Jan Kuchta
fot. Marcin Szymczyk

Bardzo dobry napastnik z trudnym charakterem - sylwetka Jana Kuchty

Redaktor Karol Tyniec

Karol Tyniec

Źródło: Legia.Net

12.08.2026 23:00

(akt. 13.08.2026 11:41)

Jan Kuchta od początków swojej kariery wykazywał się ogromną pracowitością, która przerodziła się w sukcesy na krajowym podwórku. Czech również nie stronił od kontrowersji, które rzucają się cieniem na jego karierze. Teraz 29-latek trafia do Legii Warszawa, gdzie będzie musiał potwierdzić swoją wartość, a także odnaleźć wspólny język z trenerem, co może okazać się kluczowe dla jego przyszłości przy Łazienkowskiej 3.

Niecodzienne początki

Swoistym początkiem kariery Jana Kuchty w czeskim futbolu był rok 2013, kiedy 16-letni wówczas napastnik stał się bohaterem niecodziennej wymiany. Początek tej historii ma miejsce w akademii Slavii Praga. 15-letni wówczas Daniel Turyna, który był uznawany za duży talent, tak pokłócił się z trenerem Martinem Hyským, że nie mógł już pozostać w klubie.

Rozwiązanie problemów Slavii przyszło od lokalnego rywala Sparty. W jej szeregach również znajdował się problematyczny zawodnik, którego chciano się pozbyć – był to 16-letni Kuchta. Nowy nabytek dołączył do zespołu czerwono-białych na zasadzie bezkosztowej wymiany. Kuchta po przyjściu został dołączony do kadry prowadzonej przez Miroslava Jírę, który przyznawał, że nie obawiał się pracy z trudnym zawodnikiem, bo lubił takich piłkarzy:

Praca z Jirką przynosiła efekty i kariera Kuchty w barwach Slavii Praga nabrała rozpędu, ponieważ dość szybko awansował do pierwszej drużyny. Po dwóch latach od przejścia, w wieku 18 lat, zadebiutował w seniorskim zespole. Nie udało mu się jednak na stałe przebić do pierwszego składu, dlatego w kolejnym sezonie postanowiono wypożyczyć go do innego zespołu.

Nieudane wypożyczenia

Pierwszym wypożyczeniem Kuchty był półtoraroczny pobyt w Bohemians Praga, który nie należał do udanych. Obok piłkarskiej kariery Kuchty wówczas coraz większej temperatury zaczęło nabierać jego życie pozasportowe, o czym mówi ówczesny agent Czecha, Jiri Stejskal:

- Miałem już serdecznie dość jego zachowania. Już w Slavii zgrzytało, często dzwonił do mnie Pavel Rehak, trener rezerw, pytał, co się z nim dzieje i gdzie jest. Przejściem do Bohemians niespecjalnie się przejął. W dwudziestu jeden meczach (choć tylko w dwóch rozegrał pełne 90 minut) nie strzelił ani jednego gola, ale pewności siebie mu nie brakowało. „Ciągle wrzucał coś na Facebooka, mimo że miał podpisany kontrakt z firmą Adidas, której jego wizerunek w sieci zupełnie się nie podobał. Spotkaliśmy się w tej sprawie, ochrzaniłem go, a potem zaproponowałem, że lepiej będzie, jeśli się rozstaniemy, niż żeby miało to tak dalej wyglądać”. Następnego dnia tak też się stało za porozumieniem stron. Miałem go już serdecznie dość – skomentował Stejskal na łamach aktualne.cz

Dość ciepło wypowiadał się na temat Kuchty ówczesny trener Bohemians, który ostatnio pełnił rolę selekcjonera reprezentacji Czech: 

- Praca tak, jakość jeszcze nie  - tak charakteryzował jego ówczesną dyspozycję trener Miroslav Koubek.

