
Aleksandar Vuković: Sytuacja Legii jest poważna, kluczowe mogą być mecze domowe
08.02.2026 14:02
(akt. 08.02.2026 14:20)
- Nie da się ukryć, że obecne rozgrywki są wyjątkowe. Zawsze mówiliśmy, że polska Ekstraklasa jest wyrównana, ale to, co zobaczyliśmy na półmetku sezonu, jest wręcz kosmiczne. Różnica 11 punktów pomiędzy drużyną znajdującą się w strefie spadkowej a liderem ligi to coś absolutnie niesamowitego. O tym mówi się nie tylko w Polsce — również w Serbii i w innych krajach, gdzie mam kontakty, ten fakt budzi duże zainteresowanie.
- Czasami człowiek myśli sobie, patrząc choćby na kluby, w których wcześniej pracował, że sytuacje się powtarzają. W przypadku Legii widzę pewną powtórkę z tego, przez co sam przechodziłem. I nie ukrywam — nie jest to coś, przez co chciałoby się przechodzić ponownie. Początek sezonu, problemy opisywane w mediach, później poprawa po zmianie trenera i przyjściu trenera Papszuna, ale mimo to wciąż bardzo trudna sytuacja w tabeli, wymagająca pełnej czujności. Śledzę Ekstraklasę bardzo uważnie, oglądam mecze i jako postronny obserwator czuję dziś przede wszystkim ciekawość. Z dużym zainteresowaniem czekałem na spotkania w Szczecinie czy Częstochowie, byłem też na meczu w Katowicach. Jest w tym również pewna kibicowska ekscytacja — taka czysta radość z oglądania ligi.
- Jeśli chodzi o Legię, to często wraca zdanie, które kiedyś powiedziałem: że w Legii nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje, ale też nigdy tak dobrze, jak się wydaje. I moim zdaniem wciąż jest ono aktualne, choć wszystko zależy od perspektywy. Kiedy obejmowałem Legię, nie było rekordów meczów bez zwycięstwa, ale sytuacja była bardzo trudna — 12 porażek w 16 spotkaniach, tylko cztery zwycięstwa. Do tego zimą, z powodów budżetowych, drużyna została jeszcze osłabiona, choćby odejściem kluczowego zawodnika Luquinhasa, by zasypać dziurę finansową. Startowaliśmy wprost do walki o utrzymanie.
- Dziś obowiązuje inne hasło, które również kiedyś padło: „cała Legia zawsze razem — pod warunkiem, że się wygrywa”. I niestety widać, że to nadal funkcjonuje. Dużym zaskoczeniem byłoby dla mnie, gdyby ten zespół otrzymał teraz realne wsparcie, jakiego potrzebuje, znajdując się w tak trudnej sytuacji. A przecież to wyłącznie drużyna może dziś obronić interes klubu. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to jest to poważny problem, który może prowadzić do kolejnych utrudnień w wychodzeniu z kryzysu. Sytuacja była naprawdę bardzo poważna. Wystarczy spojrzeć na wczorajszy mecz — gdyby nie padła druga bramka, Legia miałaby w zasadzie sześć punktów straty do Arki, przy gorszym bilansie bezpośrednim. A przy układzie kolejki realne było to, że przy 12 punktach dorobku różnica do bezpiecznego miejsca wynosiłaby już pięć punktów. To byłaby katastrofa. Teraz jest lepiej, ale wciąż znacznie poważniej, niż sugerują wypowiedzi w stylu „może powalczymy o puchary”.
- Podtrzymuję jednak swoje zdanie: w Legii nigdy nie jest tak źle, jak się mówi. Często dorabia się teorie — o „spętanych nogach”, o błędach, których rzekomo nie popełnia się na innym poziomie. A przecież Lech przegrał w Gdyni, nie mając żadnych „spętanych nóg”. Na Arce można przegrać. Podobnie wyjazd do Katowic — tam jest bardzo trudno wygrać komukolwiek. To tylko pokazuje, jak poważna jest sytuacja Legii i jak kluczowe mogą okazać się mecze domowe, jeśli drużyna chce się z tej sytuacji wydostać.
