
Artur Jędrzejczyk: Trzeba przepychać takie mecze
10.08.2025 23:39
(akt. 11.08.2025 01:29)
– Zdobyłem ważną bramkę, dającą zwycięstwo – Ryoya Morishita jeszcze poprawił. Fajnie, bo łatwo nie było. Uchroniliśmy się przed drugim remisem z rzędu w Ekstraklasie, a taka seria nie przystoi Legii.
– Cieszy, że graliśmy do końca, to było widać. Najważniejsze jest zwycięstwo. Powiem brzydko: trzeba przepychać takie spotkania, bo – jak wiemy – w ostatnich latach brakowało punkcików.
– Nie było chwili zwątpienia, gdy GKS strzelił na 1:1. Zawsze staramy się grać do końca. W meczu z Arką też mieliśmy sytuacje, ale nie wpadło. Z zespołem z Katowic też mogło nie wpaść, ale się udało. Trzeba grać do końca u siebie. Takie punkty są ważne, nie mogą nam uciekać, bo w walce o mistrzostwo musisz wygrywać takie mecze.
– Asysta przy trafieniu Wszołka? Mamy pewne warianty rozegrania. Chciałem strącić piłkę głową, do Pawła, który ma do tego nosa. Fajnie, że się udało i że potrafimy zdobywać bramki ze stałych fragmentów. Najgorsze, że – mając kontrolę – pozwalamy sobie łatwo strzelać gole. To nie powinno się przydarzyć.
– Co musi się stać, by odwrócić losy dwumeczu z AEK? Musimy dobrze się zaprezentować u siebie. Mam nadzieję, że zdołamy to zrobić. Wiemy, że będzie trudno, ale wszystko w naszych nogach.
– W czwartek czeka nas jeden z ważniejszych meczów. Musimy dobrze zacząć, zagrać agresywnie, wysoko, odważnie, może nawet jeden na jednego. Trzeba strzelić szybko gola i zobaczymy. Może być tak, że Juergen Elitim wróci na to spotkanie – bardzo bym chciał, by tak się stało. Jestem dobrej myśli.
– Z każdym dniem, gdy przyjeżdżam do LTC czy na Legię, wiedząc o moim wieku… Jest coraz bliżej niż dalej końca. Taka kolej rzeczy. Teraz jestem szczęśliwy i cieszę się, że mogę dalej pomagać kolegom. To wielka duma, że mogłem zrobić tyle dla tego klubu. I mogę jeszcze więcej.
– Co dla mnie znaczy 406 meczów w barwach Wojskowych? To wielka duma. Przychodząc do Legii prawie 20 lat temu, w 2006 roku, w życiu bym się nie spodziewał, że mogę rozegrać taką liczbę spotkań, o której można pomarzyć. Cieszę się. Ciężką pracą i zaangażowaniem można zajść daleko. Kiedyś powiedziałem, że jak będę odstawał na treningach, to sam podziękuję, bo to nie będzie miało sensu. Kontrakt mam do końca sezonu i postaram się go wypełnić jak najlepiej mogę.
– Powiedziałem kiedyś, przy okazji jakiegoś spotkania, że jeśli będzie okazja, by wyprzedzić pana Lucjana Brychczego pod względem liczby meczów, to – z szacunku dla niego – chyba odpuszczę. Jedyne, co zrobię, to może się z nim zrównam (453 występów – red.) i wtedy skończę.
– Teraz chce mi się chyba jeszcze bardziej niż kiedyś, bo wiem, że koniec kariery się zbliża. Każdy moment w klubie staram się wykorzystywać na maksa. Powiedziałem trenerowi przed sezonem, że może na mnie liczyć. Wiedziałem, że jest rywalizacja i będzie ciężko, ale będę dawał z siebie wszystko w trakcie każdej minuty na boisku – niezależnie, czy będzie ich 10, 20, 45 czy 90. Nawet, jak przesiedzę spotkanie na ławce, to się nie obrażę. Dla Legii zawsze zostawię wszystko na murawie.
O tym, że 12 lat temu, z Wisłą w Krakowie, też miał gola i asystę
– Ooo, super! Ale wiadomo, że tam piłka gdzieś troszkę wyjechała (za linię końcową – red.). Wiem, że rywalizacja w składzie jest ostra. Mogę podziękować trenerowi, że daje mi szanse. Wiemy, w jakim jestem wieku, ale będę oddawał wszystko drużynie, do samego końca. Jeśli bateria się wyczerpie, to ręka do góry i… wiadomo. Teraz cały czas się ładuje. Można powiedzieć, że na 100 procent dopiero się naładuje.
Multimedia

Transfer Bastoniego do Barcelony coraz mniej realny

FIFA odrzuca irańską prośbę. Iran jednak zagra w USA podczas mundialu

Deschamps na liście kandydatów do Realu Madryt. Mbappe może odegrać...

Liverpool poznał cenę za następcę Salaha

Filip Rózga wypada do końca sezonu






Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.