Po półtorarocznym pobycie Kuchty w Bohemians kolejnym krokiem w jego karierze było półroczne wypożyczenie do 2-ligowej Viktorii Žižkov, gdzie w 12 meczach udało mu się zdobyć 4 bramki i mieć 5 asyst. Następnie trafił na sezon do Slovácka, w którym w 16 meczach udało mu się zdobyć 5 bramek i dołożyć do tego 4 asysty. Tamten okres był dla niego czasem zdobywania doświadczeń, ponieważ mógł regularnie występować, jednak w żadnym klubie nie zabawiał na dłużej. Trzecim zespołem, do którego został wypożyczony, były Teplice, do których trafił w styczniu 2019 roku. Po początkowo dobrych i ciepłych słowach trenera Kuchta został pożegnany przedwcześnie, bo zamiast roku spędził w Teplicach pół roku. Dyrektor sportowy Štěpán Vachoušek pożegnał go takimi słowami:

- Nie spełnił naszych oczekiwań. Nigdy nie siedzi się w głowie zawodnika. Nic nie wskazywało na to, że nie ma poukładane w głowie tak, jak trzeba. Piłka nożna nie jest dla niego na pierwszym miejscu. Może przedwczesny powrót do Slavii będzie dla niego policzkiem, który przywróci go na właściwą ścieżkę. Biorę jego zakontraktowanie na siebie jako swój błąd” – przyznał Vachousek

Kolejnym krokiem w karierze Kuchty było czasowe odejście do Slovana Liberec, które później okazało się przełomowe w karierze czeskiego napastnika.

Przełomowy moment

Z początku wypożyczenie do Slovana nie wydawało się żadnym przełomem. W pierwszym półroczu Kuchta grał bardzo mało, dodatkowo trapiły go problemy zdrowotne. Wszystko zmieniły zimowe zmiany kadrowe w jego macierzystym klubie. Slavia musiała ściągnąć z Liberca innego napastnika, Petara Musę. W ramach tej transakcji, dość niespodziewanie, na stałe do Slovana trafił Kuchta. Stało się tak dlatego, że w zawodnika bardzo wierzył ówczesny trener drużyny z Liberca Pavel Hoftych, co przyznawał sam napastnik:

– Trenerowi bardzo na mnie zależało. W zasadzie to on zainicjował cały ten transfer, żeby Slovan wykupił mnie ze Slavii. Łączy nas szczególna relacja. Zna mnie, odkąd miałem szesnaście lat, kiedy grałem u niego w reprezentacji młodzieżowej, i tylko on może sprowadzić mnie na najwyższy poziom. Wie, że potrzebuję nad sobą bata, i potrafi ze mną postępować.

Sam trener w taki sposób wypowiadał się o zawodniku:

 – Nie mogę o nim długo mówić, ponieważ nie może spocząć na laurach. Jeśli tak się stanie, będzie źle. W jego przypadku chodzi o solidną pracę, którą pokazał zarówno w meczu ze Spartą, jak i przeciwko Bohemians. Zaliczył dobry występ.

Kuchta nie osiadł na laurach i odpłacił się trenerowi, który obdarzył go zaufaniem, bardzo dobrą grą. Wystąpił podczas wiosny w 10 spotkaniach, w których zdobył 5 bramek i miał 3 asysty. Dobra gra pod „batem” trenera Hoftycha przyniosła korzyści i już po pół roku Slavia zdecydowała się sprowadzić swojego byłego napastnika do siebie.

Pierwszy szczyt kariery

- W wieku osiemnastu lat zagrałem tam jeden mecz, szansę dał mi pan Uhrin. Może kiedyś tam wrócę. Nigdzie nie jest napisane, że nie mogę wrócić do Slavii albo do pierwszej trójki, jeśli nadal będę prezentował dobre występy - mówił po transferze do Slovana Kuchta.

Życie pokazało jednak, że Czech już po zaledwie kilku miesiącach wrócił do Slavii. W klubie wiele osób miało nie być przekonanych do tego transferu, jednak trener Trpisovsky, podobnie jak Hoftych, wiedział, że znajdzie sposób na Kuchtę – i znalazł.

Na początku przez zbyt dużą konkurencję nie zdobył miejsca w pierwszym składzie, a kiedy dostawał swoje szanse, to nie strzelał. Budziło to frustrację jego, ale także trenera, który jednak, znając specyficzny charakter swojego zawodnika, traktował go inaczej. Wszystko zmienił listopadowy mecz z Niceą w Lidze Europy, w którym Kuchta zdobył dwie bramki i zaczął się powoli odblokowywać. Zaraz po tamtym spotkaniu dołożył pierwsze trafienia w lidze i zaczął na stałe wchodzić do pierwszej jedenastki.

