z Wartą Sieradz – przyp. red.). Nie wyglądał dobrze, w ogóle nie sprawiał wrażenia pewnego siebie. Widać, że jest nerwowy, nie jest spokojny, nie ma tej pewności.
- Naprawdę wierzę w Hindricha. To dobry chłopak. Jest ze swoją dziewczyną od lat, teraz są już formalnie po ślubie, a duże wesele planują na przyszły rok. Spokojny, cichy, wręcz introwertyczny. Jest dojrzały. Będzie świetnym ojcem, nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
- W Polsce na razie wszystko idzie dobrze, ale powiedzmy sobie szczerze, jeśli Legia przegra trzy mecze, to po jednym błędzie ludzie powiedzą: „Otto jest za spokojny, drużyna przy nim śpi”. Kiedy pierwszy raz go zobaczyliśmy, ocenialiśmy, że może zostać bramkarzem na poziomie topowych lig, powiedzmy TOP 7. Teraz, grając w Legii, a dla mnie to ogromny klub, największy w Polsce, jest na dobrej drodze. Wierzę, że wkrótce trafi do jednej z czołowych lig. Dlatego myślę, że kluczowe w jego rozwoju było to, iż stał się teraz „pełnoprawnym” bramkarzem - takim, który radzi sobie z presją, bo ta jest ogromna. Widzieliśmy w zeszłym roku Kovacevicia, który się posypał. Doświadczony zawodnik, gwiazda Rakowa, a jednak nie wytrzymał w Warszawie.
- Czy baliśmy się transferu do Legii z racji jej pozycji w tabeli? Tu chodzi o pełne zaufanie do drużyny. Zespół ma wystarczającą jakość, żeby się utrzymać i iść dalej, tak mówi mi Otto. Problem leży w mentalności. To coś w rodzaju choroby w głowach zawodników. Jednak był taki mecz, Legia remisowała z Wisłą Płock 1:1. Piłkarze bali się porażki. Otto mówił mi, że patrzył na kolegów i w 73. minucie, gdy stracili gola, wszyscy myśleli, że już przegrali. Obronił jeszcze jeden strzał. Wszystko się zmieniło, zespół uwierzył, że może to wygrać. To było przełomowe spotkanie. Drużyna grała lepiej, zaczęła wygrywać czy odwróciła losy meczu w Białymstoku (2:2). Zresztą kiedy rozmawialiśmy z Fredim Bobiciem, było jasne: podpisujemy kontrakt z myślą o tym, że w przyszłym sezonie Legia będzie walczyć o mistrzostwo. Nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. Otto przyszedł do Legii właśnie po to, żeby walczyć w Polsce o tytuł.
- Grał wtedy na Węgrzech. Powiedziałem mu: „Otto, jesteś mistrzem. Musisz się tak zachowywać (Hindrich do Kisvardy trafił jako dwukrotny mistrz Rumunii – przyp. red.). Dziś nie grasz, ale jutro przychodzisz na trening i pracujesz jak mistrz. Chcesz iść na siłownię – idziesz. Robisz dodatkową pracę. Na treningu bronisz każdą piłkę jak mistrz, bo jesteś jedynym mistrzem wśród bramkarzy, a w całej drużynie jest może jeden czy dwóch takich zawodników. Zachowuj się więc jak mistrz”. I od tego momentu coś się zmieniło. Zaczął grać. Nawet gdy w Cluj sprowadzano kolejnych bramkarzy, on utrzymywał miejsce w składzie. Później klub chciał przedłużyć z nim kontrakt, choć wcześniej – mówiąc wprost – nie traktowano go najlepiej i zarabiał niewiele. Cały czas mu powtarzałem: „Jesteś mistrzem”. Dwa lata później trafił do Legii. Pamiętam, że w pierwsze, co powiedzieliśmy sobie w Hiszpanii, to: „Dwa lata temu byliśmy mistrzami”.
Więcej można przeczytać na stronach "Przeglądu Sportowego".

Wisła Kraków po awansie do Ekstraklasy sprzedała już blisko 4 tysiące...

Bournemouth stanowczo: Junior Kroupi nie na sprzedaż nawet za 100...

Borussia Dortmund sięga po Joane’a Gadou. Transfer już potwierdzony

Wojciech Szczęsny może stanąć w bramce Barcelony przeciwko Alaves

78-letni Dick Advocaat wraca do gry – poprowadzi Curacao na mundialu

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.