- Patrząc z boku, uważam, że drużyna — mimo wielu usprawiedliwień wynikających ze sposobu prowadzenia i zarządzania od początku sezonu — jest głównym aktorem tej sytuacji, bo to ona występuje na boisku. Krytyka w takich momentach jest nieunikniona. Jest wszędzie, dookoła. Najważniejsze jednak, by zespół się skonsolidował, bo w takich chwilach zawodnicy są zdani wyłącznie na siebie. To, co sami sobie wywalczą, tylko to będą mieli. W ten sposób można budować silne drużyny. Potrzebny jest też ktoś, kto potrafi pociągnąć zespół. Lider nie może być liderem jednego meczu — powinien nim być na całą rundę. A nie sądzę by Antonio Colak był lidrem przez większość rundy, tak jak był nim wczoraj. Ja miałem to szczęście, że mogłem budować zespół wokół Josué, który bardzo pomógł drużynie. Wcześniej nie miał takich liczb ani wpływu, ale dostrzegliśmy, że to zawodnik, wokół którego można budować zespół. Pomogli też Mateusz Wieteska, Paweł Wszołek czy Maciej Rosołek — nazwiska nieoczywiste, ale ktoś w takich sytuacjach musi się wyrwać do przodu. Znamienne jest to, że w kryzysie znikają piłkarze o dużych umiejętnościach. Za pół roku, gdy sezon zacznie się od nowa, mogą wyglądać zupełnie inaczej, ale dziś ich nie ma. Dlatego trzeba szukać tych, którzy potrafią funkcjonować w realiach walki o wyjście z bardzo trudnej sytuacji.
- Jeśli chodzi o całą ligę, po raz kolejny potwierdza się, że pieniądze to nie wszystko. Widzew pokazuje, że sam budżet nie wystarczy — trzeba zbudować drużynę. Uważam jednak, że pan Dobrzycki już zmienia polską piłkę, choć na efekty potrzeba czasu. Potrzebujemy właścicieli, którzy nie tylko łatają dziury, ale myślą długofalowo. Lech, mimo straty do Jagiellonii, uważam za zespół o ogromnej jakości, zwłaszcza ofensywnej. Dla mnie to właśnie Lech i Jagiellonia będą walczyć o mistrzostwo. Lech przypomina mi Legię sprzed lat — ma jakość piłkarską i autorytet zespołu grającego o tytuł, nawet gdy ma słabsze momenty. Czarnym koniem może być Radomiak. Ryzykuję tę tezę, bo rzadko mówi się coś przed faktem — zazwyczaj oceniamy po. Uważam jednak, że Radomiak może mieć duży wpływ na układ górnej części tabeli.
- Na koniec warto dodać, że kluby o dużych markach, jak Legia, Widzew czy Pogoń, mogą mieć paradoksalnie większy problem, bo tam nerwowość otoczenia jest największa. A wszyscy wiemy, jak wpływa ona na drużynę. W Katowicach przez lata funkcjonowało hasło „Ekstraklasa albo śmierć” — i dopiero gdy ono zniknęło, Ekstraklasa faktycznie się pojawiła. To pokazuje, jak ważne jest otoczenie, które potrafi wspierać, a nie tylko wywierać presję.

Decyzja w sprawie Alvaro Arbeloi dopiero po sezonie

Młody Fletcher zawieszony na 6 meczów za obraźliwe słowa. Manchester...

Rodrigo Castillo najdroższym transferem Fluminense

Michał Chrapek odchodzi z Piasta. Nie przedłuży umowy

Atalanta remisuje z Lazio w Pucharze Włoch. Cenny wynik Zalewskiego

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.