W styczniu nastąpiła prawdziwa eksplozja jego formy. Czech zdobywał bramki seryjnie i ustrzelił swojego pierwszego hat-tricka w karierze. Ostatecznie na koniec sezonu wraz z Adamem Hlozkiem zdobyli z dorobkiem 15 trafień ex aequo tytuł króla strzelców ligi czeskiej. Całościowo 24-letni wówczas napastnik rozegrał w tamtym sezonie 41 spotkań, które przekładały się na 2606 minut (niecałe 29 pełnych meczów), w których zdobył 20 bramek i miał 9 asyst.

Trener Slavii, komentując jego rolę, podkreślał jego ogromne znaczenie i wojowniczy charakter: 

– Jego wkład oceniam jako ogromny pod każdym względem. Ma blisko 30 punktów w niecałym sezonie, to świetny wynik, którego nie powstydziliby się żadni napastnicy na świecie. Ważne, że zdobywa punkty, ale jest też bardzo wszechstronnym zawodnikiem. Pomaga nam w budowaniu akcji i utrzymywaniu się przy piłce, ma dużą inteligencję boiskową. Do tego jest wojownikiem. Nie zawsze łatwo się z nim pracuje, ale właśnie takiego zawodnika braliśmy. Poszliśmy z nim na wojnę, więc ją prowadzimy, co jednak mówię w dobrym znaczeniu. Jest emocjonalnym zawodnikiem i człowiekiem, a to bardzo pomaga jemu i nam na boisku.

Na początku kolejnego sezonu kariera Kuchty układała się z początku bez zarzutu, jednak pierwsza plama na jego pobycie pojawiła się po… meczu z Legią. Po zremisowanym 2:2 pierwszym spotkaniu pomiędzy Slavią a Legią w 4. rundzie el. Ligi Europy Kuchta miał wdać się w ostrą kłótnię ze sztabem za to, że nie grał od pierwszej minuty. Potem Trpisovsky zaprzeczył medialnym doniesieniom mówiąc, że sytuacja nie była aż tak ostra. Mimo to niesmak pozostał. Tamto wydarzenie jednak nie przeszkodziło  Kuchcie w występach, dzięki którym zapracował sobie na debiutanckie powołanie do reprezentacji Czech i rekordowy transfer.

Rekordowy transfer i powrót do lokalnego rywala

Oferty za Jana Kuchtę pojawiały się już latem, jednak Slavia konsekwentnie je odrzucała. W zimowym oknie propozycja 5 mln euro za Kuchtę od Lokomotiwu Moskwa okazała się wystarczająca i została przyjęta zarówno przez klub, jak i zawodnika. W styczniu 2022 roku Kuchta przeszedł do moskiewskiego zespołu, z którym podpisał 4,5-letni kontrakt.

Już jednak przed debiutem stało się praktycznie jasne, że 25-letni Czech nie wypełni umowy. 24 lutego Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, co doprowadziło do tego, że duża część zawodników opuściła Rosję. Kuchta postanowił zostać i zadebiutował w barwach nowego zespołu 3 marca. Łącznie w barwach moskiewskiej drużyny rozegrał 10 spotkań, w których zdobył 3 bramki i miał 2 asysty. 

Latem, kiedy stało się jasne, że Rosja szybko nie wróci do europejskiej piłki, postanowił odejść i jego wybór padł na… Spartę. Było to dość niespodziewane, ponieważ większość osób myślała, że Kuchta wróci do starego klubu. Ten jednak wolał przyjąć propozycje swojej pierwszej praskiej drużyny, bo jak sam mówił, była ona dla niego korzystniejsza. Przejście do lokalnego rywala rozjuszyło trenera Slavii, który mówił, że ich były piłkarz popełnił duży błąd. 25-letni wówczas gracz trafił do Sparty na wypożyczenie, które po czasie przerodziło się w wykup na stałe. Pierwszy sezon w nowym miejscu był dla niego bardzo dobry. Kuchta zdobył w 25 ligowych meczach 13 bramek i dorzucił do tego 5 asyst, dołożył do gabloty też tytuł mistrzowski. Po ostatnim spotkaniu skwitował wcześniejsze słowa swojego byłego trenera, mówiąc, że po czasie widać, kto popełnił błąd.

Belmondo i nieudany transfer do Danii

Gdyby Jan Kuchta miał szukać jednego słowa, które określi sezon 2023/24 mogłoby, to być włoskie Belmondo. Po polsku oznacza to „piękny świat”, natomiast dla Kuchty była to knajpa, którą odwiedził wraz z kilkoma kolegami z reprezentacji w czasie zgrupowania, co wywołało ogólnonarodowy skandal w Czechach i za co piłkarz wraz z dwójką swoich towarzyszy został wyrzucony z kadry. Poza tamtą sytuacją wobec Kuchty nie wyciągnięto większych konsekwencji. Czech dalej utrzymywał wysoki poziom. Zdobył 11 goli i miał 10 asyst w 27 meczach. Jego klub natomiast zdobył na krajowym podwórku dublet. Po dobrym sezonie postanowił jeszcze raz spróbować wyjechać za granicę i przeniósł się do Midtjylland.

Odejście do Danii okazało się kompletną pomyłką, co przyznawał sam zawodnik, mówiąc, że nie odnalazł się w systemie ówczesnego trenera duńskiego klubu: 

– Chcę przyznać, że trudno mi się do tego przyzwyczaić. Rozmawiałem o tym z Polakiem Adamem Buksą, który teraz zaczął strzelać gole. Powiedział mi, że na początku miał dokładnie tak samo. W zeszłym sezonie strzelił dziesięć goli głową. Teraz w ogóle nie dochodzi do sytuacji, w których może uderzyć piłkę głową, i musi uczestniczyć w grze kombinacyjnej. 

Dyrektor sportowy Midtjylland również uderzył się w piersi i przyznawał, że zarówno zawodnik, jak i klub nie spełnili oczekiwań: 

- Kuchta to zawodnik o mocnym profilu, o czym świadczy jego kariera – zawsze zdobywał bramki i notował asysty w Czechach. Dlatego byliśmy bardzo zadowoleni, kiedy sprowadziliśmy go latem, ale jednocześnie musimy przyznać, że wspólnie nie spełniliśmy pokładanych w nas oczekiwań.

Rozbieżności wynikały z tego, że Kuchta przez większość kariery grał w systemie 3-4-3, stosowanym również przez Marka Papszuna. Thomas Thomasberg natomiast stosował 4-4-2, które nie przypadło Czechowi do gustu: 

– Gramy zupełnie inaczej, niż byłem do tego przyzwyczajony. Prawie w ogóle nie ma dośrodkowań w pole karne, gdzie jestem najbardziej przydatny. Nie ma przestrzeni, żeby je wykonywać – mówił były piłkarz Sparty.

Obie strony doszły dość szybko do porozumienia i zdecydowały się po zaledwie pół roku od transferu na powrót zawodnika do poprzedniego zespołu. Najpierw w ramach półrocznego wypożyczenia, a potem transferu definitywnego.

Ostatni okres w Sparcie

– Podobał mi się powrót Kuchty. Uważam go za szaleńca, ale to typ zawodnika, którego potrzebujemy i którego bardzo lubię, dopóki ciężko pracuje. Latem chciał odejść ze Sparty i po tych dwóch sezonach sobie na to zasłużył. Poza tym jeśli ktoś nie chce być w Sparcie, nie będziemy go tutaj zatrzymywać. Chciał wrócić i z takich występów korzyści czerpiemy zarówno my, jak i sam Honza – oceniał jeden z pierwszych meczów Kuchty po jego powrocie do Sparty jej trener Lars Friis.

Kuchta po powrocie, mimo dużej rywalizacji, która była jednym z powodów jego odejścia, od razu wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce. Swojego miejsca tam nie oddał już do końca rundy. Łącznie wystąpił w 14 spotkaniach, w których zdobył 6 bramek i 1 miał asystę. Napastnik już nie strzelał tak regularnie, ale włodarze Sparty postanowili go wykupić za kwotę wyższą, niż za jaką trafił do Danii. Poza dorobkiem bramkowym doceniano jego pracę dla drużyny, którą zaskarbił sobie uznanie.

W sezonie 2025/26 Kuchta na początku utrzymywał swoją pozycję z poprzedniego sezonu, ponieważ regularnie wychodził w pierwszym składzie podczas rundy jesiennej. Zwykle jednak rozgrywał średnio około 60 minut na mecz. W rundzie wiosennej Czech stracił miejsce w pierwszej jedenastce i zazwyczaj pełnił rolę rezerwowego. Zmieniło się to pod koniec rundy, kiedy Spartę dopadły kontuzje i Priske musiał szukać nowych rozwiązań. Kuchta pełnił rolę skrzydłowego schodzącego do środka i szło mu na tyle dobrze, że w ostatnich meczach pod koniec sezonu odzyskał miejsce w pierwszym składzie i zdobył 4 bramki. Całościowo wystąpił w 25 ligowych meczach; pod względem minutowym 29-latek wystąpił w zaledwie 14 pełnych spotkaniach, w których zdobył 10 bramek i 6 asyst. To pokazuje, jaki potencjał drzemie w tym zawodniku.

Odejście

W niektórych momentach kariera Kuchty wiązała się z Ekstraklasą i tak było i tym razem. Sparta przeprowadziła z Rakowa Częstochowa rekordowy dla siebie transfer Jonatana Brauta Brunesa za 6 mln euro. Przyjście Brunesa spowodowało spadek Kuchty w hierarchii i potwierdziło jego koniec w klubie. O tym, że czeski zespół chciał sprzedać Honzę, było wiadomo nie od dziś, ponieważ jego spadek w hierarchii był już widoczny wcześniej a sam zawodnik zarabiał za dużo jak na rezerwowego, dlatego klub chciał się go pozbyć.

Dodatkowo pomiędzy Kuchtą a trenerem Priske miało dojść do kłótni, po której dalsza gra czeskiego napastnika była niemożliwa. 29-latek cieszył się zainteresowaniem kilku klubów z Włoch, Arabii, a także naszej Ekstraklasy. Postawienie na Legię, która znajduje się obecnie w trudnej sytuacji pokazuje, że zawodnik dalej ma motywację, aby udowodnić swoją wartość.

Plusy i minusy

Pytany o zalety Kuchty Michal Durcak, dziennikarz Spartańske Noviny, podkreśla jego ogromną wartość w przejściach z obrony do ataku, a także pracowitość: 

- Kuchta to klasyczny napastnik nastawiony na atakowanie przestrzeni, który najlepiej czuje się, wbiegając za linię obrony. Jeśli Legia szuka zawodnika, który ma rozmontowywać nisko ustawione bloki słabszych rywali, nie jest idealną opcją. Jeśli jednak potrzebuje kogoś do kontrataków, przejść z obrony do ataku i ogólnie napędzania ofensywy, Kuchta jest idealny. Potrafi być niezwykle irytujący dla rywali – działa im na nerwy swoim pressingiem i tymi drobnymi faulami. W końcu strzelił nawet gola Hiszpanii w reprezentacji. W Sparcie w trzech różnych sezonach zdobywał więcej niż 10 bramek, więc jest również sprawdzonym strzelcem”.

W podobnym tonie wypowiada się Jakub Dvorak, dziennikarz czeskiego Flashscore: 

- Zawsze był ciężko pracującym napastnikiem, dobrze pasującym do zespołu, który opiera swoją grę na pressingu i nie chce po prostu klasycznej „dziewiątki” czekającej na podania od innych. Pod tym względem Kuchta jest prawdziwym pracusiem i wkłada w grę bardzo dużo wysiłku. Kiedy znajduje się w dobrym środowisku i czuje się komfortowo, potrafi dołożyć do tego również gole.

Dvorak dodaje również, że gdyby miał w kilku słowach określić wartości Kuchty, byłaby to szybkość, siła, pressing i niesamowity instynkt strzelecki. 29 letni Czech wydaje się być napastnikiem idealnie stworzonym pod to, czego oczekuje Papszun. Nieprzypadkowo trener Legii chciał mieć tego piłkarza jeszcze wtedy, gdy pracował w Rakowie Częstochowa.

Pytany o wady Kuchty Durcak podkreśla jego słabość przy rozmontowywaniu głęboko ustawionego bloku, a także pewne ubytki w technice: 

- Nie jest napastnikiem, którego chcesz mieć, jeśli musisz rozbić głęboko ustawioną, nisko broniącą się defensywę. W porównaniu na przykład z Albionem Rrahmanim nigdy nie był tak dobrze wyszkolony technicznie. Z drugiej strony stwarza wiele okazji i notuje dużo asyst dla swoich kolegów z drużyny. Dlatego, nawet jeśli nie zawsze tak to wygląda, Kuchta jest również bardzo dobrym napastnikiem do gry kombinacyjnej.

Wadą pozasportową, która wysuwa się na pierwszy plan, jest oczywiście głowa Kuchty, co podkreśla Dvorak: 

- Jego głowa. Jego mentalność. Być może również pewne ograniczenia techniczne. Nie jest aż tak dobrze wyposażony, jeśli chodzi o wykończenie i grę z piłką. Albion Rrahmani był pod tym względem inny, choć brakowało mu atutów, które ma Kuchta..

Poza tym warto również wspomnieć o jego podatności na kartki. W poprzednim sezonie Kuchta otrzymał w rozgrywkach ligowych aż 6 żółtych kartek, natomiast przez całą karierę ukarano go 63 żółtymi i 4 bezpośrednimi czerwonymi kartkami. Sam zawodnik mówi jednak, że zmienił się pod tym względem i stara się być lepszy: 

– Nie wybucham już gniewem, rzadziej wdaję się w utarczki z rywalami i sędziami, wspieram kolegów z drużyny i po prostu dbam o siebie. Zmieniłem się – mówił Jan Kuchta przed startem mistrzostw świata 2026, na które został powołany jednak nie rozegrał ani minuty.

Rola w Legii

- Jeśli trener Marek Papszun będzie potrafił utrzymać w nim głód, Kuchta będzie znakomity. Ale kiedy czuje, że ma zagwarantowane miejsce w podstawowym składzie i «nic nie jest do stracenia», z tego, co obserwowałem jako kibic, jego występy stają się słabsze. Ondřej Kania, właściciel Slovana Liberec, lubi mówić, że razem z Janem Bořilem Kuchta jest zawodnikiem o najsilniejszej «mentalności zwycięzcy» w czeskiej lidze. Kiedy Kuchta jest głodny sukcesu, daje drużynie bardzo dużo - mówi nam Durcak

Jan Kuchta w Legii Warszawa będzie walczył o miejsce w składzie z Miletą Rajoviciem, Łukaszem Zjawińskim, Rafałem Adamskim i kontuzjowanym Antonio Colakiem. Z wyżej wymienionych napastników to Czech w ostatnich latach cieszył się najlepszą regularnością. Od 7 lat 29-latek nie schodzi poniżej bariery 10 zdobytych bramek w sezonie. Patrząc na jego specyfikację, możemy się spodziewać, że będzie pełnił rolę cofniętego napastnika obok np. Zjawińskiego, jak również centralnej dziewiątki. Poza rolami boiskowymi ważne będzie również to, co wniesie do szatni Legii. 

Kilka słów na koniec

Kariera Kuchty pokazuje nam, że jest to zawodnik o naprawdę sporych umiejętnościach, jednak z problemami mentalnymi. Dodatkowo wiele niedomówień budził również fakt, że nie wyszło mu nigdy za granicą. Jednak gdy spojrzymy na to szerzej, przy jego dwóch wyjazdach szczęście mu nie sprzyjało. Z Rosji Kuchta musiał wyjeżdżać przez złą sytuację geopolityczną i nie zdążył pokazać tam pełni swojego potencjału. W Danii natomiast nie odnalazł się w systemie trenera Thomasberga.

W stołecznej drużynie Czech problemów z systemem mieć nie będzie. Dlatego, aby jego pobyt w Legii przebiegł dobrze, kluczowe będzie to, żeby trener Papszun zbudował z nim odpowiednią relację. Ona będzie potrzebna przy współpracy z takim graczem, co pokazał jego pobyt w Libercu i relacja z trenerem Hoftychem, który miał trzymać nad nim bat. Jeśli Papszun zrobi to w podobny sposób jak jego czeski kolega, Legia zyska bardzo dobrego napastnika, który może dać nam dużo radości - zarówno teraz, jak i w przyszłości.

Komentarze (74)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.